Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

gru
30

Zurich-2014

37. Zürcher Weihnachtsopen (Szwajcaria) odbył się w dniach 26-30.12.2013 z udziałem Radosława Wojtaszka oraz Mateusza i Marty Bartel.

Zwyciężył z najwyższym rankingiem Radosław Wojtaszek 6 pkt. Mateusz Bartel zajął 8 miejsce z 5 punktami, natomiast Marta Bartel znalazła się na 45 pozycji z 4.5 pkt.

Wyniki naszych kadrowiczów

Radosław Wojtaszek (2711)

Rd.

Br.

Snr

Nazwisko i imię

Elo

Kraj

-Klub

Pkt.

Wynik

1

1

60

Schmid Michael

2183

GER

-Konstanz

3.5

cz 1

2

1

28

IM-

Klauser Markus

2386

SUI

-Belp

3.5

b 1

3

1

20

IM-

Mozharov Mikhail

2535

RUS

-Russland

4.5

cz ½

4

4

15

GM-

Bogner Sebastian

2558

SUI

-Zürich

5.5

b 1

5

1

8

GM-

Kovalenko Igor

2643

LAT

-Lettland

5.5

b 1

6

1

4

GM-

Bartel Mateusz

2649

POL

-Polen

5.0

cz ½

7

1

7

GM-

Popov Ivan

2644

RUS

-Russland

4.5

b 1

Mateusz Bartel (2649)

Rd.

Br.

Snr

Nazwisko i imię

Elo

Kraj

-Klub

Pkt.

Wynik

1

4

62

Eschmann Patrick

2174

SUI

-Thalwil

3.0

b 1

2

4

31

Kaczmarczyk Dennis

2361

GER

-Eggingen

4.5

cz 1

3

4

17

GM-

Miezis Normunds

2554

LAT

-Lettland

5.0

b 1

4

1

8

GM-

Kovalenko Igor

2643

LAT

-Lettland

5.5

cz 0

5

7

25

IM-

Kurmann Oliver

2427

SUI

-Luzern

4.0

b 1

6

1

1

GM-

Wojtaszek Radoslaw

2711

POL

-Polen

6.0

cz ½

7

4

14

GM-

Sengupta Deep

2570

IND

-Indien

5.0

b ½

Strona turnieju

gru
28
Logo_al_ain
W dniach 17-29 grudnia 2013 roku odbyły się w Al-Ain w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Mistrzostwa Świata Juniorów w grupach wiekowych od 8 do 18 lat (11 rund).

Polskę reprezentowali: Kamil Dragun, Jan Krzysztof Duda, Kacper Drozdowski, Łukasz Licznerski, Damian Lewtak, Łukasz Jarmuła, Ryszard Eggink, Mikołaj Tomczak, Maria Leks, Mariola Woźniak, Oliwia Kiołbasa, Ewa Harazińska, Magdalena Harazińska, Alicja Śliwicka, Tymon Czernek, Oskar Ogłaza, Arkadiusz Babiarz, Paweł Kozłowski, Paweł Teclaf, Laura Czernikowska, Lidia Czarnecka.

Ekipa trenerska: Marek Matlak,  Leszek Ostrowski, Maciej Nurkiewicz, Kamila Klimaszewska, Michał Smoła i Marcin Taboła.

Ostatecznie zdobyliśmy tylko jeden brązowy krążek. Dokonał tego Paweł Teclaf. Serdeczne gratulacje!

Zawiedli nas niestety zawodnicy, na których bardzo liczyliśmy: Jan Krzysztof Duda i Kacper Drozdowski. Duże słowa uznania należą się natomiast Marioli Woźniak i Oliwii Kiołbasy, które zajęły doskonałe 4 miejsce w swych grupach.
Wyniki naszej reprezentacji
MSJ-2013-wyniki
Czekamy teraz na oficjalne podsumowanie mistrzostw ze strony Polskiego Związku Szachowego.

Informacja na stronie ChessBase News.

Strona mistrzostw

Źródło

Wyniki

Akademia

 

 

 

gru
28

Wygląda na to, że Waldemar Świć sam sobie strzelił gola. Jego oskarżenie mnie o namawianie szachistów w Polsce do pójścia drogą Fischera czyli rzucenia szkoły okazało się wymyśloną historyjką i niepodpartą dowodami.

Jak na ironię przytoczył niepodpisany artykuł, który został mu pomyłkowo przypisany przez kilku Internautów. Muszę wyjaśnić, że autorem tego tekstu nie jest Waldemar Świć, lecz  jego kolega znany szachowy historyk z Warszawy Tomasz Lissowski, który to opublikował na swojej stronie w 2002 roku.

Iskrą zapalną do napisania tego felietonu był mój artykuł w Panoramie Szachowej (9-2002) Peter Leko pretedentem! dotyczący turnieju w Dortmundzie i rozegranego w dniach 6-21 lipca 2002 roku, który był jednocześnie eliminacją do meczu o mistrzostwo świata z Kramnikiem.

W finale Leko pokonał Topałowa 2.5-1.5, co dało mu prawo walki z Kramnikiem i wzbogaciło jego kieszeń o 100 00 $. Fragment z mojego artykułu

Leko1

bardzo zdenerwował Tomasza Lissowskiego, który – z pewnością bez czytania wywiadu w Panoramie Szachowej 1/1999 – w swoim opracowaniu Fałszywe równanie oskarżył mnie o złe intencje, co okazało się jednak nieprawdą.

W trakcie mistrzostw świata juniorów w Goa (grudzień 2002), gdzie byłem trenerem polskiej ekipy (Radosław Wojtaszek, Kamil Mitoń i Agnieszka Matras) otrzymałem email z Polski z informacją o tym artykule. Zapoznałem się z jego treścią, ale nie potraktowałem go zbyt poważnie. Tomasza Lissowskiego cenię za jego osiągnięcia badawcze w zakresie historii królewskiej gry, ale jako amator szachowy nie powinien – moim zdaniem – zabierać głosu w kwestiach, w których nie ma rozeznania. Problematyka współczesnych szachów różni się od tych sprzed 100 lat!

Czas pokazał jednak, że powinienem wtedy zareagować. W trakcie dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego o unowocześnieniu Młodzieżowej Akademii Szachowej Bartłomiej Macieja i Krzysztof Pytel oskarżyli mnie o namawianiu młodzieży do rzucania szkół na rzecz szachów.

Artykuł Tomasza Lissowskiego spowodował ugruntowanie pewnej negatywnej opini o mnie w Polsce, która trwa do dnia dzisiejszego. Jeszcze dwa dni temu jeden z kolegów napisał mi w emailu, że nawet moje sprostowanie nie zmieni jej.

Według błędnego osądu, jestem rzekomo autorem stwierdzenia, że jeśli ktoś chce osiągać sukcesy w szachach, to musi wybrać drogę Fischera!

Może nawet dobrze się stało, że Waldemar Świć przypomniał to zagadnienie i dał mi możliwość jego wyjaśnienia. Chyba teraz nikt nie będzie miał wątpliwości, że Tomasz Lissowski mocno zniekształcił problem i przedstawił mnie w negatywnym świetle.

Można zadać tylko pytanie, jaki miał w tym cel?

A swoją drogą, gdyby Bartłomiej Macieja posłuchał mojej rady, to wtedy wybrałby na pewno tę właściwą drogę życiową. A tak studiów nie skończył i nigdy jako fizyk nie pracował, natomiast szachistą jest przeciętnym.

To właśnie ja – jako trener – przestrzegałem swoich podopiecznych przed takimi przypadkami!

gru
27

Zagadnienie literatury szachowej w Polsce jest tuż obok sprawy naszych juniorów, drugim bardzo ważnym problemem dotykającym wszystkich szachistów. Ostatnio na znanych blogach starły się dwa poglądy, dające początek burzliwej dyskusji internetowej. Pierwszy pogląd reprezentowany był przez Krzysztofa Jopka, który wskazywał na niedostatek polskojęzycznej literatury szachowej w Polsce. Drugi pogląd, zdecydowanie odmienny, był mojego autorstwa. Myślę, że dla dobra sprawy warto jeszcze raz powrócić do tego tematu, tak aby sprecyzować nasze (a przynajmniej moje) stanowisko.

Na swoim blogu w artykule pt. „O postawie sportowej i antysportowej” Krzysztof Jopek zadał pytanie o ilość przetłumaczonych na j. polski książek rosyjsko- i angielskojęzycznych. Następnie wymienił kilka ciekawych pozycji książkowych, część z nich już nie pierwszej młodości. Z kolei w jednym ze swoich komentarzy pod wspomnianym wpisem zaproponował przeglądnięcie oferty książkowej sklepu internetowego Caissa (oczywiście chodziło o przykładowy sklep, gdyż sprawa jest natury ogólnej i nie zawęża się jedynie do oferty firmy Caissa) i dokonaniu zliczenia ilości książek polsko- i obcojęzycznych.

Uważam, że nie należy „wprost” zliczać ilości tych książek. Trzeba uwzględnić pewne istotne proporcje. Polskojęzyczni szachiści stanowią bardzo mały ułamek całkowitej ilości szachistów na świecie. Polska jest małym krajem i jej udział w wydawanych (oraz tłumaczonych i potem wydawanych) książkach nie może równać się z analogiczną działalnością wydawniczą w wielkiej Rosji i jeszcze większym angielskojęzycznym świecie. Dlatego myślę, że na ilość dostępnej literatury rodzimej polskiej i przetłumaczonej na j. polski trzeba patrzyć z uwzględnieniem powyżej opisanych różnic. Obawiam się, że nasz kraj nigdy nie będzie potentatem w literaturze szachowej tym bardziej, że ze względów finansowych wydawnictwa prawdopodobnie nie zdecydują się na wydanie starszych tytułów, m.in. tych wymienionych przez KJ w swoim artykule. Pomimo dysproporcji w dostępnej literaturze polskiej oraz przetłumaczonej na j. polski, a obcojęzycznej dostępnej w wersji oryginalnej, myślę że oferty naszych internetowych sklepów szachowych są naprawdę zadowalające, bo obejmują materiały szkoleniowe, prace analityczne, zagadnienia strategii, taktyki, debiutów, gry środkowej, końcówek, a także biografie, ciekawostki, materiały historyczne, itp.

Oczywiście oferta literatury polskiej i przetłumaczonej na j. polski jest przydatna i wręcz niezbędna dla każdego szachisty. Zarówno dla amatora traktującego szachy jedynie jako hobby, jak i dla juniorów szkolących się w tej grze, jak i dla osób bardziej zaawansowanych starających się poszerzyć swoje horyzonty szachowe. Ale warto zauważyć, że szachiści z górnej półki czyli arcymistrzowie nie mogą ograniczyć się wyłącznie do tej oferty wydawniczej. W celu kontynuowania treningu szachowego, podnoszeniu i tak wysokich umiejętności szachowych oraz przygotowywaniu się do ważnych turniejów czy meczów, niezbędne stanie się sięgnięcie po zaawansowaną literaturę obcojęzyczną, rosyjską bądź angielskojęzyczną.

Krzysztof Kledzik

///////////////////////////////////////

Uzupełniające materiały

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

gru
27

Mam nadzieję, że okres świąteczny był znakomitą możliwością odpoczynku od codziennych problemów oraz dał Państwu wiele pozytywnych myśli i energii. Był także impulsem do znalezienia pożytecznych rozwiązań.

Po świątecznym odpoczynku powracam do mojego hobby, czyli prowadzenia bloga. Zaczynam od wyjaśnienia zarzutów Waldemara Świcia o namawianiu przeze mnie młodzieży do pójścia drogą Fischera czyli rzucenie szkoły. Tę teorię miałem rzekomo ogłosić w Panoramie Szachowej (styczeń 1999).

Przypominam, że jako trener nie tylko zajmowałem się pracą szkoleniową. Interesowały mnie także różne kwestie życiowe moich podopiecznych, np. odwiedzałem szkoły, kiedy były jakieś problemy w nauce, interesowałem się sprawami bytowymi zawodników.

Kiedy stwierdziłem, że najlepszy junior kraju nie ma warunków do trenowania w domu, poruszyłem tę sprawę w czasie spotkania z władzami miasta. Obiecano pomoc i rzeczywiście w ciągu dwóch lat młody zawodnik stał się posiadaczem swego mieszkania. Ci co pamiętają czasy PRL, wiedzą że wtedy była to wielka sprawa: junior-szachista otrzymał w tak krótkim czasie kawalerkę!

Często poruszałem w kontaktach z moimi podopiecznymi sprawy edukacji szkolnej i sytuację zawodowego szachisty. Podkreślałem, że jest to bardzo ciężki chleb i że na taką karierę mogą się zdecydować tylko zawodnicy o dużym talencie, którzy są gotowi podjąć się bardzo trudnemu reżimowi, jakim jest samoszkolenie szachisty: trzeba trenować około 8-10 godzin dziennie i uczestniczyć aktywnie w silnych turniejach. To wymaga wielkiego samozaparcia, ogromnej pracy oraz odpowiednich środków finansowych. Życie szachowego profesjonała nie jest łatwe i związane z dużym ryzykiem!

Moja rada była taka. Jeśli jesteś zdecydowany na taki trud, to zrób to natychmiast po szkole średniej. Spróbuj przez 2-3 lata życia zawodowca, ale jeśli ci się nie uda stanąć mocno na ziemi, to idź na studia. Ale po ich ukończeniu natychmiast podejmij pracę w uzyskanym zawodzie, a szachy traktuj wtedy jako hobby. Natomiast przestrzegałem przed wyborem kariery zawodowca po skończeniu studiów. Bez praktyki zawodowej wasz dyplom wyższej uczelni będzie tylko symbolicznym papierkiem!

Życie wielu polskich szachistów-zawodowców pokazało, że miałem rację…

Teraz zamieszczam fragment mojego wywiadu, który został przeprowadzony przez Jerzego Morasia i opublikowany w dwóch częściach w Panoramie Szachowej (grudzień 1998 i styczeń 1999).

Niech Waldemar Świć dokładnie zaznajomi się z załączonym tekstem i udowodni, że namawiałem szachistów w Polsce do pójścia drogą Fischera czyli rzucić szkołę i już…

Wywiad1A (Kopie 2)Wywiad1A (Kopie)Wywiad2A (Kopie)Wywiad2A (Kopie 2)

 

gru
23

Mój ostatni wpis pt. „Szachy, juniorzy i brak perspektyw” wywołał sporo emocji, między innymi na blogu Krzysztofa Jopka. Bloger ten zamieścił ripostę na mój wpis, która pomimo że jest bardzo emocjonalna, jest jednak dialogiem z moimi poglądami, z czego się cieszę. Nie oczekuję bezwarunkowego aplauzu dla moich opinii, i zdaję sobie sprawę z tego że napotkam też postawę contra. Nigdy nie twierdziłem że mam absolutną rację we wszystkim. Mylę się tak jak każdy z nas, ale pomimo to pragnę dzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami. Tym razem wywołały one żywiołową reakcję Krzysztofa Jopka, który bardzo ostro odpowiedział mi w swoim wpisie. Nigdy nie było moim zamierzeniem personalne atakowanie KJ, a jeżeli tak to odebrał, to przepraszam go. Moim celem była i jest jedynie polemika z poglądami Krzysztofa, szczególnie z tymi, które uważam za błędnie interpretujące polską rzeczywistość szachową.

Czytając wypowiedź Krzysztofa Jopka zamieszczoną w postaci dłuższego wpisu jak i jego komentarzy pod wspomnianym artykułem, dochodzę do wniosku iż moja wcześniejsza wypowiedź została opacznie zinterpretowana. Pisząc o juniorach oraz upadku ich dalszej kariery szachowej w wieku seniorskim, nie miałem na myśli wszystkich juniorów. Byłoby całkowicie błędne namawianie wszystkich juniorów do poświęcenia np. studiów aby zajęli się dalszą, ale ryzykowną karierą w szachach. Duża część juniorów nie ma wystarczających predyspozycji aby kontynuować pracę nad tą dziedziną w stopniu zapewniającym im dostatni byt i wyrobienie marki w świecie. Nie każdy jest tak uzdolniony szachowo aby stać się wybijającym się seniorem. Dlatego pisząc mój poprzedni artykuł miałem na myśli jedynie czołowych juniorów, na przykład tych którzy wchodzili w skład Wojtaszek Comarch Team, ale oczywiście nie tylko. Tylko najzdolniejsi juniorzy mają szansę stać się dojrzałymi szachistami, których nazwiska będą znane i cenione na świecie. Być może zbyt słabo zaakcentowałem ten element mojej wcześniejszej wypowiedzi, stąd wynikło nieporozumienie i błędna interpretacja mojego stanowiska w omawianej sprawie.

Krzysztof Kledzik

gru
22

Wpis Krzysztofa Kledzika: link wywołał małą „burzę”. Otrzymałem kilka emaili w tej kwestii.

Gość 1: Dziwię się że KJ jako stały współpracownik Mata, czyli pisma związkowego pod auspicjami PZSzach-u, publicznie zachęca juniorów-szachistów do rezygnacji z kariery szachowej. To jest defetyzm i działanie na szkodę polskich szachów. Czy wypowiedź KJ jest jego prywatną wypowiedzią, czy prezentuje oficjalne stanowisko PZSzach-u w tej sprawie?

Gość 2: To można spokojnie zlikwidować Młodzieżową Akademię Szachową i fundusze przeznaczyć tym związkom sportowym, które mają ambitne cele z dobrch juniorów wychować dobrych seniorów.

Gość 3: Blog KJ jest znany i takie wpisy mogą być bardzo szkodliwe dla polskich szachów. Ciekawe, kto stoi za tym?

Gość 4: A może to jest celowe działanie PZSzach. Nic nie mogą już zrobić dobrego dla szachów (Comarch się rozpadł) i przygotowują nas na najgorsze, czyli upadek szachów wyczynowych w Polsce!

gru
21

Ostatnio moją uwagę przykuł wpis znanego blogera, Krzysztofa Jopka. Artykuł ten noszący tytuł „Siedem lat chudych”: Link porusza bardzo ważny problem jakim jest brak perspektyw szachistów-juniorów na dalszy rozwój i karierę w szachach. Wydaje mi się że K.Jopek niepotrzebnie jest na siebie zły za idealistyczne pytania jakie zadał w wywiadzie przeprowadzonym z Waldemarem Świciem. Pan Krzysztof jak sam zauważył, zagadnął o to dlaczego młodzi szachiści nie są gniewni, dlaczego nie potrafią zaryzykować by wybrać karierę szachową, że świat nam ucieka, itd. To są bardzo zasadne pytania, które pokazują obraz nędzy polskich szachów na styku juniorstwa i seniorstwa. Rację miał też i W.Świć który twierdził, że każdy ma wolny wybór swojej drogi życiowej. Ale nastawianie się przy wyborze na ciągłe bezpieczeństwo owocuje tym, że 99% naszych utalentowanych juniorów rzuca szachy. K.Jopek zacytował pytanie Jerzego Konikowskiego o to, co dzieje się z polską młodzieżą która po kilku latach pracy nad szachami ginie z pola widzenia. I odpowiedział (K.J.) iż młodzież ta wybiera sensownie i racjonalnie. Ale przez takie podejście, wszyscy nasi juniorzy w pewnym momencie giną w tłumie przeciętniaków.

To że mamy uzdolnioną młodzież, każdy wie. Nasi młodzi zdobywają medale, i generalnie wyróżniają się w świecie. Ale nastawienie ich rodziców, środowiska i samego PZSzach-u jest takie, że skutecznie zniechęca ich do kontynuowania kariery szachowej. Jeżeli przyjmiemy stanowisko, że juniorzy postępują słusznie rzucając szachy po osiągnięciu wieku dojrzałego, to od razu zapomnijmy o wypromowaniu szachistów-seniorów liczących się w świecie. Aby istniał sport zawodowy (w tym i szachy) na poziomie, i aby w danym kraju byli zawodnicy liczący się w świecie, to muszą mieć jasny cel i coś dla niego poświęcić. Na przykład muszą skupić się na solidnym treningu szachowym, a nie na podejmowaniu studiów, doktoratu, itd. Wielu liczących się w świecie szachistów nie traciło czasu na studia, gdyż zajęli się na poważnie swoją karierą szachową. Na to zagadnienie już dawniej zwrócił uwagę Jerzy Konikowski. Niestety w naszym kraju nie uwzględniono rad trenerskich pana Jerzego, co więcej, publicznie oskarżono go o działanie na szkodę juniorów i ich rodziców, że rzekomo odciąga ich dzieci od nauki, itd.

W Polsce mieliśmy sporo utalentowanych juniorów którzy rzucili szachy, albo jedynie udzielają się w jakiś mało znaczących turniejach bez perspektyw. Ostatnio pojawił się problem Dariusza Świercza. Rozpętana wokół niego propagandowa burza medialna ucichła na dobre, i co więcej, pojawiły się głosy o rozpoczęciu studiów przez Darka. A w niedawnym wywiadzie am Krasenkow stwierdził, że w Polsce uważa się że ważne jest ukończenie szkoły i pójście na uniwersytet, po czym już wiele w szachach nie osiągnie się: Link

Dlatego obawiam się, że z Darkiem wkrótce stanie się to samo, co z 99% wszystkich utalentowanych polskich juniorów.

Szkoda, że w Polsce panuje nastawienie przeciw seniorskiej karierze młodych ludzi. Jeżeli z góry zakładamy (a Krzysztof Jopek kilkakrotnie podkreślał, że rezygnacja juniorów z kariery szachowej jest dobrą i właściwą postawą) że zniechęcamy juniorów do kontynuowania kariery szachowej, to może od razu zlikwidujmy Polski Związek Szachowy, albo przemianujmy go na Polski Związek Szachów Juniorskich. Nie chcę już pisać że odbieram wypowiedź KJ jako antyszachową i antysportową, więc może powiem delikatnie, że przez takie nastawienie naszego środowiska szachowego tracimy z oczu główny cel jakim jest rozwój poważnych i przyszłościowych szachów seniorskich w Polsce.

Krzysztof Kledzik

gru
20

1. Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

2. Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.

3. Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

4. Władimir Kramnik – mistrz świata w latach 2000-2007: Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.

5. Borys Gelfand – wicemistrz świata w 2012 roku: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

6. Czołowy trener MASZ: Ja osobiście, w pracy i w konsultacjach z juniorami, zwracam większą uwagę na idee, myśli, najważniejsze ścieżki, nastawienie do partii, nie zalewając ich wariantami.

7. Jerzy Konikowski – trener I klasy i publicysta: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!

8. Monika Soćko – najlepsza polska szachistka: Ranking rzędu 2400 czy 2500 można zdobyć samym talentem, ale dalszy rozwój wymaga dobrych trenerów i wielkiej własnej pracy. Tak, polscy szachiści są leniwi. Naturalnie nie wszyscy, ale większość.

9. Mistrz świata Magnus Carlsen: „Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.”

//////////////////////////////////////////////

Gość napisał: Panie Jerzy! Tak źle nie jest z oceną literatury szachowej w języku polskim przez władze Polskiego Związku Szachowego. Oczywiście to co pisze ten znany blogier to bzdura i dobrze, że nikt poważnie go nie traktuje: link.

Jako dowód przesyłam Panu dwie fotki z ostatniej sesji akademii szachowej PZSzach w Spale. Trenerzy akademii rozdają uczestnikom polskie książki! Może to zaskoczy Pana, ale tam na stole widać także Pana książkę „Atak na króla”.

DSC03237DSC03239

///////////////////////////////////////

Rzeczywiście pełne zaskoczenie! Jeszcze niedawno czołowy trener Młodzieżowej Akademii Szachowej nazwał moją książkę „Ciekawostki debiutowe 1” badziewiem.

Cieszy fakt popularyzowania książek polskich wydawnictw przez szkoleniowców MASZ wśród naszej najlepszej młodzieży. Brawo!

Jeszcze kilka słów o „Ciekawostkach debiutowych 1”. Jaka jest idea tej książki:

1. Wielu zawodników klubowych traktuje szachy, jako hobby, i wówczas nie potrzeba poświęcenie wielu godzin na trening z otwarciami i wariantami szachowymi. Można przecież ograniczyć te zajęcia do minimum, ominąć dżunglę licznych skomplikowanych systemów i opracować sobie repertuar dość wąski, ale wystarczający do osiągania sukcesów turniejowych.

2. Te dwa warianty przedstawione w książce są bardzo proste do gry: białe roszują w długą stronę i atakują. Strategia ich jest łatwo zrozumiała nawet początkującym zawodniczkom i zawodnikom. Ta książka jest także przydatna do wstępnej pracy z bardziej ambitnymi otwarciami!

gru
19

Witam!

O to co znalazłem u Zbigniewa Nagrockiego (www.nagrocki.net). Cały wywiad znajduje się na:

Część pierwsza

Część druga

Pozdrawiam
Artur Urbaniak

////////////////////////////////////////////

Zapraszam do lektury wywiadu trenera kadry Polskiego Związku Szachowego Michała Krasenkowa o polskich szachach, który w przetłumaczonej wersji został opublikowany na stronie byłego mistrza Polski juniorów Zbigniewa Nagrockiego. Już wcześniej podałem informację o tym wywiadzie w temacie: Dlaczego Michał Krasenkow nie publikuje w Polsce?

Internautom od niedawna zaglądających na ten blog, zachęcam do zaznajomienia się z działalnością szachową w naszym kraju urodzonego w Rosji Michała Krasenkowa. Niewątpliwie jest to postać bardzo kontrowersyjna.

Podaję kilka linków do przestudiowania:

Link 1

Link 2

Link 3

Przypominam, że Michał Krasenkow wziął aktywny udział w dyskusji w 2003 roku na stronie Polskiego Związku Szachowego o problemach szkoleniowych polskiej młodzieży pt „Akademia szachowa – unowocześniać czy nie?”. Stanął po stronie przeciwników reform i został umieszczony na liście Radosława Jedynaka, która zawiera m.in. nazwiska znanych szkoleniowców w Polsce (np. byłego trenera kadry PZSzach Artura Jakubca).

Sam Michał Krasenkow w okresie prezesury Janusza Wody i Jana Kusiny nie był oficjalnie angażowany przez Polski Związek Szachowy do prac szkoleniowych. Dopiero prezes Tomasz Sielicki powołał go na stanowisko trenera kadry, które pełni dalej w kadencji obecnego prezesa Tomasza Delegi.