Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

wrz
01

Kontynuacja odcinka 163

Kandydat na prezesa PZSzach Radosław Jedynak w swoim programie pisze:

Ten temat poruszyłem już w piśmie „Szachy/Chess”  w tekście: Gorzka Prawda (75/76 – 2002).

Najpierw opisałem, jak to trener zagraniczny na sesji w Łazach radził Maćkowi Brzeskiemu, którym w tym czasie opiekowałem się poprzez Internet, granie czarnymi dwóch nowych wariantów na zbliżających się mistrzostwach Europy bez przygotowania teoretycznego i praktycznego. Ten sam trener w podobny sposób zalecał i innym naszym juniorom jakieś warianty, których oni do tej pory nie grali. Byłem tym faktem zbulwersowany. Napisałem w/w tekście na stronie 94: „ …Jak można dopuścić do tego, aby trener zagraniczny, który nie zna dobrze polskiej młodzieży i z naszymi szachami nie jest emocjonalnie związany, polecał grać reprezentantom Polski w najważniejszych imprezach roku nie przygotowane i nie ograne systemy debiutowe? … Próbowanie nowych wariantów w ważnych imprezach i bez uprzedniego przygotowania jest bardzo ryzykowne. A przecież nasza młodzież jedzie na mistrzostwa, aby zdobywać punkty i medale …”. Dalej na stronie 97 piszę: …” uważam za szaleństwo obdarzanie go takim kredytem zaufania. Sprawa przygotowania debiutowego naszej najlepszej młodzieży powinna być tajemnicą i zostać wyłącznie w gestii naszych trenerów!…”.

Na stronie 99 piszę: „ … Proponuję, aby przynajmniej raz w roku organizowano spotkania trenerów Akademii w celu omówienia problemów szkoleniowych. Tutaj widziałbym także sens zapraszania trenerów zagranicznych. Natomiast mam duże wątpliwości (w tym sądzie nie jestem jedyny!), czy trenerzy zagraniczni powinni brać udział w sesjach i obserwować stan wyszkolenia naszej młodzieży…”. 

Ten postulat i jeszcze inne propozycje odnośnie szkolenia polskiej młodzieży wysłałem w dniu 1 listopada 2001 roku do ówczesnego dyrektora Akademii z kopiami do członków Zarządu.

Zareagował tylko wiceprezes PZSzach Ireneusz Szczygieł w liście elektronicznym 3 listopada: „Dziękuję za przesłane materiały dotyczące Akademii. Zapewniam, że wnikliwie się z nimi zapoznam oraz przekażę na forum Związku”.

 

 

 

 

 

sie
31

fot. M. Dzienisz

„Piętnastoletni Paweł Teclaf przyznaje, że szachową pasją zaraził go ojciec. Królewską grę zaczął trenować już w wieku czterech lat. Na swoim koncie ma medale i występy na mistrzostwach świata, Europy, Polski. Ostatnim dużym sukcesem Pawła jest zdobycie mistrzostwa i wicemistrzostwa Polski juniorów w szachach szybkich i błyskawicznych. (…)
– To naprawdę żmudna i ciężka praca, Paweł trenuje około trzech godzin dziennie, codziennie poświęca czas na szachy. Aby uzyskać takie wyniki niezbędna jest systematyczność, dyscyplina. A my go w tym dopingujemy – mówi Aleksandra Teclaf.
Jak widać ciężka praca popłaca – Paweł ma zaledwie piętnaście lat, a może pochwalić się już workiem medali z imprez w Polsce i na świecie. Szachy trenuje od czwartego roku życia, a pasją zaraził go ojciec. Przygodę z szachami rozpoczął w kartuskim klubie Ormuzd pod okiem Piotra Kwidzińskiego. Dziś pnie się w szachowym rankingu – teraz stara się o tytuł Mistrza Międzynarodowego. Gdy mu się uda, będzie jednym z kilku szachistów na świecie, którzy taki tytuł osiągnęli w wieku kilkunastu lat. Przyznaje, że jego marzeniem jest zdobycie tytułu Arcymistrza Międzynarodowego, a jego idolami są: amerykański szachowy fenomen Robert Fischer i rosyjski arcymistrz Michaił Botwinnik.
– Szachy wymagają przewidywania ruchów przeciwnika. Niekiedy podczas rozgrywki myślę nawet o dwudziestu różnych ruchach do przodu w jednej kombinacji, które może poczynić mój rywal. A takich kombinacji może być parę. Ja sam nad jednym moim ruchem myślałem co najmniej pół godziny – mówił Paweł. – Sam wolę rozgrywki w szachach klasycznych. To bardziej prestiżowa kategoria. Im dłuższe tempo, tym pokazuje prawdziwe umiejętności gracza. (…)
Już niedługo Paweł będzie walczył o kolejne medale – przed nim Mistrzostwa Świata juniorów, które rozgrywane będą w październiku w Grecji”.
—
Magda Dzienisz/ExpressKaszubski
link

sie
30

Kontynuacja odcinka 162

Wobec niespodziewanej rezygnacji prezesa Adama Dzwonkowskiego ustalono, że Nadzwyczajne Wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów PZSzach. w dniu 16 września 2018 wybierze nowego szefa polskich szachów: Źródło.

W tej chwili jest dwóch kandydatów: Źródło.

Zainteresowałem się programem Radosława Jedynaka, w którym poruszono znane mi sprzed lat problemy.

C. Młodzieżowa Akademia Szachowa

4. Zadania dla słuchaczy

System szkolenia musi się wiązać z zadaniami do wykonania dla słuchaczy w okresie międzysesyjnym. Aktualnie to wysyłanie 20 zadań na miesiąc. Jest to absolutnie niezadawalająca praca. Każdy uczestnik objęty centralnym systemem szkolenia będzie miał do wykonania określone prace z zakresu wszystkich elementów gry. Tylko wykonanie zadania międzysesyjnego spowoduje dopuszczenie do kolejnego zgrupowania.

Przypominam, że byłem trzykrotnie na sesjach MASZ w latach 1999-2000.

Później w pismach „Magazyn Szachista”, „Panorama Szachowa” oraz „Szachy/Chess” podzieliłem się swoimi wrażeniami z poszczególnych zgrupowań.

Odnośnie prac domowych pisałem w „Szachy/Chess”  (75/76 – 2002, strona 87):

… Każdy uczestnik Akademii otrzymywał pewne zadania do wykonania. Już w Zakopanem (1999) zauważyłem, że spora część młodzieży tego nie robi w domu, tylko na miejscu. Oczywiście jakość takich prac była marna. Dlatego już wtedy zaproponowałem dwa wyjścia: albo zrezygnować z tego, albo wprowadzić dyscyplinę egzekwowania tych prac  pod karą nie zapraszania takich osób na sesje. Młodzież trzeba uczyć szacunku do trenerów. W innych dyscyplinach sportu jest tak, że niewykonanie polecenia trenera  pociąga za sobą różne sankcje. I tak musi być w szachach. Ta moja propozycja została pozytywnie przez trenerów przyjęta. W Wiśle trzy osoby otrzymały na polecenie … ode mnie do wykonania tematy, które powinny być opracowane do końca 2000 roku i wysłane na mój adres. Zrobiła to tylko … z Suwałk. Pozostałe dwie osoby zleceważyły polecenie trenera. Uważam, że takie coś jest niedopuszczalne! Dlatego zaproponowałem …, aby wszystkie prace spływały do niego. Wtedy on – jako dyrektor Akademii – miałby możliwość monitorowania i ewentualnie wyciągnięcia jakichś konsekwencji w stosunku do takich niesolidnych zawodników…

//////////////////////////

Tę kwestię i jeszcze inne ważne problemy dotyczące MASZ poruszyłem w liście na początku lutego 2001 roku do ówczesnego dyrektora Akademii. Reakcji nie było!

Ciekawe jak to teraz wygląda w praktyce? Czy ktoś ocenia takie prace? Jeśli Radosław Jedynak porusza ten problem w swym programie, to można domniemywać, że idealnie to chyba nie jest?

sie
29

Srebrna medalistka Oliwia Kiołbasa (zdjęcie z Internetu)

W dniach 20-29.08.2018 odbyły się w Rydze  European Youth Chess Championship 2018

z licznym udziałem ekipy z Polski. Drugie miejsce w kategorii do lat 18 zajęła Oliwia Kiołbasa z Augustowa. Brawo!

http://chess-results.com/tnr367940.aspx…

Transmisja na ChessBomb

sie
27

Kontynuacja odcinka 161

Oprócz wspomnianych poprzednio książek studiowałem też stare miesięczniki „Szachów”, które kupowałem u Feliksa Chybickiego. Sprzedawał mi także radzieckie pisma „Szachmaty w ZSRR” oraz „Szachmatnyj biuletyn”. Zostawiałem u niego prawie wszystkie moje oszczędności.

Dzięki „Szachom” poznawałem historię naszej dyscypliny, zawodników, ich umiejętności, style gry itd. Tutaj również w różnych komentarzach spotykałem się z ocenami, które miały „wspólny mianownik”: niedostateczna faza debiutowa naszej czołówki!

Przypomnę to, o czym już pisałem na blogu:

Kilka lat temu studiując książkę Stanisława Gawlikowskiego „100 zwycięstw polskich szachistów“, Penelopa 1997, natknąłem się na stronie 122 na opis udziału Bogdana Śliwy w turnieju w Budapeszcie w 1952 roku.

Autor napisał: „Przez dwa powojenne dziesięciolecia w polskich szachach królował Bogdan Śliwa. Debiutując w pierwszych powojennych mistrzostwach Polski w Sopocie w 1946r., odniósł wielki sukces – zajął I miejsce i zdobył pierwszy (z sześciu w całej karierze) tytuł mistrza Polski. Po raz drugi zdobył tytuł w 1951 r., rozpoczynając całą serię zakończoną dopiero w 1954 r., a po raz ostatni został mistrzem kraju w 1960 r.

Gdy w 1952 r. Węgrzy organizowali wielki turniej poświęcony rok wcześniej zmarłemu jednemu z najsilniejszych szachistów okresu międzywojennego – Gezie Maróczy`emu, właśnie Śliwa miał bronić imienia polskich szachów. Trudno było liczyć na sukces, skoro startowali między innymi Keres, Geller, Botwinnik, Smysłow, Stahlberg, Szabo, Petrosjan, ale można się było wiele nauczyć, a przy okazji pokrzyżować plany nawet najwybitniejszym arcymistrzom.

Wiadomo było, że najsilniejszą stroną Polaka jest gra środkowa, a najsłabszą debiut. Niestety, z losowania wynikało, że już na starcie nasz mistrz będzie walczył z całą czołówką. Obnażyła ona bezwzględnie braki w przygotowaniu teoretycznym Polaka.

Efekt był tragiczny. Po 10 rundach na koncie Śliwy widniało tylko 1.5 punktu …

Więcej o Bogdanie Śliwie:

Wikipedia

Szachy w Polsce

sie
25

Kontynuacja odcinka 160

Jak już pisałem w wpisie 156, starsi członkowie klubu wyjaśnili mi przyczyny kiepskich wyników naszej czołówki w turniejach międzynarodowych. To mnie jednak nie przekonało. Nie mogłem pojąć, że jakieś problemy organizacyjne mogą wpłynąć negatywnie na słabsze rezultaty Polaków od zawodników ZSRR, NRD, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii i Jugosławii.

Przypuszczałem, że muszą być inne przyczyny. Przecież nie możemy być głupsi od szachistów w/w krajów! Postanowiłem zbadać ten problem i najpierw zacząłem od studiowania twórczości naszych mistrzów. Na początek wziąłem na tapetę dwie dostępne mi księgi turniejowe:

Analiza partii oraz komentarzy wzbogaciła moją ogólną wiedzę o szachach. Obie książki okazały się bardzo pouczające. Dokładnie przyjrzałem się grze polskich zawodników. Co mnie zastanowiło, to częste krytyczne uwagi o niedostatecznej znajomości granych przez nich wariantów debiutowych.

Wtedy w 1962 roku wieku 15 lat zadałem sobie pytanie: Czyżby to była przyczyna niepowodzeń turniejowych naszej czołówki? Nie miałem jeszcze odpowiednich kwalifikacji, aby być całkiem pewny swych spostrzeżeń. Ale to był, jak się później potwierdziło, pierwszy krok poznania przyczyn słabości systemu szkoleniowego w polskich szachach!     

 

sie
22

Kontynuacja odcinka 159

Zgodnie z moim zrozumieniem szachów (otwarcie, gra środkowa i końcówka), pracowałem dalej nad ulepszeniem swojego repertuaru debiutowego. Stwierdziłem postęp w grze normalnej i błyskawicznej. W eliminacjach do I ligi w Białymstoku, grając z silniejszymi od siebie przeciwnikami, wygrałem dwie partie, dwie zremisowałem i przegrałem tylko z aktualnym wicemistrzem Polski Kazimierzem Marcinkowskim. Za ten wynik przyznano mi III kategorię. Rezerwowy Jerzy Lewi nie zagrał w żadnym meczu.

Niestety popełniłem duży błąd: zamiast dalej intensywnie trenować praktyczne szachy, wiele czasu poświęciłem kompozycji szachowej.

Zadebiutowałem dwuchodówką w miesięczniku Szachy (kwiecień 1962).

Mat w 2 posunięciach

Rozwiązanie: 1.Hh6! grozi 2.He6#
1…W8xd5 2.Hd6#
1…W3xd5 2.Gb2#
1…Sxd5 2.Gf4#
1…Gxd5 2.Sc6#
1…Hxd5 2.We4#

Tematem zadania jest pięć związań na polu d5.

W tym samym roku 7 moich utworów otrzymało odznaczenia na konkursach międzynarodowych, w tym dwie nagrody. To było dodatkowym bodźcem, aby się intensywniej zająć tą dziedziną szachów. W następnych latach opublikowałem wiele zadań, z których spora część otrzymała wyróżnienia i nagrody. Wtedy kompozycja tak mnie fascynowała, że poświęcałem jej więcej czasu, niż przygotowaniem się do turniejów. Długo nie mogłem podjąć decyzji, czym będę się więcej zajmować? Ostatecznie zostałem jednak przy grze.

Zajmowanie się problemistyką miało jednak pewne plusy szkoleniowe. Rozwijałem bowiem zmysł kombinacyjny, trenowałem technikę analizy końcówek oraz technikę liczenia wariantów. Swoje doświadczenia na tym polu opisałem w książce „Kompozycja w treningu szachisty” (Biblioteka Penelopy, Warszawa 2004).

Jako problemista opublikowałem około 400 zadań, z czego przeszło 100 zostało wyróżnionych na konkursach międzynarodowych.

W specjalistycznych Albumach FIDE (zbiorach najlepszych zadań świata) znalazło się moich 8 utworów. W Mistrzostwach Polski w Kompozycji wywalczyłem 5 medali: w dziale dwuchodówek raz zdobyłem srebrny medal (1967-1970), dwukrotnie brąz (1965-1966 i 1971-1973) i w dziale samomatów (1967-1970) uzyskałem srebro, a w dziale matów pomocniczych (1965-1970) otrzymałem brązowy krążek: link.

W 1974 roku nadano mi tytuł mistrza krajowego w kompozycji szachowej.

W 1993 roku ukazała się w Krakowie broszurka „25 kompozycji szachowych autorów krakowskich”. Znalazło się w niej 7 moich zadań.

Niestety układaniem zadań zaniedbałem samoszkolenie w grze praktycznej. Dlatego już jako trener zwracałem później uwagę moim podopiecznym na tę kwestię.

Szachista z ambicjami sportowymi powinien pracować przede wszystkim nad udoskonaleniem własnej gry, a nie zajmować się jakimiś innymi sprawami.

Zatem przestrzegałem młodych i zdolnych zawodników, aby nie tracili drogocennego czasu na „pisarstwo” w Internecie, prowadzenie blogów, redagowanie pism szachowych, zajmowanie się szkoleniem innych itd.

W swoich radach kładłem akcent na to, że zawodnik z planami odnoszenia znaczących sukcesów na arenie międzynarodowej powinien poświęcać samoszkoleniu jak najwięcej czasu.

Podkreślałem też znaczenie fazy debiutowej we współczesnych szachach. Aby być wiarygodnym, publikowałem nieraz w fachowej prasie krajowej przegrane partie naszej czołówki, aby  praktycznie ilustrować braki szkoleniowe.