Walczył w szachoboksie, wygrał w pokera ponad milion dolarów, broni Waszczuk https://t.co/XBiVOsywNQ
— Onet Sport (@OnetSport) January 28, 2021
W każdą ostatnią niedzielę miesiąca.
Goldchess Assistant
Przypominam, że o największym polskim sukcesie ukazała się książka Złoto dla Polski.
W artykule BOMBOWA DRUŻYNA W HAMBURGU na oficjalnej stronie Polskiego Szachowego autor nie wspomniał jednak o niej.
Jedynie napisał: Kulisy Olimpiady w Hamburgu zostały bardzo wnikliwie opisane przez Stefana Gawlikowskiego w książce „Arcymistrzowie” (Warszawa 2016).
W naszej pracy przedstawione zostały nie tylko kulisy sukcesu polskiej ekipy, ale także zmagania w poszczególnych rundach oraz komentowane pojedynki ukazujące dramaturgię walki. Tego w książce Stefana Gawlikowskiego nie ma!
Obecnie w Polsce toczy się ożywiona dyskusja o wolnych mediach. Polski Związek Szachowy od lat (z niewielkimi wyjątkami) prowadzi cenzurę w stosunku do osób, które mają inne spojrzenie na rozwój naszych szachów od oficjalnych czynników.
Artykuł ten na stronie PZSzach jest jasnym tego przykładem!
Inni autorzy znają naszą książkę i dlatego pamięć o niej nie może zaginąć:
Stefan Gawlikowski, Arcymistrzowie (Warszawa 2016), jest wzmianka na stronie 243.
Tadeusz Wolsza, Od „Honoratki” do Wierzbowej (Warszawa 2020), jest informacja na stronach 9 i 120.
Miejsce zmagań:
W 1995 r. odwiedziłem III Międzynarodowy Turniej Szachowy PZU S.A. w Krynicy. Dyrektor turnieju Jerzy Moraś natychmiast pokazał mi pewnego młodzieńca: „Przypatrz mu się dobrze. Zapowiada się na dobrego gracza”.
Zacząłem obserwować jego partie. Potem kilka razy rozmawiałem z nim o szachach. Sprawił na mnie rzeczywiście pozytywne wrażanie. Po powrocie do Dortmundu zacząłem obserwować jego wyniki turniejowe i pierwsze sukcesy.
23 marca 2003 roku byłem w Warszawie i przy tej okazji odwiedziłem pewną imprezę szachową. Był to turniej błyskawiczny w silnej krajowej obsadzie. W pewnym momencie podszedł do mnie „stary” znajomy z Krynicy. Przywitał się serdecznie i zamieniliśmy kilka słów.
W następnych latach przyglądałem się bacznie karierze już arcymistrza. Grał ciekawe szachy, szczególnie w taktycznych sytuacjach był bardzo groźny dla każdego. Stwierdziłem jednak, że ma niedopracowany do końca swój repertuar debiutowy i to jest przyczyną jego wielu niepotrzebnych porażek.
Jestem trenerem i publicystą. Dlatego w niektórych moich tekstach oraz komentarzach partii zwracałem na to uwagę. Chciałem tym samym zmobilizować arcymistrza do większej pracy samoszkoleniowej w tej kwestii.
„Szkoda marnować talentu” – takie było moje zamierzenie. Arcymistrz przyjął jednak to jako osobistą obrazę. Przy różnych okazjach zaczął mnie „kąsać” czego apogeum jego działania było zainicjowanie w 2017 r. na facebooku ataku na mnie.
Wielka szkoda. Jestem przekonany, że gdyby arcymistrz wziął pod uwagę dobre rady doświadczonego trenera, który mu dobrze życzył, to mógłby osiągnąć światowy poziom. A tak jest tylko średnia klasa europejska!
Przypominam, że nie byłem jedyny, który mobilizował naszą czołówkę do treningu w zakresie polepszenia gry w początkowej fazie partii:
Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).
Zdobywcy złotego medalu na III Olimpiadzie Szachowej (Hamburg, 1930). Od lewej: Paulin Frydman, Ksawery (Savielly) Tartakower, ?, Akiba Rubinstein, Kazimierz Makarczyk, Dawid Przepiórka, Marian Wróbel. Źródło fotografii: NAC
Zdobywcy brązowego medalu na VI Olimpiadzie Szachowej (Warszawa, 1935). Od lewej: Paulin Frydman, Henryk Friedman, Ksawery (Savielly) Tartakower, Mieczysław (Miguel) Najdorf, Kazimierz Makarczyk. Źródło fotografii: NAC
—-
Miałem to szczęście, że poznałem osobiście jednego członka „bombowej drużyny“. Był nim Kazimierz Makarczyk.
Najpierw zobaczyłem sławnego mistrza na festiwalu z Augustowie. Potem na zgrupowaniu kadry juniorów w Spale (29.12.1965-5.01.1966).
Zaraz po meczu Polska-Węgry w Łodzi udaliśmy się do pobliskiej Spały na obóz szkoleniowy. Uczestnicy: Górski, Gralka, Jakubiec, Ledwoń, Lewi, Konikowski, Rapcewicz i Steczkowski. Zakwaterowani byliśmy w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich wraz z kadrą lekkoatletów.
Roboczy dzień przedstawiał się następująco: 7.00 pobudka i następnie zaprawa poranna, 7.30 śniadanie (stołówka była oddalona od miejsca zamieszkania o około 1 km), po śniadaniu były zajęcia do 13.30. Obiad był o godzinie 14.00 i potem był czas wolny.
Kazimierz Makarczyk ćwiczył końcówki i pokazywał nam na jednej szachownicy pionkówki z książki Szulcego, które ja osobiście dobrze znałem. Wszyscy siedzieliśmy wkoło wykładowcy i patrzyliśmy na ruchy pokazywane przez mistrza. Aktywność uczestników nie była zatem zbyt wielka. Mnie udało się kilka razy ożywić zajęcia, zadając pytania w różnych kwestiach. Jeden przypadek opisałem w mojej książce „Szybki kurs końcówek” (strona 83).
////////////////////////////////
Próbowałem nakłonić sędziwego mistrza do wspomnień z olimpiady w Hamburgu i spotkań z Akibą Rubinsteinem oraz Sawiellym Tartakowerem. Ale Makarczyk niewiele powiedział. O Rubisteine tylko tyle, że był spokojnym człowiekiem, mało mówił, ale odpowiadał na wszelkie pytania i chętnie analizował partie oraz różne pozycje. Miało się wrażenie, że żył wyłącznie w swoim szachowym świecie!
////////////////////////////////
Dla przypomnienia książka o „starych mistrzach”.
link
Zbigniew Pakleza: „Łukasz Turlej broni Patrycji. Dla wszystkich szachistów sprawa jest oczywista. Zdziwiłem się, że dla wiceprezesa FIDE ta sprawa oczywista już nie była. FIDE walczy z oszustwami; zdziwiło mnie że wziął w obronę Patrycję. Wiceprezesów jest kilkudziesięciu i może żadna odpowiedzialność za tym nie stoi. Nie wygląda to dobrze, że zawodniczka takiej obrony się doczekała. Dla kogoś kto w szachach siedzi – sytuacja jest jasna. PZSzach wydał jedyną słuszną decyzję; niejednogłośnie niestety, choć sytuacja jest oczywista. A pełnomocnik Patrycji (Paweł Dziubiński -przyp.red.) kiedyś został z turnieju wyrzucony przez znanego i cenionego sędziego Witalisa Sapisa. Śmieszne, że po drugiej stronie zebrała się taka ekipa”. link
link
link

link

link
link
link
link
link
link
link
link




















