paź
15

01fot. East News

„Nazí Paikidze-Barnes jest 22-letnią mistrzynią szachową, Gruzinką z amerykańskim paszportem. Ma na koncie wiele medali zdobytych w zawodach szachowych. Ogłosiła niedawno, że zrezygnuje z udziału w mistrzostwach szachowych kobiet, których organizację przyznano Iranowi” link

paź
15

Kontynuacja odcinka 25

Niezwykle ciekawa strona Przemysława Jahra „Szachy w Polsce” omawia różne aspekty życia szachowego w Polsce. Także przedstawia sylwetki zawodniczek i zawodników dawnych i obecnych szachów. Często tam zaglądam.

Niedawno na tytułowej stronie znalazłem informację o Międzynarodowym Festiwalu im PKWN w Lublinie (7-20.07.1968).

Impreza w Lublinie była drugim, jeśli chodzi o rangę, turniejem po Festiwalu im. Rubinsteina w Polanicy Zdroju. W 1968 roku organizatorzy wprowadzili innowację: zwycięzca turnieju „B” zagra w następnym roku w grupie „A”. Tak ogłoszono na początku i potwierdzono na zakończeniu turnieju.

Turniej wygrałem i mimo tego w głównym turnieju w 1969 roku nie zagrałem. Organizatorzy niespodziewanie postawili warunek: muszę mieć tytuł mistrza krajowego.

Miałem w tym czasie kilka zdobytych norm, ale uznano mi tylko jedną. Działacze Polskiego Związku Szachowego wpadli bowiem na „genialną” ideę: jedna norma musi być uzyskana w turnieju z cyklu mistrzostw Polski. A więc w grę wchodziły dwie imprezy: indywidualne MP oraz I liga. Do tej sprawy jeszcze wrócę.

Na razie omówię turniej w Lublinie. O tym fakcie dowiedziałem się krótko przed rozpoczęciem imprezy. Byłem zaskoczony zmianą regulaminu na moją niekorzyść. Zadzwoniłem do wiceprezesa Polskiego Związku Szachowego Stefana Fursa z pytaniem, czy rzeczywiście nie można uznać moich dotychczas zdobytych norm? Odpowiedział: „Nie będziemy teraz dla pana zmieniać pewnych ustaleń”.

W następnym roku zagrałem więc znowu w grupie „B”. Ku mojemu zdziwieniu w głównym turnieju grał Wojciech Dobrzyński z Piotrkowa Trybunalskiego, który w 1968 roku był za mną (12 miejsce) i był też tylko kandydatem. W następnych latach w turniejach „A” grali kandydaci na mistrza. Dlaczego więc zrobiono wyjątek tylko w odniesiu do mojej osoby? Wyjaśnił mi to w zaufaniu miejscowy zawodnik i mój dobry kolega Krzysztof Zakrzewski: „Dyrektor turnieju Zbigniew Nestorowicz popierał twój udział, ale tutaj na przeszkodzie stanął …”. I tutaj padło nazwisko osoby mającej wtedy duże wpływy. „Miałeś z nim jakiś konflikt”?. „Nie” – odpowiedziałem. „Po prostu wygrałem z nim partię w ważnym turnieju …”.

Moje wspomnienia z turnieju w Lublinie 1968 opisałem w książce „Królowe 64 pól”.

Wera Obermüller w Wikipedii

paź
14

Często różne publikacje szachowe poruszają temat: „Co trzeba wiedzieć o początkowej fazie partii”. I dalej następuje stereotypowy opis: W debiucie trzeba rozwinąć figury i szybko zabezpieczyć swojego króla (roszada). Niewskazane jest szybkie i aktywne włączenie do gry hetmana itd.

Oczywiście są to wskazówki dla początkujących. Ale ci, co mają ambitne plany sportowe i chcą poznać szybko strategię i taktykę współczesnych szachów muszą odejść od tych schematów myślowych. Jest bowiem wiele wariantów oraz nawet otwarć, w których hetman wcześnie wchodzi do akcji, aby np. wziął udział w bezpośrednim ataku na nieprzyjacielskiego króla itd. Dwie ciekawe gry w tym stylu przedstawiłem w mojej książce „Ciekawostki debiutowe” część 1.

Dlatego trzeba znać, że współczesna teoria szachowa elastycznie podchodzi do tych problemów i wyklucza dogmatyczne traktowanie różnych otwarć.

Znana i popularna obrona skandynawska charakteryzuje się właśnie szybkim wkroczeniem hetmana do gry. Po 1.e4 d5 2.exd5 Hxd5 3. Sc3 czarne mogą odejść na a5, d6 i nawet z powrotem na d8.

To otwarcie może być z powodzeniem włączone do repertuaru debiutowego początkujących graczy, którzy mogą bowiem poznać różne metody walki z wczesnym rozwojem hetmana i uniknąć na początku swej kariery wielu skomplikowanych wariantów np. obrony sycylijskiej itd.

Sam kiedyś grałem z dobrymi wynikami czarnym kolorem plan rozwojowy po 1.e4 d5! i polecałem to szachistom, którzy nie mieli zbyt wiele czasu na zgłębianie teorii innych otwarć. Swoje doświadczenia opisałem w książce: link.

Obrona skandynawska jest ciekawym otwarciem o wielu możliwościach strategiczno-taktycznych i nawet mistrz świata Magnus Carlsen stosuje ją od czasu do czasu w swej praktyce turniejowej. Zobaczmy jego ciekawą partię z olimpiady szachowej w Tromso 2014.

 

 

 

paź
14

Z jakiego filmu pochodzą poniższe ujęcia?

paź
13

Po ukazaniu się wpisu 24 otrzymałem zapytanie w kwestii książek Eduarda Gufelda w języku polskim.

Przedstawiłem już kiedyś Państwu na blogu znakomitą pracę arcymistrza, omawiającą strategię ostrej obrony królewsko-indyjskiej (243 stron).

Książka ukazała się w wydawnictwie RM (2004) i jest świetnym podręcznikiem dla tych szachistów, którzy chcą włączyć do swego repertuaru debiutowego to otwarcie o podłożu taktycznym. Także może być pomocna tym graczom, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o tej agresywnej obronie.

Eduard Gufeld kilkakrotnie bywał na turniejach w Dortmundzie. Zdjęcie, które ukazało się w miesięczniku „Deutsche Schachzeitung (5-1993) przedstawia nas obu oglądających analizę pojedynku Lautier-Serper. Moje komentowane partie z turnieju ukazały się w/w piśmie.

Końcowe wyniki głównego turnieju 1993

1.Karpow 5.5
2.Kramnik 4
3.Lutz 4
4.Kamsky 3.5
5.Dołmatow 3.5
6.Lautier 3
7.Serper 2.5
8.Lobron 2

Turnieje w Dortmundzie w Wikipedii

paź
13

Mateusz Bartel – „Szachiści, z racji specyfiki sportu, mają wypracowane jakieś techniki radzenia sobie z trudnymi sytuacjami psychologicznymi. Jednym wychodzi to lepiej, drugim gorzej, ale na poziomie arcymistrza każdy ma pewne mechanizmy, które pomagają mu w tym, by w stresie, po presją reagować dobrze, jak najlepiej” link; „Na pewno z takim spotkaniami wiąże się pewna presja i napięcie, więc priorytetowe będzie poradzenie sobie z obciążeniem psychicznym. W drużynie, kiedy partia wpływa nie tylko na losy zawodnika, ale całej drużyny, to napięcie bywa większe niż w normalnych partiach i niektórzy bardziej się spinają. Dlatego ważne, by w meczach o najwyższe stawki posiadać psychiczny luz i liczę na to, że Polonia będzie grać z dużym komfortem psychicznym” link

paź
13

Kontynuacja odcinka 4

Saturnin Limbach (z prawej strony) w towarzystwie Janusza Śledziewskiego oraz Eugeniusza Iwanowa na III Zjeździe problemistów Śląska w Częstochowie 19 listopada 1961 roku (zdjęcia ze zbiorów Mirosława Gnieciaka).

paź
12

01

„Bitwa magów w szachowej blogosferze! Zaiskrzyło, oj zaiskrzyło! Sprawa odwraca jednak uwagę od realnych problemów, które na niektórych blogach są regularnie wymyślane dzięki bujnej wyobraźni ich aurotów. W oparciu o dotychczasowe wpisy podpowiadamy autorom szachowych pudelków kolejny temat” link

*Aleksander Masternak