sie
30

Kasa” na Drużynowych Mistrzostwach Europy w Szachach,

czyli Sławomir Szmal kolejnym sportowcem wspierającym polskich szachistów

Sławomir Szmal, polski piłkarz ręczny, grający na pozycji bramkarza, postanowił wesprzeć swoim dopingiem reprezentację Polski na Drużynowych Mistrzostwach Europy w Szachach 2013 (DME 2013). Turniej odbędzie się w hotelu Novotel Warszawa Centrum w dniach 7 − 18 listopada. Sławek dołączył do grona m.in. takich gwiazd sportu jak Marcin Gortat, Tomasz Majewski czy Otylia Jędrzejczak, które także zadeklarowały swoje wsparcie dla polskich szachistów.

New Picture

 

Sławomir Szmal to jeden z  najbardziej  znanych polskich piłkarzy ręcznych. Jest  reprezentantem Polski, uczestnikiem  Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (2008), wicemistrzem świata (2007)
i brązowym medalistą mistrzostw świata (2009). Sławek może się pochwalić  tytułem „Najlepszego piłkarza ręcznego świata”, nadanym przez Międzynarodową Federację Piłki Ręcznej w 2009 roku. Został również wyróżniony w 76 Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Telewizji Polskiej na 10 najlepszych sportowców Polski, w którym zajął 6 miejsce. Szmal jest obecnie zawodnikiem Vive Targi Kielce, ale swoją karierę sportową rozpoczynał na Górnym Śląsku. Popularny „Kasa” jak nazywają go koledzy z drużyny jest również inicjatorem obozów sportowych dla młodzieży „Kuźnia Bohaterów Sławomira Szmala”, które mają na celu poszukiwanie talentów oraz propagowanie piłki ręcznej wśród młodych zawodników. W związku z tym, że od 5 lat Sławek pełni funkcję kapitana drużyny narodowej doskonale wie, jak ważne jest motywowanie
i doping drużyny w trudnych chwilach.

Niezależnie czy są to mistrzostwa w  szachach czy też w piłce ręcznej na sukces drużyny składają się starania i wysiłek  każdego z zawodników. Doskonale też wiem jak ważny dla wszystkich sportowców jest doping  kibiców, którzy są niekiedy dodatkowym zawodnikiem.  Chciałbym wszystkich serdecznie zachęcić do kibicowania naszym szachistom podczas tegorocznych Drużynowych Mistrzostw Europy, aby osiągnęli jak najlepsze wyniki i wiedzieli, że w każdej chwili mogą liczyć na wsparcie rodaków – mówi Sławomir Szmal. 

Drużynowe Mistrzostwa Europy w Szachach 2013 (DME 2013) to jedna z największych i najbardziej prestiżowych imprez szachowych na świecie. Takie wydarzenia nie często mają miejsce w Polsce. Miłośnicy królewskiej gry porównują ją rangą do Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Uczyńmy z tych mistrzostw wielkie szachowe święto. Niech zagraniczni goście poznają prawdziwą polską gościnność. Polski Związek Szachowy zaprasza wszystkich do kibicowania naszej reprezentacji.

W stolicy, w trakcie dziewięciu dni zmagań o szachowy prymat, widzowie będą mogli spotkać
i podziwiać wybitnych arcymistrzów, wielokrotnych medalistów świata I Europy, w tym m.in.:
R. Ponomariowa, S. Karjakina, W. Topałowa, A. Szirowa, D. Jakowienko, L. Aroniana,
S. Mowsesjana, W. Iwańczuka, F. Caruanę, D. Nawarę, A. Naiditscha, M. Adamsa, N. Shorta, J. Polgar, A. Muzychuk, A. Stefanową, A. Kosteniuk, A. Usheninę, K. Lahno, N. Dziagnidze czy V. Cmilyte oraz polską czołówką z Bartoszem i Moniką Soćko.

Drużynowe Mistrzostwa Europy w Szachach 2013 (DME 2013) w liczbach

Liczba krajów: około 40
Liczba drużyn: około 70 (pięcioosobowych)
Liczba Arcymistrzów i Arcymistrzyń: 200
Liczba zawodników z pierwszej 50. światowej listy rankingowej FIDE: 35
Liczba zawodniczek z pierwszej 30. światowej listy rankingowej FIDE: 16
Liczba zawodników z rankingiem powyżej 2700 Elo:32
Liczba zawodniczek z rankingiem powyżej 2500 Elo: 10 

O Polskim Związku Szachowym (PZSzach)
Polski Związek Szachowy (PZSzach) powstał 11 kwietnia 1926 r. w Warszawie. Organizacja jest członkiem Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE) i Europejskiej Unii Szachowej (ECU).Misją PZSzach jest rozwój i popularyzacja szachów w Polsce. Związek skupia najważniejsze postaci związane z polskim środowiskiem szachowym oraz jest organizatorem i inicjatorem kluczowych zawodów szachowych w Polsce.

Kontakt dla mediów:

Dorota Rzepecka, Polski Związek Szachowy
+48 602 463 034
d.rzepecka@pzszach.org.pl

Agnieszka Józefowicz, Partner of Promotion
+48 22 858 74 58 wew. 49
a.jozefowicz@partnersi.com.pl

 

Strona Mistrzostw:
www.etcc2013.com
Strona Polskiego Związku Szachowego:
www.pzszach.org.pl

sie
29

Geniusz na miarę XXI wieku Paul Morphy 

jest nową pozycją szachową wydawnictwa Penelopa.

Autor tej znakomitej książki na temat amerykańskiego szachisty Paula Morphy jest mistrzem Polski w szachach korespondencyjnych (I miejsce w MP 2000 roku).

Uczestnik drużyny o nazwie Penelopa, która awansowała do finału szachowej Ligi Mistrzów.

Grał w turniejach eliminacyjnych do koresp. Mistrzostw Świata. W grze bezpośredniej uczestnik oraz działacz wielu rozgrywek w dawnej Lidze Warszawskiej. Od ponad 8 lat pisze artykuły w Panoramie Szachowej. Współpracuje z autorami książek szachowych w Polsce i krajach Europy. Korespondencyjnie grał z zawodnikami ze wszystkich kontynentów.

Darek1blog

Darek2blogDariusz Gronkowski
Geniusz na miarę XXI wieku Paul Morphy
Wydawnictwo Penelopa, Warszawa 2013
268 stron, Format 240×170
ISBN 978-83-62908-88-2

sie
29

Na warszawski piknik poświęcony różnorodnym grom zaprasza Lotto: Link. 

Wśród ofert nie zabraknie szachów, przy czym ciekawy jest anons poświęcony tej grze, cyt: „Postaramy się przybliżyć tajniki debiutów szachowych, czyli wskazać słabe i mocne strony najpopularniejszych początków partii”. Kapitalna inicjatywa i doskonały pomysł! Czy to znaczy że „zakazane” w Polskim Związku Szachowym debiuty jednak można publicznie zaprezentować zgromadzonej gawiedzi? Czy nie jest to jednak „śmieszne podejście”? A co na taką inicjatywę powie M.Dworecki i M.Krasenkow? Oj, chyba nie będą zadowoleni z propagowania wiedzy o debiutach szachowych.

Krzysztof Kledzik

sie
29

Świat schodzi na psy jak mówi znane porzekadło, jakże zresztą niesprawiedliwe, bo przecież – jak ukazuje  samo życie – etyka naszych czworonożnych przyjaciół stoi o wiele wyżej od etyki ludzi. Homo sapiens mógłby niejednego nauczyć się od zwierząt, ale najwyraźniej mu na tym nie zależy. Bomby odpala się już na cmentarzach, co zdarzyło się w Afganistanie, gdy rodzina wybrała się na groby swych bliskich. Zdziczenie sięga szczytu, ale też lata temu na Wołyniu palono Polaków żywcem w kościołach, co  jest jeszcze większym bestialstwem. Mimo to „prezydent” Komorowski  raczył zliczyć aż pięć (!) ofiar tych zbrodni, co chyba dowodzi perfidnej metody ukrywania rozmiarów polskiej martyrologii. Tajemnicą pozostaje też jego „przepraszanie” za tamte zbrodnie, albowiem akt skruchy powinien wyjść od strony ukraińskiej. Piszę znowu o tych sprawach w „bulu”, choć z okazji marszu wołyńskiego już wytknąłem gajowemu owe  gafy. Więcej dołożył mu niedawno Wildstein, ale „prezydent” ma grubą skórę i lubi udawać Greka, chociaż może nie czuje się pewnie, bo zgolił wąsy, by zmylić pogonie. W sukurs przyszła mu TVN ogłaszając, że popiera go  rzekomo 70% ankietowanych, co świadczy albo o głupocie obywateli, albo o zwyczajnym szwindlu matematycznym. Sądzę, że raczej chodzi o manipulację procentami, aby nieco podbudować malejące poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Te przypuszczenia potwierdza komentarz dodany w telewizji, oto Komorowski jest prezydentem jedynej słusznej partii! O, nagle przestał być prezydentem wszystkich Polaków ( a kiedy nim był ?) i teraz rozparł się na platformie ? Jakże przypomina to epokę PRL-u z jej niewzruszonym dogmatem jedynej a słusznej partii!

W dalekim kraju podobno ktoś lansuje modę na „choćbysie” czyli na trawestacje zwrotek z tuwimowskiej „Lokomotywy”, oczywiście dla zabawy, chodzi o efekty raczej komiczne, a nie o poważne gry literackie. A zatem bawmy się:

Choćbyś z premierem rwał białogłowy,

choćbyś polował w puszczy z gajowym,

choćbyś wbrew faktom do pięciu liczył,

to nie usłyszysz, co w trawie kwiczy!

I, oczywiście, nie poznasz wszystkich afer układu, starannie umorzonych przez prokuraturę po farsie komisji sejmowych i innych dochodzeń. W tym leży potęga IIIRP, republiki ultraliberalnej i stojącej na straży przywilejów kasty nietykalnych. Od afery FOZZ – matki wszystkich afer – długi korowód defraudacji demoluje finanse państwa.

O moralnym bagnie świadczą też incydenty z „profesorem” Zygmuntem Baumanem, który raczył udzielić wykładu na uniwersytecie wrocławskim, co spotkało się ze słusznymi protestami. Bauman był dowódcą w oddziałach KBW ( Korpus Bezpieczeństwa  Wewnętrznego ), a korpus ten od r.1948 r. zaczął przejmować od Rosjan obowiązki okupanta Polski, czyniąc to z wielką gorliwością, co ilustrują następujące dane: do końca 1948 r. oddziały KBW zabiły 1950 partyzantów powstania antysowieckiego, raniły 434 oraz aresztowały 45 tysięcy 649 „bandytów” ( wg terminologii prosowieckiego reżimu ) z formacji AK, WiN, NSZ.  W szeregach KBW walczył Bauman w stopniu majora i niewątpliwie przyczynił się do śmierci wielu polskich patriotów, ale o tym sza! Tabu. Na Google za to pan Bauman figuruje jako „Polish sociologist ( ur. 19.11.1925 r. w Poznaniu). Since 1971 has resided in England after being driven out of Poland by an anti-semtic purge…” ( wspaniałe, prawda?)  W innym miejscu znajdujemy korektę, że ten ambitny oficer bezpieczeństwa wykładał w Warszawie od 1954 r. ( co było nagrodą za mordowanie Polaków), a po opuszczeniu Polski czas jakiś był wykładowcą na Uniwersytecie w Tel Aviv, by w r. 1972 przyjąć posadę wykładowcy na Uniwersytecie w Leeds.  Uczelnie biły się niemal o pana Baumana, wiemy dlaczego. Google jednak popełnia małą niedyskrecję, wspominając jego waleczność w dywizji Berlinga ( co w końcu można zaakceptować), ale nie ukrywa zaangażowania Baumana w dywizję KBW: „…in 1945, he joined a military internal security organisation, the KBW”. Nigdy nie odpowiedział za to, bo przecież Polaków można zabijać bezkarnie, w przeciwieństwie do Żydów, jak świadczy zatrzymanie przed kilkoma dniami  w Budapeszcie kolejnego kata tej nacji. Jest chyba w wieku Baumana.

Ba, jak widać w IIIRP nie wolno protestować przeciwko akademickim popisom byłego kata Polaków z lat stalinizmu, a zatrzymanym studentom grozi kara do pięciu lat więzienia! Niesłychanie liberalną mamy demokrację, jeśli toleruje w życiu publicznym stalinowskie relikty! Jakże się dziwić, gdy nawet MSZ – jak wykazała książka Krzysztofa Balińskiego – ma antypolski charakter. Oczywiście książkę natychmiast zaatakowała „Gazeta Wyborcza”, czy mogło być inaczej ? Ale jej autor pracował w latach 1973-2012 w MSZ, był także ambasadorem w Syrii i Jordanii, zatem musi mieć niezłe rozeznanie i dowody, by twierdzić, że w MSZ decydują dwa kryteria: „rasowe” i bezpieczniackie. Skoro takie „elity” mamy w MSZ, to według Bartoszewskiego uczestnicy obchodów Powstania Warszawskiego są…tylko motłochem! Przed laty nazywał opozycję …”bydłem”, a mimo to nadal uchodzi za kwiat finezji salonowej, choć Niemcy nie tytułują go już profesorem.

Pieski świat, ale cóż się dziwić, gdy były zamachowiec Ali Agca wydaje swoje wspomnienia ( „Obiecali mi raj. Moje życie i prawda o zamachu na papieża”), gdzie zamieścił sporo kłamstw wierutnych, aby faktyczni zleceniodawcy zamachu zostawili go w spokoju. Wiele wskazuje, że tzw. ścieżka bułgarska nie była ostatnim tropem i że prawda wyjdzie kiedyś na jaw, podobnie jak prawda o zamachu smoleńskim. To tylko kwestia czasu i  zmian w politycznej materii świata po większym katakliźmie…

A pieski świat wrze w kilku miejscach dość newralgicznych, wydarzenia w Egipcie przesłoniły już wojnę w Syrii, Afganistanie lub zamachy w Iraku i Pakistanie.  Rozwój wypadków nad Nilem przybrał na gwałtowności, coraz więcej ofiar protestów i stanowcza postawa wojska wróżą Egipcjanom nie najlepiej. W powietrzu wisi wojna domowa, co będzie tragedią dla ojczyzny faraonów, a klęską dla turystów, którzy przestaną zwiedzać piramidy i przeniosą się na greckie wyspy lub na Maltę, gdzie znajdują się ruiny świątyń, starsze zresztą o około 350 lat od najstarszych piramid egipskich. Czy dojadą tam masowo polscy turyści ?

Nie wiadomo, bo w Polsce – jak się oblicza – minimalna pensja wynosi 334 euro, a w Irlandii 1462 euro przy zbliżonych kosztach życia. A zatem prawie pięć razy mniej zarabia przeciętny Polak niż mieszkaniec zielonej wyspy. Po tylu latach Tuskolandu nie dotrzymano nam obietnic wyborczych z 2007 roku. Polska jest szarą strefą Europy, krajem coraz bardziej zdemolowanym.Obok fasad na pokaz triumfuje bylejakość, a na dodatek okupanci wracają do Legnicy, narazie z wizytą kurtuazyjną jak się mniema, ale może owi dawni sowieccy żołnierze mają stać się posiłkami z zagranicy na wypadek zamieszek w IIIRP ? Nigdy nic nie wiadomo, ale układ czuwa i Komorowski może znowu zapuści wąsy ? I ruszy z dwururką na polowanie ?

Marek Baterowicz

sie
28

New Picture (17)

Ustępujący prezes Polskiego Związku Szachowego udzielił wywiadu dla czasopisma związkowego MAT nr 4(36) 2013, w którym wyraził zadowolenie ze swoich osiągnięć na stanowisku prezesa. Podkreślił profesjonalny profesjonalizm profesjonalnego związku, w którym za poprzednich władz nie było profesjonalnej organizacji. Ta obecnie przejawia się chociażby w działalności profesjonalnego biura. Ufff, ale silnie sprofesjonalizowany związek szachowy, nieprawdaż? Wydaje mi się, że wiele wcześniejszych władz PZSzach-u nie było aż tak złych, choć oczywiście zawsze można wymagać więcej. Ale czy obecnie profesjonalny związek szachowy jest rzeczywiście aż tak profesjonalny? To że powszechnie, i to nie tylko w środowisku szachowym nadużywa się tego zwrotu, nie oznacza że automatycznie dany produkt nabiera cech wybitnych. Zresztą mam pewne zastrzeżenia czy profesjonalne biuro związku jest rzeczywiście aż tak profesjonalne, skoro zatrudniono w nim szachistów, a więc osoby nieprofesjonalne.

Tomasz Sielicki nie kryje radości z faktu, iż w końcu w biurze pracują osoby potrafiące grać w szachy. Ale czy umiejętność gry podniesie wydajność pracy biurowej? Czy urzędnik potrafiący grać w szachy lepiej wykonuje swoje obowiązki biurowe niż urzędnik nie odróżniający pionka od gońca? Czy np. w Polskim Związku Pływackim pracownicy biurowi muszą umieć pływać? A w Polskim Związku Tenisa Stołowego urzędnicy muszą umieć grać w tenisa? Czy biuro PZ Tenisa Stołowego jest miejscem do grania w tenisa? To że na stanowiska urzędnicze przyjmuje się szachistów nie mających „zielonego pojęcia” o tym fachu, nie może być rekompensowane faktem iż znają oni np. wzmocnienie w szesnastym posunięciu Obrony Berlińskiej, czy potrafią dobrze rozgrywać końcówki gońcowe. Bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Znam pewną osobę, tu w Gdańsku, pracującą w charakterze urzędnika przy obsłudze biurowej dużego, kilku zespołowego grantu naukowego z fizyki. Osoba ta jest nieocenionym pracownikiem doskonale administrującym organizacją, funkcjonowaniem i finansami tego grantu, ale… ale ona w ogóle nie jest fizykiem! A pomimo to wzorowo wykonuje swoją pracę. Ale cóż, wygląda na to, że u Tomasza Sielickiego miejsca by nie zagrzała.

Krzysztof Kledzik

sie
28

Problemy skoczka szachowego oraz n-hetmanów mogą być ciekawymi łamigłówkami, zarówno szachowymi jak i programistycznymi. Dla osób zainteresowanych programowaniem komputerów polecam dwie strony zawierające gotowe przykłady napisane w różnych językach programowania:

problem skoczka szachowego: link 

problem n-hetmanów: Link 

Krzysztof Kledzik

sie
28

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem. 

///////////////////////////////////////////

W miesięczniku Magazyn Szachista (czerwiec 2013) pisałem:

W mojej wieloletniej pracy trenerskiej zachęcałem młodzież do stosowania gambitów i innych ostrych oraz skomplikowanych wariantów, aby mieć większe szanse pokonania silniejszego przeciwnika. Nie polecałem granie pozycyjnych gierek, ponieważ w takich sytuacjach doświadczony partner ma z reguły przewagę.

Ten problem rozumie doskonale gwiazda polskich szachów Jan Krzysztof Duda (rocznik 1998). W jego partiach możemy oglądać wiele dynamiki i potencjału twórczego. Przykładem jest poniższa partia.

 

 

 

sie
27

Ludzie, szczególnie sami szachiści, mówią najdziwniejsze rzeczy o szachach i szachistach. Poniżej mamy nasze ulubione mity o królewskiej grze. Niektóre z tych powiedzeń są zdecydowanie nieprawdziwe, niektóre mają niejednolitą opinię, a niektóre z nich są kontrowersyjne i mogą być prawdziwe lub nie.

1) Nauka gry w szachy jest trudna

Szachy może nie są najłatwiejszą grą do nauki, ale daleko jej do najtrudniejszej. Trzeba nauczyć się posunięć sześciu bierek, których najmniej wartościowa, pion, ma najbardziej skomplikowane posunięcia. Następnie trzeba nauczyć się zasad atakowania i obrony króla, wliczając roszadę. Następnie mamy kilka przepisów gry, gdy żaden z graczy nie wygrywa. Jeden aspekt tego mitu jest prawdziwy – ciężko jest, bardzo ciężko, nauczyć się grać w szachy dobrze. Jeden gracz na sto osiąga mistrzostwo.

2) Szachy znane są od tysięcy lat

Możemy wiarygodnie określić datę bezpośrednich przodków szachów na ok. 600 lat naszej ery. To oznacza, że szachy mają ok. 1400 lat. Jeżeli szachy przetrwają następne 100 lat, możemy zaokrąglić w górę do 2000, określając wiek szachów na „tysiące lat”. Początek szachów, jakie znamy, gdzie hetmany i gońce poruszają się jak nowoczesne figury, z pewnością możemy określić jako koniec XV wieku, mniej więcej w czasie, gdy Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę. To daje nowoczesnej grze trochę więcej niż 500 lat.

3) Szachy są stratą czasu

To bardziej klasyfikuje się jako opinię niż mit. Oczywiście, szachy są ‘tylko grą;. Ale, w przeciwieństwie do innych gier, zawierają elementy logiki i sztuki. Jeżeli te elementy są stratą czasu, to i szachy są stratą czasu. Dla wielu ludzi we współczesnym świecie wszystko, co nie jest związane z ekonomicznym rozwojem, jest stratą czasu. Dla tych ludzi szachy z pewnością są stratą czasu. Niech więc tak będzie. Pozwólmy każdej osobie wybrać własne przyjemności w życiu.

4) Musisz być inteligentny, żeby grać w szachy

Istnieje pewien związek między zdolnościami szachowym a ogólną inteligencją. Wymagana jest minimalna inteligencja. Koty i psy nigdy nie nauczą się podstaw, nikt nie próbował uczyć delfinów i szympansów. Szachy zatrudniają, poza tym, jak najefektywniej różne zaawansowane części mózgu. Ludzie z różnych środowisk grają w szachy, wielu z nich osiąga mistrzostwo. Niektórzy bardzo inteligentni ludzie lubią grać w szachy, ale nigdy nie osiągną wyższego poziomu niż początkujący.

5) Szachy są dla dziwaków

Prawdę mówiąc, to nie jest mitem, gdyż szachy są dla wszystkich. Są dla dziwaków, kujonów, jajogłowych i naukowców tak samo, jak dla wszystkich pozostałych. Ludzie, którzy muszą nieprzyjemnie nazywać innych ludzi, powinni raczej powiedzieć ‘szachy są tylko dla dziwaków’, ale to zdecydowanie nie jest prawdziwe. A nawet gdyby to było prawdą, to co? Inteligentni, inni, dziwni ludzie wnieśli dużo więcej do rozwoju ludzkości, niż reszta. Jeżeli chcą grać w szachy, jest to ich sprawa.

6) Szachy zostały rozwiązane przez komputery

Komputery wniosły wiele do początku i końca partii szachów. W niektórych popularnych debiutach teoria wydłużyła się poza 10-15 posunięć, końcówki z pięcioma i mniej figurami zostały rozwiązane przez gigantyczne bazy danych i końcówki z sześcioma figurami odkrywają swoje sekrety. Jednak komputery niewiele osiągnęły w złożonościach między debiutem a końcówką. Szachy nie są prostą grą.

7) Komputery grają w szachy lepiej niż ludzie

W roku 2006 najlepsze komputery grają lepiej w szachy niż 99.99% ludzi, ale dorównują najlepszym szachistom. Jeżeli, jak uważają niektórzy znawcy, komputery zyskują na rankingu 20-30 punktów rocznie, wkrótce nadejdzie czas, gdy ludzie nie będą mieli szans przeciwko najlepszym maszynom. Należy pamiętać, że komputery są trenowane przez zespoły ludzkich specjalistów, które programują je w takich psychologicznych dziedzinach, jak repertuar debiutowy. Usunięcie tej przewagi wymazałoby ich wyższość.

8) Szachy są sportem

Tu ryzykujemy, że zdenerwujemy wielu znakomitych organizatorów szachowych, którzy spędzili lata próbując przekonać Międzynarodowy Komitet Olimpijski , że szachy powinny być włączone jako sport olimpijski. Podnoszenie małych drewnianych figurek lub szybkie klikanie na ekranie komputerowym nie jest wymaganą fizyczną aktywnością. Jak pokazują fotografie z ostatnich, na najwyższym poziomie, imprez szachowych, szachiści nie zawsze posiadają szczupłą, wysportowaną sylwetkę.

9) Szachy nie są sportem

Tu próbujemy zrekompensować tym samym organizatorom, którzy prawie przekonali Międzynarodowy Komitet Olimpijski, że szachy są sportem. Szachy zostały włączone jako sport medalowy do Igrzysk Azjatyckich 2006. Partia między dwoma czołowymi mistrzami jest pełna napięcia, gdzie silne nerwy mogą wydróżnić zwycięzcę wśród współzawodników. Wiadomo, że arcymistrzowie tracą dużo wagi podczas trwającego miesiąc meczu.

10) Kobiety nie potrafią grać w szachy tak dobrze jak mężczyźni

Prawdziwe jest dotychczas, że kobiety nie mają tak dobrych wyników w turniejach szachowych jak mężczyźni. Są różne możliwe tego powody. Jednym z nich może być to, że gracze płci męskiej często są specjalistami w oddziaływaniu na kobiety, tak że czują się one źle na turniejach. Siostry Polgar przeszły długą drogę, żeby przekonać szachowy świat, że kobiety mogą grać bardzo dobrze. Może pewnego dnia odkryjemy, że kobiety mogą grać nawet lepiej niż mężczyźni. Nikt tego nie wie naprawdę.

sie
27

CZESKA WIOSNA – w 45 rocznicę interwencji ZSRR i wojsk Układu Warszawskiego 

21 sierpnia 1968 – o 4 godzinie rano – sowieckie czołgi i transportery opancerzone otoczyły gmach KC w Pradze…Rosyjscy spadochroniarze aresztowali przebywających w gmachu członków czeskiej partii, a prowadzono ich pod lufami automatów. Towarzysze z KGB zrobili selekcję uwięzionych, po czym odseparowano najbardziej „niebezpiecznych prowodyrów” czeskiej wiosny : Dubczeka, Czernika, Smrkovskiego, Kriegla, Szimona oraz Szpaczka. I przewieziono ich do Mohylewa, na Ukrainie Zakarpackiej, a następnie do Moskwy. Tam – w „serdecznej, przyjaznej atmosferze” – poddano ich praniu mózgów…I zmuszono do rezygnacji z postulatów demokratyzacji, a także do wycofania sprawy inwazji z porządku obrad ONZ! A jakże, była to przecież bratnia pomoc niemniej bratnich partii, zaniepokojonych „kontrrewolucją” nad Wełtawą. Niezbitym dowodem był tu list „grupy działaczy KPCzechosłowacji”, ( anonimowych!) który ukazał się w moskiewskiej „Prawdzie” ( 21 sierpnia), a zawierał właśnie prośbę o…”bratnią pomoc”! Czy towarzysze radzieccy mogli pozostać obojętni wobec tego apelu ? Oczywiście nie, dlatego wysłano czołgi zebrane z kilku państw Układu Warszawskiego ( Bułgarii, NRD, PRL-u,Węgier,), ale trzonem tej karnej ekspedycji była Armia Czerwona. Ironicznie ujął to Alain Besancon w „Krótkim traktacie sowietologii” ( Paryż, 1976) : „Rola armii sowieckiej jest pedagogiczna. To ona napędza prawa historii i jest ultima ratio ideologii”… Nie można jednak ukryć dosyć haniebnej roli Gomułki, który okazał się gorliwym podżegaczem do rozprawy z praską wiosną, a nawet oferował terytorium PRL-u jako bazę wypadową inwazji. Nie wynikało to tylko z jego partyjnego dogmatyzmu, ale również ze złości na Czechów, którzy manifestowali sympatię dla ofiar represji polskiego marca 1968 roku.

Czeska wiosna zaczęła się w istocie jeszcze w roku 1967, za czasów Nowotnego, który był I sekretarzem oraz prezydentem. Jego długie rządy – od śmierci Stalina – częściej cechował despotyzm niż kurs na „odwilż”, co  intelektualiści i pisarze wytykali już otwarcie. Ladislav Macko pisze powieść „Smak władzy”, która krytykuje samego Nowotnego! Po odrzuceniu jej przez cenzurę Macko wydaje powieść w Austrii. W odpowiedzi Nowotny – w połowie 1967 – zaostrza dyktat partii, występuje przeciwko intelektualistom, a także przeciwko opozycji w KC. Sięga po represje policyjne, ale to wzmaga  tylko opór, a na IV-tym Zjeździe Pisarzy Kohout odczytał list Sołżenicyna, wzywający pisarzy radzieckich do przeciwstawienia się zniewoleniu. Inny pisarz, Klima, przypomniał, że konstytucja cesarstwa austro-węgierskiego gwarantowała większą swobodę słowa niż ustawy komunistów! A znany pisarz Ludwik Vaculik mówił o nadużywaniu władzy. Obecny na zjeździe główny ideolog partii J.Hendrych opuszcza oburzony salę obrad. Zaczynają się represje, zawieszony zostaje tygodnik Związku Pisarzy Czeskich. Ale pisarze nie dają za wygraną, 3 września 1967 w prasie zachodniej ogłaszają „Manifest 1000 słów”, sygnowany przez ponad dwustu pisarzy, artystów, filmowców, naukowców. W tym dokumencie zwracali się oni do słynnych intelektualistów Zachodu  jak Bertrand Russell, Arthur Miller, John Steinbeck, Jean-Paul Sartre, Gunter Grass z prośbą o pomoc w walce z cenzurą i prześladowaniami. Sygnatariusze tego manifestu  zwracali uwagę opinii światowej na tyranię komunistów, a reżim Novotnego oskarżali o „prowadzenie polowań na czarownice oraz o stosowanie represji o wyraźnie faszystowskim charakterze”. Ferment pogłębiał się, w październiku 1967 demonstrowali studenci, rozpędzeni brutalnie przez policję. W listopadzie jednak beton pęka, ponieważ prezydium KC kwestionuje łączenie przez Novotnego obu urzędów – prezydenta oraz I sekretarza. Sprawa ta ma być dyskutowana w grudniu na Zjeździe Partii, na którym zjawił się Breżniew, zaproszony przez Novotnego. Umył jednak ręce mówiąc:”To wasza sprawa”, a w tej sytuacji Novotny odwołał się do armii. 16 grudnia czeska dywizja pancerna rusza na Pragę, druga zaś na Bratysławę. Te „manewry” zostały jednak wstrzymane przez gen.Prchlika, który popierał skrzydło reformistów w wojsku. Po jego stronie byli też gen.Szejna ( potem ucieknie do USA) oraz gen.Janko, który odbierze sobie życie, gdy górę weźmie polityczny beton.Narasta napięcie w łonie partii, a 23 grudnia delegaci domagają się rezygnacji Novotnego, co nastąpi 5 stycznia 1968 roku, a I sekretarzem zostaje Aleksander Dubczek!

I tak, w styczniu, kiełkuje praska wiosna. Zespół roboczy przygotowuje reformy, z końcem stycznia Dubczek składa wizytę w Moskwie, aby przedstawić swój program. Sowieci przyjmują narazie postawę wyczekującą, a Novotny dalej agituje na wiecach, broniąc starego kursu oraz próbując nasilić nastroje anty-inteligenckie. Ostatecznie przegrywa i 21 marca 1968 podaje się do dymisji, a w tydzień później prezydentem zostanie gen.Ludwik Swoboda, weteran II wojny światowej.  Dymisja Novotnego w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny budzi entuzjazm ludzi, oto ich wiosna! Mogą być motorem zmian, społeczeństwo zaczyna wierzyć, że zdoła dokonać demokratyzacji kraju. Rehabilitowano ofiary stalinizmu, zniesiono ograniczenia w podróżowaniu na Zachód, wprowadzano pluralizm, a wreszcie zniesiono cenzurę. Wszystko to jednak irytuje kierownictwo na Kremlu…Przywódcy radzieccy wzywają  sekretarzy z pozostałych demoludów, ich gorączkowe debaty  miały miejsce z początkiem maja 1968 r. Wkrótce potem zaczynają się „manewry” wojsk Układu Warszawskiego, ale bez Rumunów. Tito również wyraża dezaprobatę dla polityki Moskwy. Manewry trwały przez cały czerwiec na terenie Czechosłowacji, ale ta demonstracja siły nie zastraszyła Czechów!  I 27 czerwca w pismach całego kraju ukazuje się „Manifest 2000 słów”, podpisany przez setki znanych postaci. Domagają się oni usunięcia ludzi, którzy nadużywali władzy, a zarazem ostrzega przed interwencją Sowietów. Manifest wywołał furię na Kremlu, a rzeczywiście od czerwca mnożyły się prowokacje agentury radzieckiej w Czechach, które mogłyby posłużyć Rosjanom jako pretekst  interwencji. W istocie była ona już przesądzona, gdy 14 lipca w Warszawie spotkali się przywódcy „bratnich” krajów śląc ostrzeżenie do reformatorów w Pradze. Tym razem była to agresja: 20 sierpnia kolumny czołgów wtargnęły do Czechosłowacji. By uniknąć masakry narodu armia czeska nie podjęła walki, społeczeństwo stosowało tylko bierny opór. Zmieniano drogowskazy, zalepiano mąką wizjery czołgów, a na czołgach malowano swastyki. Zjawiły się satyryczne napisy, np. „Leninie obudź się, Breżniew zwariował!”…Trwały manifestacje. Opór był powszechny, nawet czeska SB wyniosła archiwa przez zajęciem jej gmachu przez KGB. Zginęło jednak około sto osób, a student Jan Palach dokonał samospalenia protestując przeciwko „normalizacji” jego ojczyzny. W październiku premier Czernik musiał podpisać w Moskwie układ o stacjonowaniu w Czechosłowacji 100 tysięcy żołnierzy radzieckich na czas nieograniczony, a ponadto umowy „gospodarcze” zwiększające zależność od ZSRR. Imperium pokazało swe żelazne muskuły!

Marek Baterowicz

sie
27

New Picture (14)

W dniach 17-25 sierpnia w holenderskiej miejscowości Haarlem odbył się arcymistrzowski turniej kołowy z udziałem naszego reprezentanta IM Marcela Kanarka, który zajął ostatecznie 4 miejsce.

Dokładne wyniki na stronie turnieju: link