W 1 rundzie mistrzostw Polski mieliśmy okazję obejrzeć ciekawy pojedynek młodzieży. Jan Krzysztof Duda pokazał swój wielki talent taktyczny i pokonał w bardzo interesującej partii Jacka Tomczaka.
W 1 rundzie mistrzostw Polski mieliśmy okazję obejrzeć ciekawy pojedynek młodzieży. Jan Krzysztof Duda pokazał swój wielki talent taktyczny i pokonał w bardzo interesującej partii Jacka Tomczaka.
Cały świat szachowy dyskutuje obecnie nad końcówką z partii Caruana-Swidler, którą białe mogły w kilku momentach po prostu wygrać. Być może, że wtedy zwycięzcą turnieju zostałby Fabiano Caruna i on zmierzyłby szable z Magnusem Carlsenem o tytuł najlepszego szachisty naszego globu.
Nie oglądałem tej partii na żywo, ale moi koledzy poinformowali mnie, że białe były w niedoczasie i w takiej sytuacji zostały popełnione błędy. Dzięki temu Swidler uratował połówkę.
W odcinku Paradoksy szachowe (161) zwróciłem uwagę na podobne przypadki.
Teraz do partii. Ostatecznym błędem Caruany był ruch 111.Gf6?, po czym 111…Ka5! stworzyło remisową pozycję.
Zwracam uwagę na to, że choć te końcówki są teoretycznie równe, to w praktyce bardzo często wygrywa strona silniejsza materialnie. Sam widziałem na własne oczy takie momenty. Przypominam sobie pewną imprezę szachową (około 35 lat temu), kiedy to mój ówczesny podopieczny Roman Tomaszewski z Częstochowy „oszukał” w takiej pozycji największego specjalistę tego typu końcówek w kraju.
W praktyce turniejowej, przy tykającym zegarze, wszystko jest możliwe!
W dniach 24-28 marca odbył się w niemieckim mieście Karlsruhe silny turniej otwarty z udziałem polskich zawodników, w tym trenera kadry Polskiego Związku Szachowego Bartosza Soćki.
Zwyciężył ostatecznie niemiecki arcymistrz Matthias Bluebaum 7.5 z 9 partii. Bartosz Soćko uplasował się na 41 miejscu z 6.5 punktami, natomiast Daniel Sadzikowski na 48 pozycji z 6.5 pkt.
Miejsce rozgrywek
Sala gry
W dniach 10 – 28 marca odbył się w Moskwie turniej pretendentów z udziałem 8 zawodników, który wyłonił zawodnika do meczu o mistrzostwo świata z Magnusem Carlsenem. Został nim Rosjanin Siergiej Karjakin.
Dokładna tabela
Końcowe wyniki na ChessBase News
W dzisiejszej ostatniej rundzie Siergiej Karjakin (Rosja) pokonał Fabiano Caruanę (USA) i tym samym wywalczył sobie prawo gry z mistrzem świata Magnusem Carlsenem.
Mecz odbędzie się w tym roku w Nowym Jorku.
Oto decydująca partia. Komentarz na ChessBase News.
SPIS TREŚCI
![]() |
|
Od redakcji
Najważniejszym zadaniem współczesnego świata szachowego powinno być przywrócenie walki na szachownicy. O wyniku partii musi decydować wiedza, talent i walory sportowe, czyli szybkość podejmowania decyzji, refleks, odporność nerwowa i wytrzymałość. Nie można już dalej zamieniać szachy w zadanie matematyczne, rozwiązywane przed partią w zaciszu domowym z pomocą komputerów i na dobitek przy współpracy całych ekip wyposażonych w coraz to lepsze programy. Kibice już nie są w stanie oglądać i trawić partii, w których przykładowo grana jest obrona berlińska w partii hiszpańskiej, przeanalizowana do 30 czy dalszego posunięcia. Po ich wykonaniu, obaj gracze zadowoleni z siebie, że pamiętali te dość proste warianty, podpisują remis. Podobnie wyglądają analizy wariantu Najdorfa w obronie sycylijskiej, gambitu hetmańskiego, obrony słowiańskiej i kilku innych popularnych otwarć.
Analizy zostawmy teoretykom, a szachom przywróćmy partie, w których złożone pozycje powstają już po kilku posunięciach. Będzie to możliwe, gdy pierwszą kontrolę wprowadzimy po 15 czy 20 minutach, dając ten czas na rozegranie 20 pierwszych posunięć. Wtedy zawodnicy zaryzykują gambity, wybiorą mniej typowe posunięcia, już w pierwszym ruchu, pamiętając, że mamy tam aż 20 różnych posunięć.
W gruncie rzeczy taki cel przyświecał organizatorom turnieju w Zurychu, który zgromadził 5 graczy elity światowej i Aleksieja Szirowa, który do niej należał kilka lat temu. Wprowadzono tam nie tylko ciekawe tempo gry 40 minut na partię i po 10 sekund na ruch, ale też dwie-trzy rundy dziennie, co zaowocowało licznymi ciekawymi partiami. Zdaniem organizatorów szachy klasyczne powinny być rozgrywane w tempie 60 minut na partię i 30 sekund na posunięcie, co umożliwia rozegranie dwóch rund dziennie z godzinną przerwą. Taki system rozgrywek skróciłby o połowę Puchar świata i wprowadził więcej emocji i zainteresowania walką turniejową. Turniej w Zurychu łączył w specjalnej punktacji, szachy szybkie i blitze. Przyniósł kolejny sukces Hikaru Nakamurze, który lepszą punktacją Bergera wyprzedził Viswanathana Ananda.
Mistrzostwa sportów umysłowych rozegrane kolejny raz w Chinach odbyły się w trzech konkurencjach – szachy szybkie, blitze i tzw. Basque, czyli dwie równolegle grane partie przy tempie szachów szybkich. Nikt nie był w stanie zdobyć dwóch złotych medali. Nie popisali się również liderzy naszych reprezentacji, ale rozgrywki przyniosły wiele emocji.
Znakomicie natomiast spisał się Mateusz Bartel w bardzo silnym głównym openie Festiwalu Aerofłotu w Moskwie. Zajął trzecie miejsce, walcząc do ostatniej chwili o triumf w turnieju i wywalczenie miejsca w superturnieju w Dortmundzie, co miało miejsce w 2012 roku.
Nie rzadko widzimy w praktyce turniejowej przeróżne wpadki w grze końcowej szachistów wszystkich klas, nawet ze ścisłej czołówki światowej. Czy świadczy to o słabej znajomości końcówek zawodników nawet z najwyższej półki?
Na pewno nie! Ale dość często taką wersję wypadków przedstawiają zwolennicy gry końcowej. Według nich powinno się więcej uwagi w treningu poświęcić końcówkom, gdyż one decydują o ostatecznym wyniku partii.
Taka teoria wydaje się mocno abstrakcyjna, gdyż aby dojść do końcowej fazy gry trzeba najpierw „przeżyć” wydarzenia na początku walki, czyli w debiucie i grze środkowej.
Trzeba brać też pod uwagę fakt, iż zawodnicy muszą często pokonać wiele przeszkód w trakcie partii. Nie tylko czysto szachowych, ale także wchodzą w grę kwestie kondycyjne. Partia szachowa może przecież trwać wiele godzin i często zmęczenie oraz psychiczne napięcie długotrwałą walką są przyczyną popełnianych błędów.
Jednakże o tym przeważnie się nie pisze i nie mówi, tylko oskarża się o nieznajomość końcówek zawodników. Bądźmy więc ostrożni w diagnozowaniu takich przypadków, które mogą wystawić tylko komuś nieuzasadniony zarzut.
Podobnych przypadków miałem sporo we własnej praktyce turniejowej. Podobne „klęski” widziałem również w twórczości znakomitych graczy i nawet mistrzów świata.
Jesteśmy przecież tylko ludźmi, a nie robotami szachowymi!
W pamięci mam jeszcze rozgrywki I-ligi w Lublinie (10-20.11.1979). W partii ze Zbigniewem Jaśnikowskim – jednym z najsilniejszych wówczas przedstawicieli naszej młodzieży – powstała równa wieżówka. W pewnym momencie mój młody partner miał do wyboru dwa remisowe odejścia wieżą na d8 i d4. Tymczasem wybrał jedyne posunięcie, które prowadziło natychmiast do przegranej. „Byłem zmęczony długą grą i dostałem jakiegoś zaćmienia” – skomentował wydarzenie po podpisaniu blankietu.
Czy można było po tej nieszczęśliwej wpadce wydać wyrok na Jaśnikowskim, że słabo gra końcówki? Z pewnością nie!
W moich materiałach szkoleniowych mam wiele przykładów ilustrujących „katastrofy” świetnych szachistów w grze końcowej. Nastąpiły one w wyniku pewnych przeoczeń, może w sytuacji niedoczasu, zmęczenia itd.
Kolejna końcówka jest też pouczająca. Ofiarą stał się świetny zawodnik Gösta Stoltz.
Dlatego na tym blogu prezentujemy tezę:
Początek partii jest w obecnych szachach bardzo ważny, ponieważ to nadaje dalszy ton grze. Jeśli rozegra się otwarcie niepoprawnie, to nie pomoże nawet świetna znajomość końcówek.
Mimo przeciwników publikacji monografii debiutowych, dalej ukazują się w świecie książki traktujące problemy początkowej fazy gry.
To zagadnienie było niedawno omawiane na blogu: Link.
Wariant po posunięciach 1.e4 d5 2.exd5 Hxd5 3.Sc3 Hd6 był swego czasu polską specjalnością. W pewnym momencie do tego grona dołączyłem i ja. Rozegrałem wiele partii z dobrym wynikiem, także w turniejach korespondencyjnych.
Pewnego razu w rozmowie z wydawcą Joachimem Beyerem padła myśl przygotowania książki na temat obrony skandynawskiej, w której wariant po 3…Hd6 miałby zajmować sporo miejsca. Ostatecznie praca ukazała się w 2003 roku i trzy lata później nastąpiło jej wznowienie: Link.
Autorem przedstawionej książki The Safest Scandinavian jest grecki arcymistrz Vassilios Kotronias i przedstawia ona wariant po wspomnianych już ruchach 1.e4 d5 2.exd5 Hxd5 3.Sc3 Hd6.
Na 220 stronach w wydawnictwie Chess Star został obszernie omówiony ten ciekawy wariant, który jest nadal w sferze dokładnych badań teoretycznych i praktycznych.