Normalnie w każdej dyscyplinie sportowej mamy do czynienia z polityką jawności. Media informują swoich potencjalnych odbiorców o wszelkich działaniach i problemach poszczególnych dziedzin. Z szachami jest inaczej. Wyczynowe (zawodowe) szachy funkcjonują swoim życiem. Tworzą pewne hermetyczne towarzystwo, o których sprawach może zainteresować się tylko niewielka rzesza publiczności.
Sprzyja temu sam Polski Związek Szachowy, który jest instytucją pełną tajemnic. Pewne problemy naszego sportu rzadko wychodzą na zewnątrz i nawet w środowisku samych szachistów budzą kontrowersje.
Tak było do niedawna z funkcją trenera kadry. Wszyscy wiedzieli, że pełni ją Michał Krasenkow. Ale co de facto należy do jego obowiązków, było okryte wielką tajemnicą.
Sam trener złamał w końcu tabu w wywiadzie opublikowanym w ostatnim numerze (8-2012) związkowego pisma MAT.
Oto fragment:
Od dłuższego czasu jest Pan trenerem męskiej reprezentacji Polski w szachach. Czy mógłby Pan przybliżyć czytelnikom Mata, na czym polega praca trenera kadry. Czym zajmuje się trener na co dzień i jak wygląda jego praca w czasie startów biało-czerwonych?
Wyjaśnijmy pewne nieporozumienie: nie jestem etatowym trenerem kadry i nie prowadzę z nią pracy na co dzień. Owszem, monitoruję występy zawodników, udzielam im rad, składam sprawozdania, uczestniczę w dyskusjach o sprawach związanych z kadrą, ale realną pracę jako trener i kapitan wykonuję tylko na zgrupowaniach i zawodach.
Jak się prowadzi zajęcia na zgrupowaniach, chyba wszyscy wiedzą, i nie muszę o tym opowiadać. Nie muszę chyba tłumaczyć również, na czym polegają obowiązki kapitana na zawodach.
Jeśli zaś chodzi o pracę trenera w czasie startów drużyny, to jest tu pewien niuans. Zawodnicy reprezentacji to doświadczeni arcymistrzowie, dużo pracujący nad szachami, mający własne repertuary debiutowe, w których z reguły orientują się lepiej ode mnie, a także własne analizy i tajemnice. Niektórzy z nich – przede wszystkim ci należący do Wojtaszek Comarch Team – mają również własnych trenerów, z którymi pracują na co dzień.
Tu, w odróżnieniu od drużyny kobiecej, ingerencja obcej osoby nie zawsze jest mile widziana, a zatem gros tej ogromnej pracy, jaką jest bezpośrednie przygotowanie do partii, spoczywa na barkach zawodników.
Ja, jako trener kadry, wykonuję raczej pracę pomocniczą. Jest jej bardzo dużo: opracowuję charakterystyki czy też „portrety szachowe” przeciwników, na podstawie których między innymi doradzam określoną strategię gry oraz wybór tego czy innego debiutu lub wariantu. Służę też bezpośrednią pomocą tam, gdzie mam wiedzę, a także wykonuję część pracy przygotowawczej na zlecenie zawodników. Właściwie pracuję – jako trener albo jako kapitan, trudno to nawet rozdzielić – całą dobę, nie licząc snu. W czasie ostatniej olimpiady dopiero w wolnym miałem okazję pójść do sklepu, ale do miasta już się nie wybrałem – po prostu zabrakło mi sił.
/////////////////////////////////////////////////////
1. Michał Krasenkow wyjaśnił, że właściwie niewiele robi, bo zawodnicy znają lepiej debiuty, a on przygląda się, bo nie chce znać ich tajemnic. Włodzimierz Schmidt na zebraniu zarządu Polskiego Związku Szachowego w dniu 27 października 2012 roku stwierdził, że słabe przygotowanie debiutowe kadry męskiej jest problemem. Tymczasem trener kadry nie chce tego stanu zmienić, bo nie chce znać tajemnic zawodników. To są właśnie skutki angażowania czynnego zawodnika do prac trenerskich. Wielokrotnie o tym pisałem, że to nie ma sensu, bo zawodnik-trener nigdy nie zdradzi swych tajemnic swoim podopiecznym i nie będzie uczciwy w swej pracy. Przypomnę, że przed laty jeden polski arcymistrz trenował czołowego juniora Marcina Kamińskiego i potem wspólne analizy wzmocnił i ograł juniora przy najbliższej okazji. Nazwiska tego trenera nie zdradzę. Ale ujawnię, że jest on zasłużonym trenerem Młodzieżowej Akademii Szachowej!
2. Arcymistrz stwierdził, że wszyscy wiedzą jak się prowadzi zajęcia na zgrupowaniach i na czym polegają obowiązki kapitana. Jestem pewny, że przeciętny gracz klubowy lub sympatyk szachów nie wie, bo skąd miałby o tym wiedzieć. Sam jestem ciekawy, jak to robi obecny trener kadry. A może to jest tajemnica zawodowa?
3. Praca trenerska jest bardzo wyczerpująca dla Michała Krasenkowa i nawet nie miał w czasie olimpiady szachowej siły na wyjście na spacer do miasta. Oj niedobrze Panie Michale! Trzeba zająć się jeszcze jakimś sportem. Jest wiele rozwiązań utrzymania formy sportowej, np. Smysłow przed meczem z Kasparowem trenował boks!
Końcowy wniosek: Wydaje mi się, że angażowanie Michała Krasenkowa do prac z naszą kadrą męską nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Arcymistrz – sam jako aktywny gracz nie ujawni żadnych tajemnic i podobnie nie uczynią tego zawodnicy – podopieczni. Jestem przekonany, że takie prace przygotowawcze, opracowywanie charakterystyk czy też „portretów szachowych” przeciwników może dokonać dobrej klasy trener, niekoniecznie posiadający tytuł arcymistrza. Byłoby to też o wiele tańsze, ponieważ Michał Krasenkow – z tego co słyszałem – żąda za swoją pracę wysokie honoraria.




![AMP[1]](https://blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2013/01/AMP1.png)




