W dniach 3-11.11.2012 w Zakopanem odbył się Międzynarodowy Turniej Szachowy w ramach cyklu ” Z szachami przez Polskę”
Wygrał Ukrainiec Władimir Małaniuk 8.5 z 9 przed Pawłem Czarnotą 7.
W dniach 3-11.11.2012 w Zakopanem odbył się Międzynarodowy Turniej Szachowy w ramach cyklu ” Z szachami przez Polskę”
Wygrał Ukrainiec Władimir Małaniuk 8.5 z 9 przed Pawłem Czarnotą 7.
Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:
Podstawowym narzędziem komunikacji jest oczywiście internet. Opracowana w trakcie obecnej kadencji nowa strona internetowa jest zawsze aktualna i stanowi źródło wiedzy o wynikach, planach i pracach PZSzach dla tysięcy stałych użytkowników. Niemal nie ma dnia żeby na stronie PZSzach nie pojawiły się nowe informacje, które są podzielone na cztery grupy – serwis sportowy, serwis informacyjny, wybrane z kalendarza i co nowego. Symbolicznym jest fakt, że PZSzach stał się, bez kwoty odstępnego, właścicielem domeny pzszach.pl, która poprzednio należała do rozczarowanych działaniami związku zawodników i była wykorzystywana jako forum krytyczne do ówczesnego zarządu PZSzach.
///////////////////
Z tą aktualnością strony PZSZach to jest raczej przesada. Często ważne informacje dotyczące problemów polskich szachów są wcześniej publikowane na innych blogach, szczególnie w wekeendy.
Przypominam prezesowi Tomaszowi Sielickiemu, że strona Polskiego Związku Szachowego była nie tylko wykorzystywana jako forum krytyczne do działalności ówczesnego zarządu PZSzach, ale także zajmowano się tutaj atakami na osoby o odmiennych poglądach, niż oficjalna linia związku.
W 2003 roku na forum PZSzach w dyskusji p.t. „Akademia Szachowa unowocześniać czy nie?” gospodarz strony, czyli ówczesny prezes Polskiego Związku Szachowego Przemysław Gdański, dopuszczał do personalnych i chamskich ataków na mnie i innych dyskutantów, którzy byli za wprowadzeniem reform w szkoleniu polskiej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej.
Na mojej stronie oraz blogu jest sporo informacji dotyczących tego tematu. Do tej kwestii jeszcze wrócę.
W dniach 10-11 listopada odbyła się w Krakowie XXVIII Ogólnopolska Konferencja Sędziów Szachowych.
Wczoraj odbył się w Krakowie w Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie przy ul. Meiselsa 17 wykład pt. Czy Akiba Rubinstein mógł być mistrzem świata?
w ramach obchodów Roku Akiby Rubinsteina.
Poniższy tekst załączył Marek Skrzypczak do zdjęć swego syna Tomasza. Jest on także zamieszczony na stronie PZSzach.
Wieczór szachowy w Centrum Kultury Żydowskiej, w Krakowie przy ul. Meiselsa 17
Małopolski Związek Szachowy i jego prezes Jan Kusina kontynuują spotkania poświęcone wielkiemu polskiemu szachiście Akibie Rubinsteinowi. Tym razem tematem wieczoru, który zgromadził licznych szachistów i przedstawicieli klubu Olimpijczyka w Krakowie 7 listopada 2012 roku.
Rok 2012 został uznany przez Europejska Unię Szachową rokiem Akiby Rubinsteina z uwagi na stulecie jego wspaniałych sukcesów, kiedy w 1912 roku wygrał pięć wielkich turniejów szachowych, co do tej pory jest niepowtarzalnym osiągnięciem w skali światowej.
Jan Kusina przedstawił biografię Akiby Rubinsteina, rozwój jego kariery i największe osiągnięcia predystynujące go do walki o tron szachowy, bowiem w latach 1912-1914 Rubinstein słusznie uchodził za najsilniejszego szachistę świata. Wykład był bogato ilustrowany licznymi zdjęciami z turniejów w których uczestniczył Rubinstein w okresie swojej wspaniałej kariery. Jan Kusina zademonstrował również tzw. „nieśmiertelna” polską partię, którą Rubinstein rozegrał w Łodzi z Rotlewim.
Następnie Tomasz Lissowski zapoznał zebranych z historią miasteczka Stawiski, w którym urodził się w końcu XIX wieku Akiba Rubinstein. Zademonstrował współczesne zdjęcia Stawisk i zebrany materiał historyczny sprzed lat (stare fotki i plany) i warunki, w jakich mógł urodzić się i spędzić dzieciństwo późniejszy wybitny szachista.
Andrzej Filipowicz nawiązał do tematyki spotkania – „Dlaczego Akiba Rubinstein nie został mistrzem świata w szachach”. Nadmienił, że zaledwie 15 szachistów od chwili pierwszego oficjalnego meczu o tytuł szachowego mistrza świata meczu zasiadło na tronie szachowym. Problem Rubinsteina, niezależnie od obiektywnych przyczyn, jakim był wybuch I Wojny światowej i związane z tym perturbacje, sprowadzał się do tego, że był on wybitnym graczem tylko na szachownicy. Był człowiekiem niezwykle grzecznym, kulturalnym, ale grał, jak sam podkreślał, tylko z figurami szachowymi, koncentrując się wyłącznie na szachach. Natomiast mistrzowie świata, którzy po latach doszli do tytułu, reprezentowali zupełnie inne podejście do życia. Potrafili walczyć o swoje prawa poza szachami, toczyli batalie z rywalami na różnych polach, poza szachowych, w rywalizacji uwzględniali też psychologię i charakterystykę rywali. Ten sposób postępowania był obcy naszemu wielkiemu rodakowi, który koncentrował wyłącznie na rozwiązywaniu problemów szachowych i tu osiągnął poziom przewyższający wielu mistrzów. Jego głębia szachowego spojrzenia była i po dziś dzień jest wzorem dla wielu pokoleń szachistów.
Po tych prelekcjach zawiązała się bogata dyskusja, wychodząca poza ramy tematu.
Wieczór prowadził dyrektor Centrum Kultury Żydowskiej, Joachim Russek, który z wielkim zainteresowaniem śledził wstąpienia prelegentów i dyskusję (też brał czynny udział), wyraził zadowolenie, że szachiści cenią swoich wybitnych poprzedników i poświęcają wiele czasu na propagowanie ich życia i osiągnięć.
Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:
Sport wyczynowy to wiele turniejów, zgrupowań, szkoleń. Wiele z nich organizowanych jest przez biuro PZSzach i Szefa Wyszkolenia PZSzach. Efekty większości tych prac, szczególnie w zakresie nowinek debiutowych, są wielką tajemnicą naszych profesjonalistów. Ale jesteśmy przekonani, że Radek Wojtaszek dzięki zapewnionym od 2011 roku przez PZSzach warunkom – prywatny trener-analityk GM Grzegorz Gajewski oraz superkomputer – na stałe zagości w elicie światowej, a dzięki niemu inni członkowie kadry narodowej zbliżą się do tego poziomu.
////////////////////
Wracam jeszcze do dyskusji na forum Polskiego Związku Szachowego na temat „Akademia szachowa-unowocześniać czy nie?”. W dniu 9 września 2003 roku Radosław Jedynak opublikował listę przeciwników i zwolenników reform w szkoleniu polskiej młodzieży. Grzegorz Gajewski stanął po drugiej stronie barykady, czyli był przeciwko wprowadzenia komputeryzacji w działalności Młodzieżowej Akademii Szachowej.
Teraz arcymistrz jest trenerem-analitykiem i korzysta z pomocy superkomputera. No cóż, od wspomnianej dyskusji minęło już wiele lat i Grzegorz Gajewski zrozumiał znaczenie nowoczesnej techniki w szkoleniu szachowym. Ale wtedy mnie za to atakował!
Tomasz Sielicki wspomina o tajemnicy naszych profesjonalistów. Nie ma już więc mowy o wielkim „odkryciu”, czyli o gambicie Gajewskiego. Kiedy tę kwestię tłumaczyłem na blogu i uzasadniłem, że Grzegorz Gajewski spopularyzował tylko ten gambit, to na moją głowę posypały się gromy.
Dla przypomnienia:
Mam pewną uwagę do trenera-analityka, aby wprowadził w szkoleniu swego podopiecznego więcej urozmaicenia. Oglądając partie Wojtaszka ma się często wrażenie, że to gra komputer, a nie żywy szachista. Trzeba koniecznie wprowadzić jakieś ćwiczenia, aby „uatrakcyjnić” grę naszego superarcymistrza. Radzę przestudiowanie wszystkich partii szefa Radka – mistrza świata Ananda, którego twórczość powinna być wzorcem dla Wojtaszka, ale w całej rozciągłości, a nie tylko w wąskim zakresie!
Temat wywołał ożywioną dyskusję i cieszę się, że jest ona prowadzona w kulturalny sposób. Nie ma wpisów jadowitych i chamskich, jak to było w przeszłości, gdy to pewien pseudodyskutant (pisałem niedawno o tym na blogu) atakował i obrażał tych, co mieli własne zdanie o problemach polskich szachów!
Otrzymałem sporo pytań w emailach prywatnych z zapytaniem, dlaczego czołowy szachista świata Radosław Wojtaszek nie gra np. w Wijk aan Zee, gdzie startują zawodnicy z niższym rankingiem od niego. Dyskusja na blogu A gdzie nasi? odpowiada właściwie na to pytanie.
Organizatorzy mają prawo wyboru i zapraszają tych zawodników, którzy odpowiadają ich wymogom. Do nich mogą należeć aktywność turniejowa, zwycięstwa w renomowanych imprezach, ciekawy styl gry itd.
Radosław Wojtaszek nie odpowiada żadnym z tych kryteriów. Jego wysoki ranking utrzymywany jest w sposób sztuczny, ponieważ Polak gra rzadko w turniejach. Wojtaszek nie wygrał żadnego silnego turnieju i jego styl gry jest mało interesujący.
Dobra pozycja w turnieju w Pojkowski jest jeszcze małym atutem, aby otrzymywać zaproszenia na znane imprezy. Nikogo też nie interesują indywidualne wyniki na olimpiadach szachowych. Co z tego, że Wojtaszek dwa razy pokonał Nakamurę. Amerykanin jest interesującą indywidualnością w szachach światowych z uwagi na jego zwycięstwa turniejowe i bojowość w partiach. Taki zawodnik jest zawsze ciekawą wizytówką każdego turnieju.
Natomiast Radosław Wojtaszek wybrał pracę u Ananda na rzecz aktywnych startów turniejowych. W jego partiach nie ma przebojowości, lecz typowe „suwanie drzewa na szachownicy” i czekanie na omyłkę przeciwnika. Niestety musimy się z tym pogodzić, że polski szachista nie jest jeszcze żadną osobowością w szachach światowych, lecz jeden z wielu…
Chciałbym poruszyć jeszcze jeden ważny aspekt: aktywność zawodnika w załatwieniu sobie turniejów. Pamiętam takie wydarzenie z przeszłości. Dwa razy odwiedził mnie w Dortmundzie arcymistrz Aleksander Wojtkiewicz, który za każdym razem prowadził rozmowy telefoniczne (oczywiście na mój koszt) z organizatorami różnych turniejów na zasadzie: jestem obecnie w Europie i mogę u was zagrać. Pamiętam, że takie propozycje Olka skutkowały.
Ciekawe, czy nasi zawodnicy są zdolni do takiej samodzielnej inicjatywy, czy tylko czekają na działanie prezesa?
Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:
Widzimy też wielką przyszłość przed naszym debiutantem 18-letnim Dariuszem Świerczem, który wspaniale wytrzymał pierwszy występ olimpijski i otarł się o medal. Jest to też wielki sukces specjalnych projektów PZSzach wsparcia najlepszych młodych szachistów.
////////////////////
Z tym zgadzam się całkowicie. Już dawno pisałem o tym, aby ten projekt wsparcia Dariusza Świercza przyśpieszyć.
Proszę zapoznać się z tym linkiem.
Dzisiaj zakończył się w Sankt Petersburgu Memoriał Czigorina. W turnieju wystąpiła polska ekipa: Monika i Bartosz Soćko, Mateusz Bartel, Dariusz Świercz.
Wcześniej (25-26.10.2012) odbył się 9-rundowy rapid z udziałem 173 uczestników. Zwyciężył Kismatulu 8, przed Demczenko 7, Fedosejew 7 itd. Bartosz Soćko z 6.5 był 13, Mateusz Bartel z 5.5 zajął 39 miejsce i Monika Soćko z 5.0 uplasowała się na 64 pozycji.
Lista uczestników głównego turnieju
Program
| Runda 1 | 27.10 o 16:00 |
| Runda 2 | 28.10 o 16:00 |
| Runda 3 | 29.10 o 16:00 |
| Runda 4 | 30.10 o 16:00 |
| Runda 5 | 31.10 o 16:00 |
| Runda 6 | 1.11 o 16:00 |
| Runda 7 | 2.11 o 16:00 |
| Runda 8 | 3.11 o 16:00 |
| Runda 9 | 4.11 o 12:00 |
| Zamknięcie imprezy | 4.11 o 19:00 |
ChessBase News 1 (wersja niemiecka)
ChessBase News 2 (wersja niemiecka)
ChessBase News 3 (wersja angielska)
ChessBase News 1 (wersja angielska)
ChessBase News 2 (wersja angielska)
Wyniki czołówki
| 1 | GM | Areshchenko Alexander | UKR | 2710 | 7.5 |
| 2 | GM | Soćko Bartosz | POL | 2619 | 7.5 |
| 3 | GM | Shimanov Aleksandr | RUS | 2599 | 7.0 |
| 4 | IM | Demchenko Anton | RUS | 2610 | 7.0 |
| 5 | GM | Jumabayev Rinat | KAZ | 2545 | 7.0 |
| 6 | GM | Bartel Mateusz | POL | 2635 | 7.0 |
| 7 | GM | Eljanov Pavel | UKR | 2681 | 7.0 |
| 8 | GM | Grachev Boris | RUS | 2672 | 7.0 |
| 9 | GM | Sasikiran Krishnan | IND | 2680 | 7.0 |
| 10 | GM | Akopian Vladimir | ARM | 2703 | 7.0 |
Sukces Bartosza Soćki jest bezsporny. Wynik mistrza Polski jest również pozytywny. Dla Dariusza Świercza (16 miejsce) był to trening przed mistrzostwami świata juniorów do 18 lat.
Jeden z komentatorów zarzucił mi, że oceniłem turniej jako bardzo silny. Każdy open ma swoją specyfikę i zależy od tego: kto z kim grał.
Zobaczmy z jakimi przeciwnikami spotkali się Polacy:
Bartosz Soćko (2619)
| Kiselev Pavel | 2188 | RUS | 5.0 | b 1 | |
| GM | Tseitlin Mark D | 2390 | ISR | 5.0 | cz ½ |
| IM | Karasev Vladimir | 2373 | RUS | 5.0 | b 1 |
| IM | Oparin Grigoriy | 2484 | RUS | 6.0 | cz 1 |
| Levin Evgeny A. | 2516 | RUS | 6.0 | b 1 | |
| GM | Areshchenko Al. | 2710 | UKR | 7.5 | cz 0 |
| FM | Atabayev Maksat | 2446 | TKM | 5.5 | b 1 |
| GM | Neverov Valeriy | 2494 | UKR | 5.5 | cz 1 |
| GM | Smirin Ilia | 2638 | ISR | 6.5 | b 1 |
Mateusz Bartel (2635)
| Denishev Marat | 2198 | RUS | 4.0 | cz 1 | |
| Ponfilenok Vladimir | 2392 | RUS | 5.0 | b ½ | |
| IM | Nezad Husein Aziz | 2396 | QAT | 5.5 | cz 1 |
| IM | Demuth Adrien | 2479 | FRA | 6.0 | b 1 |
| GM | Stupak Kirill | 2520 | BLR | 6.0 | cz ½ |
| IM | Eliseev Urii | 2486 | RUS | 6.0 | b ½ |
| IM | Mozharov Mikhail | 2505 | RUS | 5.5 | b 1 |
| GM | Jumabayev Rinat | 2545 | KAZ | 7.0 | cz ½ |
| GM | Grigoryan Avetik | 2572 | ARM | 6.0 | b 1 |
Dariusz Świercz (2609)
| Khanin Semen | 2180 | RUS | 4.0 | cz ½ | |
| Kalinin Nikita | 2153 | RUS | 4.5 | b 1 | |
| Khusenkhojaev | 2377 | TJK | 5.5 | cz 1 | |
| GM | Soćko Monika | 2445 | POL | 5.0 | b 1 |
| FM | Pasiev Rakhim | 2334 | RUS | 5.5 | cz 1 |
| GM | Vitiugov Nikita | 2691 | RUS | 6.0 | b ½ |
| GM | Akopian Vladimir | 2703 | ARM | 7.0 | b ½ |
| GM | Grachev Boris | 2672 | RUS | 7.0 | cz 0 |
| IM | Baryshpolets Andrey | 2510 | UKR | 5.5 | b 1 |
Monika Soćko (2445)
| Koshil Tikhon | 2048 | RUS | 4.0 | b 1 | |
| Schepetkova M. | 2239 | RUS | 4.5 | cz ½ | |
| Solovyov Viktor | 2265 | RUS | 5.5 | b 1 | |
| GM | Świercz Dariusz | 2609 | POL | 6.5 | cz 0 |
| Zhurikhin Alexander | 2254 | RUS | 4.5 | b 1 | |
| GM | Ipatov Alexander | 2591 | TUR | 5.5 | b 1 |
| GM | Popov Ivan | 2614 | RUS | 6.0 | cz 0 |
| GM | Gabrielian Artur | 2592 | RUS | 6.5 | b 0 |
| Faizrakhmanov Ramil | 2283 | RUS | 5.0 | cz ½ |
Tomasz Sielicki w swoim sprawozdaniu pisze:
Nowe biuro PZSzach
Po wielomiesięcznych staraniach udało się znaleźć odpowiednie nowe biuro dla związku w samym centrum Warszawy w Alejach Jerozolimskich 49, w sercu miasta, obok Dworca Centralnego. W listopadzie 2010 roku, po podpisaniu umowy najmu, rozpoczął się remont w nowej siedzibie, który zakończył się po pięciu miesiącach. Przeprowadzka z Czerniakowskiej w Aleje odbyła się w kwietniu br. Nowy lokal posiada 250 m2 powierzchni (130 na parterze z wejściem od ulicy, oraz 120 w piwnicy) i dzięki swojej przestronności umożliwia organizację turniejów, wykładów i spotkań szachowych. Jednym z pierwszych przedsięwzięć w nowym lokalu było zorganizowanie w lipcu 2011 roku Turnieju Arcymistrzowskiego kobiet im. Krystyny Hołuj-Radzikowskiej, z udziałem kilku arcymistrzyń i naszych trzech obiecujących juniorek. Turniej był kontynuowany w roku 2012. W nowym biurze niemal codziennie odbywają się zajęcia i turnieje szachowe.
Nowe biuro związku, to nie tylko fantastyczna lokalizacja i duża powierzchnia. To także, wiele nowego sprzętu komputerowego i mebli, w tym stoły szachowe. Trzy łazienki pozwalają na bezkolizyjną pracę biura i klubu, a także na odświeżenie się po długich podróżach, co jest szczególnie ważne dla naszych „latających” trenerów.
Nowe biuro miało też swoją mniej przyjemną stronę – koszty. Remont i wyposażenie kosztowały ponad 200,000 zł co spowodowało stratę związku za rok 2011.
////////////////////
Lokalu tego nie znam, więc opieram się tylko na opinii kolegów i korespondentów. Według ich nowe pomieszczenie Polskiego Związku Szachowego nie nadaje się do swobodnego wykonywania czynności zawodowych. W jednym pokoju siedzą wszyscy pracownicy biura. W czasie rozmów telefonicznych powstaje hałas, co przeszkadza w pracy. W takich sytuacjach jest trudno na prowadzenie rozmów, co szczególnie daje się we znaki osobom, które chcą załatwić jakieś sprawy.
Turnieje błyskawiczne odbywają się raz w tygodniu i trzeba uiścić wpisowe 5 złotych. Nie ma nagród. Dlatego turnieje te nie cieszą się popularnością. Stwierdzenie „W nowym biurze niemal codziennie odbywają się zajęcia i turnieje szachowe” jest raczej wymysłem prezesa, które nie ma pokrycia w praktyce!
Pomieszczenia nie mają klimatyzacji. Latem w czasie trwania międzynarodowego turnieju kobiet było bardzo gorąco, co przeszkadzało w koncentracji zawodniczek i wpłynęło na obniżenie jakości rozgrywanych partii.
Lokal jest bardzo drogi w utrzymaniu i atrakcyjnym kąskiem dla ewentualnych „zamachowców. Już były takie próby. Szachiści się obawiają, że mogą w każdej chwili stracić siedzibę i wtedy co będzie?
////////////////////
Dobrze pamiętam siedzibę na Czerniakowskiej. Było tam kilka pomieszczeń, w których można było swobodnie i spokojnie pracować. Nikt nikomu nie przeszkadzał. Nie było żadnych problemów z dojazdem. A więc lokal był idealny. Dlaczego Tomasz Sielicki poszedł na takie ryzyko? Przeprowadzka kosztowała bardzo dużo pieniędzy. Było to rzeczywiście tego warte?
Moje zaproszenie do dyskusji spotkało się z dość dużym odzewem. Otrzymałem kilkanaście listów elektronicznych. Przeprowadziłem też kilka rozmów telefonicznych. Pozwoliło mi to na zebranie sporo ciekawych informacji, z którymi podzielę się z Państwem.
Moje przypuszczenia się sprawdziły, że komentatorzy chcą pozostać anonimowo. Choć niektórzy obiecali, że będą się włączać do ewentualnej dyskusji. Sprawa jawności jest problemem we wszystkich dziedzinach w kraju – tak mnie poinformowano. Ludzie nie chcą z reguły podawać swych nazwisk, aby nie narazić się na ewentualne szykany lub problemy.
Tak było też przed laty, kiedy to niektórzy koledzy popierali mnie w walce przeciwko przeciwnikom zmian w unowocześnieniu metod szkolenia Akademii Młodzieżowej, ale nie chcieli się ujawnić. Np. jeden z nich uważał, że szkolenie witualne to świetna sprawa, ale nie włączył się do jawnej dyskusji. Kiedyś się tłumaczył, że nie chciał stracić etatu w Akademii. I nie stracił, jest nadal wykładowcą.
Zaznaczam, że nie zamierzam walczyć z Polskim Związkiem Szachowym i prezesem Tomaszem Sielickim. Moim celem jest przedstawienie problemów polskich szachów z innej strony. Jeśli marzą się nam światowe szachy, to musimy obiektywnie spojrzeć na różne kwestie naszej dyscypliny. A nie z jednej relacji w stylu: Wszystko jest super. Tą drogą do szczytów na pewno nie dojdziemy!
A jaka jest nasza kondycja w świetle pozycji szachów światowych, ilustruje aktualna lista rankingowa FIDE. Aby to poprawić trzeba na pewno zdecydowanych czynów. Ale jeśli Polski Związek Szachowy działa w stylu, że tylko władza ma rację i inne głosy się nie liczą, sukcesów na miarę najwyższej ligi raczej nie osiągniemy.
Po tym wstępie przejdę do konkretów.
Wszyscy zwrócili uwagę na często używany zwrot Tomasza Sielickiego: nie mieliśmy szczęścia. W innym przypadku byłoby wspaniale!
Motyw szczęścia jest nieodłącznie związany z działalnością w sporcie. Raz się go ma, innym razem go nie ma. Często brakuje po prostu umiejętności i wtedy wszystko zwala się na „brak szczęścia”.
Nie możemy twierdzić, że naszym szachistkom i szachistom nie uśmiecha się los. Nie prowadzę takiej statystyki, ale przypominam sobie, co pisałem o występie naszych zawodniczek po olimpiadzie w Khanty-Mansijk 2010: „Nasze panie miały niebywałe szczęście w kojarzeniach. Z pierwszej dziesiątki Polki grały tylko z trzecią Gruzją (remis) i ósmą Bułgarią (przegrana). Ostatecznie szóste miejsce można ocenić pozytywnie. Ale musimy rozsądnie podejść do sprawy. Z uwagi na niezbyt silny dystans musimy być daleko od optymizmu w ocenie występu naszej drużyny”.
Przypominam o szczęściu Mateusza Bartla w turnieju w Dortmundzie 2012 w partiach z Ponomarjowem i Friedmanem. Mistrz Polski uzyskał w tych pojedynkach 1.5 pkt. Gdyby przeciwnicy wykorzystali swoje szanse, to nasz arcymistrz miałby tylko połówkę.
Uzupełniające informacje: Link