kw.
05
Recommended for club players View this email in your browser
Dear Chess Friend,

Now available: The Best Combinations of the World Champions – Volume 1: From Steinitz to Tal.

Since every world champion was the most outstanding player of his time, it makes sense to study the various aspects of the royal game using the world champions’ games – and of course to enjoy them!

In this first of two volumes on the world champions’ art of combination, Karsten Müller and Jerzy Konikowski offer you the opportunity of trying to find plenty of these best combinations yourself – and thus to assess and improve your own tactical skills.

Position from Tal – Voorema after 33. … Qb5
How did Tal force immediate resignation? You can find the solution in the sample pages.

But that’s not all. In addition to these often breathtakingly spectacular games, which are thoroughly analyzed and commented on in a comprehensible way, individual pet topics are highlighted in which the world champions have created particularly outstanding works.

Take a closer look at:
♚ how Steinitz handled the ‚Steinitz King’
♚ Lasker‚s phenomenal art of defense
♚ Capablanca‚s mastery of ‚petite combinaison’ (small combinations)
♚ Alekhine‚s dashing attacks
♚ Euwe‚s seventh sense for dynamic transformations
♚ Botvinnik‚s tactical solutions to strategic problems
♚ Smyslov’s virtuosity even in tactical endgames
♚ Tal’s downright magical tactical works of art

Just like in the Best Endgames of the World Champions series, you can use the QR codes that are placed next to the diagrams to replay the games on your device while reading the physical book.

Please have a look at this rich collection of World Champion combinations. Volume 1 contains 260 combinations and many fully annotated sample games. Do check out the 18 sample pages in the shop to get a good feel of the book.

Best wishes,Sebastiaan Smits
New In Chess

kw.
05

link


link
link



link

kw.
05

link


link

kw.
05

kw.
04


link

kw.
04

Fot. Vladimir Jagr

Jerzy Konikowski: Arcymistrz Lajos Portisch (1937) jest wybitną postacią w sporcie węgierskim. Dziewięciokrotnie w okresie 1958-1981 był mistrzem kraju i siedmiokrotnie zakwalifikował się do turniejów kandydatów. Dwudziestokrotnie bronił barwy Węgier na olimpiadach szachowych. W 2004 roku otrzymał najwyższe sportowe oznaczenie swojego kraju.

ChessBase News 1

ChessBase News 2

ChessBase News 3

Portischa poznałem osobiście w 1989 roku na turnieju w Chianciano Terme. Znalazłem się tam dość przypadkowo. Pewnego razu zadzwonił do mnie ówczesny dyrektor turniejów w Dortmundzie Jürgen Grastat i zaproponował wspólny wyjazd do Toskanii – najpiękniejszej części Włoch. „Weź ze sobą Sylwię, ja zabieram Doris (nasze żony) i spędzimy piękny urlop. Mam zaproszenie od Stefano Tataia„. Takiej propozycji oczywiście nie mogłem przepuścić.

Tataia poznałem rok wcześniej na turnieju w Dortmundzie. Przyjechał ze swoją ówczesną żoną. Była bardzo bogata. W Chianciano Terme posiadała luksusowy hotel i tam mieliśmy spędzić urlop na koszt firmy. Dobowy koszt naszego pokoju wynosił prawie 500 niemieckich marek.

Do Włoch jechaliśmy samochodem. Była to duża wygoda, gdyż dzięki temu wiele zwiedziliśmy w Szwajcarii i we Włoszech: Werona, Florencja, Piza, Siena i Arezzo.

Na miejscu w Chianciano Terme okazało się, że odbędzie się w hotelu turniej międzynarodowy z możliwością uzyskania normy na mistrza międzynarodowego. Tatai namówił mnie do startu w nim. Grałem ze zmiennym szczęściem i otarłem się o normę.

Gościem honorowym turnieju był Lajos Portisch, który zjawił się z żoną i matką. Arcymistrz oczywiście nie grał w turnieju, ale na zakończeniu imprezy zaśpiewał kilka pieśni operowych. Śpiew to była właśnie jego druga pasja życiowa.

Lajos Portisch okazał się bardzo życzliwym człowiekiem. Było kilka okazji porozmawiania o jego karierze szachowej. W pewnym momencie Grastat zaproponował arcymistrzowi udział w turnieju w Dortmundzie. Portisch wymówił się brakiem czasu. Kilka lat później – w trakcie ustalania składu na kolejny turniej – wymieniłem nazwisko Portischa. „Dziadków nie potrzebujemy” – zareplikował Grastat.

 

 

kw.
03

link


kw.
03

kw.
02

link

link
link
link

kw.
02


[Rys. poglądowy; źródło red.]

„Patrycja Waszczuk korzystała w toalecie z telefonu komórkowego, w którym zainstalowana była aplikacja umożliwiająca analizę sytuacji na szachownicy. ZDJĘCIE z jednego z takich wyjść dostarczyła organizatorom Kasia Dwilewicz, która zadziałała jak prawdziwy agent zajmując wcześniej miejsce w sąsiedniej kabinie i stojąc na sedesie zrobiła kompromitujące UJĘCIA. Waszczuk została zdyskwalifikowana, a cała sprawa trafiła do komisji dyscypliny PZSzach. Procedura wyjaśniająca trwała długo, ale była bardzo dokładna. Przeprowadzono wizję lokalną, sprawdzono monitoring sali turniejowej, zebrano opinie innych uczestników i zwerifikowano wyjaśnienia zawodniczki, także jej ojca, menadzera córki. Przebadano ją także wariografem, który potwierdził tendencje zawodniczki do nieszczerych i kłamliwych stwierdzeń. Wyszło też na jaw, że przed rokiem podczas MEJ protest wobec dziwnego zachowania naszej reprezentantki złożyli Ukraińcy, ale ze względów proceduralnych nie został on rozpatrzony. W Ustroniu dowody na oszustwa Patrycji Waszczuk były bardzo twarde. Po wcześniejszym zawieszeniu Patrycja Waszczuk została ostatecznie zdyskwalifikowana na dwa lata, a wynik jest prawomocny, bo zapadł w drugiej instancji po wcześniejszym odwołaniu się pełnomocnika. Zmieniono także wysokość kar regulaminowych. Dotychczas były trzy lata dyskwalifikacji. Teraz od sześciu miesięcy do dyskwalifikacji dożywotniej. Radosław Jedynak, prezes PZSzach, powiedział – że każdy potencjalny oszust zastanowi się dwa razy, bo w przypadku wpadki może już nigdy nie zagrać w szachy w Polsce. Przypomniałem sobie rozmowę z moim znajomym na inny temat, który powiedział – wiesz o którego momentu dziecko zaczyna notorycznie kłamać? Od momentu, gdy uda mu się pierwsze kłamstwo”. -Janusz Rodziewicz, Radio Wrocław „Najczęściej cytowanym medium regionalnym w Polsce”, link

[Komentarz redakcji: w/w słowa pana red. Janusza Rodziewicza z Polskiego Radia Wrocław to jego prywatna opinia; nasza redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jego słowa. Przytoczyliśmy je na łamach naszego bloga li tylko aby pokazać w jaki sposób można zbudować kłamliwą tezę, pomieszać fakty i dodać te które nie mają pokrycia w rzeczywistości. W naszej opinii pan red. Janusz Rodziewicz nie zachował rzetelności dziennikarskiej; w publicznym medium, szczycącym się jako „najczęściej cytowane medium regionalne w Polsce”].