Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

wrz
29

Kontynuacja odcinka 193

W Goleszowie 1965 zadebiutowałem w mistrzostwach Polski juniorów. W tamtych czasach nie każdy mógł w nich grać. Tylko mistrzowie poszczególnych okręgów. Niektóre województwa miały więcej miejsc do dyspozycji, np. śląskie, warszawskie, lubelskie. Akurat okręg pomorski (Bydgoszcz, Toruń, Grudziądz itd.) miał tylko 1 miejsce, mimo silnych juniorów.

W Goleszowie podzieliłem 3-4 miejsce. Przedstawiona partia była grana w ostatniej rundzie. Krzysztof Pytel (Lublin) miał tytuł mistrza krajowego, natomiast ja II kategorię.

Partia ta jest pouczającym przykładem, że dobrym przygotowaniem debiutowym można pokonać silniejszego przeciwnika.

Wariant, który wybrałem był w tamtych czasach rzadko grany. Stosowałem go często i miałem swoje idee. Odniosłem nim wiele zwycięstw.


To jest wyjściowa pozycja systemu Moellera, który był bardzo popularny w latach 30-tych minionego stulecia. Grywał go nawet sam mistrz świata Alechin.

Ustawienie gońca na c5 stosowałem w różnych układach, także po 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 Gc5. Obecnie popularna jest taka kolejność 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gb5 a6 4.Ga4 Sf6 5.0-0 b5 6.Gb3 Gc5 (nowoczesna forma systemu archangielskiego) lub 6…Gb7 (klasyczny system archangielski).

W przeszłości zajmowałem się analizą tych wariantów i wydałem nawet dwie tematyczne książki: w amerykańskim Chess Enterprises oraz włoskim S1 Editrice.

Po przegranej Pytel spadł na drugie miejsce. Mistrzem Polski został Jerzy Lewi (Warszawa), mój były kolega klubowy. Z ten wynik dostałem się do kadry narodowej juniorów i otrzymałem I kategorię (miałem już jedną normę).

 

 

wrz
28

Kontynuacja odcinka 41

Obrona skandynawska jest lepsza od jej reputacji” 

(Aleksander Alechin – mistrz świata w latach 1927-1935 oraz 1937-1946)
///////////////////////

Obrona skandynawska jest coraz częściej stosowana w praktyce turniejowej  przez znanych arcymistrzów. Oto partia z twórczości czołowego arcymistrza kraju i propagatora szachów w Internecie z ramienia Polskiego Związku Szachowego.

Niestety czołowa szachistka Polski nie grała optymalnie. Zwracam uwagę na niedopracowany repertuar debiutowy Aleksandry.

Tym problemem powinien zająć sią szybko trener kadry kobiet arcymistrz Dziuba, inaczej zmarnuje się kolejny talent w polskich szachach!

///////////////////////

Obrona skandynawska jest bardzo ciekawym otwarciem i dalej jest w fazie intensywnych badań teoretycznych i praktycznych.

Sam grałem ją z powodzeniem w partiach klasycznych i w grze korespondencyjnej. Swoje doświadczenia opisałem w trzech książkach:

Szachy w moim życiu.: Die Skandinavische Verteidigung (B01) (konikowski.net)

Szachy w moim życiu.: Skandinavisch – richtig gespielt (konikowski.net)

Szachy w moim życiu.: Obrona skandynawska (konikowski.net)

 

 

 

 

wrz
27

Kontynuacja odcinka 146
link



link

wrz
26

Kontynuacja odcinka 145
link


link


link

wrz
24

Kontynuacja odcinka 192

Ostatni odcinek Polemiki, opinie 165 „ożywił” znowu problem „teorii Capablanki” w polskich szachach. Trzeba przyznać, że zadziwia ten upór przedstawicieli Polskiego Związku Szachowego w tej kwestii.

Polska młodzież ma od dawna dylemat do rozwiązania: komu wierzyć? Znakomitym arcymistrzom światowej klasy, czy krajowym fachowcom?

Przypominam, że to absurdalne hasło amerykańskiego amatora znalazło akceptację szkoleniowców PZSzach.

Do tego stopnia, że jeden z czołowych polskich szkoleniowców nawet w swojej książce dla młodzieży powtarza ten nonsens Gerzadowicza.

Przy okazji przypominam rolę trenera w sporcie (także w szachach): Ma on jasne zadania: doprowadzić zawodników do wysokiej klasy sportowej. Powinien się też sam systematycznie szkolić i zdobywać nowe doświadczenia w swej pracy. Powinien wprowadzać ciągle jakieś ulepszenia w działalności trenerskiej, aby jego podopieczni podnosili swe kwalifikacje sportowe i osiągali sukcesy. Powinien być kreatywny w swym działaniu! Trener, który ma zawężone metody szkoleniowe do kilku stereotypowych czynności, nie może być przedstawiany młodzieży jako ideał szkoleniowca. Tak samo odnosi się to do trenera, który sam się nie szkoli, nie unowocześnia własnego warsztatu pracy i nie publikuje owoców swych doświadczeń w prasie fachowej.

Teoria rozpowszechniona przez pewne osoby w Polsce, że najlepszym trenerem to aktywny arcymistrz i to z wysokim rankingiem jest po prostu pozbawiona wszelkiej logiki! Czynny zawodnik nie ma czasu na podwyższanie swej ogólnej wiedzy szachowej od trenera, który na co dzień zajmuje się działalnością szkoleniową!

 ///////////////////////////////////

Ale oczywiście w polskim środowisku szachowym są też rozsądne głosy, np.

  • Krzysztof Kledzik

26 stycznia 2024 o godz. 17:59

Myślałem że już zaprzestano promowania takiego szkodliwego podejścia, że szachy to końcówki. Może końcówki uczyły szachów 100 lat temu, ale teraz mamy XXI wiek, i wszystkie dziedziny sportowe (oprócz polskich szachów) zauważyły że aby być na topie, trzeba rozwijać się i poszukiwać nowych rozwiązań. A skoro polskie szachy mentalnie uparcie tkwią w erze Capablanki, to nie dziwmy się że poza JKD nie mamy nikogo w czołówce. Nie rozumiem skąd ten upór aby siły pchać w naukę końcówek, a nie w naukę nowoczesnych szachów, takich szachów które promuje czołówka światowa. Temat był przez lata omawiany na tym blogu. Argumentów było mnóstwo. Czasami myślę że te wszystkie wypowiedzi dyskredytujące nowoczesne podejście do szachów i z uporem maniaka tłuczenie ludziom do głowy że niby końcówki zrobią z nas superszachistów, to jest jakaś akcja sabotażowa, aby polscy zawodnicy nie liczyli się w czołówce światowej, i aby polskie szachy za bardzo nie wyróżniały się w świecie.

///////////////////////////////////

A na koniec proszę obejrzeć partię z drugiej rundy turnieju w Katarze: Zawodnik z rankingiem 2512 pokonał – po świetnie rozegranym debiucie – byłego mistrza świata z rankingiem 2839.