Archiwum kategorii ‘Ciekawe partie’

maj
22

Kontynuacja odcinka 88

W dniach 31.08. – 12.09.1980 r. odbył się XI turniej o puchar prezesa klubu sportowego „Korona Kraków“.

Startowało 84 zawodników z Polski i Czechosłowacji. W turnieju głównym brało udział 10 mistrzów i 6 kandydatów.

Zwyciężył  K.Pańczyk 7 pkt. z 10 partii. Ja podzieliłem 2-6 lokatę z 6 punktami (8 remisów i dwa zwycięstwa).

Miejsca według wartościowości: 2-6. Z.Księski, J.Konikowski, R.Bernard, B.Modr (Czechosłowacja), W.Mażul po 6 punktów.

7. M.Jachimczyk 5.5 pkt.

8-9. J.Gralka i W.Kruszyński po 5 pkt.

Dalsze miejsca zajęli T.Lipski i K.Steczkowski po 4.5 pkt. itd.

Waldemar Mażul był silnym szachistą oraz problemistą. Więcej o nim na stronie Przemysława Jahra: link.

Nasza partia miała burzliwy charakter i w końcowym rozrachunku zakończyła się remisem.

 

 

 

maj
12

Kontynuacja odcinka 87

W 1991 roku zakończyłem drugi turniej eliminacyjny z cyklu mistrzostw Europy. Jednakże z braku czasu  nie mogłem zdecydować się na dalszą grę.

Dopiero kilka miesięcy później w trakcie arcymistrzowskiego turnieju w Dortmundzie jeden z działaczy Niemieckiego Związku Gry Korespondencyjnej namówił mnie do uczestnictwa w finale.

Ostatecznie wystartowałem w turnieju 1 marca 1993 r. i zakończyłem 10 września 1998 r.

Tak silne turnieje wymagają wiele wysiłku na analizę poszczególnych partii. Z tym miałem jednak problem i ostatecznie wylądowałem na 7 miejscu. Wynik nie najgorszy, choć mogło być lepiej. W kilku partiach eksperymentowałem, co zakończyło się niepowodzeniem.

W przedstawionej partii zmierzyłem się ze znanym publicystą z Moskwy Nikolajem Kaliniczenko, który jest autorem wielu książek szachowych.

Wybrałem obronę Tarrascha w gambicie hetmańskim. Otwarcie było mi dobrze znane, gdyż napisałem książkę na ten temat. Przeciwnik nie grał optymalnie, co zaowocowało moim zwycięstwem.

Jerzy Konikowski
Die Tarrasch-Verteidigung im Damengambit
Joachim Beyer Verlag 1992
180 stron
ISBN-3-88805-116-0

 

 

maj
08

„Obrona skandynawska jest lepsza od jej reputacji” 

(Aleksander Alechin – mistrz świata w latach 1927-1935 oraz 1937-1946).

///////////////////////

Kontynuacja odcinka  36

Obronę skandynawską polecałem tym swoim podopiecznym, którzy nie mieli zbyt wiele czasu na studiowanie obszernej teorii debiutów. W tym przypadku odpowiedź 1…d5 jest idealna na popularne wyjście pionkiem królewskim.

Obronę w ostatnich latach spotyka się dość często w praktyce turniejowej. Nawet znalazła się w repertuarze mistrza świata Carlsena, czy nawet arcymistrza Dudy.

W 2019 r. ukazała się w popularnym wydawnictwie RM moja książka na ten temat. Z uwagi na ogrom materiału musiałem zrezygnować z omawiania wielu wariantów. Ograniczyłem się do tych gier, które – moim zdaniem – zasługują na uwagę. Mimo tego praca liczy 267 stron.

Szachy w wydawnictwie RM

Przedstawiam interesującą partię Klaudii Kulon, która tym zwycięstwem zapewniła sobie tytuł mistrzyni Polski na 2021 r.

Zdjęcie nadesłała Pani Gizela Kubalewska

maj
03

Kontynuacja odcinka 86

Po zwycięstwie w grupie EU/M/776 poinformowano mnie, że muszę wygrać jeszcze jeden mistrzowski turniej, aby zakwalifikować się do finału mistrzostw Europy.

Udało mi się to po zajęciu 1 miejsca w EU/M/812.

W przedstawionej partii zastosowałem mój aulubiony atak czterech pionków. Na ten temat opublikowałem wiele artykułów i dwie książki.

The Fearsome Four Pawns Attack

oraz wcześniej

Modern Benoni-Four Pawns Attack
Jerzy Konikowski
Coraopolis, Pennsylvania
Chess Enterprises, Inc 1987
70 stron
ISBN-0-931462-71-1

/////////////////////////

 

 

kw.
28

Kontynuacja odcinka 85

Był okres, że dość często startowałem w różnych imprezach drogą korespondencyjną.

W pewnym momencie zaproponowano mi grę w eliminacjach do mistrzostw Europy. Spróbowałem i wygrałem grupę EU/M/776. Moje partie rozegrałem w okresie 1987-1988.

 

 

 

kw.
05

Kontynuacja odcinka 84

Przedstawiona partia została rozegrana w XI eliminacjach do Mistrzostw Polski (16.01.-20.12.1965 r.) drogą pocztową. Zdobyłem 11,5 punktów z 14 partii i zakwalifikowałem się do półfinałów. Jednak z dalszej gry zrezygnowałem z uwagi na dużo zajęć w szkole.

Tematem partii jest Otwarcie Orangutana. W odcinku 21 opisałem, skąd wzięło się u mnie zainteresowanie tym debiutem.

Nazwę otwarciu nadał Savielly Tartakower (1887-1956). W czasie wielkiego turnieju w Nowym Jorku w 1924 roku organizatorzy zorganizowali wycieczkę do tamtejszego ogrodu zoologicznego. Jak sam przyznał Tartakower, przyglądał się wówczas … orangutanowi i to zainspirowało go do zastosowania w popołudniowej partii przeciwko Maroczemu ruchu 1.b4. Pojedynek zakończył się remisem.

Obecnie stosuje się także nazwę „Debiut Sokolskiego” od nazwiska radzieckiego mistrza Alekseja Sokolskiego (1908-1969), który wniósł duży wkład w rozwój tego otwarcia.

W trakcie mojego pierwszego pobytu w Nowym Jorku w 1986 roku odwiedziłem oczywiście sławny ogród zoologiczny, w którym „konsultacja” z małpą natchnęła Tartakowera do zagrania w pierwszym ruchu pionkiem b.

Na ten temat ukazała się w 2009 roku w wydawnictwie Russell Enterprises, Inc. Milford, CT USA, książka 1.b4 Theory & Practice of the Sokolsky Opening (Jerzy Konikowski & Marek Soszynski).

 

 

mar
30

Kontynuacja odcinka 83

Jak już pisałem, do udziału w I Memoriale Bogdana Śliwy zmobilizował mnie Józef Lubas. Mimo braku czasu nie mogłem odmówić. Chciałem bowiem oddać hołd znakomitemu mistrzowi, którego osobiście dobrze znałem i darzyłem wielkim szacunkiem!

////////////////////////

Bogdana Śliwę „poznałem” w 1961 roku po lekturze świetnej książki turniejowej „Międzynarodowy turniej szachowy Sopot 1951″ autorstwa Władysława Litmanowicza. To była jedna z moich pierwszych książek o tematyce szachowej. Kupiłem ją w antykwariacie. Zafascynowała mnie, gdyż opowiadała barwnie o silnym międzynarodowym turnieju. Przestudiowałem wszystkie zawarte tam partie, także Bogdana Śliwy.

Później dowiedziałem się, że nie był profesjonalnym szachistą i dzielił pracę zawodową z grą w turniejach. Nic dziwnego, że były braki w wyszkoleniu!

Studiując książkę Stanisława Gawlikowskiego „100 zwycięstw polskich szachistów“, Penelopa 1997, natknąłem się na stronie 122 na opis udziału Bogdana Śliwy w turnieju w Budapeszcie w 1952 roku.

Autor napisał: „Przez dwa powojenne dziesięciolecia w polskich szachach królował Bogdan Śliwa. Debiutując w pierwszych powojennych mistrzostwach Polski w Sopocie w 1946r., odniósł wielki sukces – zajął I miejsce i zdobył pierwszy (z sześciu w całej karierze) tytuł mistrza Polski. Po raz drugi zdobył tytuł w 1951 r., rozpoczynając całą serię zakończoną dopiero w 1954 r., a po raz ostatni został mistrzem kraju w 1960 r.

Gdy w 1952 r. Węgrzy organizowali wielki turniej poświęcony rok wcześniej zmarłemu jednemu z najsilniejszych szachistów okresu międzywojennego – Gezie Maróczy`emu, właśnie Śliwa miał bronić imienia polskich szachów. Trudno było liczyć na sukces, skoro startowali między innymi Keres, Geller, Botwinnik, Smysłow, Stahlberg, Szabo, Petrosjan, ale można się było wiele nauczyć, a przy okazji pokrzyżować plany nawet najwybitniejszym arcymistrzom.

Wiadomo było, że najsilniejszą stroną Polaka jest gra środkowa, a najsłabszą debiut. Niestety, z losowania wynikało, że już na starcie nasz mistrz będzie walczył z całą czołówką. Obnażyła ona bezwzględnie braki w przygotowaniu teoretycznym Polaka.

Efekt był tragiczny. Po 10 rundach na koncie Śliwy widniało tylko 1.5 punktu …

////////////////////////

Spróbujcie obecnie podobnie ocenić stan wyszkolenia kogoś z naszych asów. Zaraz posypią się gromy. Opisałem niedawno na blogu taki przypadek, że tak postąpił ze mną jeden z czołowych polskich arcymistrzów, o którym kiedyś napisałem, że sam talent nie wystarczy w osiąganiu znaczących wyników w silnych turniejach międzynarodowych. Trzeba intensywnie trenować, około 8-10 godzin dziennie i koniecznie poprawić fazę debiutową!

Arcymistrz zamiast posłuchać rady doświadczonego trenera, który mu dobrze życzył, zainicjował na facebooku kilka lat temu żałosne przedstawienie, w którym udział wziął były prezes Polskiego Związku Szachowego, prezes znanego okręgowego związku, trenerzy Młodzieżowej Akademii Szachowej, zawodnicy itd.

////////////////////////

Tymczasem od dawna zwracam uwagę na to, że w Polsce mamy (albo mieliśmy) wiele talentów. W artykule „O statystyce i prognozowaniu” (Magazyn Szachista, luty 2005) pisałem m.in., że od wielu lat zajmuję się analizą gry czołówki polskiej i moimi wnioskami dzielę się na łamach krajowej prasy fachowej.

Dlatego nie usprawiedliwiajmy często przeciętnych wyników naszych kadr w turniejach międzynarodowych przejściowym brakiem formy. Dokładna analiza rozegranych partii ilustruje ogólnie niedostateczne przygotowanie początkowego stadium gry.

To jest niepokojące zjawisko, ponieważ w wielu krajach już dawno zrozumiano, że bez dobrej znajomości otwarć szachowych oraz optymalnie opracowanego do stylu gry repertuaru debiutowego nie można liczyć na postęp zawodniczki i zawodnika. Bez tych umiejętności nie można oczekiwać na znaczące sukcesy międzynarodowe…

Z Bogdanem Śliwą zmierzyłem się trzykrotnie w partiach turniejowych. W dwóch partiach padł remis, natomiast w X Międzynarodowym Turnieju o Puchar Prezesa „Korony” Kraków w 1979 r. odniosłem zwycięstwo!

////////////////////////

Teraz wracam do turnieju. Z braku czasu mogłem skoncentrować się tylko nad kilkoma partiami. Nie chciałem przegrać i dlatego grałem dość asekuracyjnie. Okazała się, że moja taktyka turniejowa zdała egzamin. Wygrałem cztery partie i resztę zremisowałem, co wystarczyło do wygrania turnieju. Końcowa tabelka jest tutaj.

W przedstawionej partii moim przeciwnikiem był mistrz międzynarodowy w grze korespondencyjne z rankingem 2510. Tymczasem mój był bardzo skromny 2376!

 

 

 

 

 

 

mar
24

Kontynuacja odcinka 82

Po zapoznaniu się z listą startową, ustaliłem pewien plan gry: przyłożyć się do najsilniejszych i z pozostałymi „jak wyjdzie”.

Udało mi się to zrealizować, gdyż pokonałem dwóch zawodników z najwyższymi rankingami.

Partia z Maciejem Jędrzejowskim (2530) miała ciekawy przebieg.

 

 

 

mar
19

Kontynuacja odcinka 81

Po ukazaniu się wpisu Editora przypomniałem sobie, że kiedyś zmierzyłem szable z Wojciechem Krzyżanowskim w I Memoriale Bogdana Śliwy (2004-2005).

W moim archiwum nie znalazłem jednak końcowych wyników tego turnieju. W liście gratulacyjnym poprosiłem Pana Wojciecha o pomoc. Nadeszła natychmiast.

Oto tabelka.

Do startu w tym turnieju namówił mnie Józef Lubas. Nie mogłem odmówić, gdyż miałem (mam dalej) świetne wspomnienia o naszym znakomitym mistrzu!  Link.  

Po otrzymaniu składu turnieju stwierdziłem, że mam najsłabszy ranking. Postanowiłem zająć dobre miejsce, co kosztowało mnie dużo wysiłku. Na każdą partię poświęcałem wiele czasu. Opłaciło się, gdyż niespodziewanie zająłem 1 lokatę!

Po zakończeniu turnieju Józef Lubas poinformował mnie, że turniej był silniejszy od wielu mistrzostw Polski w ostatnich latach.

Kiedyś było podobnie z I Memoriałem S.Czerniakowa.

Antoni Krzyżanowski (nie mylić z Wojciechem) jest ciekawą postacią, co wynika z lektury książki „Na drodze do mistrzostwa”. To jest praktycznie gotowy scenariusz do przygodowego filmu!

 

mar
17

Kontynuacja odcinka 80

W 1983 r. zmieniłem barwy klubowe i znalazłem się w pierwszoligowym zespole (1-Bundesliga) SG Bochum 31.

Na prośbę prezesa klubu zagrałem w mistrzostwach okręgu, które były jednocześnie mistrzostwami miasta. Wygrałem, choć łatwo nie było. Dojazdy na rundy bezpośrednio po pracy wpłynęły na nie najlepszą jakość mych partii.

Zatem po mistrzostwach Dortmundu zostałem najlepszym szachistą Bochum.

W przedstawionej partii pokonałem przeciwnika w moich ulubionym ataku czterech pionków.