Jerzy Konikowski - wpisy autora

sty
10

Kontynuacja odcinka 22

Wydawnictwo Joachim Beyer Verlag – mimo pandemii – nie zwalnia tempa i jest dalej aktywne publikacją książek szachowych o różnej tematyce.

Niedawno ukazała się angielska wersja monografii debiutowej 1.e4 siegt!

Celem jej jest pomoc zawodnikom, którzy chcą szybko wprowadzić do swego repertuaru debiutowego ruch 1.e4 oraz uniknąć stosowania głównych i tym samym obszernie rozpracownych znanych wariantów!

Winning with 1.e4
Jerzy Konikowski i Uwe Bekemann
Joachim Beyer Verlag 2021
256 stron
ISBN 978-3-95920-989-2

 

sty
09

Kontynuacja odcinka 13

Należy też wspomnieć o sukcesie drużyny męskiej. Panowie pod wodzą Andrzeja Filipowicza uplasowali się ostatecznie na VII miejscu, najwyższym w historii powojennych olimpiad.

Na ten wynik zapracowali:

Aleksander Sznapik  (6 p. z 12 partii)

Włodzimierz Schmidt (9 p. z 13 partii)

Adam Kuligowski (10 p. z 13 partii: srebrny medal na 3 szachownicy!)

Jacek Bielczyk (5 p. z 10 partii)

Jerzy Pokojowczyk (1 p. z 4 partii)

Jan Przewoźnik (1.5 p. z 4 partii).

/////////////////////////

Przez cały czas olimpiady mieliśmy wiernego kibica. Był nim Emanuel Sztejn.

Zjawił się na Malcie na zaproszenie Wiktora Korcznoja. Jako rzecznik prasowy arcymistrza był w drodze  do Merano, gdzie  20.XII.1980 roku, rozpoczynał się mecz finałowy pretendentów pomiędzy Robertem Hübnerem i Wiktorem Korcznojem. Dla przypomnienia był również rzecznikiem prasowym  w 1981 roku podczas  meczu o Mistrzostwo Świata pomiędzy A. Karpowem i W. Korcznojem.

Moje wspomnienia:

Tekst 1

Tekst 2

Hanna Ereńska-Radzewska i Emanuel Sztejn w czasie olimpiady na Malcie

/////////////////////////

W trakcie olimpiady miałem okazję poznać osobiście Mieczysława (Miguela) Najdorfa.

Pewnego razu zobaczyłem starszego pana, który z zainteresowaniem oglądał partie naszych zawodniczek. Podszedłem bliżej i rozpoznałem sławnego arcymistrza. Przedstawiłem się i wyjaśniłem, że jestem kapitanem polskiej drużyny.

Przywitał się ze mną bardzo serdecznie, jak byśmy byli starymi znajomymi. „Kobiety grają znakomicie” – wykrzyknął – „Mają szanse na jakiś medal. Złoto jest raczej niemożliwe, ale srebro lub brąz jest realne”.

W tym momencie podeszła do nas sędzina i kazała się nam uciszyć. Odeszliśmy na bok i kontynuowaliśmy rozmowę. Okazało się, że nasz rodak wpadł na kilka dni na Maltę w celu obejrzenia olimpiady. Ostatecznie okazało się, że Najdorf  trafnie ocenił grę naszych szachistek. Panie zdobyły trzecie miejsce!

Na Malcie żyliśmy nie tylko szachami. Dla przypomnienia wpis.

cdn

 

 

sty
08

Kontynuacja odcinka 21

Szachy są obecnie na ustach wszystkich. Z jednej strony dlatego, że ich aktywność w sieci w czasie pandemii jest widoczna, również dlatego, że serial „Queen’s Gambit” Netflixa zrobił fantastyczną reklamę.

Kiedy ogólnoświatowa blokada zahamowała praktycznie prawie wszystkie imprezy sportowe, szachy mniej lub bardziej przeniosły swoją działalność do Internetu i tam funkcjonują całkiem dobrze.

Obecnie wiele oferuje się fanom królewskiej gry: turnieje z najlepszymi graczami świata, mnóstwo kursów szachowych od zaangażowanych streamerów oraz turnieje dla amatorów itd.

Na początku pandemii Robert Ullrich – szef największego wydawnictwa szachowego w strefie języka niemieckiego Joachim Beyer Verlag – miał duże obawy, co do dalszej działalności swej firmy. Okazało się, że niepotrzebnie. Popyt na szachową literaturę wzrósł, co mogę obserwować także po sprzedaży swoich książek.

Przed kilkoma dniami ukazała się ósma i poprawiona wersja kursu debiutów.

Jednocześnie Robert Ullrich poinformował mnie, że to moje opracowanie znalazło się w cyklu tematycznym „Otwarcia szachowe” w trójce najlepszych publikacji wszechczasów w języku niemieckim!

Źródło

Jest to szczególne wyróżnienie, gdyż książki debiutowe wydawali w Niemczech mistrzowie świata Euwe i Karpow, znakomici arcymistrzowie, jak Korcznoj, Poługajewski, Tajmanow, Uhlmann, Suetin, Pachman, Razuwajew, Gufeld itd.

 

VIII wydanie w nowym opracowaniu (2021)
346 stron
ISBN 978-3-95-920-131-5

sty
07

Kontynuacja odcinka 12

W odcinku 5 przedrukowałem mój artykuł o olimpiadzie na Malcie z miesięcznika SZACHY(3-1981).

Krótko przypomnę jeszcze indywidualne wyniki naszych zawodniczek.

1 szachownica: Hanna Ereńska-Radzewska 9 z 13 (indywidualnie brązowy medal)

Aktualna mistrzyni Polski – w konfrontacji z czołówką świata – znakomicie wytrzymała ciężar pierwszej szachownicy. Wynik 9 z 13 partii był wielkim osiągnięciem Hani!

2 szachownica: Grażyna Szmacińska 3 z 7

Grażyna była bez formy, ale to może się każdemu przydarzyć. Jednakże walczyła w każdej partii bardzo ambitnie!

2-3 szachownica: Małgorzata Wiese 6.5 z 11

Małgosia grała większość partii na drugiej szachownicy i to czarnym kolorem. Uzyskała świetny rezultat!

szachownica rezerwowa: Agnieszka Brustman 8 z 11 (indywidualnie srebrny medal).

Najmłodsza zawodniczka w drużynie grała rewelacyjnie i uzyskała fantastyczny wynik. Nie pomyliłem się w swojej ocenie, że warto postawić na młodość!

Zwycięski mecz 3-0 w 11 rundzie z RFN. Od lewej: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska oraz Małgorzata Wiese.

Hania odniosła w tym meczu cenne zwycięstwo z wysoko notowaną w świecie Giselą Fischdick. Niemka po tej partii była w szoku i długo nie mogła pojąć, co się stało.

Kilka lat później spotkaliśmy się w bezpośrednim pojedynku i była mocno zaskoczona, że potrafię grać w szachy partia.

Olimpiada na Malcie umocniła mnie w przekonaniu, że trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się sobą sterować. Moja dewiza życiowa do dnia dzisiejszego brzmi:

Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania.

Teraz proponuję obejrzeć najciekawsze pojedynki naszych medalistek:

 

Oto rewelacyjne zwycięstwo Agnieszki z ówczesną wicemistrzynią świata!

cdn

sty
06

sty
05

Kontynuacja odcinka 11

Zebranie zarządu Polskiego Związku Szachowego w sprawie ustalenia ostatecznych składów ekip na olimpiadę odbyło się w sierpniu 1980 r. bez udziału prezesa Czesława Wiśniewskiego, który był w tym czasie na urlopie.

Najpierw Andrzej Filipowicz podał nazwiska zawodników swojej drużyny, co zostało przyjęte bez dyskusji. Oczekiwano, że podobnie będzie też z reprezentacją kobiet. Tymczasem po mojej propozycji: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska, Małgorzata Wiese i Agnieszka Brustman, nastąpiła krótka konsternacja, po czym padło pytanie: „A co z Jurczyńską?”.

Oczywiście byłem na to przygotowany. Nastąpiło uzasadnienie mojej decyzji. Podzieliłem się swoimi osobistymi doświadczeniami z pracy z mistrzynią. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na wiek Anny Jurczyńskiej (54), co miało istotne znaczenie w jej grze. „Myli warianty i zmienia często nasze wspólne analizy. Tymczasem Agnieszka jest młoda i utalentowana. To jest nasza przyszłość. Musimy stawiać na młodość”. Gdy skończyłem, usłyszałem głośny szept kogoś z zebranych: „koń zwariował”.

Po czym rozpoczęła się ożywiona dyskusja: „Moja decyzja jest ryzykowna i w razie niepowodzenia mogę się liczyć nawet z utratą stanowiska”. Nie dałem się tym zastraszyć i twardo trzymałem się mojej wersji. W końcu ustalono, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się prezes. Ostateczny skład kobiet ustali się zatem po jego powrocie z urlopu.

Tak też nastąpiło. Zostałem zaproszony na rozmowę. Czesław Wiśniewski uważnie wysłuchał  argumentów i ostatecznie zaakceptował moją propozycję.

W ten sposób 18-letnia juniorka, tylko z jednym sukcesem międzynarodowym, znalazła się w drużynie olimpijskiej!

Jestem przekonany, że gdyby prezesem PZSzach w tym czasie byłby ktoś z naszego środowiska, to nie dopuściłby do takiej sytuacji. Anna Jurczyńska miała wielkie zasługi dla polskich szachów. Czesław Wiśniewski został nam przydzielony przez partię; miał jednak podobne jak ja spojrzenie na rozwój naszej dyscypliny: stawianie na młodzież!

Agnieszka Brustman  nie zawiodła mnie, o czym pisałem już w poprzednich odcinkach, np. tutaj.

Jako trener odniosłem też wielki sukces, ponieważ tylko dzięki mojej determinacji udało mi się zmontować optymalny zespół, który wywalczył brązowy medal! Następny brązowy krążek zdobyły nasze panie dopiero w 2002 roku w Bledzie.  

cdn

 

 

sty
04

Kontynuacja odcinka 17

IX Championat Polski 1971-1973

Dział: samomaty (z mojego archiwum)

sty
03

Kontynuacja odcinka 10

Jak już pisałem w odcinku 9 zacząłem bacznie przyglądać się Agnieszce Brustman. Na zgrupowaniach kadry i spotkaniach w Warszawie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Przyznałem rację Zbigniewowi Czajce, że mamy do czynienia z wielkim talentem szachowym.

Obóz kadry juniorek w Zakopanem (15-30 czerwca 1980). Pierwsza z lewej strony Agnieszka Brustman, następnie Hanna Jagodzińska, Halina Maziarka, trenerzy Karol Pinkas i Jerzy Konikowski, przewodnik, Elżbieta Sosnowska, kierownik zgrupowania Zbigniew Czajka oraz Hanna Grabczyńska.

////////////////////////

Jednakże nie było żadnych konkretnych atutów, aby powołać Agnieszkę do kadry olimpijskiej. Na szczęście dla nas obojga 18-letnia juniorka w  mistrzostwach kobiet w Częstochowie 1980 zajęła drugie miejsce z 9.5 punktami z 13 partii oraz w indywidualnych mistrzostwach Europy juniorek do 20 lat (Senta 1980) zdobyła złoty medal.

Dzięki tym wynikom zostały wyeliminowane wszelkie konkurentki, ale pozostała jeszcze na placu boju Anna Jurczyńska, która była pięć razy mistrzynią Polski. Na olimpiadzie w Buenos Aires w 1978 roku zdobyła brązowy medal za indywidualny wynik na III szachownicy. Łącznie rozegrała 17 olimpijskich partii, w których zdobyła 12 punktów.

Byłem świadomy tego, że czeka mnie wielka rozprawa z zarządem PZSzach w momencie akceptacji składu na olimpiadę!

cdn

 

 

sty
02

Kontynuacja odcinka 94

Turniej strefowy, Warszawa 6-31 stycznia 1979.

W III strefie FIDE do startu w tym turnieju było uprawnionych 22 zawodników: Węgry 5, Bułgaria, CSRS i NRD po 4, Rumunia 3 i Polska 2. Dzięki organizacji otrzymaliśmy 2 dodatkowe miejsca. Rezygnacja zawodników NRD spowodowała, że eliminacje rozegrano w dwóch 10-cio osobowych grupach. Z każdej grupy dalej awansowało 4 zawodników. Natomiast w 8-osobowym finale do turnieju międzystrefowego kwalifikowało się 5 graczy.

Polska reprezentacja wystąpiła w składzie: Włodzimierz Schmidt, Adam Kuligowski, Aleksander Sznapik i Ryszard Skrobek.

Każdy z zawodników miał osobistego sekundanta, którego sam sobie wybrał oraz przygotowany przeze mnie zestaw partii przeciwników.

Niestety okazało się, że znowu zawiodło słabe przygotowanie debiutowe naszej czołówki.

Przeciwnicy dominowali w tej fazie gry i końcowe wyniki ilustrują tabelki.

Jedynie Sznapikowi udało się awansować do finału, który to zawdzięczał ważnemu zwycięstwu Skrobka z Radułowem w ostatniej rundzie. Jednakże nie odegrał w nim większej roli.

Turniej pokazał niedostateczny stan wyszkolenia naszej kadry w porównaniu z innymi krajami tzw. demokracji ludowej. A nie było zawodników z NRD, którzy również zdecydowanie przewyższali Polaków klasą gry!

Ocena występu naszych zawodników przez ówczesnego prezesa Polskiego Związku Szachowego Czesława Wiśniewskiego: impreza kosztowała nas tyle pieniędzy, a tutaj taki blamaż na własnym podwórku!

 Poniższa partia otrzymała nagrodę za piękność (miesięcznik SZACHY, 5-1979). Niestety nasz największy znawca początkowej fazy gry, wykazał się nieznajomością modnego wtedy wariantu.