Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

lip
06

Wyniki drużynowych mistrzostw Polski w kategorii juniorów:

Ekstraliga
I Liga
II Liga

lip
03

Oczekiwałem oceny nowej listy rankingowej FIDE przez trenera kadry męskiej Michała Krasenkowa i kadry kobiecej Marka Matlaka. Niestety Polski Związek Szachowy ograniczył się tylko do podsumowania pracowniczki biura PZSzach Doroty Rzepeckiej.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że lista lipcowa nie jest obiecująca dla polskich szachów i daje dużo do myślenia. Jeśli polityka sportowa nie ulegnie zmianie, tzn. jeśli prezes Tomasz Sielicki nie zmusi swych podopiecznych do gry w silnych turniejach międzynarodowych, to oczekuje nas wkrótce jeszcze większa mizeria.

Przypominam, co niedawno napisał w swoim miesięczniku Andrzej Filipowicz: „Najgorsze jest to, że nasi trenerzy i niektórzy działacze oceniają pozytywnie wynik zawodnika czy zawodniczki, gdy osiągną rezultat lepszy od ich rankingu, o jeden czy o kilka punktów. To jest najgorsze, co można robić. Oznacza, że przy tym tempie rozwoju, już za 30 lat zawodnik poprawi się o 100-150 punktów. Przy naszych bardzo niskich rankingach, z wyjątkiem Radosława Wojtaszka i Moniki Soćko, pozytywnym wynikiem turniejowym jest poprawienie rankingu o 15-20 p. i to na liczącym się turnieju!”

Problemy PZSzach (punkt 22)

cze
30

Person [Bytom]
68 stron,
Wydawnictwo: Bucher Gruppe
ISBN-10: 1159247250
ISBN-13: 978-1159247256

Nie ma żadnych wątpliwości, że Internet jest najwspanialszym wynalazkiem ostatnich czasów. Jego największą zaletą jest m.in. możliwość uzyskania szybkiej informacji na dowolny temat. Za pomocą Internetu można np. obserwować na bieżąco partie z różnych turniejów na całym świecie. Dla szachistow jest on więc nieodzownym narzędziem w pracy informacyjno-szkoleniowej.

Sam od czasu do czasu wpisuję swoje nazwisko na wyszukiwarce Google w celu uzyskania najnowszych informacji o mojej osobie. Niedawno dowiedziałem się, że należę do grupy znanych ludzi urodzonych w Bytomiu. Rzeczywiście urodzilem sie w tym mieście, ale mieszkałem w nim tylko 6 lat. Zaskoczył więc mnie fakt, że znalazłem się w tej książce w tak doborowym towarzystwie, jak znany piłkarz Polonii Bytom Jan Liberda, znakomity trójskoczek Józef Schmidt i itd.

Wydawnictwo Bucher Gruppe
Bytom w polskiej Wikipedii
Bytom w niemieckiej Wikipedii
Bytom w angielskiej Wikipedii

 

24 stycznia 2012 roku ukończyłem 65 lat życia i 1 marca – po 30 latach pracy na Uniwersytecie w Dortmundzie – przeszedłem na emeryturę.

Z tej okazji otrzymałem bardzo miły list od prezydenta Bytomia Pana Piotra Koja.

cze
29

24 czerwca podałem informację pt. Inwestycja w myślenie (Z życia PZSzach) na temat Wojtaszek Comarch Team. Przypominam o jeszcze jednym sponsorze: jest nim Microsoft.
Microsoft Chess Club
Jest to niewątpliwie pozytywne zjawisko, że tak znane firmy pomagają w rozwoju polskich szachów. Jednym słowem są środki finansowe dla naszej czołówki. Mnie zastanawia jednak zbyt mała aktywność polskich zawodników w imprezach szachowych, np. nie zanotowałem w tym roku żadnego startu w międzynarodowym turnieju aktualnego mistrza kraju Mateusza Bartla. Dlaczego nie gra w silnych turniejach inny członek kadry narodowej arcymistrz Bartłomiej Macieja?

cze
27

W dniach 16 – 27 czerwca 2011 roku w węgierskiej miejscowości Paks odbył się IX Memoriał G. Marxa z udziałem arcymistrza Radosława Wojtaszka. Średni ranking turnieju wyniósł 2664 (XVII kategoria).

Polski arcymistrz bez większego trudu zwyciężył w turnieju, ale nie było innej alternatywy. Miał najsilniejszy ranking, więc musiał wygrać. Za dobrą grę gratulacje!

Teraz czekamy na występ w silniejszym turnieju, w którym nasz arcymistrz wystartuje np. z dzisiątej pozycji rankingowej.

Indywidualne wyniki Radosława Wojtaszka.

1 koło
1 runda: Wojtaszek (2721) – Salgado (2623) 1-0
2 runda: Wojtaszek (2721) – Berkes (2693) 1-0
3 runda: Acs (2606) – Wojtaszek (2721) 0-1
4 runda: Smirin (2661) – Wojtaszek (2721) remis
5 runda: Wojtaszek (2721) – Bologan (2678) 1-0

Stan po 5 rundach
1. Wojtaszek 4½
2. Smirin 4
3. Berkes 3½
4. Bologan 2
5. Salgado Lopez ½
6. Ács ½

2 koło
6 runda: Salgado (2623) – Wojtaszek (2721) – remis
7 runda: Berkes (2693) – Wojtaszek (2721) – remis
8 runda: Wojtaszek (2721) – Acs (2606) 1-0
9 runda: Bologan (2678) – Wojtaszek (2721) 0-1
10 runda: Wojtaszek (2721) – Smirin (2661) remis

Wyniki końcowe
1.Wojtaszek 8
2.Berkes 6½
3.Smirin 6½
4.Bologan 3½
5.Salgado Lopez 3½
6.Ács 2

Strona turnieju
ChessBase News 1
ChessBase News 2

cze
24

14 czerwca 2011 roku w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł na temat Wojtaszek Comarch Team:

Szachowy wicemistrz Europy Radosław Wojtaszek ma wsparcie i swój zespół
Arcymistrz ze światowej elity, troje wybitnie uzdolnionych adeptów oraz czołowi polscy gracze w roli trenerów w jednym zespole finansowanym przez poważnego sponsora – to nowy pomysł na zbudowanie silnej reprezentacji Polski w szachach.

Filarem teamu jest 24-letni Radosław Wojtaszek, najlepszy polski szachista, aktualny wicemistrz Europy, klasyfikowany na 24. miejscu w rankingu światowym. Istotna dla jego sportowego rozwoju okazała się trwająca od 2008 roku współpraca z mistrzem świata Viswanathanem Anandem. Arcymistrz z Kwidzyna już dwukrotnie pomagał Hindusowi w przygotowaniach do meczów o tytuł, które Anand wygrał w 2008 i 2010 roku. Dziś chce ten model współpracy powtórzyć na krajowym podwórku, podzielić się wiedzą z młodszymi.

Artykuł w całości
Wojtaszek Comarch Team

cze
20

W prywatnej korespondencji z kolegami rozgorzała dyskusja o tym, czy Grzegorz Gajewski faktycznie odkrył ruch 10…d5!?, czy go tylko spopularyzował.

Osobiście uważam, i w tej kwestii nie jestem osamotniony, że nie można odkryć czegoś, co już było znane wcześniej. Argument, że jakiś fuszer zagrał pierwszy ruch 10…d5!? i to się nie liczy, jest – według mnie – nie do zaakceptowania. To byłaby dyskryminacja zawodników niższych kategorii i ich wkładu w rozwój szachów. Ten problem poruszyłem już dawno w artykule w Magazynie Szachista (12/2005). Wtedy napisałem: „Nie tylko arcymistrzowie potrafią wnieść do teorii szachów nowe idee. Praktycznie każdy szachista, niezależnie od klasy gry, może stać się autorem nowych i cennych pomysłów. Odrzucając, z reguły, partie misiów skazujemy się sami na dezinformację. co szczególnie w pracy nad debiutami ma bardzo duże znaczenie!”.

Nie można więc propagować jakiś abstrakcyjnych teorii, że tylko arcymistrzowie wiedzą najlepiej i tylko ich twórczość jest godna uwagi. W teorii debiutów jest wiele przypadków odkrycia jakiś koncepcji przez słabszych szachistów i ta informacja nie ginie w przestworzach. A to, że często pewne idee odkryte przez zawodników niższych klas, mają inne nazwy, to już jest inna sprawa. Takich przypadków w teorii otwarć jest rzeczywiście dość sporo.

Nie mam żadnych zastrzeżeń do nazwy „Gambit Gajewskiego”. Polski arcymistrz spopularyzował ten wariant i należy mu się za to miejsce w teorii debiutów. Ale powtarzam: nie mogę się zgodzić z oceną, że Grzegorz Gajewski zastosował nowinkę. Bo to jest niezgodne z prawdą!

Nie można opierać się wyłącznie na informacji jakieś osoby z Chess Base, która nie sprawdziła w banku z partiami, czy ta koncepcja była już wcześniej grana. Określenie „Nowinka 2007 roku” było zwykłą „kaczką dziennikarską”.

cze
19

Prawda – cecha wypowiadanych zdań określająca ich zgodność z rzeczywistością. W mowie potocznej oraz w logice tradycyjnej prawda to stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie nie występowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca.

Problemem zdefiniowania tego pojęcia zajmowali się filozofowie od starożytności. Klasyczna definicja prawdy pochodzi od Arystotelesa i jest to zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy.

Wikipedia

Okazuje się jednak, że pewna grupa szachistów w Polsce nie rozumie tego pojęcia albo nie chce zrozumieć. Dowodem tego są komentarze dotyczące problemu wyjaśnienia przeze mnie autorstwa ruchu 10…d5!? Można je obejrzeć w części 12 tego tematu.

Wczoraj otrzymałem taką ocenę mojego dążenia do wyjaśnienia prawdy: „Nie rozumiem Pańskiej krucjaty. Właśnie w taki sposób zraża Pan do siebie ludzi. No na prawdę nie rozumiem, jaki w tym cel.”

Mam wrażenie, że niektórzy polscy szachiści wypracowali sobie nową teorię:

„Prawda jest pojęciem płynnym, która w swej codzienności zatraciła swe pierwotne znaczenie i można ją dostosowywać do każdej sytuacji. Tak, aby służyła pewnym celom”.

cze
18

Historia z gambitem Gajewskiego wywołała wiele emocji. Zaatakowano mnie ostro. Jeden z moich oponentów wysyłał nawet swe zjadliwe komentarze z różnych adresów emailowych, ale z jednego komputera. Oczywiście został bez problemu zdemaskowany. Kolega to tak skomentował: „Widocznie mu się nudzi i musi przypodobać się nowej władzy, a honor to zamierzchła przeszłość. To se ne vrati! Atakują Ciebie ze wszystkich stron, bo pewnie chodzi o coś większego. Było cudownie, a Ty piszesz, że nie jest tak wspaniale i sponsorzy mogą odkryć prawdę”.

Inny z moich obrońców tak się wyraził: „I tak zbyt pochlebnie piszesz o Gajewskim. Zastosowanie nieznanego wariantu i nawet dobra analiza nie daje jeszcze prawa do nazwy teoretyk. Po prostu przeanalizował wariant i zastosował go w odpowiednim turnieju. Teoretyk musi mieć liczne prace, a nie znalezienie jednego ruchu. Autorów nowinek jest wielu i nikt nie nazywa ich teoretykami. Analityków też jest masa i ich też nie nazywa się teoretykami. Analitykiem w obozie Ananda był Radek Wojtaszek. Bardzo skromnie mówiąc Szirowa, który wprowadził dziesiątki nowych ruchów i kontynuacji np. g4 w Philidorze, co ostatnio widziałem, to nikt nie nazywa teoretykiem. Teoretyk szachów to człowiek, który prowadzi badania teoretyczne, analizuje i publikuje nowe koncepcje gry, a nie zawodnik, który odkryje nawet 50 ruchów. To są dwie różne rzeczy”.

Otrzymałem jeszcze wiele innych ciekawych komentarzy. Dziękuję wszystkim za miłe słowa, które mobilizują mnie do dalszego pisania prawdy o polskich szachach!

Teraz do rzekomego odkrycia ruchu 10…d5!? przez Grzegorza Gajewskiego. W Wikipedii jest taki komentarz: W lipcu 2007 r. podczas turnieju w Pardubicach, Grzegorz Gajewski zastosował gambitową nowość 10… d5!? w partii hiszpańskiej[8], która pozwoliła mu odnieść efektowne zwycięstwo nad Wiktorem Kuzniecowem, a następnie została określona przez magazyn ChessBase „nowinką 2007 roku”[9]. Wariant, nazwany gambitem Gajewskiego, szybko stał się popularny i w tym samym roku zastosowali go m.in. Magnus Carlsen, Laurent Fressinet, Radosław Wojtaszek czy Kamil Mitoń.

Napisałem do redaktora tego tekstu i wyjaśniłem problem. Otrzymałem odpowiedź: „Oparłem się na źródłach Chess Base”. A ja właśnie w materiałach Chess Base, dokładnie w zbiorach partii tej firmy, już dawno znalazłem trzy partie korespondencyjne na ten temat, które były grane wcześniej. Załączam je niżej jako dowód.

W tej sytuacji trzeba skorygować tekst w Wikipedii np: Grzegorz Gajewski zastosował w lipcu 2007 r. podczas turnieju w Pardubicach gambitową kontynuację 10… d5!? w partii hiszpańskiej[8], która wcześniej została wypróbowana w turniejach korespondencyjnych. Efektowne zwycięstwo nad Wiktorem Kuzniecowem spowodowało duże zainteresowanie tym wariantem. Został nazwany gambitem Gajewskiego, szybko stał się popularny i w tym samym roku zastosowali go m.in. Magnus Carlsen, Laurent Fressinet, Radosław Wojtaszek czy Kamil Mitoń.

Uważam, że taka wersja oddaje prawdę. Jestem uczulony na prawdziwe informacje w publikacjach szachowych. Jest bowiem wiele błędów w różnych książkach. Sam też korzystałem wcześniej z radzieckiej literatury, w której gloryfikowano zasługi Rosjan. Omijano natomiast wkład zawodników innych krajów w rozwoju teorii debiutów. Dlatego w moich wcześniejszych książkach można spotkać pewne niedokładności. Staram się to korygować w nowszych wydaniach, korzystając z zachodniej literatury i informacji z Internetu.

Często można spotkać jeszcze dzisiaj komentowane partie z adnotacją: „Nowy ruch”, „Nowinka” itp. Komentatorzy nie zadają sobie trudu sprawdzić, czy rzeczywiście jest to zgodne z prawdą. Po konfrontacji z MEGA Chess Base, okazuje się, że rzekoma nowinka ma „długą brodę”. Dlatego apeluję do wszystkich komentatorów: sprawdzajcie to wszystko w zbiorach partii, które są ogólnie dostępne.

cze
17

Polanickie wspomnienia.

W 1991 roku po raz kolejny odwiedziłem Polanicę Zdrój. Tym razem jednak jako „człowiek od wszystkiego” . Memoriał A. Rubinsteina został reaktywowany, ale termin był wrześniowy.
Rundy rozgrywane były po południu i okazało się, że sala turniejowa „nie trzymała ciepła”. Konstrukcja ściany zewnętrznej charakteryzuje się dużą przeszkloną powierzchnią, przez którą słońce wślizgiwało się na szachownice arcymistrzów, ale ciepło okazało się deficytem.
Pierwszy zmarzł świetnie mówiący po polsku, Oleg Romaniszyn. Miał najbliżej do drzwi wejściowych, które często otwierały się dzięki miłośnikom królewskiej gry.
Oczywiście sala wyposażona była wówczas w „grzejniki” w postaci żeliwnych długich segmentów, raczej montowanych w robotniczych pakamerach a nie w salach koncertowych!
Cóż było robić, były one ledwie letnie, a zapewnienia organizatorów, że palą, żywcem przypominały odpowiedź palacza z kultowego „Misia”:” Pani kierowniczko pani się pyta czy ja palę?”- pytał palacz trzymając ramieniem słuchawkę i odpalał kolejnego papierosa od papierosa. Dr A. Filipowicz powiedział krótko: Andrzej zrób coś z tym!
Przypadła mi więc w udziale wizyta w kotłowni pobliskiego DW nr 1, skąd miało płynąć kojące „ciepełko” do sali koncertowej. Byłem zaskoczony pozytywnie rozmiarem kotła, spodziewając się jakiegoś zabytku. Spojrzałem na manometr, zajrzałem na palenisko i już wiedziałem. Okazało się, iż po krótkim i owocnym szkoleniu, które udało mi się przeprowadzić, palacz zmienił bieg rusztu na szybszy i ciepło popłynęło..

W turnieju polanickim brał udział (trzykrotnie) Andras Adorjan. Prócz gry w szachy zajmował się swoistym „marketingiem”. Rozdawał miłośnikom szachów folder „Black is OK”, w skład którego wchodził także komplecik plastikowych figur i szachownicy. Załączam fotografie tego cuda.
Sam arcymistrz sprawiał dziwne wrażenie. Ponieważ przygotowywałem salę do kolejnych rund, miałem możliwość obserwowania go przed rundami. Pojawiał się najwcześniej, zasiadał przy swoim stoliku i odprawiał swoiste czary. Okazało się, że jest zwolennikiem eliksirów i maści z tajemniczych węży. Pachniało to dziwnie a on smarował sobie skronie i przy okazji figury, ale raczej przeciwnika..
Widocznie jednak były one niezbyt dobrej jakości, zaWĘŻAły go, i po zdobyciu 6 punktów nawet nie załapał się na pudło. Może podziałały na przeciwników, zwłaszcza polaka Roberta Kuczyńskiego, który wypełnił normę arcymistrzowską.
Zresztą przyniósł szczęście w 1970 roku Wł. Schmitdowi, który wówczas także wypełnił normę arcymistrzowską.
W nawiązaniu do smarowania zdarzyła mi się komiczna sytuacja: na jednym z turniejów najmłodszy uczestnik, klęczący na krzesełku, jest obserwowany przez kibiców w końcowej fazie partii. Jednym z obserwatorów jest emerytowany nauczyciel, który z niezmiernie poważną miną zwraca się do mnie:
-Panie Andrzeju, ten dzieciak oszukuje!!
Spoglądam na szachownicę, na nauczyciela, znów na szachownicę!
-Ależ skądże- stwierdzam..Na czym polega to oszustwo?
-No przecież on dłubie w nosie i potem figury się kleją!!- odpowiedział poważnie emeryt.
Ledwie powstrzymałem się od głośnego wybuchu śmiechu a on razem ze mną – dałem się nabrać.

Andrzej Sobolewski
Czerwiec 2011

Andras Adorjan