wrz
05

Kontynuacja odcinka 167

Z programu kandydata na prezesa PZSzach Radosława Jedynaka:

W 2000 roku rozpocząłem również współpracę z utalentowanym juniorem MASz Maciejem Brzeskim z Koszalina.

Poniższy wycinek pochodzi z czasopisma Piotra Kaczorowskiego „Szachy/Chess”  (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002).

Tym trenerem był wieloletni szkoleniowiec Młodzieżowej Akademii Szachowej. Niedawno został zaliczony do wybitnych trenerów w historii polskich szachów!   

wrz
04

Kontynuacja odcinka 166

Program Radosława Jedynaka został ogłoszony niedawno. Te same problemy były już mi znane w 1999 roku.

Poniższy wycinek pochodzi z „Szachy/Chess”  (Gorzka Prawda: 75/76 – 2002). Moja koncepcja miała jasny cel: pomóc utalentowanej polskiej młodzieży w samoszkoleniu.

Jak już pisałem w poprzednim odcinku, idea ta nie znalazła uznania kierownictwa Młodzieżowej Akademii Szachowej Polskiego Związku Szachowego. Na dwóch sesjach z moim udziałem w Wiśle 2000 roku nie zaproszono Radka, mimo że o to prosiłem. Podkreślałem bowiem, że szkolenie drogą emailową powinno być połączone z bezpośrednimi kontaktami.

Zatem nie tylko nie zaakceptowano zaproponowanego przeze mnie programu szkolenia, to jeszcze naciskano na Radka, aby zerwał ze mną współpracę.

Poniższy wycinek pochodzi z listu elektronicznego (oryginał jest w moim archiwum) z dnia 14 sierpnia 20003 roku, po czym Wojtaszek rzeczywiście więcej się nie odezwał.

 

wrz
03

Kontynuacja odcinka 165

Dalej omawiam poniższy punkt programu Radosława Jedynaka:

Nie ma żadnych wątpliwości, że bez systematycznego treningu w sporcie, także w szachach, nie można liczyć na większe sukcesy turniejowe. Tę kwestię poruszałem wielokrotnie w wielu moich tekstach m.in. na bazie doświadczeń z MASz. Przypominam to, gdyż problem świetnie harmonizuje z programem Radosława Jedynaka.

Dylemat szkolenia młodzież poruszała ze mną na konsultacjach indywidualnych w trakcie sesji w Zakopanem w 1999 roku. Kilka osób przedstawiło swoją sytuację: „Nie mam trenera, gdyż w moim mieście nie ma wykwalifikowanych szkoleniowców, natomiast jednorazowy udział w sesji niewiele mi daje…”.

Z podobną sprawą zwierzył się mi 12-letni Radosław Wojtaszek, który był w mojej grupie treningowej. Radek mieszkał w Kwidzyniu i  w jego klubie nie było osoby, która mogłaby mu pomóc w szlifowaniu jego talentu szachowego.

Już w wywiadzie dla „Panoramy Szachowej” (1/99) zwróciłem uwagę na możliwość treningu po­przez Internet. Sam wymieniałem z niemieckimi kolegami analizy dotyczących różnych zagadnień z zakresu teorii szachów. Kontakty bezpośrednie były niemożliwe, gdyż każdy z nas mieszkał w innym mieście. W tej sytuacji połączył nasz komputer oraz Internet i dzięki temu mogliśmy wyjaśnić szybko wiele wątpliwości i także kwestii w różnych dziedzinach szachów.

Swoimi spostrzeżeniami z rozmów z młodzieżą podzieliłem się z niektórymi trenerami w Zakopanem. Przedstawiłem poznaną sytuację, iż w rozmowie część młodzieży uczestnicząca w sesji „skarżyła” się  na brak większego zainteresowania ze strony Polskiego Związku Szachowego w zapewnieniu systematycznej opieki trenerskiej poza zgrupowaniami. Nie wszyscy mieszkają  w silnych szachowo ośrodkach, gdzie byłaby możliwość systematycznego korzystania z pomocy szkoleniowców. Natomiast 1-2 sesje w ciągu roku tych problemów nie rozwiążą.

Zaproponowałem wykorzystanie dla celów szkoleniowych w ramach MASz najnowszej techniki, czyli Internetu.  Według mojego projektu można byłoby pomóc w ten sposób zainteresowanym np. w opracowaniu optymalnego repertuaru debiutowego, ponieważ jest to poważnym problemem naszych kadr młodzieżowych. Taki proces szkoleniowy wymaga dużo czasu, natomiast na sesjach można byłoby bezpośrednio omawiać kwestie techniczne. Tak więc byłoby to połączenie stacjonarnego szkolenia na zgrupowaniach i systematycznego wirtualnego treningu jako formy uzupełniającej. W tym celu można byłoby stworzyć grupę szkoleniową składającą się z 2-3 doświadczonych trenerów, którzy np. w ramach prac zleconych mogliby pomagać tym, co takiego wsparcia by potrzebowali. Mój pomysł nie spotkał się z zainteresowaniem obecnych szkoleniowców MASz.

Przez kilka dni w Zakopanem przebywał Jacek Żemantowski. Jemu ta idea bardzo się spodobowała. Jednakże oświadczył, że w następnych wyborach nie będzie już kandydował na stanowisko prezesa, więc powinienem tę ideę przedstawić nowym władzom.

Nie czekając na zmiany w PZSzach, uzgodniłem z Radosławem Wojtaszkiem, który posiadał odpowiedniej klasy komputer oraz dojście do Internetu, że w celach eksperymentalnych rozpoczynamy natychmiastową współpracę. Trwała ona praktycznie od października 1999 do 14 sierpnia 2003.

Obecny w Zakopanem czołowy szkoleniowiec w kraju, który pełnił funkcję kierownika sesji, nie wykazał tym faktem żadnego zainteresowania. Po powrocie do Dortmundu zadzwoniłem do Zbigniewa Czajki i poinformowałem go o rozpoczęciu treningu za pomocą poczty elektronicznej oraz programu ChessBase z Wojtaszkiem. Zaznaczyłem jednak, że to musi być powiązane z bezpośrednimi spotkaniami. Wyraziłem gotowość do wzięcia udziału w sesjach Akademii w przyszłym roku i jednocześnie poprosiłem go, aby spowodował w tym samym czasie także udział Radka. Zbigniew Czajka zapewnił mnie, że pomoże mi w pełnym przeprowadzeniu tego nowatorskiego eksperymentu!

Niestety kierownictwo MASz nie zaakceptowało mojej inicjatywy i Radosława Wojtaszka nie było na kolejnych dwóch sesjach z moim udziałem w Wiśle w 2000 roku.

Poniższy wycinek pochodzi z Magazynu Szachista, w którym jest przytoczona ocena ojca Radka dotycząca korzyści treningu wirtualnego.

wrz
03

wrz
02

Kontynuacja odcinka 164

Kandydat na prezesa Polskiego Związku Szachowego Radosław Jedynak w swoim programie m.in. pisze:

Ten bardzo istotny problem szkoleniowy omawiałem w przeszłości wielokrotnie w polskich pismach specjalistycznych, także obszernie w „Szachy/Chess”  w tekście: Gorzka Prawda (75/76 – 2002).

Sądziłem, że po tylu latach został już dawno pomyślnie rozwiązany. Tymczasem z programu Radosława Jedynka wynika, że dalej jednak istnieje!

Przypomnę moje zaangażowanie w tej kwestii w kilku odcinkach. Pisałem już o tym na blogu, zatem przedstawię to w skrócie:

Akademia Młodzieżowa Polskiego Związku Szachowego została praktycznie powołana do życia w 1996 roku. Od samego początku jej działalności wywoływała duże emocje i krytykę.

W czasie mojego pobytu w Warszawie w 1999 roku odwiedziłem biuro Polskiego Związku Szachowego, gdzie spotkałem się z ówczesnym prezesem Jackiem Żemantowskim i kierownikiem wyszkolenia Zbigniewem Czajką.

W pewnym momencie prezes poruszył problemy MASz. „Nie ukrywam, że liczymy na duże postępy naszych kadr młodzieżowych, które w niedalekiej przyszłości powinny zastąpić naszych seniorów” – powiedział.

Z kolei ja podzieliłem się moimi spostrzeżeniami z pobytu na mistrzostwach świata juniorów w Duisburgu (1992) i Halle (1992). Podkreśliłem, że we współczesnych szachach bez silnej początkowej fazy gry i optymalnie dopasowanego do stylu gry zawodnika repertuaru debiutowego nie ma większych szans na osiąganie liczących się sukcesów na arenie międzynarodowej. Dlatego ten aspekt szkolenia należy mocno uwypuklić w procesie treningowym naszej młodzieży.

Zbigniew Czajka oznajmił, że z akademią nie ma nic wspólnego. Jest ona w fachowej kompetencji dwóch fachowców …  oraz … . Następnie niespodziewanie padła z jego strony propozycja, abym wziął udział w najbliższej sesji. „Może Jurek wniesie jakieś nowe impulsy”. Jacek Żemantowski przytaknął i tak niespodziewanie wszedłem do grona elity trenerskiej PZSzach!

Pierwsza sesja z moim udziałem odbyła się w Zakopanem w dniach 2 – 10 listopada 1999 roku. W zaproszeniu nie było tematycznego programu. Zadzwoniłem do Zbigniewa Czajki w tej sprawie i okazało się, że odpowiedzialny za to … nic takiego nie przygotował. Plan będzie podany na miejscu – poinformował mnie szef wyszkolenia PZSzach. Byłem tym bardzo zdziwiony. W latach 1978 – 1981, gdy byłem trenerem kadry Polskiego Związku Szachowego uczestnicy każdego zgrupowania otrzymywali wraz z powołaniem program szkolenia.

Okazało się, że na miejscu nie ma żadnego planu działania i jakiejkolwiek ogólnej koncepcji tematycznej. Kwestię treningów uzgadnialiśmy wieczorem po zajęciach i potem taki na gorąco opracowany program dnia wywieszano na tablicy ogłoszeń do ogólnej wiadomości.

Szybko zorientowałem się, że nie wszystkim uczestnikom odpowiadała tematyka zajęć. Część nawet twierdziła, że wiele zagadnień często powtarza się, ponieważ niektórzy trenerzy specjalizują się w pewnych tematach, a są zapraszani na prawie wszystkie sesje.

Kierownikowi sesji … i obecnym trenerom przedstawiłem Ankietę Zawodnika. Opracowałem ją kiedyś dla moich podopiecznych w Niemczech i była mi zawsze pomocna w redakcji planu szkolenia. Zaproponowałem, aby ją rozdać uczestnikom do wypełnienia. Tak też uczyniono. Było to znakomite źródło informacji dla nas wszystkich. Pamiętam, że niektóre zaproponowane przez młodzież tematy zostały przeprowadzone jeszcze na zajęciach w Zakopanem.

Zasugerowałem więc, aby ankietę wysyłano przed każdą sesją potencjalnym uczestnikom i na jej podstawie opracowywać programy zgrupowań.

ANKIETA ZAWODNIKA word

ANKIETA ZAWODNIKA pdf

wrz
01

Na portalu Goldchess, w dziale – Partie Wielkich Mistrzów, zadanie z pozycją z partii J.K. Duda -Wei Yi.

Pobierz program szachowy i graj! 1 sierpnia! Do wygrania w bezpłatnych diagramach na stronie  www.goldchess.com  $250!

Zagraj i wygraj!

To już dziś, 3 diagramy o 16, 17. 18:00