Szachy w Polsce2 lipca 2016Krzysztof Kledzik
W wywiadzie udzielonym dla Radia TOK FM, arcymistrz Wojtaszek kilka razy powiedział że polskie szachy nie mają historii. Niestety było to bardzo niefortunne sformułowanie, a nasz arcymistrz powinien inaczej wyrazić swoją myśl. RW chciał przekazać, że w obecnych czasach Polska nie ma jakiś wybitnych zwycięstw w wykonaniu osób pokroju Carlsena, a takie osobistości i ich gra, przyciągnęłyby sponsorów do szachów i poprawiły slaby „pi-ar”, o którym wspomniała pani redaktor Ewa Podolska. Natomiast Radek Wojtaszek ujął sprawę tak, że polskie szachy nie mają historii. To tak jakby wymazać z pamięci kilkadziesiąt lat naszej wspanialej historii szachowej, począwszy od Rubinsteina, poprzez czasy powojenne, aż do chwili obecnej. Co prawda RW wskazał na brak spektakularnych zwycięstw Polaków w szachach w porównaniu do laurów w skokach narciarskich, ale „mleko już się rozlało”.
Kolejnym negatywnym fragmentem wypowiedzi am Wojtaszka, było jego stwierdzenie że nikt nie może powiedzieć w Polsce, że w latach 60-tych czy 70-tych ktoś osiągnął sukces. Jako przeciwwagę padły nazwiska Fischera i Kasparowa, ale nawet wobec tych osób, nie można powiedzieć że nie mieliśmy sukcesów. Nie usuwajmy z historii polskich szachów osiągnięć wielu naszych zawodników tylko dlatego że nie byli w stanie walczyć z Karpowem o mistrzostwo świata. To jest zbytnie spłycenie i uproszczenie zagadnienia, i nie można się zgodzić z takim postawieniem sprawy polskich osiągnięć szachowych w epoce przed-Wojtaszkowej.
Owszem, zgadzam się z naszym arcymistrzem, że jego zwycięstwo z Carlsenem było wydarzeniem medialnym, ale nie od niego zaczęto pisać polską historię szachów.
Krzysztof Kledzik