maj
20

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

„Dowiedziałem się, że kilka miesięcy temu ACP wysłała oficjalne pismo do Polskiego Związku Szachowego, adresując je na Przewodniczącego Komisji Dyscypliny i Wyróżnień Stanisława Kornasiewicza, z kopią do Prezesa Zarządu Janusza Wody oraz Delegata Andrzeja Filipowicza. W piśmie zawarta była prośba o udzielenie odpowiedzi (wyjaśnień) na kilka pytań (wątpliwości) związanych z uzasadnieniem decyzji o uniewinnieniu Krzysztofa Ejsmonta (Police 2007) oraz Pawła Dziubińskiego (Koszalin 2007) pomimo olbrzymiej zbieżności wykonywanych przez nich posunięć z rekomendacjami Rybki 2.32 32-bit.

Niestety, do tej pory pismo pozostało bez odpowiedzi.”

GMBartek

http://forumszachowe.pl/showthread.php/580-Krzysztof-Ejsmont-zwyci%C4%99%C5%BCa-w-Bia%C5%82ymstoku!/page13

Czy PZSzach już wyjaśnił sprawę?

http://ratings.fide.com/view_games.phtml?id=1123815

Krzysztof Ejsmont, absolwent  kierunku Zarządzanie  i  Inżynieria Produkcji  (specjalność:  zarządzanie nowoczesnymi technologiami).

Zainteresowania naukowo badawcze:

-zarządzanie jakością wyrobów i usług,

-teoria organizacji i zarządzania,

-wykorzystywanie    metod    statystycznych    oraz    matematycznych do    usprawniania funkcjonowania procesów produkcyjnych,

-organizacja i zarządzanie produkcją,

-modelowanie i symulacja procesów eksploatacji obiektów technicznych,-zintegrowane systemy zarządzania –

źródło http://iosp.wip.pw.edu.pl/Pracownicy.html

maj
20

Wszystkim szachistom znane są zapewne dość dobrze liczne kontrowersje toczone w ramach walki psychologicznej, towarzyszącej meczom o mistrzostwo świata pomiędzy Karpowem i Korcznojem. Jej elementami były np. niepodanie przed rozpoczęciem partii ręki Korcznojowi przez Karpowa, czy też zarzuty Korcznoja o przekazywaniu umownych znaków Karpowowi w czasie gry. Na ten temat powstała też anegdota (czy rzeczywiście tylko anegdota?). Osądźcie sami!

Pewnego dnia w czasie meczu o MŚ Karpow – Korcznoj (Baguio 1978 r.), do głównego sędziego meczu am. Lothara Schmida przychodzi Korcznoj z protestem: „Panie sędzio! Proszę coś zrobić, sekundanci i członkowie radzieckiej ekipy nieustannie podpowiadają Karpowowi ruchy”.

Na to arbiter: „To niemożliwe, przecież wszyscy siedzą bardzo daleko od sceny i nie mają żadnej możliwości przekazywania informacji”. Korcznoj: „Wymyślili specjalny szyfr. Jeżeli wstaje np. Tal, to trzeba grać hetmanem, jeśli dr Zuchar – to wieżą, gdy Baturiński – to gońcem, a jak wstają ci siedzący po lewej stronie sali dziennikarze, to skoczkiem lub pionkiem”.

Nie przekonuje to Schmida: „Przecież to poważni ludzie, jak mogą udawać poszczególne bierki, to jakieś nieporozumienie, przecież to nie teatr”. Korcznoj ripostuje: „Dobrze znam te metody! Dziesięć lat temu sam byłem wieżą!”.

maj
20

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

Czy Klub PZSzach działa? Jeśli tak to słabo z polityką informacyjną; ostatni wpis z 2013 roku http://klubpzszach.pl/ „Klubu szachowy PZSzach, znajduje się w siedzibie związku w Warszawie w Al. Jerozolimskich 49 (wejście na salę gry od strony Alei Jerozolimskich).

Klub PZSzach jest miejscem, gdzie odbywają się turnieje szachowe, spotkania z szachistami, wystawy i wydarzenia związane z szachami.”

http://pzszach.pl/klub-pzszach/

maj
19

W przedstawionej partii czarne nie znalazły prawidłowej recepty na nowinkę przeciwnika 12.e4!? i w rezultacie przegrały praktycznie pojedynek już w fazie debiutowej.

 

maj
19

 

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

 

Kontynuacja https://blog.konikowski.net/2016/05/16/problemy-polskich-szachow-13/

„Team Poland!” źródło

https://www.facebook.com/KochamSzachy/photos/a.1449535928593667.1073741828.1449525021928091/1744796212400969/?type=3&theater

Jaki team? Drużyna bez trenera? Super patent! Tak się buduje markę i prestiż „Team Poland”.

btw. Gdzie jest trener? Odp.

https://blog.konikowski.net/2016/05/15/problemy-polskich-szachow-12/

maj
19

Kontynuacja odcinka 65

Z dużą uwagą przeczytałem artykuł Sukces Siergieja Karjakina w najnowszym Magazynie Szachista 5-2016. Autor Andrzej Filipowicz przedstawił analizę końcówki Caruana-Swidler, Moskwa 2016.

Oczywiście w zaciszu domowym i przy pomocy komputera jest łatwo przeanalizować taką pozycję i wydać prawidłową diagnozę. Co innego jest w partii i przy tykającym zegarze.

Andrzej Filipowicz bez problemu wskazał punkty krytyczne w partii i stwierdził m.in. „Cóż, jak zwykle decydującą rolę odegrał brak wiedzy w końcówce. Z tą typową, często zdarzającą się końcówką jest tak – albo się ją zna, albo nie…”

Czy to jest rzeczywiście typowa końcówka i tak często ogląda się ją w praktyce turniejowej? Mam duże wątpliwości!

Sam Fabiano Caruana powiedział po partii, że znał tę pozycję, ale zapomniał. W krytycznym momencie partia trwała już 7 godzin. A więc zadecydowały normalne ludzkie słabości: zmęczenie i pamięć! Jak można więc ganić czołowego szachistę świata o brak znajomości koncówek?

W wpisie m.in. napisałem:

Nie rzadko widzimy w praktyce turniejowej przeróżne wpadki w grze końcowej szachistów wszystkich klas, nawet ze ścisłej czołówki światowej. Czy świadczy to o słabej znajomości końcówek zawodników nawet z najwyższej półki?

Na pewno nie! Ale dość często taką wersję wypadków przedstawiają zwolennicy gry końcowej. Według nich powinno się więcej uwagi w treningu poświęcić końcówkom, gdyż one decydują o ostatecznym wyniku partii.

Taka teoria wydaje się mocno abstrakcyjna, gdyż aby dojść do końcowej fazy gry trzeba najpierw „przeżyć” wydarzenia na początku walki, czyli w debiucie i grze środkowej.

Trzeba brać też pod uwagę fakt, iż zawodnicy muszą często pokonać wiele przeszkód w trakcie partii. Nie tylko czysto szachowych, ale także wchodzą w grę kwestie kondycyjne. Partia szachowa może przecież trwać wiele godzin i często zmęczenie oraz psychiczne napięcie długotrwałą walką są przyczyną popełnianych błędów.

Jednakże o tym przeważnie się nie pisze i nie mówi, tylko oskarża się o nieznajomość końcówek zawodników. Bądźmy więc ostrożni w diagnozowaniu takich przypadków, które mogą wystawić tylko komuś nieuzasadniony zarzut.

Podobnych przypadków miałem sporo we własnej praktyce turniejowej. Podobne „klęski” widziałem również w twórczości znakomitych graczy i nawet mistrzów świata.

Jesteśmy przecież tylko ludźmi, a nie robotami szachowymi!

Na blogu przedstawiliśmę wspomnianą końcówkę: link.

W tekście napisałem: Zwracam uwagę na to, że choć te końcówki są teoretycznie równe, to w praktyce bardzo często wygrywa strona silniejsza materialnie. Sam widziałem na własne oczy takie momenty. Przypominam sobie pewną imprezę szachową (około 35 lat temu), kiedy to mój ówczesny podopieczny Roman Tomaszewski z Częstochowy „oszukał” w takiej pozycji największego specjalistę tego typu końcówek w kraju.

W praktyce turniejowej, przy tykającym zegarze, wszystko jest możliwe!  

Teraz precyzuję tę informację. Końcówka była grana w czasie mistrzostw Polski w Tarnowie w 1979 roku i „ofiarą” Romana Tomaszewskiego stał się sam Andrzej Filipowicz. Jak na ironię miał on wcześniej wykłady na ten temat w trakcie jednego zgrupowania kadry, którego uczestnikiem był Romek.

Końcówka była oczywiście remisowa, ale młodszy ją wygrał. Po partii Tomaszewski krótko skomentował wynik: „Łatwo pokazuje się taką końcówkę z notatkami przy tablicy demonstracyjnej, niż demonstruje się ją w rzeczywistej grze”. I miał rację!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

maj
18

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

Takie publiczne wypowiedzi Wiceprezesa Zarządu PZSzach d/s Międzynarodowych oraz Komunikacji niezbyt dobrze komunikuje polskie szachy międzynarodowo. Jak doceni to wszystko „rynek”?

„To jest proste – Fischer, Kasparov, czy Carlsen by tego nie zrobili. Dlatego ani Eljanov, ani So nigdy nie będą na tym poziomie szachów. Oni to zrobili z powodów bardzo pryncypialnych: kasa (system był taki, że dzielili nagrody prawie po równo), strach przed ewentualną porażką która ich „wywala z kasy”, zadowolenie z wejścia do „Klubu 2700+” z puli oraz niedocenianie wartości samodzielnego zwycięstwa vs. ryzyko wypadnięcia „z pudła”, co stało się udziałem Gaja. Tak naprawdę ewentualnym „winnym” jest So, który to rzeczoną propozycję wrzucił w niewłaściwym momencie. Eljanov miał lepsze wartościowanie i był beneficjentem remisu. Na końcu doceni to wszystko „rynek”. Czy zawodnik, który remisuje w 3 posunięciu będzie dostawał zaproszenia na poważne turnieje? Czy będzie on zauważany przez sponsorów? Czy kibice go zapamiętają? Jak widać te. ok. 3000 Euro na „łepka” wystarczyło, aby się wystraszyć. Generalnie wszystko było w porządku, ale pewien niesmak pozostał… I oceni to rynek, bo zobaczymy, gdzie Ci panowie w przyszłości będą grali”. źródło – https://www.facebook.com/adam.dzwonkowski.7

PS. Michal Krasenkow: „Jedna uwaga. Eljanow i So to nie są zawodnicy, którzy „remisują w 3. posunięciu”. Są to znakomici, wybitnie utalentowani zawodnicy, którzy grają w ciekawe, bojowe szachy, ale JEDNĄ partię (z kilkudziesięciu? kilkuset?) zremisowali w trzech posunięciach. I owszem, oceni to rynek” https://www.facebook.com/michal.krasenkow

btw. Wyniki sportowe:

https://en.wikipedia.org/wiki/Wesley_So

https://en.wikipedia.org/wiki/Pavel_Eljanov

maj
18

Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)

„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …

///////////////////////////////////////////////

Kontynuacja odcinka 166

W w/w artykule autorzy stwierdzili:

MAT1A (Kopie)

 

Okazuje się, że po 20 latach działalności MASZ nie opracowano jeszcze optymalnego systemu szkolenia. Można zadać proste pytanie: Dlaczego?

Sam na trzech sesjach w latach 1999-2000 widziałem brak jakiejkolwiek logicznej koncepcji szkolenia naszej młodzieży. Później potwierdził to sam lider polskich szachów Radosław Wojtaszek: link.

Wcześniej na mistrzostwach świata juniorek i juniorów  w Duisburgu oraz Halle 1992 zaobserwowałem poważny mankament w przygotowaniach teoretycznych, który ogólnie brzmiał: debiuty!

Pisałem o tym wielokrotnie, np. link.

Moimi uwagami podzieliłem się z niektórymi trenerami w trakcie zgrupowań w Zakopanem 1999 oraz w Wiśle 2000, ale nie wywołało to zainteresowania. Ogólnie panowała euforia: nasza młodzież przywozi worek medali, a więc jest wszystko w najlepszym porządku!

Patrzyłem dalej w przyszłość. W emailu w dniu 15 sierpnia 2003 do ówczesnego prezesa Przemysława Gdańskiego zaproponowałem zorganizowanie spotkania roboczego w gronie czołowych trenerów, coś w rodzaju „okrągłego stołu”, w celu opracowania nowego systemu szkolenia dla polskiej młodzieży.

W odpowiedzi w dniu 18 sierpnia 2003 roku Przemysław Gdański napisał, że idea „okrągłego stołu” mu się podoba, ale postawił pewien warunek. Był on dla mnie nie do przyjęcia. Pisałem już o tym na blogu, więc nie będę się powtarzał.

Po 13 latach wraca znowu temat optymalnego systemu szkolenia w polskich szachach. Za 10 lat Polski Związek Szachowy będzie obchodzil 100-lecie swego istnienia. Może do tego czasu powstanie wreszcie jakaś wzorcowa – dla przyszłych pokoleń  – koncepcja szkolenia naszej młodzieży?

 

 

maj
18

Jacek Gajewski z Katowic jest nie tylko uznanym publicystą w problematyce „SZACHY”, ale zajmuje się także działalnością szkoleniową.

Owocem tej pracy jest niedawny świetny rezultat jego podopiecznej Ireny Hertlein:

Niebywały sukces sportowy osiągnęła uczennica naszej szkoły Irenka Hertlein z klasy 4″b”. Na XXII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, która odbyła się w dniach 30.04.-07.05.2016. w Olecku wywalczyła II miejsce. Na dystansie dziewięciu rund zdobyła siedem i pół punktu, wygrywając sześć partii, trzy remisując i żadnej nie przegrywając!

Nasza nowo kreowana wicemistrzyni Polski wywalczyła ponadto awans do mistrzostw Europy i mistrzostw świata juniorów do lat dwunastu oraz została jej przyznana II klasa sportowa. Należy podkreślić, iż Irenka rywalizowała najczęściej z przeciwniczkami o rok starszymi od Niej. Bezpośredni przebieg Jej partii był transmitowany poprzez łącza internetowe na cały świat.

Serdecznie gratulujemy tak znaczącego sukcesu sportowego i jednocześnie dziękujemy, że godnie reprezentowała rodzinę, Szkołę Podstawową nr 62 im. Józefa Kocurka, trenerów oraz województwo śląskie.

Uzupełniająca informacja na stronie: link.

20160507_145651

OOS dyplom

OOS medal

 

DSCN0508

Jacek Gajewski wraz ze swomi podopiecznymi: Ireną Hertlein oraz córką Julią