Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
22

Kontynuacja odcinka 47

Z Jerzym Kostro grałem przez wiele lat w jednej drużynie, najpierw w Hutniku Nowa Huta, potem w KKSzach-Hutnik Kraków. Zdjęcie pochodzi z rozgrywek I ligi w Szeligach w 1978 roku. Graliśmy wtedy w składzie: Kostro, Konikowski, Steczkowski, Porębski, Hachaj oraz Anna Jurczyńska. Nasza drużyna zajęła 8 miejsce na 12 zespołów. Mój wynik na II szachownicy: 2 wygrane i 9 remisów.

////////////////////////////

Kiedyś nie było tak dużo imprez szachowych, jak obecnie. Dlatego szachiści rozgrywali często ze sobą mecze towarzyskie. Miały one duży aspekt szkoleniowy i były jednocześnie świetną formą treningową.

Jerzy Kostro przez wiele lat zaliczał się do ścisłej czołówki krajowej. Na mistrzostwach Polski w 1972 roku we Wrocławiu zajął dalekie 14 miejsce i dlatego nie został automatycznie zakwalifikowany do kadry olimpijskiej. Musiał walczyć o to w dodatkowym turnieju.

Przed tą imprezą zaproponował mi rozegranie meczu treningowego z 6 partii (z zegarem). Ostatecznie spotkaliśmy się w czerwcu trzykrotnie przy szachownicy i przy stanie 2.5-0.5 dla mnie Kostro zrezygnował z dalszej walki. Jurek ocenił pozytywnie jakość naszych pojedynków, ale postanowił poświęcić więcej czasu na teoretyczne przygotowania.

Turniej przedolimpijski odbył się w dniach 22.7-2.8.1972 w Krakowie. Grano dwa koła w składzie: J.Kostro, A,Filipowicz, A.Sydor, J.Adamski, R.Grąbczewski i R.Gąsiorowski. Jerzy Kostro podzielił wraz z Andrzejem Filipowiczem, Andrzejem Sydorem i Janem Adamskim 1-4 miejsca, ale odpadł ostatecznie rankingiem.

Więcej o Jerzym Kostro

Wikipedia

Szachy w Polsce

A teraz trzecia partia z naszego meczu.

 

 

lip
21

Kontynuacja odcinka 46

O Jerzym Lewim była ostatnio mowa w wpisie.

Obaj graliśmy w bydgoskim klubie OKO Caissa. Niesamowity talent Jurka nie rozwinał się tak szybko, gdyż miał nieodpowiednich doradców, którzy mu polecili trenować na początku końcówki.

Natomiast ja postąpiłem zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i poświęciłem więcej czasu otwarciom. Zadebiutowaliśmy w jednym turnieju na przełomie września i października 1961 roku w mistrzostwach okręgu juniorów.

Końcowe wyniki   

Był to mój duży sukces biorąc pod uwagę to, że zasady gry poznałem dopiero pod koniec lutego 1961 roku, a w maju zapisałem się do klubu. Pozytywny rezultat zawdzięczałem odpowiedniemu samoszkoleniu. Jak już pisałem wcześniej w różnych publikacjach, że trenowałem wbrew radom klubowych „ekspertów” i propagowanej przez nich „Teorii Capablanki”.

W bezpośredniej partii z Lewim odniosłem pierwsze zwycięstwo. Do tego momentu przegrywałem z nim wszystkie towarzyskie pojedynki. Repertuar debiutowy Jurka był bardzo skromny i ograniczał się praktycznie do 3-4 debiutów: białymi grał podobne schematy po 1.g3 lub 1.Sf3, czasami 1.c4. Czarnymi po 1.e4 odpowiadał symetrycznie 1…e5, natomiast po 1.d4 grał układy „Benoni”, rzadko obronę Grünfelda.

W moim treningu korzystałem z książki w języku rosyjskim „Kurs debiutów” Panowa i Estrina. Był to w tym czasie najlepszy podręcznik o wszystkich otwarciach. Krótko przed turniejem kupiłem sobie znakomitą dwutomową monografię po polsku Paula Keresa „Teoria debiutów szachowych” (Debiuty otwarte). Z niej przygotowałem się do partii z Lewim.

Wybrałem po raz pierwszy partię hiszpańską, gdyż wiedziałem, co gra Jurek. To ułatwiło mi przygotowanie się do gry.

Później przeczytałem w jakieś publikacji w języku rosyjskim, że szachista unikający praktycznego stosowania partii hiszpańskiej, nigdy nie zrozumie dokładnie niuansów strategii i taktyki szachów. Dlatego to otwarcie znalazło stałe miejsce w moim repertuarze i odniosłem nim potem wiele zwycięstw.

 

lip
20

Kontynuacja odcinka 6

Jerzy Lewi po polsku:

Wikipedia

Szachy w Polsce

W trakcje mistrzostw świata juniorów w Grazu (1978) chodziliśmy wraz z Romanem Tomaszewskim po każdej rundzie na wspólne spacery z ekipą radziecką w składzie Tukmakow i Dworecki (trenerzy) oraz zawodnicy Jussupow i Dołmatow. O tym wspomniałem już w wpisie Wywiad z Markiem Dworeckim.

W pewnym momencie Dworecki odezwał się: „Gdyby Lewi urodził się w Związku Radzieckim, to miałby szanse zostać mistrzem świata …”.

Okazało się, że w Moskwie interesowano się polskimi szachami. Jerzy Lewi dawno już nie żył, mimo tego znano jego twórczość.

Moje wspomnienia o Jerzym Lewim.

Do sylwetki Jurka jeszcze wrócę.

 

 

 

lip
19

W Bielu (Szwajcaria) trwa 53. Festiwal Szachowy z udziałem Radosława Wojtaszka.

Zawodnicy grają w trzech konkurencjach: Chess960, rapid oraz klasyczne szachy.

Chess960

Końcowa tabelka

Rapid.

Oto końcowe wyniki

Na uwagę zasługują wyniki 16-letniego Niemca Vincenta Keymera https://de.wikipedia.org/wiki/Vincent_Keymer

Końcowe wyniki po trzech turniejach

Źródło

///////////////////////////

Źródło

Partie można oglądać na ChessBomb

Strona turnieju

lip
18

Kontynuacja odcinka 68

Po ukazaniu się ostatniego artykułu otrzymałem kilka ciekawych listów elektronicznych w poruszonej kwestii. Na razie odpowiedziałem prywatnie. Po wyjaśnieniu jeszcze pewnych spraw, wrócę do tego tematu.

Również wpis wzbudził duże zainteresowanie tych Internautów, którzy od niedawna są czytelnika bloga. Są bardzo zaskoczeni sytuacją, jaka panuje w polskich szachach. Dwie uwagi:

Przecież szachy to królewska gra o dużych wartościach intelektualnych. 

Tymczasem to, co pan opisuje na bazie osobistych doświadczeń, temu całkowicie zaprzecza!

Sonix napisał komentarz:

Sonix

16 lipca 2020 o godz. 13:10

Dziś obydwaj panowie w pełni korzystają z dobrodziejstw jakie niesie za sobą szkolenie z wykorzystaniem internetu. Szkoda że tych kilkadziesiąt lat temu nie dostrzegali takich możliwości. Dzisiaj zapewne poziom naszych zawodników przy wdrożeniu w tamtych latach szkolenia przez internet byłby dużo wyższy.

Obecnie na całym świecie odbywają się szkolenia, które zaproponowałem już w 1999 roku. O tym pisałem w wielu publikacjach, także na blogu, np. wpis 59.

Mimo tego, ta moja propozycja została w sposób „brutalny” oceniona na forum Polskiego Związku Szachowego w 2003 roku przez grupę dyskutantów. W tej dyspucie wziął także udział ówczesny prezes związku.

Przypominam, jaka była idea mojej propozycji:

Na mojej pierwszej sesji Akademii Młodzieżowej w Zakopanem (październik 1999) przedstawiłem grupie obecnych trenerów korzyści nowoczesnego szkolenia. Między innymi byłyby to konsultacje poprzez pocztę elektroniczną (wtedy nie było jeszcze skype!) ze słuchaczami Akademii, aby łączność pomiędzy trenerem i zawodnikiem była systematyczna, a nie ograniczała się tylko do sporadycznych spotkań na sesjach stacjonarnych. Szczególnie takie kontakty byłyby bardzo pożyteczne dla zawodników z małych ośrodków szachowych i nie mających możliwości regularnych treningów z trenerem.

Aby pokazać, jak to może funkcjonować w praktyce, zaproponowałem trening poprzez Internet juniorowi z Kwidzyna Radosławowi Wojtaszkowi. Udzielałem Radkowi bezinteresownie rady dotyczące jego repertuaru debiutowego i przygotowywałem różne materiały szkoleniowe. Ta nasza współpraca trwała w sumie cztery lata i dała znakomite efekty.

Mimo tego, moje zaangażowanie w tym projekcie nie znalazło uznania wśród osób odpowiedzialnych za szkolenie młodzieży w kraju! 

W emailu (14 sierpnia 2003 roku) Radek napisał m.in.

Oczywiście ja wiem, kto Radkowi polecił zerwanie ze mną kontaktu!

////////////////////////

W okresie pandemii w pełni wykorzystuje się szkolenia online. Tę formę treningu z kadrą narodową wprowadziła także Niemiecka Federacja Szachowa. Treningi prowadzi arcymistrz Igor Gelfand.

Źródło

Oczywiście obecnie są inne możliwości techniczne. W 1999 roku korzystałem z poczty elektronicznej oraz programu ChessBase.  Funkcjonowało to też skutecznie, co pokazała moja współpraca z Radosławem Wojtaszkiem i innymi podopiecznymi.

Czasami w użyciu był telefon!

 

 

 

 

 

lip
17

Kumulacja w turnieju online Free Daily! Nagroda $100!

Sobota 16:00 CET.

Zapisz się, zagraj, wygraj!

https://www.goldchess.com/pl/other/gcdaily.html

Goldchess Assistant „www.goldchess.com„

lip
17

Kontynuacja odcinka 45

Dortmund 1988. Od lewej strony Włodzimierz Schmidt, Hanna Ereńska-Radzewska (obecnie Barlo) i Jerzy Konikowski.

//////////////////////////

Po osiedleniu się w 1981 roku w Dortmundzie wziąłem udział w kilku turniejach, które wygrałem. Zostałem też mistrzem miasta i okręgu. Byłem zatem liderem dortmundzkich klubów Hansa oraz Schachfreunde Brackel, które były współorganizatorami znanego festiwalu.

Dzięki mojej pozycji mogłem wpłynąć na organizatorów, aby zapraszali szachistki i szachistów z Polski. W Dortmundzie grali m.in. Hanna Ereńska-Radzewska (obecnie Barlo), Agnieszka Brustman, Małgorzata Wiese, Włodzimierz Schmidt, Aleksander Sznapik, Andrzej Filipowicz, Jan Przewoźnik, Jacek Gdański, Roman Tomaszewski itd.

W 1988 roku odbyły się dwa turnieje arcymistrzowskie: A (kategoria 12) i B (kategoria 7). Wcześniej organizatorzy proponowali mnie dwa razy uczestnictwo w głównym turnieju. Mój wysoki, jak na tamte czasy ranking 2400, dawał takie możliwości. Odmawiałem i zaproponowałem starty dwóch młodych miejscowych zawodników. Była to słuszna decyzja, gdyż jeden z nich wkrótce został arcymistrzem i przez jakiś czas zaliczał się do ścisłej czołówki Niemiec.

Sam nigdy nie byłem profesjonalnym szachistą (tylko w latach 1978-1981 zawodowym trenerem) i grę w turniejach traktowałem zawsze hobbystycznie. Mimo tego wywalczyłem w dwóch turniejach mistrzowskich w Dortmundzie tytuł mistrza FIDE.

W 1988 roku zdecydowałem się na grę w turnieju B (z normą na arcymistrza), w którym wziął też udział wielokrotny mistrz Polski i olimpijczyk arcymistrz Włodzimierz Schmidt. W 8 rundzie doszło do naszego spotkania przy szachownicy. Ciekawa sytuacja była przed partią. Włodek ze swoim niemieckim nazwiskiem grał pod polską flagą, natomiast ja z polskim pod niemiecką. W pewnym momencie podszedł do mnie dyrektor turnieju Jürgen Grastat z prośbą, abyśmy punktualnie rozpoczęli grę, ponieważ jeden z fotografów znanego niemieckiego pisma chce zrobić nam – z uwagi na kuriozalną sytuację – zdjęcie. Tak też się stało i fotografia ukazała się potem w tym piśmie z odpowiednim komentarzem.

Kilka słów o samej partii. Zdawałem sobie sprawę, że moje szanse z zawodowcem są znikome. Postanowiłem więc grać oryginalnie, aby zmusić Włodka do większego wysiłku w debiucie. Udało się! Schmidt poświęcił wiele czasu na fazę debiutową. Uzyskał znacznie lepszą pozycję, ale nie starczyło czasu na wykończenie dzieła. W 36 posunięciu mój partner przekroczył czas do namysłu. Tym sposobem wyrównałem bilans naszych pojedynków w szachach klasycznych, który wynosi 1.5-1.5. W turnieju Włodek zajął ostatecznie 6 miejsce z 5.5 punktami, natomiast ja 9 lokatę z 4 pkt. Nie byłem ostatni (konkurowało 12 zawodników) i to uznałem za pozytywyny rezultat.

Włodzimierz Schmidt grał w sumie pięciokrotnie w Dortmundzie, ale bez większych sukcesów!

 

 

lip
16

Kontynuacja odcinka 44

(zdjęcie z Internetu)

Stuart Conquest  był w pewnym okresie swej kariery zawodniczej w ścisłej czołówce Anglii. Arcymistrzem jest od 1991 roku. Obecnie zajmuje się pracą szkoleniową oraz organizacyjną.

W 1987 roku graliśmy razem w turnieju mistrzowskim w Dortmundzie. Nasza bezpośrednia partia miała dynamiczny przebieg i zakończyła się moim zwycięstwem.

lip
15

(zdjęcie Marka Skrzypczaka)

lip
14

Kontynuacja odcinka 43

(zdjęcie z Internetu)

W trakcie turnieju w Dortmundzie w 1990 roku poznałem osobiście Alekseja Suetina – autora wielu znakomitych książek szachowych.

Arcymistrz napisał świetne podręczniki ze strategii i taktyki szachów, ale specjalizował się w monografiach debiutowych. Do dnia dzisiejszego korzystam z nich, gdyż tam znajduję „historię” rozwoju otwarć.

Arcymistrzowi towarzyszyła jego żona Kira Zworykina. Rozmawiałem z nią po polsku!