cze
30

Image7 Po zakończeniu mistrzostw świata w szachach szybkich i błyskawicznych w Dubaju dwaj liderzy na liście rankingowej FIDE mistrz świata Magnus Carlsen oraz Lewon Aronian udzielili wywiadu na rosyjskiej stronie internetowej SLON.

Na pytanie: Jak utrzymuje pan formę sportową?

Magnus Carlsen odpowiedział: Razem z moim trenerem i asystentem – aby utrzymać formę oraz być przygotowanym fizycznie na długie partie – przygotowuję otwarcia. Przy pomocy komputera ćwiczę taktykę, przeglądam debiuty oraz zbieram informacje o aktualnych turniejach.

Cały wywiad w ChessBase News

Facebook Lewona Aroniana

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

cze
30

Petrosian-Spassky1966

48 lat temu Petrosjan pokonał Spaskiego w meczu o tytuł MŚ. Link.

Ciekawa partia

 

cze
30

Przez wiele lat grałem w I i II lidze niemieckiej. Były to ciekawe doświadczenia, ponieważ miałem możliwość gry z czołówką Niemiec. Przedstawiona partia ilustruje mój pojedynek z wielokrotną mistrzynią kraju Giselą Fischdick, którą udało mi się pokonać po interesującej walce.

cze
29

Zauważyłem że w internetowych wypowiedziach różnych osób związanych z szachami pojawiają się stwierdzenia, że jakieś zagadnienia są ogólnie znane i wiadome, że wszyscy wszystko wiedzą, itp. Temat ten był już naświetlony w związku z wypowiedzią am Krasenkowa który utrzymywał że wszyscy wiedzą jaka jest rola kapitana drużyny i jak prowadzi się zajęcia na zgrupowaniach. Ciekawe skąd osoby rozpoczynające przygodę z szachami lub po prostu amatorzy szachowi mają to wiedzieć? Temat był szerzej przedstawiony we wpisie  oraz w zamieszczonych pod nim komentarzach.

Podobne słowa padły też w niedawnych artykułach na jednym z blogów szachowych. Np. „wszyscy wiedzą (a Janek przede wszystkim) jakie pozycje powstają w obu przypadkach”, w związku z zagadnieniem wyboru właściwego debiutu przez JKDudę. Otóż nie wszyscy to wiedzą. Kto wie? Trenerzy, analitycy szachowi, szachiści z pewnym stażem w naszej grze. Ale na pewno nie osoby początkujące, czy szachiści grający ot tak sobie, nie potrafiący lub nie aspirujący do wnikania w niuanse pozycyjne. To właśnie dla tych osób warto pisać artykuły na blogi szachowe, aby przybliżyć im zawiłości repertuaru debiutowego i zainteresować tym zagadnieniem. Skwitowanie iż „wszyscy wiedzą” jest łatwym opędzeniem się od problemu i chyba nawet zniechęceniem osób niewiedzących do publicznego zapytania się o te sprawy. Myślę że osoby nie zorientowane w zagadnieniach o których „wszyscy wiedzą” wstydzą się zapytać o nie, aby nie narazić się na jakieś kąśliwe uwagi osób „które to wiedzą”.

Podobnie wygląda problem trenerów zajmujących się rozwojem szachowym naszych zawodników. Ich nazwiska są utajniane, brakuje rzetelnej informacji z pierwszej ręki. Te które są, często są nieaktualne lub niewiarygodne. Tymczasem spotykam się ze stwierdzeniami-wytrychami że wszyscy wiedzą kto jest trenerem szachisty X, że to jest powszechnie wiadome, że informacje są dostępne na każdym kroku w internecie, że ci którzy interesują się szachami to wiedzą, itd. Po pierwsze nie są dostępne, po drugie często są to informacje z n-tej ręki, po trzecie skąd o tych sprawach ma wiedzieć przeciętny szachista-amator? Gdzie ma o nich przeczytać? Na blogach szachowych nie ma informacji o tym, próżno szukać ich na witrynie PZSzach-u. Może zatem warto aby osoby związane z kręgami szkoleniowymi uchyliły nieco rąbka tajemnicy, powszechnie acz błędnie deklarowanej jako tej o której wszyscy wiedzą?

Krzysztof Kledzik

cze
29

ajedrez-viviente-javea2

 Jeśli nie istnieje państwo polskie (o czym zapewnił nas minister aktualnie panującego nam rządu) możemy częściej zająć się innymi tematami, bo czy warto zbyt wiele pisać o kraju, który nie potrafił stworzyć własnego państwa i pozostaje jedynie pojęciem geograficzno-kulturalnym. Z tą kulturą też coraz gorzej, poczynając od języka nie tylko polityków i „dyplomatów”, albowiem i język potoczny Lechitów upada na bruk jak mówią mi odwiedzający Kraj znajomi. A także proza Masłowskiej i innych autorów. Ukochany kraj, umiłowany kraj chamieje na potęgę. Znacznie lepiej było za I Rzeczypospolitej, gdy jeszcze znano prawdziwą łacinę… Dziś jednak zerkniemy za Pireneje, gdzie właśnie po abdykacji Juana Carlosa na tron wstąpił jego syn przyjmując imię Filipa VI, królewicz postawny i przystojny, ożeniony z atrakcyjną rozwódką (tak, czasy się zmieniły od epoki pani Simpson i króla Edwarda) i – po ceremonii 19 czerwca – przejął berło Burbonów w Hiszpanii. Z tej okazji warto przypomnieć panowanie jego poprzednika Filipa V, wnuka Ludwika XIV, który – po pięciu monarchach z dynastii Habsburgów – był pierwszym Burbonem na hiszpańskim tronie. I po zgonie Karola II (w 1700), zgodnie z jego testamentem, ale i z wielkim ukontentowaniem Ludwika XIV, przejął berło rozległego imperium Hiszpanii, w którym nie zachodziło słońce. A Król Słońce, żegnając wnuka w Wersalu, zwanego wtedy księciem d’Anjou, przekazał mu szczególną misję w tym zwięzłym przesłaniu: „ Bądź dobrym Hiszpanem. To pierwszy twój obowiązek. Ale pamiętaj, że urodziłeś się Francuzem i podtrzymuj więź między oboma krajami”. Książę d’Anjou jako Filip V nie zapomni polecenia swego dziadka, jednakże w wielu wypadkach okazał się bardziej francuski niż hiszpański.

Ale dlaczego Pireneje? W roku 1659 tzw. Pokój Pirenejski kończył wojnę między Francją a Hiszpanią, niefortunną dla Madrytu zwłaszcza w bitwach pod Rocroi (1643) czy Dunes (1658). Francja odbierała Roussillon, Artois, część Flandrii, Hainaut i Luksemburga, natomiast Lotaryngię brali Hiszpanie pod warunkiem zburzenia murów obronnych miast. Po odmowie tego warunku Lotaryngię zajęła armia francuska. Ludwik XIV triumfował, w r.1660 poślubił też infantkę Marię Teresę, córkę Filipa IV, a już wtedy planował osadzić na tronie hiszpańskim Bourbona. Po tym traktacie i ślubie ambasador Hiszpanii wypowiedział słowa, które pilnie odnotowano: „ Jaka radość! Nie ma już Pirenejów, jesteśmy jednością!”. Był to dyplomatyczny żart, albowiem dynastia habsburska miała przed sobą jeszcze 40 lat rządów, co prawda mało chwalebnych, gdy hiszpańskie imperium chyliło się do upadku. W r.1640 Madryt traci kontrolę nad Portugalią (zależną tylko 80 lat), secesji próbuje Katalonia, a w r.1652 wybuchają zamieszki w Andaluzji. Po tych wstrząsach tron w r.1665 obejmuje ostatni przedstawiciel Domu Austrii Karol II, epileptyk i znany z ekstrawagancji, które każą podejrzewać, że jest opętany przez demona. Oto np. rozkazuje otworzyć trumny swej rodziny w Eskurialu, a szczególną emocję przeżywa na widok szczątków swej pierwszej żony Marii-Luizy d’Orléans i pragnie ją ucałować! Powstrzymano go siłą. Nic dziwnego, że panował pod przydomkiem „Hechizado” (Zaczarowany), a zmarł bezpotomnie oddając tron Bourbonom w r.1700.

I wtedy okazało się, że tamten żart sprzed lat 60-ciu („Nie ma już Pirenejów…”) bardzo nie podoba się wielu europejskim potencjom, a zwłaszcza Anglii, Holandii i oczywiście cesarzowi Austrii, który wolałby widzieć na hiszpańskim tronie swego syna arcyksięcia Karola. Pierwsze starcia między Austriakami a Francuzami (protektorami Filipa V) miały miejsce na terenie Włoch, ale prawdziwą wojnę europejską w sprawie sukcesji w Hiszpanii rozpoczął desant angielski w Niderlandach w r.1702. W rok później do antyfrancuskiej koalicji dołączyły Sabaudia i Portugalia. W sierpniu 1704 r. Francuzi ponieśli porażkę, co pozwoliło Austriakom zająć całą Bawarię. Ludwik XIV przekonał się, że siły aliantów (doszli Duńczycy) lekceważyć nie można i że niełatwo przyjdzie mu bronić praw swego wnuka do tronu Hiszpanii. A wizja unii Francji z Hiszpanią niepokoiła inne państwa w Europie, szczególnie Anglię. W lipcu r.1704 Anglicy (z pomocą Holendrów) zdobyli Gibraltar, strategiczny przylądek dla ich floty, i siedzą tam do dzisiaj. Po zajęciu Gibraltaru ich okręty swobodnie manewrowały na Morzu Śródziemnym, nękając Baleary. Po wielu bitwach – raz pomyślnych dla Francji, a raz dla aliantów – dalsza wojnę skomplikowała interwencja wojsk angielskich z terenu Portugalii, a także sił pretendenta arcyksięcia Karola działającego w Aragonii, która – podobnie jak Katalonia – zamierzała oderwać się od królestwa Hiszpanii. Filip V musiał nawet opuścić Madryt, gdzie zaistalował się arcyksiążę austriacki, lecz nie na długo. Lud madrycki i cała Kastylia stanęła po stronie wnuka Króla Słońce. Arcyksiążę wycofał się do Walencji, mimo że Francuzi przegrali kampanię włoską i ponieśli porażki w Niderlandach. W r.1707 wojsko hiszpańsko-francuskie pokonało aliantów w Hiszpanii, a Francuzi odnieśli sukcesy w ofensywie na linii Renu. W r.1708 nie doszło do rozstrzygnięcia – Hiszpanie zwyciężali na lądzie, ale na morzu dominowali Anglicy zajmując Oran, Sardynie i Minorkę. Także we Flandrii odparli początkowo zwycięską ofensywę Francuzów, a następnie zajęli Lille, grożąc marszem na Paryż. Długo trwały sondaże ofert pokoju, Ludwik XIV nie mógł jednak wycofać poparcia dla swego wnuka i wojnę wznowiono. Niepowodzenia francuskie na północy wymagały odsieczy, z pomocą ruszyły wojska wysłane przedtem do Hiszpanii. Alianci wykorzystali to natychmiast, atakując z Katalonii i docierając do Madrytu, gdzie ponownie władzę przejął arcyksiążę Karol. I tym razem wysiłek militarny Kastylii przeważył szalę, w dwóch bitwach pokonano aliantów, a zarazem odzyskano Aragonię i Katalonię dla hiszpańskiej korony. Filip V powrócił do Madrytu, a negocjacje pokojowe trwały prawie dwa lata. W Londynie władzę przejęli torysi, zwolennicy pokoju, a po zgonie cesarza Austrii Józefa I arcyksiążę Karol zadowolił się tronem we Wiedniu. A kiedy Filip V oficjalnie zrezygnował z pretensji do tronu francuskiego w razie zgonu Króla Słońce, podpisano pokój w Utrechcie (1713). Wojna o sukcesję hiszpańską przybrała atoli wymiar europejski, na podobną skalę jak konflikt w XVI/XVII wieku między Hiszpanią a Niderlandami, uważany czasem za pierwszą wojną światową (nie tylko europejską).

Filip V pozostał na tronie, ale przez trzynaście lat musiał o to walczyć. Bilans tej wojny był dla Madrytu raczej marny. Hiszpania zachowała wprawdzie swe kolonie w Ameryce, lecz traciła Gibraltar, Minorkę i posiadłości we Włoszech (za wyjątkiem księstw Parmy i Toskanii), traciła też monopol na handel niewolnikami, odtąd przejęty przez Anglików, którzy dostali też przywileje handlowe w Amerycie Łacińskiej.

Filip V wprowadził za to swobodniejsze zwyczaje na dworze hiszpańskim, poddane przedtem surowej etykiecie. Uprościł administrację, ale nie miał szczęścia do doradców. Bajeczną karierę na jego dworze zrobił niejaki Alberoni, ogrodnik, który zauroczył księcia de Vendôme finezją swych sosów do makaronu. Vendôme wysłał Alberoniego do Madrytu, gdzie Filip V nadał mu godność kardynała i pierwszego ministra, jednak po politycznych impasach Hiszpanii Alberoniego zdymisjonowano. Nie trzeba było nawet „afery podsłuchowej”, która u króla Ubu nie jest obciachem, a nawet przydaje się do tropienia grupy przestępczej! No cóż, Filip V nie dysponował ani ABW, ani służbami z długim stażem. Był też słabego charakteru, ulegał bardzo wpływom swej drugiej żony Izabeli de Farnesio i jej interesom w Italii. Dzięki temu hiszpańska flota odzyskała silną rangę na Morzu Śródziemnym, chociaż na oceanach dominowali Anglicy. W r.1724 Filip V abdykował na rzecz swego syna Ludwika i osiadł z Izabelą w górach Guadarramy, gdzie zbudował pałac przypominjący mu Wersal. Filip w istocie nie znosił Madrytu i Eskurialu. Wakacje te potrwały tylko siedem miesięcy! Ludwik zmarł nagle – po wielu skandalach – na ospę i Filip V ponownie ujął berło, by panować aż do roku 1759. Zmarł w stulecie pokoju pirenejskiego, co pewnie jest czystym przypadkiem. Tron objął Ferdynand VI, syn Filipa i pierwszej żony Marii Luizy de Sabaudia. Tym razem Europa nie protestuje, zresztą nie musi, bo Ferdynand daje się manipulować zarówno Anglikom, jak i Francuzom i wszyscy są szczęśliwi.

 Marek Baterowicz

cze
28

01

22 lata temu drużyna Rosji z debiutującym 17-letnim Kramnikiem zdobyła złoty medal na olimpiadzie w Manili: link.

Ciekawa partia (Nunn)

 

cze
28

cropped-headerok

 

W dniach 19-27 czerwca w chorwackiej miejscowośco Opatija odbyły się drużynowe mistrzostwa świata głuchoniemych.

Medalowe miejsca

BUŁGARIA –          9 5 4 0 14 25.0
POLSKA –          9 5 3 1 13 21.5
NIEMCY –          9 5 2 2 12 22.0

Strona mistrzostwa

Dokładne wyniki

Brązowy medal wywalczyła drużyna, którą trenowałem w latach 2006-2010. W tym czasie byłem trenerem kadry szachistów głuchoniemych Niemiec. Pod koniec 2010 roku zrezygnowałem z tej pracy, aby więcej czasu poświęcić na działalność publicystyczną. Po mnie nikt nie objął już tej funkcji.

Wspomnienia

SAMSUNG CSC  Polska ekipa (zdjęcie nadesłał Marcin Chojnowski)

IMG_2991Niemiecka drużyna (zdjęcie nadesłał Holger Mende) SAMSUNG CSC Polskie akcenty w Opatija (zdjęcie Marcina Chojnowskiego)

IMG_0697Polska ekipa (zdjęcie nadesłane przez Krzysztofa Pańczyka)

IMG_0761Polska ekipa (zdjęcie nadesłane przez Krzysztofa Pańczyka)

SAMSUNG CSCTrener Krzysztof Pańczyk przy pracy

 

cze
28

We wspomnianym w odcinku 2 turnieju pamięci Dawida Przepiórki Mark Tajmanow podzilil II-IV miejsce i za ten wynik otrzymał tytuł mistrza międzynarodowego. Był to początek sukcesów wówczas 24-letniego szachisty. Dwa lata później zakwalifikował się on do turnieju kandydatów, w którym podzielił wraz z Kotowem 8-9 miejsce.

Zwycięstwo Alfreda Tarnowskiego nad radzieckim zawodnikiem należy uznać więc za duży sukces polskich szachów.