Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

gru
30

Kontynuacja odcinka 8

Nieudany występ naszych zawodniczek na turnieju strefowym w węgierskim Zalaegerszeg 1979 uświadomił mnie, że trzeba dokonać korekty podstawowego składu kadry kobiet. Pozycje Hanny Ereńskiej-Radzewskiej, Grażyny Szmacińskiej oraz Małgorzaty Wiese były pewne. Natomiast nie widziałem już miejsca w drużynie olimpijskiej dla Anny Jurczyńskiej (rocznik 1926).

Padło pytanie: kto ma ją zastąpić?

W grę wchodziła doświadczona Bożena Pytel (r.1945). Mistrzyni Polski 1970 i dwukrotna brązowa medalistka (Istebna 1976 oraz Piotrków Trybunalski 1979).

Jednakże największe szanse dawałem juniorce Bożenie Sikorze (r.1960).

Dotychczasowe znaczące wyniki:

Mistrzostwa kobiet

Wrocław 1975, VIII miejsce
Istebna 1976, IV miejsce
Elbląg 1978, XIII miejsce
Piotrków Trybunalski 1979, IV miejsce

Mistrzostwa Europy juniorek do lat 20

Nowy Sad 1977, złoty medal
Kikinda 1978, IX miejsce

Kierownik wyszkolenia PZSzach Zbigniew Czajka zareklamował utalentowaną juniorkę Agnieszkę Brustman. Skontaktowałem się z jej ojcem Janem, który m.in. trenował córkę. Poinformował mnie, że szkoli Agnieszkę w zakresie końcówek oraz analizuje z nią ciekawe partie arcymistrzów. Nie zajmuje się natomiast debiutami.

W trakcie spotkań w Warszawie z Agnieszką zwróciłem uwagę na istotę przygotowania repertuaru debiutowego. Pożyczyłem jej nawet moje notatki debiutowe. Jednocześnie powołałem ją na obóz szkoleniowy do Zakopanego.

Na wycieczce w czasie zgrupowania kadry kobiet i juniorek w Zakopanem (15-30 czerwca 1979 roku). Od lewej strony: Szmacińska, Pinkas (trener), Konikowski (trener). Drugi rząd: H.Jagodzińska, Sosnowska, Brustman. Trzeci rząd: Maziarka, Grabczyńska i Czajka (kierownik zgrupowania).

cdn

 

 

gru
30

link

link


link
link
link
link

gru
29



link
link
link
link

gru
27

Kontynuacja odcinka 93

Na turniej strefowy do Zalaegerszeg pojechała czwórka najlepszych naszych zawodniczek. Nasze mistrzynie w zasadzie nie liczyły się w konkurencji indywidualnej, ale po ostatniej olimpiadzie w Buenos Aires 1978 (5 miejsce!) liczyliśmy na jakąś niespodziankę. Niestety „cudu” nie było.

Każda zawodniczka miała swojego trenera. Ja zajmowałem się Anną Jurczyńską. W trakcie naszych spotkań w Krakowie szlifowaliśmy repertuar debiutowy, który odpowiednio wzmocniliśmy dodatkowymi wariantami. Wydawało mi się, że moja podopieczna jest dobrze przygotowana do tego ważnego turnieju. Na olimpiadzie w Buenos Aires zdobyła 7.5 z 10 partii, co było trzecim indywidualnym wynikiem na III szachownicy.

Niestety w Zalaegerszeg nie trafiła z formą. W kilku partiach zmieniała (albo myliła) warianty, co ilustruję w grze z Baumstark. Podobnie stało się z Nutu. Ostatecznie partia została odłożona w trudnej sytuacji. W trakcie naszej kilkugodzinnej analizie znaleźliśmy pewną drogę z szansami na ratunek. Jurczyńska postanowiła w dogrywce jednak „wzmocnić wariant” i zagrała po swojemu, co szybko zakończyło się katastrofą.

Poniższe sprawozdanie ukazało się w miesięczniu „Szachy” 8-1979.

Ta partia miała decydujące znaczenie, o czym wspomniałem w sprawozdaniu.

 

 

 

 

 

 

 

gru
25

W okresie 7-9.12.2020 odbyły się europejskie eliminacje do Mistrzostw Świata Juniorów Online. Polskę reprezentowało 17 zawodników.

Do finałowego turnieju, który odbył się w dniach 19-23.12.2020, zakwalifikowali się z Polski: dwie juniorki i dwóch juniorów.

Miejsca naszej ekipy:

4 miejsce: Jakub Seemann
5-8 miejsce: Wiktoria Śmietańska oraz Martyna Startosta
9-16: Jan Klimkowski

Wszystkie wyniki

Strona turnieju

 

gru
25

W dniach 19-22 grudnia odbył się Klubowy Puchar Europy Kobiet Online.

W zawodach startowały 42 drużyny.

Polska drużyna w składzie:

Jolanta Zawadzka
Alicja Śliwicka
Anna Kubicka
Julia Antolak
Klaudia KUbon

zajęła czwarte miejsce.

Obszerne wyniki

 

 

gru
22

Kontynuacja odcinka 92

W dniach 29.03.1978 – 1.4.1978 planowany był w Elblągu mecz barażowy o tytuł mistrzyni Polski pomiędzy Anną Jurczyńską (KKSz Hutnik Kraków) i Małgorzatą Wiese (KS Formet Bydgoszcz). Stawką pojedynku był nie tylko zaszczytny tytuł najlepszej szachistki kraju, ale także awans do ekipy olimpijskiej i start w turnieju strefowym.

Byłem w tym czasie członkiem KKSz Hutnik Kraków i prowadziłem zajęcia z juniorami. Prezes klubu Jerzy Krzyworzeka zwrócił się do mnie z propozycją podjęcia się roli trenera p. Anny. Miałem najpierw przygotować zawodniczkę do meczu i potem jechać z nią do Elbląga.

Z treningiem nie było żadnych problemów. Spotykaliśmy się przez miesiąc dwa razy w tygodniu. Miałem mały zbiór partii Małgorzaty Wiese i to było bardzo przydatne w przygotowaniach. Wiedziałem, że gra dobrze taktycznie. Określiłem więc strategię gry: grać pozycyjnie i unikać ostrej gry. W tym celu zaproponowałem pewien zestaw wariantów, który został przez Annę Jurczyńską przyjęty. W ciągu wielu godzin naszych spotkań ćwiczyliśmy te właśnie otwarcia.

Do Elbląga pojechaliśmy w trójkę: Anna Jurczyńska, Stanisław Porębski i ja. Moim zadaniem było przygotowanie zawodniczki do każdej partii, natomiast Porębski miał dbać o dobre samopoczucie naszej podopiecznej w czasie meczu.

Małgorzata Wiese zjawiła się w Elblągu z ojcem i trenerem mistrzem Julianem Gralką.

Anna Jurczyńska grała zgodnie z planem i mecz wygrała w stosunku 2.5-1.5.

Na zakończenie imprezy zjawił się ówczesny sekretarz generalny Polskiego Związku Szachowego Jan Eberle. Niespodziewanie zaproponował mi posadę trenera kadry narodowej. Było to akurat 1 kwietnia i z początku propozycję tę przyjąłem jako żart. Tym bardziej, że tę funkcję pełnił wówczas były mistrz Polski Krzysztof Pytel. Moje zdziwienie przerwał Eberle lakonicznym stwierdzeniem: „My potrzebujemy trenera, nie zawodnika. Rozwiązaliśmy umowę z Pytlem i mam nadzieję, że sprawdzisz się na tym stanowisku”.

Spontanicznie wyraziłem zgodę. Ale dopiero po powrocie do Krakowa uświadomiłem sobie ryzyko, jakiego się podjąłem. Pracowałem wtedy w kombinacie metalurgicznym w Nowej Hucie. Miałem ciekawą i dobrze płatną posadę. Dodatkowo byłem zaangażowany jako szkoleniowiec w Częstochowie. A praca w sporcie to często balansowanie na linie i nigdy niewiadomo jaki los może spotkać trenera. Na ten aspekt zwracał mi uwagę kolega klubowy Jerzy Kostro, do którego zwróciłem się o radę.

Mimo różnych wątpliwości potwierdziłem w końcu gotowość podjęcia się tej funkcji!

Moja kandydatura została ostatecznie zaakceptowana przez zarząd PZSzach. Dnia 1 czerwca 1978 roku zostałem pracownikiem Polskiej Federacji Sportu w Warszawie z oddelegowaniem do pracy w Polskim Związku Szachowym.

Poniższe sprawozdanie zostało opublikowane w miesięczniku Szachy (6-1978).