maj
28

Chyba każdy, kto zapozna się z prawidłami szachów, chce szybko rozgrywać piękne partie i odnosić zwycięstwa.

Oczywiście to jest uzależnione od pewnych warunków, które musi wziąć pod uwagę i realizować w swym szkoleniu:

A. Szkoła Capablanki, która zaleca naukę szachów od końcówek.

B. Szkoła współczesna oparta na zdrowym rozsądku i preferująca otwarcia szachowe oraz szybkie opracowanie własnego repertuaru debiutowego.

Ten, kto wybierze pierwszą opcję szybko się zorientuje, że trenując końcówki może w praktycznej partii do nich nie dojść, gdyż polegnie na początku gry. A jeśli nawet, gdy tę fazę partii osiągnie, to końcówka może nie nadawać się do dalszej walki.

Zanim zrozumie problem, straci wiele czasu i może się nawet zniechęcić do zajmowania się grą turniejową.

Ci logicznie myślący wybiorą więc opcję „B”. W tym pomagają wydawnictwa na całym świecie, które regularnie wypuszczają na rynek pożyteczne książki.

Przedstawiam Państwu jedną z nich:

Wydawnictwo New in chess

Jest to bardzo pożyteczna rzecz dla młodych adeptów szachów, którzy poznali ruchy, ogólne zasady szachów i chcą odnosić pierwsze sukcesy. Autor książki zaproponował pewny repertuar, który na pewno pomoże każdemu początkującemu zawodnikowi!

Przypominam, że w Polsce w 1999 roku ukazała się moja książka repertuarowa Gram 1.e4. 

Oprócz tego wydałem w USA książkę repertuarową dla białych po 1.b4. 

Także na zamówienie niemieckiego wydawnictwa Joachim Beyer Verlag:

Wygrywam po 1.e4!

Wygrywam po 1.d4! 

Podobne książki ukazują się na całym świecie, ponieważ jest takie zapotrzebowanie i dlatego cieszą się one dużym popytem!

maj
27

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

zob. P25

„Struktura. Czyli w jakiej organizacji powinniśmy działać. (…) Kluby.

WZSzach jest animatorem życia szachowego w terenie, ale głównymi aktorami są kluby. Niezbędne jest wzmocnienie klubów, na trzy sposoby:

(i) zapewnienie dopływu nowych członków wśród wyróżniających się uczniów z klas szachowych,

(ii) masowe i całoroczne rozgrywki drużynowe dla wielu drużyn klubowych finansowane przez samorządy, lokalnych sponsorów i osoby fizyczne,

(iii) organizacja turniejów klubowych dla podnoszenia kwalifikacji i rankingu oraz aktywizacji życia klubowego. Klub musi zapewnić członkom „usługi”: wykłady/szkolenia oraz turnieje drużynowe i indywidualne. W zamian: członkowie klubu uczestniczą w życiu klubu a także wspomagają go poprzez ponoszenie częściowych kosztów.”

źródło http://pzszach.pl/wp-content/uploads/2016/04/strategia_polskiego_zwiazku_szachowego_10_2009.pdf

 

maj
27

szachowa miłość

zakochał się goniec w królowej
chociaż był czarny a ona biała
do tego był czarnopolowy
na białe pola ona uciekała
miłość jego tak była wielka
że gotów dla niej stracić życie
ona nie kocha stracona nadzieja wszelka
więc w gambicie podłożył się pod bicie
wśród zbitych bierek piekła
doczekał się nareszcie goniec
że też zbita już nie uciekła
taki sam spotkał ich koniec
złączeni teraz wspólnym losem
obok siebie w pudełku spoczęli
on miłość wyznaje drewnianym głosem
gotów się dla niej nawet wybielić
królowa chociaż w grze silniejsza
poza szachownicą straciła ducha
różnica między nimi teraz mniejsza
więc wreszcie wyznań gońca wysłucha

maj
27

Czytaj dalej … link

 

maj
26

W wpisie Skoczka2 jest m.in tekst:

Sposób mówienia o szachach i szachistach – wewnętrznie i publicznie (tematy tabu?) w każdym środowisku są plusy i minusy – publicznie należy kłaść nacisk na pozytywy, ale też umieć reagować na zarzuty (duża rola rzecznika prasowego i PR – odpowiednie wywiady, artykuły, informacje przekazywane do mediów); wewnętrznie można rozmawiać o wszystkim – ale z argumentacją merytoryczną i językiem literackim, a nie „ad personam”.”

//////////////////////////////

Zgadzam się z tym całkowicie, że wszelkie problemy powinny być załatwiane wewnątrz naszego środowiska. Jest tylko jeden warunek, że władze PZSzach są gotowe na wysłuchanie wszelkich wniosków i propozycji dotyczących ewentualnej poprawy działalności związku i to na różnych płaszczyznach.

Kiedy zaproponowałem w ramach MASZ pewne udoskonalenia treningowe oraz konsultacje drogą emailową, spotkało się to z negatywnym stanowiskiem osób odpowiedzialnych za szkolenie polskiej młodzieży. Po prostu nie zaakceptowano mojej współpracy z Radosławem Wojtaszkiem oraz Maciejem Brzeskim. Nie reagowano na moje listy i postulaty, co przyjąłem jako lekceważenie mojego zangażowania się w działalności szkoleniowej.

Ówczesny kierownik wyszkolenia tłumaczył się, że to nie jego „działka”, natomiast prezes PZSzach Przemysław Gdański nie miał czasu na zapoznanie się z moimi doświadczeniami w szkoleniu z czołowymi juniorami kraju.

Dlatego opublikowałem tekst „Quo vadis polskie szachy”? (Magazyn Szachista sierpień 2003), aby zwrócić uwagę na ważne problemy.

Rezonans był taki (pisałem już o tym wcześniej na blogu):

1. Artykuł był bardzo potrzebny, gdyż ukazał aktualne problemy naszych szachów oraz ujawnił arogancję niektórych szkoleniowców oraz działaczy. Dobrze, że podałem nazwiska, co dało większej wiarygodności przedstawionych faktów.

2. Artykuł był konieczny, ale byłby inny wydźwięk, gdybym go opublikował w Panoramie Szachowej. Osoba redaktora naczelnego Magazynu Szachisty nie cieszyła się bowiem uznaniem ówczesnych władz PZSzach i dlatego tekst uznano jako prowokację.

3. Artykuł był niepotrzebny i wręcz zaszkodził wizerunkowi polskich szachów.

Na ten temat było wiele dyskusji na stronie i blogu, np. link 1 i link 2.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

maj
26

arcymistrz

Czytaj dalej … link

 

maj
26

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

zob. P24

„Struktura. Czyli w jakiej organizacji powinniśmy działać.

(…) PZSzach. Kluczowe pytanie to czy Zarząd PZSzach jest tylko społeczny czy cześciowo zawodowy? Możliwa jest też opcja przedwojenna: w zarządzie przedstawiciele elit oraz wykonawcy–czyli anglosaski model zarządu: executive i non-executive directors. Ile pracy i zaangażowania można oczekiwać od społecznego działacza? Należy także zdefiniować i rozwiązywać konflikty interesów (członek zarządu – sędzią, organizatorem imprez, albo ojcem zawodnika).

Biuro PZSzach–dylemat: wysokokwalifikowani pracownicy/managerowie, bez konfliktów interesów, de facto zarządzają związkiem – model: obecny zarząd to korporacyjna Rada Nadzorcza a Biuro to Zarząd? A może jednak tylko obecna rola usługowa dla Zarządu? Wydaje się że dla efektywności związku, niezbędne jest rozwiązanie pierwsze, czyli profesjonalne biuro, a Zarząd jest rodzajem rady nadzorczej określającej strategię, główne cele oraz podejmujące kluczowe decyzje. Bieżąca praca jest wykonywana przez biuro i z jego inicjatywy. Naturalnie nie zwalnia to członków zarządu z terminowej realizacji zobowiązań oraz zarządzania podlegającymi im komisjami. Być może Szef biura powinien być członkiem zarządu, w randze Sekretarza Generalnego.”

źródło http://pzszach.pl/wp-content/uploads/2016/04/strategia_polskiego_zwiazku_szachowego_10_2009.pdf

maj
25

Niedawno przeglądając moje archiwum natknałem się na wiele interesujących materiałów (w tym zdjęcia) z różnych imprez krajowych i międzynarodowych z udziałem polskich zawodniczek i zawodników. Myślę, że niektóre z nich warto opublikować na blogu, gdyż jest to przyczynek do ciekawych wydarzeń szachowych w pewnym okresie.

Przy tej okoliczności przejrzałem też liczną korespondencję z osobami związanymi z naszą grą, która wnosi wiele ważnych wątków do historii szachów w Polsce.

Obszar tematyczny jest bardzo szeroki i dotyczy praktycznie wszystkich dyscyplin królewskiej gry. Nawet w kwestii sędziowania imprez szachowych byłem szczegółowo informowany przez renomowanego arbitra z Bydgoszczy Ulricha Jahra oraz Zygmunta Rylla ze Skawiny.

Obaj zachwalali cenną pracę Mariana Bocheńskiego (1922-2003).

Zarys historii struktur sędziowskich w Polskim Związku Szachowym w latach 1945 – 1998

Stron 236. ISBN 83-909969-5-2
Wydanie 2000 r., Kraków 2000 Soft-Land Poligrafia
32-070 Czernichów

Omówione są kolejno:
I. Początki struktur sędziowskich
2. Kadencje warszawskie sekcji szachów GKKFiT
3. Kadencje wrocławskie i katowickie
4. Kadencje poznańskie
5. Kadencje bydgoskie
6. Kadencje wrocławskie (po reaktywowaniu)
Bibliografia
Dodatki (regulaminy, kodeksy, status, listy sędziów itp.).

Autora książki znałem doskonale, ponieważ w latach 1971-1981 mieszkałem w Krakowie. Marian Bocheński był oddany szachom działaczem oraz znakomitym arbitrem szachowym.

W trakcie X turnieju o puchar prezesa „Korony” Kraków 1979 zostałem zaproszony wraz z Aleksandrem Bitmanem (Moskwa) do jego mieszkania na ulicy Wincentego Pstrowskiego. Pana Mariana interesowały problemy sędziowskie w Związku Radzieckim.

Z początku myślałem, że miałem być tłumaczem. Okazało się, że Marian Bocheński świetnie znał język rosyjski. Byłem w tym czasie trenerem kadry Polskiego Związku Szachowego i gospodarz chciał mi przede wszystkim pokazać swoją bogatą bibliotekę szachową. Przy tej okazji zwierzył się, że pracuje nad książką o problemach sędziowskich w Polsce.

Ostatecznie ukazała się ona w 2000 roku i ciekawsze jej fragmenty będę zamieszczać na tym blogu.

 

 

 

 

maj
25

„The rules of chess have remained consistent since the early 19th Century, but that doesn’t mean our approach to the game has stayed the same. Here are some intriguing and surprising ways the Game of Kings has changed its shape over the past 150 years… „

Czytaj dalej … link