Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
03

Wydawnictwo Joachim Beyer Verlag, mimo „Koronawirus”, jest dalej aktywne w swej działalności.

Obecnie w druku jest kolejna książka z moim partnerem Uwe Bekemannem o gambicie hetmańskim.

lip
03

(zdjęcie z Internetu)

lip
02

Kontynuacja odcinka 67

W wpisie zamieściłem poniższy fragment z książki Ksawery Tartakower (1994) Stefana Witkowskiego, w którym autor zwraca uwagę na brak literatury po polsku o wielkich wyczynach naszych szachistów.

Od tego czasu ukazało się kilka wartościowych pozycji, także o złotym medalu w Hamburgu 1930. Jestem współautorem książki turniejowej, o której naczelny kronikarz Polskiego Związku Szachowego Tomasz Lissowski nie wspomniał w swoim artykule BOMBOWA DRUŻYNA W HAMBURGU

Dlatego nastąpił na blogu wpis o tym sukcesie z nadzieją, że Tomasz Lissowski przemyśli jeszcze raz tę kwestię i uzupełni swój tekst o jedyną książkę po polsku opisującą to wydarzenie.

Niestety nic takiego nie nastąpiło i dlatego przypominam ten przypadek. A swoją drogą to jest zagadką, dlaczego znany historyk szachów z Warszawy, od którego powinno oczekiwać się obiektywnego przekazu tego faktu, przemilcza to? Czyżby szwankowała pamięć? A może są inne powody?   

Oczywiście nie można ominąć także wersji elektronicznej Hamburg 1930 Krzysztofa Puszczewicza.

 

 

 

 

lip
01

Kontynuacja odcinka 36

Zbigniew Księski przez wiele lat zaliczał się do czołówki kraju, zarówno w kategorii juniorów, jak i seniorów. Grał taktyczne szachy i z tego względu był niebezpiecznym graczem.

Oprócz gry w turniejach zajmował się także pracą szkoleniową oraz publicystyką. Jest autorem dwutomowej monografii o obronie sycylijskiej.

Ta praca świadczy, że polscy szachiści potrafią pisać znakomite książki. Zbyszek w prywatnej rozmowie oświadczył mi, że próbował swój manuskrypt opublikować w kraju. Nie znalazł jednak wydawnictwa, które byłoby zainteresowane tym opracowaniem. Na szczęście jego gigantyczny wysiłek nie poszedł na marne i książka w dwóch częściach ukazała się w niemieckim wydawnictwie Schachverlag Kania.

W rozgrywkach I-ligi w Międzygórzu w 1972 roku Księski grał w barwach Avii Świdnik na trzeciej szachownicy. W naszej partii wybrałem ostry wariant. Zbyszek nie grał optymalnie, co umożliwiło mi przeprowadzenie szybkiego ataku na króla w centrum.

cze
30

Kontynucja odcinka (4)

Na stronach 243-245 encyklopedii została przedstawiona sylwetka byłego mistrza Polski oraz wielokrotnego reprezentanta naszego kraju na ważnych imprezach szachowych Ksawerego Tartakowera.

Oto fragment.

W 1994 roku ukazała się jedyna biografia po polsku o wielkim szachiście autorstwa Stefana Witkowskiego.

Oczywiście sylwetka arcymistrza została omówiona w książce Mistrzowie Polski w Szachach – część 1 (1926 – 1978) wydawnictwa Caissa.

Informacja na blogu.

 

cze
29

Kontynuacja odcinka 35

(zdjęcie z Internetu)

Niespodziewana śmierć Zbigniewa Szymczaka była dla mnie wielkim zaskoczeniem, był przecież młodszy ode mnie. Znaliśmy się od przeszło pół wieku. Przy szachownicy toczyliśmy bezpardonowe boje, ale na codzień zawsze byliśmy dobrymi kolegami.

Popularny w kręgach szachowych „Szymek” dał się rzeczywiście lubić. Wynikało to z jego łagodnego i bezkonfliktowego charakteru. Był prawdziwym pasjonatem królewskiej gry!

Na początku lat 80-tych spotkaliśmy się na jakimś turnieju w Holandii. Ostatni raz widzieliśmy się na mistrzostwach świata juniorów w Duisburgu w 1992 roku.

Przedstawiona partia była grana w półfinałach do mistrzostw Polski w Nowym Sączu.

cze
28

W każdą niedzielę nowe zadanie z nagrodą.

Diagram 3 – zwycięstwo, 3 ruchy.

Nie zgaduj, tylko wejdź na stronę i wygraj.

https://goldchess.com/pl/information-center.html

Goldchess Assistant

www.goldchess.com

cze
28

W najnowszym piśmie „Rochade Europa” 7-2020 ukazała się recenzja książki  „Schnellkurs der Schacheröffnungen”.

„Rochade Europa” jest najpopularniejszym miesięcznikiem szachowym w Niemczech i na swoich łamach reklamuje tylko najbardziej wartościowe pozycje w rodzimym języku.

 

cze
27

Kontynuacja odcinka 66

Przed kilkoma dniami otrzymałem wiadomość z kraju, że w najnowszym miesięczniku „Magazyn Szachista” (lipiec 2020) są opublikowane wspomnienia z olimpiady szachowej na Malcie 1980 i autor tekstu Andrzej Filipowicz podkreślił moją rolę w zdobyciu przez nasze zawodniczki brązowego medalu.

Ucieszyło to mnie, gdyż od pewnego czasu są próby wykreślenia mnie z historii polskich szachów. Szczególnie ten kierunek działania uwypuklił się w okresie prezesur Tomasza Sielickiego i Tomasza Delegi. Wszystko wskazuje na to, że kontynuuje to obecny zarząd Polskiego Związku Szachowego.

Aktualnie pracuję nad książką, w której zamierzam opisać problemy naszej dyscypliny na bazie własnych doświadczeń. Wiele fragmentów z tej pracy zostało już zamieszczonych w różnych publikacjach, także na tym blogu.

Ten temat jest nadal otwarty i będzie dalej przedstawiony w tym miejscu. Zmobilizowali mnie do tego Internauci, którzy nie mogli zgodzić się z formą oskarżeń pod moim adresem przed trzema laty na facebooku znanego arcymistrza. Do tego problemu jeszcze powrócę!

Przesłano mi nawet poniższy obrazek.

Nikt nie wykreśli mojego udziału w sukcesie na Malcie 1980. W miesięczniku „Szachy” 3-1981 na stronach 57-62 opublikowałem artykuł:

IX OLIMPIADA SZACHOWA KOBIET

Brąz w La Valetta! 

Fotografia (ze zbiorów Andrzeja Filipowicza) przedstawia ekipę Polski na olimpiadzie na Malcie 1980. Stoją od lewej: Kazimierz Wasilewski, Jan Przewoźnik, Jerzy Konikowski, Włodzimierz Schmidt, Agnieszka Brustman, Aleksander Sznapik, Małgorzata Wiese, Jacek Bielczyk, Hanna Ereńska-Radzewska, Adam Kuligowski, Jerzy Pokojowczyk oraz Grażyna Szmacińska.

//////////////////////////////////////

Przypominam tekst zamieszczony na blogu 22 lutego 2013 roku:

Pierwszy krążek olimpijski w szachach po II wojnie światowej zdobyła drużyna kobieca na Malcie w 1980 roku. Byłem szefem tej ekipy i wraz z zawodniczkami zostałem uhonorowany – za trzecie miejsce – brązowym medalem.

Olimpia1

Olimpia2blog

Już pisałem raz na blogu  o tym największym w moim życiu wydarzeniu, że jako trener kadry dokonałem wtedy niespodziewanego wyboru. Zamiast 54-letniej doświadczonej Anny Jurczyńskiej wstawiłem do składu 18-letnią Agnieszkę Brustman.

Dla wielu była to superniespodzianka. Anna Jurczyńska była pięć razy mistrzynią Polski. Na olimpiadzie w Buenos Aires w 1978 roku zdobyła brązowy medal za indywidualny wynik na III szachownicy. Łącznie rozegrała 17 olimpijskich partii, w których zdobyła 12 punktów.

Panią Annę znałem od wielu lat. Przygotowałem ją w 1978 roku do meczu z Małgorzatą Wiese o mistrzostwo Polski. W czasie tego pojedynku byłem jej sekundantem. Anna Jurczyńska zdobyła kolejny tytuł mistrzyni kraju. A tutaj taka decyzja! Dla samej Jurczyńskiej był to szok. Była pewna, że Malta jest w jej zasięgu.

Nie było łatwo uzyskać uznania mojego postanowienia. Zostałem wezwany do ówczesnego prezesa Polskiego Związku Szachowego Czesława Wiśniewskiego. Zadał pytanie: Dlaczego Brustman a nie Jurczyńska? Odpowiedziałem: Agnieszka to jest nasza przyszłość i musimy stawiać na młodzież. Prezes ostatecznie poparł mnie i w ten sposób juniorka, która do tej pory miała na koncie tylko jeden sukces międzynarodowy – mistrzostwo Europy juniorek w 1980 roku – znalazła się w drużynie olimpijskiej.

Na Malcie okazało się, że moja decyzja była znakomita. Agnieszka zdobyła 8 z 11 partii. Pokonała m.in. drugą szachistkę świata Aleksandriję i uzyskała srebrny medal na swojej szachownicy! Natomiast w konkurencji drużynowej Polki zdobyły brązowy medal – pierwszy po II wojnie światowej medal olimpijski i pierwszy w konkurencji kobiet!

Anna Jurczyńska nigdy nie wybaczyła mojego kroku. Ignorowala mnie i nie reagowała na moje gesty powitalne. Na jednym zgrupowaniu kadry w grze korespondencyjnej w Warszawie w trakcie mojego wykładu na temat „Jak rodzi się nowinka debiutowa?” przeszkadzała zadawaniem jakiś pytań, które nie były związane z problematyką zajęć.

Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania.

 

cze
26

Kontynuacja odcinka 34

W latach 1961-1971 grałem w bydgoskich klubach (OKO Caissa i Łączność) i w tym czasie zdobyłem 4-krotnie mistrzostwo Pomorza juniorów i 2-krotnie seniorów.

Nie było tak łatwo, ponieważ konkurencja była duża. Przede wszystkim mieliśmy kilku utalentowanych juniorów, którzy reprezentowali już wysoki poziom szachowy. Z tej grupy wyróżniali się Jerzy Lewi (w 1963 roku wyjechał do Warszawy), Andrzej Maciejewski i Jerzy Pokojowczyk. Po moim wyjeździe do Krakowa w 1971 roku obaj poczynili szybkie postępy i w rezultacie wkrótce zostali powołani do narodowej kadry seniorów.

(zdjęcie z Internetu)

W 1973 roku Andrzej Maciejewski został wicemistrzem kraju. Spotykaliśmi się wielokrotnie przy szachownicy i nasze pojedynki miały zawsze ostry charakter, gdyż Andrzej grał taktyczne szachy.

Po raz ostatni graliśmy w 1977 roku na I lidze w Katowicach. Wybrałem rzadki wariant, aby sprowadzić grę na mniej znane tory.