mar
27

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Piotr Kaim napisał w swoim komentarzu: Krótko pisząc, arcymistrz nie namawia nikogo do lekceważenia debiutów. Skrytykował jedynie teorię, wedle której szachista powinien studiować debiuty PRZY JEDNOCZESNYM lekceważeniu końcówek. Jestem żywym dowodem na to, że ta teoria jest chybiona, bo jako junior studiowałem prawie wyłącznie debiuty i dlatego nigdy na serio nie przekroczyłem poziomu 2300.

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Osobiście znam wiele przypadków, że szachiści po gruntownym studium fazy debiutowej szybko podnieśli swój poziom szachowy. Być może, że Piotr Kaim pracował w niewłaściwym kierunku. Może miał niedostosowany repertuar debiutowy do swojego stylu gry. Może korzystał z niewłaściwej literatury szachowej. Przyczynę słabego progresu redaktora „MAT-a” mógły ocenić tylko doświadczony trener.

Nigdy nie twierdziłem, że nie należy zajmować się końcówkami. Napisałem przecież wiele książek na ten temat. To tej kwestii zresztą jeszcze wrócę. Twierdziłem natomiast, że szachista z ambicjami sportowymi musi mieć dobrze opracowaną początkową fazę partii. Bez tego nie ma żadnych szans na uzyskiwanie znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej.

Tak traktują ten problem czołowi szachiści świata i o tym była już wielokrotnie mowa na blogu. Nam jeszcze bardzo daleko do tej klasy i to zarówno w konkurencji kobiet, jak i mężczyzn. Ale  nieraz jesteśmy świadkami większych niespodzianek i to nas cieszy. Ale chyba nie na tym  polega rzecz. Wszyscy szachiści w kraju chcieliby widzieć naszych asów w renomowanych turniejach i to na czołowych miejscach. Podobnie wzrosłaby ranga szachów w Polsce w przypadku włączenia się naszych kadr do walki o mistrzostwo świata!

Ale jesteśmy wszyscy realistami. Takich emocji w najbliższych latach nie oczekujemy. Trening szachisty wymaga kolosalnej pracy i to około 8-10 godzin dziennie. Po grze naszej czołówki i poziomu rozgrywanych przez nich partii nie widać takiego zaangażowania treningowego!

Ale powracam do moich doświadczeń. Opisałem moje początki w wspomnieniach: link.

Dzięki mojemu zdrowemu rozsądkowi nie posłuchałem rad niektórych starszych klubowych kolegów o studiowanie szachów „od tyłu” i rozpocząłem intensywne studia nad otwarciami, czyli początkową fazą partii. Dzięki temu w szybkim tempie doszedłem do ścisłej czołówki Polski juniorów. Potem – jeszcze jako junior – stałem się czołowym szachistą Pomorza w kategorii seniorów.

Na karierę szachisty zawodowego nigdy się nie zdecydowałem. Wybrałem rolę trenera. W  pracy szkoleniowej zwracałem uwagę na studiowanie debiutów oraz przygotowanie optymalnego repertuaru debiutowego.

Dla przypomnienia moje najważniejsze sukcesy na tym polu:

1. Pierwsze doświadczenia w treningu Lidii Fentzel: link

2. Punkt szkoleniowy w Częstochowie w latach 1977-1981: link 1 i link 2.

3. Trener kadry 1978-1981. W swojej działalności p0dkreślałem problem uczenia się debiutów na bazie całych partii: link

Największy sukces to brązowy medal wraz z drużyną kobiet na olimpiadzie na Malcie: link

4. Praca z Arkadim Naiditschem 1997: link

5. Współpraca z Radosławem Wojtaszkiem 1999-2003: link

6. W punkcie szkoleniowym w Essen 1983-1998 uczęszczali na moje zajęcia z teorii debiutów m.in. dwaj olimpijczycy: Christopher Lutz oraz Detlev Heinbuch.

7. W latach 2005-2011 byłem trenerem kadry niemieckiej głuchoniemych: link

W wydawnictwie Polskiego Związku Szachowego „Wybrane zagadnienia teorii i praktyki szachowej” (Warszawa 2002) omówiłem temat: Zasady pracy szkoleniowej nad debiutami.

W wieloletniej pracy trenerskiej zwracałem uwagę na wszystkie fazy w partii ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia otwarć oraz przygotowaniem dobrze opracowanego do stylu gry repertuaru debiutowego!

 

 

mar
27

Problem1

Fotografia ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa przedstawia uczestników III zjazdu problemistów Śląska (Częstochowa 19 listopada 1961). Siedzą od lewej: Jan Rusek, Władysław Rosolak, Kazimierz Strzała, Zenon Lebelt, Eugeniusz Iwanow, Janusz Śledziewski oraz Saturnin Limbach.

mar
27

topalov-300x19939 lat temu urodził się Weselin Topałow, mistrz świata w latach 2005–2006.

Ciekawa partia (Kramnik)

 

mar
26

Fundacja AVIVA ogłosiła konkurs na ciekawy pomysł.

Ma on dotyczyć pomocy rodzicom w zapewnieniu wolnego czasu dla ich dzieci.

Działacze z sekcji szachowej klubu MLKS Ostródzianka Ostródy zgłosili projekt pod nazwą „Naucz dzieci grać w szachy a o ich przyszłość możesz się nie martwić”.

Okazało się, że pomysł został zaakceptowany.

Utworzona jest specjalna strona, gdzie można oddawać głosy na poszczególne projekty.

Do dalszego etapu przechodzi 20, które uzyskają największą liczbę głosów.

Do zakończenia I etapu zostały 2 dni – ostateczny termin to 28 marzec.

Szachiści po zapoznaniu się z projektem proszeni są o oddanie swego głosu – link

Jest to jedyny pomysł związany z szachami na ok. 300 już zgłoszonych.

Fundacja umieściła pomysł z szachami w poniedziałek, więc liczba oddanych głosów na szachy jest na razie mała.

Poniżej skrót regulaminu dotyczący głosowania:

Głosując, pamiętaj z jednego IP w ciągu doby można oddać maksymalnie 4 głosy, każdy z innego adresu e-mail. Celem tego zabezpieczenia jest zwiększenie wiarygodności i przejrzystości głosowania.

mar
26

Marcin Chojnowski, głuchoniewidomy ostrołęczanin, ma jedną wielką miłość – grę w szachy.
Link

////////////////////////////////////////////////

Szanowny Ministrze Sportu

Pragnę zaapelować o mądre i kontrolowane wydatki na sport środowiska niesłyszących i niewidomych. Niewidomi dostają masę pieniędzy a niesłyszący o wiele mniej. Jestem osobą gluchoniewidomą i mogę być zarówno głuchy jak i niewidomy.

Jestem medalistą medalistą świata w szachach głuchoniewidomych.

Jako socjolog wiem, że pomagać należy najmniej uprzywilejowanom jednostkom. Czytam, że nie ma pieniędzy na MP w warcabach na 3 dni: link. a niewidomi dostają krocie. Prosze porównać budżety.

To dla mnie np usłyszeć czyjeś dzień dobry to dar od życia. Spotkać się za szachownicą i potem od tłumacza przewodnika dowiedzieć się, że obok mnie jest piękna dziewczyna itp to jest to, co dostaje człowiek bardzo upokorzony przez los.

Grałem wiele lat w link i po takich zajściach jak przyjazd samochodem lub bezproblemowe czytanie w okularach książek itp szachowych jak osoba zdrowa (już nie mówię o słuchu) to gdzie tu oni są niepełnosprawni. Chcę zaapelować aby Ci najmniej uprzywielejowani czyli całkowicie głusi, ślepi, na wózkach mieli równe szanse a nie byli dyskryminowani przez tylko niedosłyszących lub niedowidzących.

Apeluję także by gluchoniewidomi też mogli poprzez swoje zmagania sportowe jakos żyć. Wcale nie są to duże koszta, bo w przeciwieństwie do imprez niewidomych rozgrywki głuchoniewidomych i głuchych są zupełnie skromniejsze i tańsze.

Wicemistrz świata w szachach

Marcin Chojnowski

////////////////////////////////////////////////

Szanowny Panie,

w odpowiedzi na pismo wysłane pocztą elektroniczną w dniu 19 marca 2014 r., dotyczące finansowania zadań z zakresu sportu osób niesłyszących i niewidomych uprzejmie informuję, że:

Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowuje realizację zadań publicznych z zakresu rozwijania sportu osób niepełnosprawnych na podstawie art. 29 ust. 1 i 7 ustawy o sporcie z dnia 25 czerwca 2010 r. (Dz. U. z 2010 r. Nr 127, poz. 857, z późn. zm.), ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych (Dz. U. Nr 157, poz. 1240, z późn. zm.) oraz rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki z dnia 23 sierpnia 2010 r. w sprawie dofinansowania zadań ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej (Dz. U. Nr 156, poz. 1051). Na podstawie wyżej powołanego rozporządzenia corocznie ogłaszany jest konkurs ofert na dofinansowanie zadań z zakresu sportu osób niepełnosprawnych.

Polski Związek Sportu Niesłyszących, realizujący zadania z obszaru sportu osób niesłyszących  otrzymał w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 2 541 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa –  1 600 000,00 zł. Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niesłyszących przeznaczono środki w wysokości 4 141 000,00 zł.

Zadania z zakresu sportu wyczynowego osób niewidomych realizowane są przez Polski Związek Kręglarski, Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Niewidomych i Słabowidzących „CROSS” oraz Związek Kultury Fizycznej „OLIMP”. Ww. organizacje otrzymały w 2014 r. w ramach konkursu wniosków na dofinansowanie zadań w obszarze sportu wyczynowego osób niepełnosprawnych ze środków Funduszu kwotę w wysokości 930 000,00 zł, natomiast ze środków budżetu państwa –  100 000,00 zł.

Ogółem, w 2014 r. na sport wyczynowy osób niewidomych przeznaczono środki w wysokości 1 030 000,00 zł.

Jak z ww. danych finansowych wynika, informacja o niedofinansowaniu sportu osób niesłyszących w porównaniu do sportu osób niewidomych, na którą powołuje się Pan w piśmie jest nieprawdziwa.

Informacja o dofinansowaniu zadań państwowych jest ogólnodostępna i znajduje się na stronie internetowej Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Z poważaniem

Danuta Redel

Departament Sportu Wyczynowego

Ministerstwo Sportu i Turystyki

00-082 Warszawa, Senatorska 14

tel. 22 244 32 05

www.msport.gov.pl

 

mar
26

kalendarz_Szachy_WJL1147male

36 lat temu urodziła się Monika Soćko, obecnie szachistka wyróżniająca się na świecie.

Ciekawa partia (Gunina)

 

mar
24

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

Źródło

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Temat ten wywołał ponownie duże zainteresowanie wśród Internautów. Otrzymałem sporo listów od osób zajmujących się od niedawna szkoleniem. Są zdezorientowani po wywiadzie z Michałem Krasenkowem w czasopiśmie „MAT” oraz informacjami na moim blogu.

Polecam zdrowy rozsądek. Kiedyś – jako początkujący  trener – odszedłem od ogólnych teorii i wybrałem swoją własną drogę. Sukcesy, które na tym polu osiągnąłem świadczą o prawidłowym wyborze.

Przypominam jeszcze raz pewne kwestie dotyczące szkolenia w szachach, które już kiedyś omawiałem na mojej witrynie, blogu i także w licznych artykułach w polskich pismach szachowych.

1. Zawodnik z aspiracjami sportowymi powinien od początku otrzymać dobrą szkołę szachową i zostać przez szkoleniowca prawidłowo ukierunkowany do pracy samoszkoleniowej. Wiadomo przecież, że zawodnik nie zawsze będzie korzystać z pomocy trenera.

2. Jeśli zawodnik usłyszy od swego opiekuna teorię, która jest bardzo modna w Polsce: „Trenuj grę środkową i końcówki, a w debiucie dasz sobie radę” i w ten sposób będzie pracować, to jego rozwój sportowy – nawet mimo wielkiego talentu – będzie się rozwijać w ślimaczym tempie.

3. Zawodnik powinien mieć odpowiednią motywację do wyczynowego uprawiania szachów. Na pewno jej nie będzie miał w przypadku porażek i słabych wyników turniejowych. To może go szybko zniechęcić do dalszego zajmowania się królewską grą.

4. Dlatego trener powinien zaaplikować swojemu podopiecznemu szkolenie, w następstwie którego jest szansa osiągania dobrych rezulatatów w turniejach.

5. Wszyscy musimy być świadomi tego, że młodzież zajmuje się intensywnie grą w okresie edukacji: szkoła podstawowa, średnia i studia. Potem po podjęciu pracy i założeniu rodziny zainteresowanie szachami maleje. Niektórzy wycofują się całkowicie z uprawiania sportu szachowego.

6. Dlatego w obecnych czasach długoletni system szkolenia – jaki kiedyś był realizowany w Związku Radzieckim – nie ma sensu. Zawodnika trzeba tak przygotować, aby odnosił szybko zwycięstwa i miał przyjemność z zajmowania się szachami.

7. Wniosek jest jasny: trzeba zająć się na początku otwarciami. Trener musi przygotować swoim podopiecznym repertuar debiutowy. Tutaj trzeba na początku narzucić pewien styl gry młodym adeptom szachów. Repertuar musi być ciekawy z elementami taktyki. Poleca się ruch 1.e4 i ostrą grę, np. gambit królewski, gambit Morra itd. Dopiero później, gdy w grze zawodnika wykrystalizuje się pewien styl i upodobania, można dopasować repertuar do jego zdolności i potrzeb.

8. Najpierw trener wyjaśnia młodemu zawodnikowi ogólne plany strategiczne i taktyczne w poszczególnych otwarciach. To jest wystarczające na początku szkolenia. Potem już nie. Z ambitnymi zawodnikami trzeba analizować i wyjaśniać dokładnie warianty, nawet te długie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Trzeba analizować dokładnie wzorcowe partie. Przez to podopieczny poznaje problemy gry środkowej związane z danym otwarciem, może nawet poznawać tym sposobem różnego typu końcówki.

9. Ważna jest analiza własnych partii. To jest często lekceważone przez trenerów lub nawet pomijane w cyklu szkoleniowym. Każdy szachista już na początku swej kariery zawodniczej musi być obeznany z tym problemem i powinien zdawać sobie sprawę z ważności tego elementu w procesie szkolenia.

10. Inne fazy gry: gra środkowa i końcówki powinny być systematycznie omawiane i analizowane po poznaniu „fundamentu” partii szachowej – debiutu.

11. Uważam, że tylko w ten sposób można wyszkolić w szybkim tempie zawodnika z szansami na osiąganie znaczących sukcesów turniejowych.

12. Nieszczęściem w polskich szachach jest brak jednolitego programu szkolenia. Każdy trener ma praktycznie swoje indywidualne spojrzenie na tę kwestię. W ten sposób już na początku popełniane są błędy, na czym cierpi tylko nasza zdolna młodzież. Jeden trener, który zna dobrze końcówki, będzie głosił „teorie” o ważnej roli tej fazy gry. Będzie przerabiał więc grę końcową. A to, że zawodnik przegra batalię debiutową i do końcówki nie dojdzie, będzie tłumaczył brakiem talentu swojego podopiecznego. Podobna sytuacja może wyniknąć w szkoleniu zawodnika, który trafi na trenera preferującego grę środkową jako „najważniejszego” elementu w szachach.

13. Innym nieszczęściem polskich szachów jest zabieranie głosu w ważnych kwestiach szkoleniowych przez „pseudofachowców”. Ich błędne wskazówki mogą być zastosowane praktycznie przez nieświadomych tego młodych zawodników. A gdy w końcu zorientują się, że są na niewłaściwym torze, może być już za późno na odrobienie zaległości.

14. Problem „brak jednomyślności w procesie szkolenia w Polsce” widzimy też na wysokim szczeblu. Włodzimierz Schmidt słusznie zauważył aspekt (trochę za późno) niedostatecznego wyszkolenia polskich kadr. Natomiast trener kadry wyraża się w tym zakresie bardzo niejasno i wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie. Tymczasem powinien usiąść do jednego stołu z czołowymi polskim trenerami i ustalić logiczny program szkolenia naszych juniorek i juniorów. Taki program jaki jest realizowany w jego ojczyźnie Rosji!

mar
24

Problem2

Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa i przedstawia uczestników II Zjazdu Problemistów (Warszawa 14 lutego 1958 roku)

Siedzą od lewej: Włodzimierz Suchodolski, Saturnin Limbach, K.Rolnik-PZSzach, Henryk Solski, Grzegorz Grzeban (Bagdasarjan), Mieczysław Pfeiffer, S.Pyszniak, Tadeusz Pawłowski, Tadeusz Czarnecki. Stoją od lewej: Edmund Pniak. Franciszek Cieślak, Władysław Rosolak, Jan Rusek, Janusz Śledziewski, Marek Szpakowski, Jan Beszczyński, Bernard Serus (Serwiński), Andrzej Lewandowski, Eugeniusz Iwanow, Leopold Szwedowski, Andrzej Trzęsowski, Waldemar Tura, Czesław Łysiak, W.Tomczyk, L.Dziąg, Gustaw Litwin-Staszewski, Henry Żuk.