Archiwum kategorii ‘Wydawnictwa’

cze
05

Kontynuacja odcinka 201


link
link


link

 
 

 

 

link

maj
31

Kontynuacja odcinka 218


link


link


link

maj
24

Kontynuacja odcinka 216
link

link
link
Kramnik: „W jego grze jest coś mistycznego, czego nikomu nie udało się osiągnąć. Łatwiej mi mówić o Karpowie, ponieważ zbiór jego partii był moją pierwszą książką szachową. Kiedy byłem dzieckiem studiowałem jego partie, później zaś kilkakrotnie z nim grywałem. Jest uniwersalnym szachistą, dobrym taktykiem, który błyskotliwie liczy warianty i jest bardzo silny w grze pozycyjnej. Posiada też unikalną cechę. Dość zabawnie, acz skutecznie zanegował tezę Steinitza: jeśli masz przewagę powinieneś atakować, inaczej ją utracisz. Karpow mając przewagę, często jakby wstrzymywał czas i w dalszym ciągu utrzymywał przewagę! Nie znam nikogo, kto mógłby dokonać czegoś takiego, to wprost niewiarygodne! Zawsze uwielbiałem i byłem pod wrażeniem tej zadziwiającej umiejętności. Kiedy wydawałoby się, że już czas przystąpić do decydującego ataku, Karpov grał a3, h3 a pozycja przeciwnika ulegała załamaniu.
Karpov pokonał mnie w 1994 r. w Linares, gdzie zdobył 11 z 13. punktów. Uzyskałem słabszą pozycję w końcówce. Jednakże nie wyglądała beznadziejnie. Następnie wykonałem kilka uzasadnionych posunięć i nie mogłem zrozumieć jakim sposobem moja pozycja była nagle kompletnie przegrana. Byłem już wtedy w pierwszej 10-tce najlepszych szachistów świata a nie mogłem tego pojąć nawet po zakończonej partii. Była to jedna z niewielu partii, po których czułem się jak skończony idiota, w ogóle nie rozumiejący szachów! Zdarza się to bardzo rzadko graczom ze światowej czołówki. Zazwyczaj człowiek zdaje sobie sprawę dlaczego przegrał. Takie chwile trudno wręcz opisać – jest w tym coś nieuchwytnego, i tak charakterystycznego dla Karpowa”. link


fot. sport-express.ru


maj
22

Ukazał się numer 4/2026 najstarszego pisma szachowego w Polsce z licznymi opisami imprez krajowych i międzynarodowych.

Dużo miejsca poświęcono mistrzostwom Polski kobiet i mężczyzn oraz turniejowi kandydatów.

Mój wkład w tym numerze: Partia Sindarov-Caruana, Pegeira 2026  oraz artykuł o gambicie przeciwko sycylijskiej i francuskiej po posunięciach 1.e4 c5 2.Sf3 e6 3.b4!?

maj
09

Kontynuacja odcinka 33


maj
02

Kontynuacja odcinka 215




kw.
23

Kontynuacja odcinka 24

link
link
New Picture (5)

Jerzy Konikowski, 2010: Największym talentem w powojennej historii polskich szachów był bez wątpienia Jerzy Lewi (obecnie jest wiadomo, że największym talentem w polskich szachach po 1945 roku jest Jan Krzysztof Duda. -przyp.red.). Obaj zaczynaliśmy kariery zawodnicze w jednym klubie. Przez wiele lat miałem więc możliwość obserwacji rozwoju jego niezwykłego talentu. Wielokrotnie walczyliśmy bezpardonowo przy szachownicy. Do końca byliśmy dobrymi kolegami. Mieszkając już w Warszawie, Jurek często odwiedzał Bydgoszcz i wtedy korzystał z mojej gościnności. Chciałbym tym tekstem przybliżyć nieco sylwetkę Jerzego Lewiego, który dla młodego pokolenia jest postacią raczej nieznaną: Moje wspomnienia.

Z Jurkiem rozegrałem wiele partii. Ogólny wynik jest mniej więcej w granicach równości, ale wygrał ze mną dwie ważne partie w mistrzostwach Polski juniorów w Polanicy Zdroju (1966) oraz w Wiśle (1967).

Jerzy Lewi grał czarnymi przeciwko partii hiszpańskiej obronę Cordela i potem wariant Archangielski. Włączyłem oba otwarcia do swego repertuaru debiutowego i  miałem tutaj wiele osiągnięć. Jurek zainspirował mnie do grania gambitu po ruchach 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 Gc5 4.c3 d5!?, który jest znany w teorii jako „Gambit Konikowski-Hardy”.

W mistrzostwach Pomorza juniorów w 1961 roku rozegrałem z Jurkiem Lewim bardzo ciekawą partię. Pokonałem mojego partnera w jego ulubionym wariancie.

New Picture (2)

Nieoficjalne mistrzostwa Europy w Groningen (1967). Od lewej strony: Andras Adorjan, Anatolij Karpow i Jerzy Lewi.

Grałem z całą trójką. Z Adorjanem przegrałem dwukrotnie i raz z Karpowem. Z Jerzym Lewim rozegrałem wiele partii z różnym skutkiem.