Od wielu miesięcy otrzymuję emaile od Internautów, którzy czują się zdezorientowani w kwestiach szkoleniowych, szczególnie po ukazaniu się mojej książki „Szachy dla przyszłych mistrzów”.
Powodem tej rozterki są liczne teksty Andrzeja Filipowicza w Magazynie Szachista, np. marzec 2015:
Redaktor naczelny miesięcznika przedstawia od dawna problemy szkolenia zupełnie inaczej od współczesnych standartów i przez to wprowadza duże „zamieszanie” w kręgach młodych szachistów oraz mało jeszcze doświadczonych szkoleniowców.
Jego głównym mottem jest „Capablanca miał rację” i że w szachach decydującą rolę odgrywają gra środkowa i końcówki.
Przypominam krótko sylwetkę Andrzeja Filipowicza. Był kiedyś czołowym szachistą Polski, jest uznanym sędzią międzynarodowym i od wielu lat zajmuje się pracą publicystyczną (Magazyn Szachista).
Ale nigdy nie był sensu stricto trenerem szachowym, choć pełnił wielokrotnie funkcję kierownika ekip Polski na ważnych imprezach szachowych. Szkolenie szachistów różnych klas, a rola kapitana to są dwie przeróżne kwestie.
Andrzej Filipowicz nie ma żadnych osiągnięć na płaszczyźnie rozwoju współczesnej teorii debiutów. Jedyną książkę o tej tematyce „4…d5 in the CORDEL DEFENCE, Spanish Game (Chess Enterprises, USA)” wydał ze mną w 1981 roku! Nie ma żadnych poważnych publikacji o nowych ideach w otwarciach. Jego seria „Od amatora do mistrza!” w swoim miesięczniku jest bardzo ciekawa, ale przedstawia tę problematykę dla zawodników początkujacych do mniej więcej II kategorii.
Żyjemy w demokratycznym świecie i oczywiście każdy może głosić swoje osobiste opinie na różne zagadnienia. Jednakże musi być zachowany jakiś zdrowy rozsądek!
Problem istoty fazy debiutowej we współczesnych szachach jest bardzo ważny, gdyż w dużym stopniu może to decydować o karierze sportowej zawodniczek i zawodników.
Tym zagadnieniem zajmujemy się już od dawna na tym blogu. Opieramy się przede wszystkim na doświadczeniach i opiniach wielkich autorytetów światowych!
cdn
























