Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

sie
27

New Picture (14)

W dniach 17-25 sierpnia w holenderskiej miejscowości Haarlem odbył się arcymistrzowski turniej kołowy z udziałem naszego reprezentanta IM Marcela Kanarka, który zajął ostatecznie 4 miejsce.

Dokładne wyniki na stronie turnieju: link

 

sie
26

Wiceprezes Włodzimierz Schmidt podkreślił, że słabe przygotowanie debiutowe jest problemem zarówno czołówki kobiet, jak i mężczyzn i zadeklarował gotowość nadzorowania pracy konsultanta debiutowego kadry kobiet i mężczyzn (Protokół z zebrania zarządu Warszawa, biuro PZSzach, Al. Jerozolimskie 49, 27 października 2012 r. godz. 10.00-18.00).

————-

Michał Krasenkow – trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem. 


///////////////////////////////////////////

W miesięczniku Magazyn Szachista (luty 2010) pisałem:

Debiuty nie należą do silnej strony byłego mistrza Polski. Bartłomiej Macieja uwielbia końcówki. Problem tylko w tym, że często do nich nie dochodzi, albo nie można już w tym stadium uratować partii.

Poniższa partia była opublikowana w tym samym numerze z moim obszernym komentarzem. Po 40 ruchu dałem taką uwagę: Goniec zdobyty i partia jest już właściwie rozstrzygnięta, ale Bartłomiej Macieja postanowił sprawdzić technikę Wojtaszka w końcówce.

 

 

sie
26

New Picture (13)

W dniach 16-25.08 w Polanicy Zdroju odbył się tradycyjny 49. Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Akiby Rubinsteina.

Zgonie z oczekiwaniami najlepsi byli polscy arcymistrzowie: Wojciech Moranda, Aleksander Miśta oraz RobertKempiński, którzy zajęli pierwsze trzy miejsca.

Dokładna relacja na stronie Polskiego Związku Szachowego: Link.

sie
24

W Magazynie Szachista (czerwiec 2013) w artykule „O tym się mówi…” jest zamieszczona interesująca wypowiedź Kramnika. M.in. stwierdza: „Byłem dobrze przygotowany do turnieju. Zwykle mi się to udaje, ale np. w meczu z Anandem w 2008 r. wszystko posypało się. Wielu sądzi, że to kwestia grupy trenerów i popracowania nad nowymi ideami. Ale to nie tak, wszyscy mają trenerów i silne komputery, ale jedni znajdują  nowe koncepcje, a inni nie. Moja specjalność to debiut i przejście do gry środkowej. Tu nie chodzi o wiedzę, tylko o zrozumienie oraz pojęcie kierunku działania”.

Władimir Kramnik jasno wypowiada się o roli debiutów w jego twórczości szachowej. Oczywiście przygotowanie musi być połączone z następną fazą partii, czyli grą środkową.

Powracam jeszcze do poprzedniej części tej serii oraz stwierdzenia Kramnika: „Dlatego aby wykazać przewagę w debiucie, trzeba szukać nowych dróg i zmusić rywala do pracy głową przy szachownicy. Tak właśnie pracuje Magnus Carlsen i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, którzy tego nie dostrzegają. Jako pierwszy przyjął tę metodę kilka lat temu i kontynuuje z sukcesem. Po prostu przeskakuje debiut, co jest może podejściem ekstremalnym, ale ma swój sens”.

////////////////////////////////////////////////////

Nie mogę się zgodzić z opinią, że Carlsen „przeskakuje debiut”. Właśnie jego silną bronią jest świetnie opracowana faza debiutowa. Jest też w tym zakresie bardzo wszechstronny, ponieważ jego repertuar jest bardzo bogaty w wiele otwarć. Jest to dowód, że Magnus Carlsen przykłada do tej części partii wielką uwagę. Studiując całe partie, analizuje też pozostałe fazy gry i dlatego ma doskonałą technikę.

W obecnych czasach poziom gry czołówki światowej jest bardzo wyrównany i nie zawsze udaje się jednej stronie uzyskać przewagę w debiucie. Ważne są pozostałe stadia gry. I tutaj Magnus bryluje, ponieważ już w na początku swej kariery szachowej zrozumiał, że praca nad debiutami to studiowanie całych partii!!

Przytaczam bardzo pouczający pojedynek Carlsen-Kramnik z tegorocznego Memoriału Tala, w której młody Norweg po prostu „wymęczył” Kramnika w końcówce. W fazie debiutowej niewiele zyskał, gdyż grał z graczem wielkiej klasy. Swoją wielką technikę gry pokazał w dalszej części partii!

sie
23

W Magazynie Szachista (lipiec 2013) została opublikowana na stronie 2 wypowiedź Władimira Kramnika, którą przytaczam fragmentarycznie:

„Komputery wpłynęły na zmianę zmianę systemu przygotowań do turnieju, szczególnie w świetle programu Houdini, który zawsze osiągnie remis, nawet bez pionka. Znajdzie drogę do remisu  i już!”

„Obecnie praktycznie nie ma znaczenia, czy ja analizuję podstawowe forsowne warianty, czy robi to gracz z rankingiem 2600. Wnioski będą analogiczne. Dlatego aby wykazać przewagę w debiucie, trzeba szukać nowych dróg i zmusić rywala do pracy głową przy szachownicy”.

„Tak właśnie pracuje Magnus Carlsen i zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, którzy tego nie dostrzegają. Jako pierwszy przyjął tę metodę kilka lat temu i kontynuuje z sukcesem. Po prostu przeskakuje debiut, co jest może podejściem ekstremalnym, ale ma swój sens. To pragmatyczne podejście. Z pewnością jest lepsze, niż siedzenie godzinami nad debiutami, tracenie energii, aby w końcu dostać pozycję z nieznaczną przewagą. Znacznie lepiej otrzymać równą grę, być świeżym w grze środkowej i pracować nad końcówkami.”.

„U mnie była inna sytuacja. W zasadzie, prawie od dzieciństwa, szczególną uwagę zwracałem na debiut i na przejście z debiutu do gry środkowej. Teraz mam to już we krwi i trudno mi cokolwiek zmienić w tym podejściu do szachów, chociaż inne podejście może być bardziej efektywne”.

„Carlsen wytycza kierunki rozwoju szachów, gra szachy współczesne i zarazem przyszłościowe. W jego rękach szachy są grą, w której celem jest zmuszenie przeciwników do błędu, ba tworzy specyficzną aurę i w pewnym sensie zmusza rywali do słabszej gry, niż zwykle. Tu ma zdecydowaną przewagę nad innymi szachistami”.

//////////////////////////////////////////

Mój komentarz:

1. Władimir Kramnik wyraźnie zwraca uwagę na znaczenie pracy nad debiutami. Dzięki temu w szybkim tempie osiągnął wysoki poziom i zdobył tytuł mistrza świata. Do dnia dzisiejszego jest w ścisłej czołówce naszego globu. A  jak mogłaby potoczyć się jego kariera szachowa, gdyby ominął przygotowanie debiutowe w swym treningu? Wypowiedź Kramnika jasno dowodzi, że  w Związku Radzieckim praca nad otwarciami należała do priorytetów w szkoleniu zawodniczek i zawodników. Pisałem o tym w części 5.

2. Magnus Carlsen grał dwa razy w Dortmundzie w latach 2007 i 2009. Był wielką atrakcją turnieju. Udzielał licznych wywiadów dla prasy i telewizji. Wielkim szokiem dla wielu było jego stwierdzenie, że w jego domu nie ma kompletu szachów! Trenuje tylko z pomocą komputera. Ma wielką bazę informacyjną i analizuje z niej całe partie. Dzięki temu śledzi wszystkie fazy gry. Pracując nad debiutami, poznaje od początku do końca problemy danego wariantu. Ułatwia to mu w trakcie partii podjęcie właściwych decyzji, ponieważ ma w głowie zakodowanych wiele pozycji. Dlatego Kramnik ma tutaj rację, że Magnus Carlsen wytycza kierunki rozwoju szachów, gra szachy współczesne i zarazem przyszłościowe.

Dla przypomnienia. Jako trener kadry w latach 1978-1981 zwracałem uwagę na to, iż w pracy nad debiutami trzeba korzystać z całych partii, a nie tylko z ich fragmentów. W tym celu opracowałem „Komunikat Szkoleniowy Nr. 1/79“, który został wysłany do wszystkich zawodników kadry, trenerów i działaczy Polskiego Związku Szachowego.

Szkolenie

Wielokrotnie pisałem o korzyściach korzystania z pomocy komputerów w pracy szkoleniowej. Temu tematowi poświęciłem wiele miejsca na mojej stronie.

Komputery w szachach 

W 1999 roku zaproponowałem włączenie do treningów naszej młodzieży w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej  szkolenie drogą komputerową, co spotkało się z oporem trenerów. Moja idea została wprowadzona w praktyce dopiero w 2012 roku. Oczywiście ówczesny prezes Tomasz Sielicki nie podał, że to ja pierwszy byłem propogatorem takiej formy szkolenia w polskich szachach.

Akademia 

Wiele informacji o problemach szkolenia w naszym kraju jest także na blogu w kategorii “Szachy w Polsce“. Zapraszam do lektury.

Może w końcu do świadomości prezesów, działaczy Polskiego Związku Szachowego oraz trenerów dotrze to, że problemy poruszone przez Władimira Kramnika były już dawno u nas omawiane, ale nie znalazły zrozumienia wśród osób odpowiedzialnych za szkolenie w Polsce. Dlatego pozycja naszych szachów w świecie jest taka, jaka jest!

sie
22
Neues Bild (4)
W dniach 10-18.08.2013r. w Splicie (Chorwacja) odbył się III Międzynarodowy „Split Open”.

Nasza arcymistrzyni Karina Szczepkowska-Horowska z 6,5 z 9 partii zajęła 10 miejsce. W turnieju grało jeszcze dwoje juniorów: Emila Kaniewska, która zajęła 60 miejsce i Kamil Kozioł, który zajął dalszą pozycję.

Źródło

sie
22

 

NATOCHESS[1]

W zakończonych XXIV Mistrzostwach NATO w Szachach (24th NATO CHESS CHAMPIONSHIP) pierwsze miejsce zajęła reprezentacja Niemiec z wynikiem 21 pkt. Drugie miejsce z wynikiem 18,5 pkt. zdobyli Duńczycy. Natomiast reprezentacja Wojska Polskiego zdobyła brązowy medal z 18.00 pkt.

IMG_6228[1]

Reprezentacja Wojska Polskiego w składzie: mjr Sławomir Kędzierski, por. Michał Bielawski, st. kpr. pchor. Dariusz Sycz, szer. pchor. Damian Graczyk, st. szer. Daniel Michalski i Adam Karbowiak z wynikiem 18 pkt. znalazła się po raz kolejny na „pudle”, zajmując trzecie miejsce. Do tego wyniku przyczynili się również nasi pozostali zawodnicy: sierż. Marcin Skwarczyński oraz st. kpr. Wojciech Waruga grający w zespole NATO.

Szczegóły na stronie PZSZach: Link

sie
20

Powracam jeszcze raz do wypowiedzi Borisa Gelfanda. Arcymistrz „skarży” się, że musi powtarzać często grane przez siebie warianty, gdyż je zapomina. Jego zdaniem ta czynność jest najbardziej nieprzyjemną częścią w jego treningu. 

Ktoś mógłby zrozumieć, że uczenie się debiutów jest bez sensu, ponieważ trzeba bez przerwy je przeglądać. Ale to jest przecież częścią procesu szkoleniowego każdego zawodowego szachisty. Nikt nikogo nie zmusza do tej pracy.  Ale jeśli chce się osiągać znaczące sukcesy turniejowe, to trzeba tę czynność bez przerwy wykonywać!

Nie tylko szachiści mają problemy z pamięcią. Niedawno widziałem w polskiej telewizji wywiad z członkiem znanego  zespołu muzycznego. Na pytanie: zdarza się ci zapominać teksty? – Oczywiście – odpowiedział. – Przed każdym koncertem muszę powtarzać treść utworów, które są w programie. I tak często się zdarza, że pamięć zawodzi. Wtedy trzeba improwizować, albo ratowac się „tekstem” bez treści: la, la..la -.

Uczniowie i studenci też muszą przed egzaminami powtarzać materiał. Nieraz wielokrotnie, co nie należy do ciekawych czynności. Pracowałem 30 lat na uniwersytecie w Dortmundzie. Często widziałem jak wykładowcy i profesorowie powtarzali materiał, aby – jak to komentowali – nie zbłaźnić się przed studentami.

Nie zawsze trening sportowca jest ciekawy.  Np. bokser musi godzinami walić w worek treningowy w celu wzmocnienia siły swych pięści. Lekkoatleci muszą wielokrotnie ćwiczyć na siłowniach i biegać w celu utrzymania formy. Nikt mi nie powie, że jest to interesujące zajęcie, szczególnie w trudnych warunkach atmosferycznych (deszcz, śnieg itd.).

Tak samo szachiści muszą trenować i to intensywnie. Normalnie proces szkoleniowy zawodowego gracza trwa 8-10 godzin dziennie. Praca z debiutami – z powodu napływu potężnej informacji – wymaga szczególnie wielkiego wysiłku. Tylko gracze z wielką determinacją potrafią się poddać ciężkiemu reżimowi treningowemu. W nagrodę są potem sukcesy turniejowe!

Tego raczej nie można powiedzieć o naszych asach. Od wielu lat komentuję partie  z turniejów arcymistrzowskich dla pism fachowych i mam z tego względu możliwość oglądania „twórczość” naszej czołówki. Właśnie faza debiutowa jest najsłabszym ogniwem w ich grze. Dlatego wielkich osiągnięć nie ma. Nasi zawodowcy chętnie startują w średniej klasie turniejach-open, przeciętnych ligach zagranicznych lub w tzw. imprezach  „plażowych”.

Następnie Boris Gelfand w swojej wypowiedzi ocenia grę niektórych zawodników młodej generacji: „Natomiast chciałem podkreślić grę Andriejkina. Grałem z nim w MŚ w szachach szybkich i blitzach w 2012 r. Jest silnym szachistą o klasycznym stylu gry, z doskonale przygotowanymi i przemyślanymi systemami. W Moskwie wszyscy chcieli go ograć, bo po raz pierwszy grał w superturnieju. Opracował znakomitę strategię, przygotował na każdego gracza debiut białymi i czarnymi. Grał bez niedoczasów. Sądzę, że wyciągnął wnioski z tego turnieju i będzie teraz rozwijał się szybciej.

Dobrze się stało, że Andrzej Filipowicz opublikowal w swoim piśmie ten niezwykle ciekawy i wartościowy wywiad. Wypowiedź czołowego szachisty świata powinna być wzorcem dla naszych zawodników i trenerów. Tak się powinno pracować nad szachami, jeśli się ma ambicje sportowe!

Dlatego jeszcze raz zwracam uwagę na skandaliczną wypowiedź trenera kadry w oficjalnym piśmie Polskiego Związku Szachowego „MAT”. Jaki cel ma w tym Michał Krasenkow? 

Dla przypomnienia:

Link 1

Link 2

Link 3

Link 4

Link 5

 

 

sie
18

W sierpniowym miesięczniku „Magazyn Szachista” 2013 na stronie 2 w artykule „O tym się mówi …” Andrzej Filipowicz cytuje niedawną wypowiedź czołowego szachisty świata Borisa Gelfanda.

Oto fragment: Jeśli chodzi o zapamiętanie wariantów, to gdy pozycja jest dobrze przeanalizowana, to można jej nie sprawdzać. Regularne powtarzanie wariantów jest konieczne, a czas poświęcony na to zajęcie zależy od pamięci. Gdy dobra, to można powtarzać rzadziej, ale ja, jako wiekowy już szachista, muszę powtarzać często. Moim zdaniem, to najbardziej nieprzyjemna część naszej profesji. Przed każdą partią cały czas powtarzamy warianty, które i tak później się zapomina. Jest to bezmyślna praca, bez jakiejkolwiek twórczości i to jest denerwujące. Inna droga, to unikanie ostrych i pryncypialnych wariantów – wtedy można niczego nie pamiętać! Jednakże, gdy przykładowo ktoś chce grać wariant Swiesznikowa, to musi się uczyć. Spokojnymi wariantami teoretycznie daleko nie zajdziemy, ale Magnus potrafi i tak zdobywać punkty. Trzeba zachować równowagę. Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

////////////////////////////////////

Końcówkę tego tekstu specjalnie wytłuściłem. Były wicemistrz świata wyraźnie stwierdził, że był wychowany na debiutach. Nigdy nie było żadną tajemnicą, że mocnym punktem „szkoły radzieckiej” były świetnie opracowane otwarcia. Dlatego przez wiele lat szachiści Związku Radzieckiego brylowali w świecie. Nie mieli praktycznie konkurecji! Dopiero Robert Fischer, który sam był wielkim znawcą debiutów, pokonał ich dominację. Zachód też w końcu zrozumiał, na czym polega siła współczesnych szachów. Dlatego Rosjanie nie mają już tak łatwego życia, jak w przeszłości. Szanse się wyrównały!

Tymczasem w Polsce ciągle poszukuje się tej właściwej drogi. A ostatnio „tęskni” się nawet za naukami trenera Marka Dworeckiego. Ma on bez wątpienia wielki wkład w rozwój naszej dycypliny, ale obecnie jest w świecie inne podejście do problemów szkolenia.

Dla mnie jest więc wielką zagadką  postawa trenera kadry Polskiego Związku Szachowego Michała Krasenkowa, który jest przecież wychowankiem szkoły radzieckiej i głosi hasła w rodzaju: kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.

Kogo szachiści w Polsce mają w końcu słuchać?

1. Karpowa: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach. 
 

2. Gelfanda: Byłem wychowany, że debiut to najważniejsza część partii i trzeba go wygrać. Dlatego muszę silnie obciążać mózg.

3. Krasenkowa: kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem. 

Mam pytanie do władz Polskiego Związku Szachowego. Jaka jest rola pisma związkowego „MAT’? Rzetelna i uczciwa informacja dla dobra polskich szachów, czy „mieszanie w umysłach” naszych kadr trenerskich i zawodniczych? Czy redaktor pisma arcymistrz Mateusz Bartel, który praktycznie stanął na poziomie twórczym około 2620, jest zainteresowany rozwojem sportowym naszej młodzieży? Mam duże wątpliwości! Nikt, komu zależy rozwój polskich szachów na światowym poziomie, nie podpisałby do druku destrukcyjną wypowiedź trenera kadry!  

 

sie
16

Byli z pewnością optymiści, którzy wierzyli w jakiś cud w tegorocznym Pucharze Świata. Nic takiego się jednak nie stało!

Nasz superarcymistrz Radosław Wojtaszek (2721) już dawno poświęcił karierę sportową dla pracy u Ananda. Po wylosowaniu Brazylijczyka A.Fiera (ranking 2595) byliśmy jednak pewni jego zwycięstwa. Nie dał rady. Brazylijczyk w kolejnym pojedynku przegrał z jeszcze słabszym rankingowo (2567) Adhibanem.

Jan Krzysztof Duda wylosował czołowego zawodnika świata Iwanczuka. Dzielnie walczył. Urwał połówkę, ale sensacji nie było.

Dariusz Świercz okazał się najlepszym Polakiem. Po pokonaniu w dogrywce Zwjagincewa uległ w drugim kole silnemu Griszczukowi.

Nasi arcymistrzowie grali na swoim poziomie. Przeciwnicy byli jednak lepsi! Nie ma co rozpaczać. Może w przyszłości będzie lepiej. Mamy przecież Młodzieżową Akademię Szachową i doświadczonych trenerów, którzy doskonale wiedzą, jak szkolić nasze talenty. Może się w końcu „wykluje” jakiś zawodnik w światowym formacie?