Jerzy Konikowski - wpisy autora

lip
11

Kontynuacja odcinka 42

(zdjęcie z Internetu)

W dniach 26.12.1966-5.01.1967 roku odbył się w Wiśle-Ustroniu obóz kadry juniorów. Ówczesny szef wyszkolenia Polskiego Związku Szachowego Stefan Witkowski miał kłopoty ze skompletowaniem składu i dlatego zaprosił dodatkowo kilku nieznanych juniorów ze Śląska.

Na inaugurację zgrupowania zjawił się znany miejscowy działacz i instruktor szachowy profesor Przybyła (był nauczycielem w miejscowym gimnazjum) z młodym chłopakiem, którego krótko przedstawił: „To jest Karolek, mój najlepszy uczeń i przyszły mistrz Polski”.

Tak poznałem Karola Pinkasa. Mistrzem Polski został, ale w grze korespondencyjnej w latach 1976–1978. Przez kilka lat zaliczał się do czołówki krajowej w szachach klasycznych i błyskawicznych. Spotykaliśmy się później bardzo często na różnych imprezach. Kilka razy zapraszałem go, w okresie gdy byłem trenerem kadry, na zgrupowania kobiet i juniorów.

Karol gra bardzo dobrze taktyczne szachy. Przedstawiona partia była grana w rozgrywkach I ligi w Katowicach. Wybrałem pozycyjną partię angielską, aby nie dać okazji mojemu partnerowi do aktywnej gry w fazie debiutowej. Po uzyskaniu pozycyjnej przewagi, sam przeszedłem do ataku.

Partia została opublikowana w książce „Atak na króla”.

 

 

 

 

 

 

 

lip
10

Kontynuacja odcinka 41

Henryk Piskorz należał w latach 70 i 80 ubiegłego stulecia do ścisłej czołówki Krakowa. Z uwagi na ostry styl gry był niebezpiecznym graczem i potrafił pokonać w bezpośrednich pojedynkach nawet bardzo silnych przeciwników.

Przedstawiona partia została rozegrana w mistrzostwach okręgu krakowskiego, o których wspomniałem już w poprzednim odcinku. Heniek zajął dalsze miejsze. Natomiast ja zdobyłem po raz trzeci mistrzowski tytuł.

W naszej partii mój partner wybrał ryzykowną kontynuację 9…Gxc2, co dało mi silną inicjatywę i następnie szybką wygraną. Partia ta była przedrukowana w kilku publikacjach, także w miesięczniku „Szachy 1975”.

 

lip
09

lip
09

Kontynuacja odcinka 40

Z Andrzejem Szyszko-Bohuszem toczyłem w czasach krakowskich zacięte boje przy szachownicy. Profesor jest znany ze swojego aktywnego i niezwykle ryzykownego stylu gry. Dlatego każda partia była bardzo umocjonująca i wymagała ode mnie maksimum koncentracji. Każda chwila nieuwagi mogła zakończyć się nieszczęściem.

Ciekawe, że Andrzej Szyszko-Bohusz tylko w szachach był taki agresywny. W życiu codziennym jest to bardzo spokojna i o niezwykłej kulturze osoba. Miałem okazję wiele razy rozmawiać z Profesorem na różnych imprezach szachowych. Były to ciekawe dyskusje, które wzbogacały moją ogólną wiedzę o pedagogice i problemach wychowawczych we współczesnych szachach. Później było to bardzo przydatne w mojej pracy trenerskiej i nawet publicystycznej.

Szachy w Polsce

 

Przedstawiona partia została rozegrana w mistrzostwach okręgu krakowskiego (luty-kwiecień 1975). Startowało 12 zawodników.

Czołówka

1.Jerzy Konikowski 9 pkt (7 wygranych i 4 remisy)
2.Stanisław Porębski 8 pkt
3.Andrzej Szyszko-Bohusz 8 pkt.

 

 

 

 

 

lip
08

Kontynuacja odcinka 39

(zdjęcie z Internetu)

Anatol Łokasto jest barwną postacią w polskich szachach. Poznaliśmy się na mistrzostwach Polski juniorów w Goleszowie w 1965 roku. Bezpośredni pojedynek zakończył się moim zwycięstwem. Rok później spotkaliśmy w Polanicy Zdroju na kolejnych mistrzostwach Polski. Pewnego wieczoru w parku zdrojowym Tolo opowiedział mi historię swego życiami i wtedy dowiedziałem się o jego włoskich korzeniach. Pochwalił się swoim talentem muzycznym i na moją prośbę zaśpiewał. Byłem pod wrażeniem!

W następnych latach spotykaliśmy się na różnych imprezach, m.in. wojskowych. W 1969 roku zostałem mistrzem Wojska Polskiego, natomiast Anatol był piąty. Rozegraliśmy ze sobą wiele partii, które chyba wszystkie wygrałem.

Łokasto później zajął się pracą szkoleniową, organizacyjną oraz publicystyczną. Jest autorem m.in. dwóch świetnych książek z zakresu debiutów: Gramy 1.e4 oraz Gramy 1.d4.

Przedstawiona partia była rozegrana w drużynowych mistrzostwach Wojska Polskiego w Poznaniu (11-19.04.1970). Na pierwszej szachownicy uzyskałem 8.5 z 9 partii (tylko remis z Zygmuntem Piochem). Zespół porucznika Łokasty (Wojskowa Akademia Techniczna) niespodziewanie zajął pierwsze miejsce. Moja drużyna (Pomorski Okręg Wojskowy) zdobyła srebrny medal.

To był mój ostatni występ w imprezie wojskowej. Ostatecznie zrezygnowałem ze studiów na uczelni Wyższa Szkoła Oficerska im. Józefa Bema w Toruniu i wybrałem życie cywila!

 

lip
07

Kontynuacja odcinka 38

Adam Borchardt z Torunia był pierwszym mistrzem krajowym, którego w życiu zobaczyłem. Było to w 1961 roku.

W tamtych czasach tytuły szachowe nie było tak łatwo zdobyć, niż to jest obecnie. Jako początkujący szachista znałem na pamięć nazwiska wszystkich mistrzów międzynarodowych i arcymistrzów, bowiem w świecie było ich tak mało. Podobnie było z tytułami krajowymi w Polsce (mistrza i kandydata) oraz nawet z I kategoriami.

Obecnie w kraju jest więcej arcymistrzów, jak mistrzów krajowych przed półwieku.

Mój tytuł mistrza FIDE wywalczyłem w dwóch turniejach międzynarodowych w Dortmundzie. Obecnie FIDE nadaje ten tytuł za odpowiedni ranking.

Ale wracam do sylwetki Adama Borchardta. W pewnym momencie mistrz został członkiem OKO Caissa Bydgoszcz.  Zatem obaj reprezentowaliśmy barwy klubu w różnych imprezach drużynowych i jednocześnie toczyliśmy pojedynki w turniejach indywidualnych.

Przedstawiona partia była grana w mistrzostwach Pomorza (16.10.-7.11.1968). Czołowe miejsca: 1-2.Konikowski i Pokojowczyk po 9 z 11, 3.Borchardt 8, 4-5.Rogalewicz i Maciejewski po 7.5, 6.Jagodziński 6.5 itd.

Dodatkowy mecz z Pokojowczykiem wygrałem w stosunku 2.5-1.5.

 

lip
06

Od Goldchess
To że wygrałeś w jakimś turnieju nie ma wielkiego znaczenia. Ważne jest co pokazałeś, co osiągnąłeś w swoich partiach. Twoja twórczość. Czy szachiści kolejnych pokoleń będą mogli się czegoś z nich nauczyć. Wielu szachistów po pewnym czasie konstatuje, że tak naprawdę swoimi partiami niczego nie wnieśli do szachów, tylko taki szachowy spam blitzów. Przeciętność. Jeśli w normalnych turniejach, gdzie zawsze jest 2-3 faworytów, jesteś tylko „chłopcem do bicia”, dostarczycielem punktów, przyjdź do Goldchess. Zapraszamy wszystkich, silniejszych i tych słabszych, aby mogli się spełnić u nas. Goldchess to szachy dla milionów i wszystkim zapewnia równe szanse. Tu możecie na nowo odkryć samych siebie, rozwinąć swój talent i nauczyć się tworzyć własne szachowe piękno. A dzięki naszej metodzie, odkryjecie je sami. To Wam dajemy w prezencie. Zatem dołączcie do nas i,  jak pięknie napisał w swojej opinii o Goldchess kubański arcymistrz Yuri Gonzalez Vidal: „niech Goldchess stanie się częścią Waszego życia”. Po to powstaliśmy, po to jesteśmy, po to istniejemy. Dla Was i dla szachów. Zapraszamy do naszego szachowego świata.
LK – Goldchess ceo
https://www.goldchess.com/pl/

lip
06

Kontynuacja odcinka 28

W wpisie była wzmianka o ebooku Hamburg 1930.

Autor Krzysztof Puszczkiewicz poinformował nas o III wydaniu jego ebooka „Hamburg 1930”, który zawiera 422 stron, 381 partii plus 4 z mistrzostw świata kobiet.

Wszystkie Olimpiady można tutaj zamówić https://szachy-kwi.eu/.

 

 

lip
04

Kontynuacja odcinka 37

Zaraz po powrocie z mistrzostw Polski juniorów w Goleszowie (7-18 sierpnia 1965) udałem się do Białowieży. Odbył się tam Ogólnopolski Festiwal Szachowy o puchar Białostocczyzny (23-28 sierpnia).

Klub OKO Caissa Bydgoszcz, w którym wtedy grałem, nie miał pieniędzy na wysłanie drużyny. Mnie, za sukces w Goleszowie, zafundowano tylko udział w turnieju błyskawicznym, który odbył się 21 sierpnia.

Grało w nim ponad 60 zawodników. Zakwalifikowałem się do 16-osobowego finału. Natomiast odpadło wielu znanych zawodników, w tym aktualny mistrz Polski juniorów Jerzy Lewi. W finale ostatecznie zająłem 13 miejsce. Turniej wygrał Bogdan Bieluczyk (Jagiellonia Białystok) 13 pkt. Dalsze miejsca zajęli Kornasiewicz 11, Najdekier, 10.5, Żółtek 10 oraz Podolski i Łuczynowicz po 8.5.

Miałem wracać do Bydgoszczy, gdy dyrektor festiwalu Jan Górski zaproponował mi miejsce w drugiej drużynie Jagiellonii Białystok. Oczywiście za to sfinansowano mój pobyt w Białowieży. Ustawiono mnie na III szachownicy. Wygrałem wszystkie partie (5 z 5) i otrzymałem nagrodę na swojej szachownicy, bowiem mistrz Polski juniorów Jerzy Lewi nazbierał tylko 5.5 z 6.

W trakcie imprezy odbył się błyskawiczny turniej miast. Reprezentacja Bydgoszczy w składzie Jagodziński, Wiśniewski, Konikowski, Fentzel i Skowroński uplasowała się na 3 miejscu.

Partię, którą przedstawiam, była rozegrana w III rundzie. Jan Górski nie był zbyt zadowolony, gdy Jagiellonia II urwała jeden punkt pierwszej drużynie. Stało się to za moją sprawą, gdyż pokonałem Bogdana Bieluczyka. Był to rewanż za porażkę w turnieju błyskawicznym.

(zdjęcie z Internetu)