Miejmy nadzieję, że z Magdy wyrośnie przyszła reprezentantka kraju. Z tego co wiem, jej trenerem jest znany mistrz warszawski Anatol Łokasto.
Miejmy nadzieję, że z Magdy wyrośnie przyszła reprezentantka kraju. Z tego co wiem, jej trenerem jest znany mistrz warszawski Anatol Łokasto.
Sofonisba Anguissola , 1555, tempera i olej na płótnie, Własność Fundacji im. Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu.
Jeden z najsłynniejszych obrazów poznańskiej kolekcji włoskiej sztuki renesansowej, na dodatek pędzla Sofonisby Anguissoli, jednej z nielicznych kobiet malarek okresu nowożytności!
Artystka malując go miała 22 lub 23 lata. Przedstawiła scenę rodzinną na tle symbolicznego pejzażu. Scena rozgrywa się zapewne w wiejskiej siedzibie Amilkara, ojca Sofonisby, pod Cremoną.
Trzy siostry malarki – piętnastoletnia Lucia, trzynastoletnia Minerva i około dziesięcioletnia Europa grają w szachy. Grze z pewnym zakłopotaniem przygląda się służąca. Malarka uchwyciła chwilę, gdy Lucia z lekkim uśmiechem przesuwa pionek na szachownicy, a Minerva w obronnym geście podnosi rękę. Między nimi siedzi Europa i zdaje się, że trzyma stronę starszej siostry.
Czy chodzi tu o grę? Szachownica jest częściowo zasłonięta, nie jest też ustawiona prawidłowo. Układ pionków nie ma tu znaczenia. Szachownica dowodzić ma wykształcenia oraz intelektualnych aspiracji sióstr. Obecność służącej, a także takie przedmioty jak orientalny dywan przykrywający stół, eleganckie ubiory z drogich tkanin i biżuteria są wyrazem wysokiego statusu społecznego trzech młodych kobiet.
Siostry Sofonisby – Lucia i Minerwa również zostały malarkami.
Przepiękna kombinacja rekomendowana dzisiaj przez chessgame w partii: Akiba Rubinstein vs Hirschbein, Łódź 1927 – Queen’s Gambit Declined: Orthodox Defense: Link.
Sebastian Nieznaj, Oświęcim
Fotografia ze zbiorów Andrzeja Filipowicza
10 kwietnia tego roku arcymistrz Włodzimierz Schmidt z Poznania obchodził swoje 70-te urodziny. Z tego względu poproszono mnie, aby przedstawić na blogu bliżej sylwetkę wielokrotnego mistrza Polski.
Zanim poznałem osobiście Włodka, obejrzałem – jako początkujący szachista – jego partie, które bardzo mi się spodobały. Schmidt grał aktywne szachy.
Analizowałem z dużą uwagą jego pojedynki. Jego repertuar debiutowy przyjąłem prawie w całości w mojej grze.
Przedstawiam dwie ciekawe partie, które kiedyś gruntownie analizowałem i które wywarły na mnie duże wrażenie.
Sam układałem dość często studia analityczne, które były mi potrzebne w zajęciach z młodzieżą. Część z nich opublikowałem nawet w pismach specjalistycznych.
Jerzy Konikowski
Deutsche Schachblätter 1988
Na bazie tego zadania holenderski mistrz Sep Postma napisał ciekawą historyjkę, która została opublikowana w miesięczniku „Schakend Nederland” (Oktober 1988-1989). Była ona następnie przedrukowana w szwajcarskim tygodniku „Schachwoche”.
Aktualna siła gry oraz wiedza i doświadczenie to są dwie odrębne kwestie w sporcie. A więc oddziela się rolę trenerów od zadań zawodników. Te zasady są ogólnie przyjęte na całym świecie we wszystkich dyscyplinach sportowych.
Ale nie w szachach! W naszym środowisku rozpowszechniona jest teoria, że dobrym trenerem jest tylko silny szachista, najlepiej arcymistrz z wysokim rankingiem FIDE i mający na swoim koncie znaczące sukcesy turniejowe.
I tak według tej teorii np. wiadomości szachowe dwudziestoparoletniego arcymistrza są wyżej oceniane od wiedzy trenera z tytułem mistrza i z 30-letnim stażem szkoleniowym.
Idąc tym śladem rodzice angażują więc za duże pieniądze czynnych zawodników i oczekują na szybkie sukcesy swych pociech. Tymczasem trener-zawodnik nie ma zbyt dużo czasu na przygotowanie się do zajęć ze swoimi podopiecznymi. Wskutek tego pół Polski gra np. obronę francuską lub obronę królewsko-indyjską. Nie ma czasu na przygotowanie osobistego repertuaru debiutowego i pasującego do stylu gry młodego zawodnika, ponieważ to wymaga dużo wysiłku. Więc trener-zawodnik każe swojemu uczniowi ćwiczyć „oburęczność”, czyli stosowanie możliwie dużej gamy wariantów. Do tego wystarczy pokazać podopiecznemu ogólne idee, myśli, najważniejsze ścieżki bez szczegółowego podawania wariantów. Po co się więc wysilać? Najlepiej głosić teorię, że wybitny mistrz świata Capablanca polecał około 100 lat temu rozpoczynać szkolenie od końcówek. Taka teza jest bardzo na rękę zawodnikowi-trenerowi, który musi się przecież sam przygotować do zawodów, w których weźmie udział.
Potem nie dziwmy się, że nasza zdolna młodzież robi postępy na krótkim dystansie Po przekroczeniu wieku juniora przestaje się przeważnie liczyć w międzynarodowym współzawodnictwie sportowym.
A co na to działacze Polskiego Związku Szachowego? Na szkoleniu przeważnie się nie znają. Oni mają zresztą inne priorytety: zorganizować jakąś imprezkę szachową i zarobić kasę. A zawodowi trenerzy tłumaczą się przeważnie lenistwem naszej młodzieży. Gdy jedni juniorzy wypadają z obiegu, przyjdą inni. I tak kółko od lat się kręci!
Najważniejsze jest trzymać sztamę, opowiadać piękne historyjki o naszych talentach. W nagrodę dostanie się jakiś atrakcyjny wyjazd zagraniczny typu mistrzostwa Europy juniorów, który można przecież potraktować jako urlop wypoczynkowy. Należy się przecież nagroda za ciężką i całoroczną pracę szkoleniową. Rodzice są z tego niezadowoleni? Grożą napisaniem skargi do ministerstwa? Strachy na Lachy i tak to wszystko zostanie tajemnicą w naszym środowisku. Nikt nie puści pary i nikt nie poniesie żadnych konsekwencji.
Z tymi problemami spotykamy się już od wielu lat. Ale – uwaga – nadchodzą prawdopodobnie lepsze czasy! Wiceprezes ds. młodzieżowych Polskiego Związku Szachowego Andrzej Modzelan wysunął kandydaturę „Marka Matlaka na przewodniczącego Komisji Młodzieżowej, jako największego specjalisty w sprawach szachów młodzieżowych w Polsce”.
Trzymamy więc kciuki za dynamiczny rozwój polskich szachów młodzieżowych!
Publikacja ostatniego studium Grzegorza Mazura spotkała się z dużym zainteresowaniem Internautów. Padła propozycja, aby nieco więcej napisać o tego rodzaju kompozycji.
Ogólnie dzieli się studia na artystyczne i analityczne. Kompozytorzy układają przede wszystkim studia artystyczne, które zawierają jakieś oryginalne i kombinacyjne idee. Natomiast trenerzy i autorzy książek o grze końcowej zajmują się najczęściej studiami analitycznymi, które swym charakterem są zbliżone do normalnej gry praktycznej. W ten sposób można wypełniać luki w materiałach szkoleniowych o pozycje, których nie ma w fachowych podręcznikach.
Tak pracował m.in. arcymistrz Jurij Awerbach, autor wielu znakomitych książek o końcówkach.
Proponuję rozwiązanie poniższego studium.
Jurij Awerbach
1948
Białe zaczynają i wygrywają