mar
18

chess_schach_lasker_einstein

135 lat temu urodził się Albert Einstein, jeden z najwybitniejszych fizyków w historii.

Ciekawa partia

 

mar
17

W ramach meczu Górnik Lędziny-PPTSz Pszczyna (III liga śląska) rozgrano bardzo interesującą partię na temat obrony dwóch skoczków.

 

mar
17

480px-Rattmann,Kurt_1985_Hamburg

108 lat temu urodził się Kurt Rattmann (na zdjęciu z lewej strony).

Ciekawa partia (Keres) 

Centrala

 

mar
17

Przedstawiam Państwu kolejny interesujący felieton znanego publicysty i szachisty z Sydney Marka Baterowicza.

////////////////////////////////////////////////

     Perspektywa zatopienia w morzu syryjskiego arsenału broni chemicznej ponownie zwraca uwagę na problem zatrucia wód w sercu Europy, a jest nim Morze Śródziemne. Stan jego niepokoi od dawna, pierwsze książki o zanieczyszczeniu Mare Nostrum ukazały się w Barcelonie: „Śmierć Morza Śródziemnego” ( Ganica Editores, 1973)  francuskiego specjalisty Claude Marie Vadrot oraz „Morze Śródziemne umiera!” ( Bruguera, 1979) katalońskiego badacza Mariusa Lleget’a. A zatem problem zatrucia mórz nie jest nowością, Lleget wspomina nawet że już w r.1953 Japończycy odkryli cynk 65 w rybach, gromadzony zwłaszcza w żołądkach i wątrobach. Wiadomo też powszechnie, że ryby skażone są rtęcią,a w morzach jest tyle plutonu czy ropy, że starczyłoby na wytrucie ludzkości. Narazie wyginęły algi u wybrzeży Anglii, a występowały tam w pięciu gatunkach. Niedawny zgon dwóch Australijek na Bali po spożyciu ryby, jak dotąd niewyjaśniony, niepokoi. A jednak jakaś zabójcza substancja musiała być przyczyną. Na morzach i oceanach trwa zbrodniczy proceder zatapiania odpadów, nawet radioaktywnych, a nieraz zatrucie wywołują katastrofy tankowców lub zatonięcia statków jak w r.1977 jugosłowiańskiego „Cavtat” w pobliżu Otranto. Niestety na dno poszedł tam ładunek 900 baryłek ciężkiego ołowiu, które rozkładają się zaledwie osiem mil od brzegów Italii. Cousteau w wywiadzie dla tygodnika „L’Europeo” powiedział wówczas, że Włochom grozi koszmar Minamaty, japońskiej zatoki, gdzie ludzie umierali jak muchy po zjedzeniu ryb zatrutych rtęcią. Koszt wydobycia baryłek w okolicy Otranto był jednak astronomiczny.

   Zdaniem wielu ekspertów Morze Śródziemne stało się kloaką, strefą powolnej śmierci dla ryb i ludzi. Zatopienie syryjskiego arsenału tylko przyśpieszy dramatycznie ten proces, natura zapłaci straszliwą cenę za nasze grzechy, a potem narody zamieszkujące śródziemnomorski basen. Alarmy organizacji ekologicznych są ignorowane, co jedynie potwierdza opinie, że gatunek ludzki jest po prostu samobójczy, oślepiony wyścigiem technologii i żądzą zysku. Poeta ekwadorski Jorge Carrera Andrade ( 1903-1975) nazywał nas „prymitywnym plemieniem śmierci”, a w wierszu „Ziemianie” pisał:

…nasz wiek jest niewiarygodną baśnią,

Zmierzchem Człowieka

osaczonego przez tysiące ziemian,

ślepych na piękno obłoków i kwiatów,

głuchych na muzykę świata,

karmionych złotem jedynie

pojętnych larw bliskiego Automatu…

    Oczywiście za tak cierpką diagnozę nie przyznaje się nagrody Nobla, chociaż poeta pracował w dyplomacji, w ONZ i UNESCO, wykładał na prestiżowych uczelniach, przyjaźnił się z Eluard’em i innymi twórcami we Francji, gdzie ostatecznie osiadł.

    Czytając książkę o katastrofie ekologicznej Morza Śródziemnego można przyznać rację ekwadorskiemu poecie, że jesteśmy jak „przeczące słońcu pomroczne istoty”.

     Lleget opisuje też katastrofę ekologiczną Bałtyku, morza o głębokości średniej zaledwie 60 metrów, choć w pobliżu wyspy Gotland sięga 515 metrów. Wymieranie ryb zauważono w latach 60-tych po zainstalowaniu pierwszych elektrowni atomowych jak w Farsta, niedaleko Sztokholmu. Jednak przyczyną pierwszą hekatomby ryb było zatrucie Bałtyku ropą i chemicznymi ściekami, które wpadały do morza przez ujścia rzek. W wodach Bałtyku nie ma już prawie tlenu. Być może – sądzi Lleget – do katastrofy przyczyniły się oprócz odpadów z elektrowni atomowych rejsy nuklearnych okrętów podwodnych pod banderą Sowietów. Klęskę ekologiczną Bałtyku znamy z innych opracowań, wróćmy więc do zasadniczego tematu książki czyli do katastrofy Morza Śródziemnego. Zamieszczone  fragmenty i wniosku raportu Klubu Rzymskiego alarmują w najwyższym stopniu, także wykaz katastrof ekologicznych nękająych europejskie rzeki. Czy naprawdę musimy pozostać bierni i bezradni ?

    Z refleksji Arnolda J.Toynbee autor przytoczył te słowa: „ Musimy zdać sobie sprawę, że postęp technologiczny nie jest celem samym w sobie (…) i że musimy zorganizować globalną obronę przeciwko agresji technologii we wszelkich jej przejawach”. Klub Rzymski obejmuje grupę futurologów, którzy alarmują świat od r.1972 jak dotąd z miernym skutkiem. Klub jest finansowany przez Fiat, Olivetti i Volkswagen, co jest dowodem, iż nie wszyscy potentaci przemysłu lekceważą problem zatrucia środowiska naturalnego. A zatrucie postępuje, gdyż do morza wpadają wody skażonych chemią rzek, a zbierają one ścieki  z przemysłu wielu krajów. Do morza wpada też z deszczami to, co atmosfera stopniowo zatruta unosi ponad ziemią. Wreszcie wszelkie nieczystości ze statków trafiają do mórz i oceanów, a nieraz były to poważne skażenia wód po katastrofach tankowców. W tych dniach mogło dojść do nowej tragedii ekologicznej, ponieważ terroryści grozili zatopieniem północnokoreańskiego tankowca, który z niezbyt jasnych powodów zmalazł się u brzegów Libii.

    Umieraja też rafy koralowe, alarmował już Cousteau. Giną algi i pewne gatunki ryb, albowiem wody oceanów – do 300 metrów w głąb – są skażone ołowiem, rtęcią, kadmem i tytanem. Takie są skutki traktowania mórz i oceanów jako śmietnika, gdzie można pozbyć się wszelkich odpadów. Wreszcie – o czym zapominamy – do oceanów spadają od dawna resztki satelitów, fragmenty rakiet czy statków kosmicznych z radioaktywnymi częściami, co zdarzyło się np. w kwietniu 1970 r. Statek „Apollo-13”, zmierzający na Księżyc, uległ awarii i musiał wracać na Ziemię. Po dramatycznej operacji, gdy trzej austronaci ( Lowell, Haise i Swigert) wodowali w kabinie statku na falach Pacyfiku, nagle od kabiny oderwał się blok 12 kilogramów radioaktywnego plutonu i zatonął w oceanie. Miał służyć na Księżycu przy zasilaniu instrumentów naukowych, zainstalowanych w regionie Fra Mauro. Niestety, poszedł na dno Pacyfiku, gdzie truje środowisko, a dopiero po 24 tysiącach lat utraci połowę ze swej radioaktywności!

     Ile już szczątków satelitów, zwłaszcza sowieckich, pochłonęły wody oceanów! A jakie są skutki francuskich prób nuklearnych na atolach Pacyfiku ?

     Zagrożenia dla ludzkości są ogromne, badał je nawet w Melbourne doktor Clarke dokonując eksperymentów na muchach, aplikując im radioaktywne dawki. Efekty tych doświadczeń, dość makabryczne, opisane są w książce Llegeta, wydanej jak wiemy w r.1979, a zatem dr Clarke swoje badania prowadził wcześniej. Celem tych badań było ostrzeżenie o grożących nam mutacjach w warunkach wzmożonej radioaktywności.

   Czy ktoś pamięta alarmistyczny dokument sekretarza generalnego ONZ U Thanta z roku 1969 a dotyczący problemów środowiska naturalnego ? Wynika z niego, że człowiek jest głównym zagrożeniem dla natury. Podobną ideą kierował się Al Gore w swym filmie „An Inconvenient Truth”, filmie wyśmiewanym przez lobby przemysłowe i tabuny bezmyślnych zwolenników tego lobby. W tym stanie rzeczy świat może nie ma ratunku, choć może nie jest jeszcze za późno. Algi widuje się jeszcze na australijskich brzegach, pałaszujemy smaczne ryby i to bez fatalnych skutków jak na Bali, a odpadki segregujemy w oddzielnych „rubish bins”, co przypomina leczenie trądu pudrem.

    A jednak raport 1360 naukowców z 95 krajów przedstawiony w r.2005 w londyńskiej Royal Society ostrzega, że prawie dwie trzecie naturalnej maszynerii, która utrzymuje życie na Ziemi uległo już degradacji i ludzkość żyje na pożyczonym czasie. A wycinanie lasów nie tylko pozbawi planetę płuc, ale wyzwoli zarazki malarii, cholery i innych chorób. Maleją też rezerwy wody, będzie niebawem cenniejsza niż złoto.

Marek Baterowicz

 

mar
16

adolfanderssen

135 lat temu zmarł Adolf Andersson, nieoficjalny mistrz świata w latach 1851–1858.

Klasyczna partia (Kieseritsky)

 

mar
16

Autor: Andrzej Babiarz – 2014

bview.phpWygrana

Komentarz autora: W podręcznikach teorii końcówek można wyczytać, że dwie współpracujące ze sobą wieże są lepsze od hetmana. Ale czy zawsze ? Próba: 1. W7c6?, Hd8! 2. h5, Hd1+ 3. Kb4, He1+! 4. Ka4, Ha1+! =
kończy się niepowodzeniem.

Wygrywa: 1. Wh5+!!, gh5! (1…, K:h5 2. Wh7X!) 2. Wc6+, H:c6 3. bc6, g3 4. c7, g2 5. c8H, g1H 6. Hh8+!, Kg6 7. Hg8 + 1:0

Tylko natychmiastowa transformacja ” lepszych ” wież w hetmana daje białym wygraną ! Dwie wieże są lepsze od hetmana…. pod warunkiem, że są lepsze !

mar
15

Występ naszych najlepszych arcymistrzów na mistrzostwach Europy w Erewaniu wzbudził wiele emocji wśród sympatyków mojego bloga.

Oto opinie:

Gość 1: Moja ocena jest taka – wypadli znacznie lepiej, niż oczekiwałem! Nie sądziłem, że ktokolwiek wejdzie do 23, a wszedł Wojtaszek. Inna rzecz, że tylko dlatego że nie grał, robił ustalone remisy, co odpowiadało rywalom. Gdyby grał, to by nie wszedł. Wystarczyło zaledwie 7,5 p.

Gość 2: Jedyny co grał z zacięciem to Duda. Bartel grał ryzykownie co lubię, ale niestety mało umie. Ryzyko też wymaga wiedzy. 

Gość 3: Bartel gra bardzo ostro i ryzykownie, ale słabo – podobnie jak Wojtaszek, ale ten gra pasywnie. Nasi bez perspektyw i nie mają w kraju żadnej konkurencji.

Gość 4: Bartel miał przewagę w ostatniej partii, ale rywal miał łatwą grę, a Bartel kłopoty ze znalezieniem dobrej kontynuacji. Zbyt trudna pozycja.

Gość 5: Wojtaszek mógł walczyć o medale, ale jemu to nawet nie przyszło do głowy.

Gość 6: Najlepszym zawodnikiem w polskim zespole był Jasiek Duda.

Gość 7: Dariusz Świercz już nie da światu mata. Grał przeciętnie. Bartosz Soćko to już historia.

Krzysztof Kledzik: Radek wykonał program minimum na swoim poziomie. Jego rzekomy progres w wyniku współpracy z Anandem, o czym zapewniał w ostatnich numerach MAT-a, to fikcja. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że współpraca ta była o tyle szkodliwa dla naszego zawodnika, że przyczyniła się do jego stagnacji i wyboru pasywnej gry. Od dawna powtarzałem i tłumaczyłem, że liczenie słupków dla mistrza świata oddala Radka od solidnej gry praktycznej. Robienie dla kogoś analiz a własna gra na dobrym poziomie, to dwie różne rzeczy. I nie połączy ich ani powszechne „wishful thinking” ani zapewnianie przez samego zainteresowanego, że jest inaczej. Czyny świadczą, a nie słowa. Zdaję sobie sprawę z mocnego charakteru mojej wypowiedzi, ale trzeba wyłożyć „kawę na ławę”. Natomiast JK Dudzie faktycznie należą się wielkie gratulacje. To jest nasza jedyna nadzieja na wyciągnięcie polskich szachów z totalnej bryndzy i rozkładu. Trzymam kciuki za JKD aby wybił się na czoło naszej kadry i zrobił to, czego nie dokonał Radek, czyli aby dostał się do czołówki światowej.

Sławomirus: Bez niespodzianek w naszej ekipie. Radek osiągnął swój cel, kwalifikacja do Pucharu Świata plus 5000 euro nagroda. Ryzyka w ostatnich rundach było niewiele. Szkoda Dudy, grał z naszych najciekawiej, brakło pół punktu. Swoje szanse na kwalifikacje miał też Bartel (ciężko zrozumieć dlaczego zrobił tylko połówkę w ostatnich 2 rundach w dobrych pozycjach).Na pewno wrażenia są o wiele lepsze niż ostatnio w Legnicy.

Podsumowanie: Stagnacja w szachach męskich jest widoczna od lat. Nasza czołówka nie czyni widocznych postępów sportowych i może tylko konkurować z przeciwnikami do mniej więcej 2650. Radosław Wojtaszek utrzymuje swój stosunkowo wysoki ranking grą w ligach. Potrafi wygrać otwarte turnieje typu Zurich i Bazylea, ale w silniejszych imprezach, jak Wijk aan Zee czy Mistrzostwa Europy już nie odgrywa większej roli.

Niedawno członek kadry Grzegorz Gajewski poniósł klęskę w przeciętnym turnieju otwartym w Reykjaviku.

Działająca od wielu lat Młodzieżowa Akademia Szachowa wychowała w ostatnich latach  jedynego zawodnika Jana Krzysztofa Dudę, który czyni wyraźne postępy i rokuje duże nadzieje na przyszłość.

Końcowy wniosek: Polskim szachom potrzebna jest reforma szkoleniowa i kadrowa. Powinno się większy nacisk położyć na centralne szkolenie młodych talentów i to już od 10 lat. Powinno dokonać się nowego wyboru kadr szkoleniowych. Tych trenerów, którzy od lat stosują przestarzałe metody szkoleniowe, powinno odesłać się na zasłużony odpoczynek. Konieczne jest powołanie młodych szkoleniowców, którzy mają nowoczesne spojrzenie na problemy treningowe w szachach. Trzeba w końcu skończyć z przypadkami opisanymi w wpisie: link.

Konieczne jest stworzenie jednolitego systemu szkolenia. Nie może być tak, że najważniejsze osoby odpowiedzialne za szkolenie w kraju prezentują różne poglądy:

1. Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

2. Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.

Konieczne jest powołanie do życia funkcji kierownika wyszkolenia z prawdziwego zdarzenia, który będzie koordynował procesem szkoleniowym i będzie jednocześnie otwarty na wszelkie propozycje trenerów w celu unowocześniania systemu szkolenia w polskich szachach!

 

 

 

 

 

mar
15

bundesligalogo

W dniach 15-16 marca 2014 odbyły się kolejne rozgrywki ligi niemieckiej z udziałem polskich zawodników.

Strona ligi

ChessBase News 1

11 runda

12 runda