Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

maj
27

Chicago-2014-logo

W zakończonym wczoraj turnieju otwartym w Chicago Polak Bartłomiej Macieja (2605) z 6.5 punktami zajął IV miejsce.

Wyniki indywidualne Maciei:

I runda FM Alexander Velikanov(2252) wygrana

II runda Erik Santarius (2337) wygrana

III runda GM Dmitrij Gurevich (2475) wygrana

IV runda IM Kayden Troff (2484) remis

V runda IM Luk Harmon-Vellotti (2396) wygrana

VI runda GM Gabriel Sargissian (2684) przegrana

VII runda IM Jeffery Xiongi (2412) remis

VIII runda GM Eugene Perelsheyt (2513) remis

IX runda IM Samuel Sevian (2446) wygrana

Macieja zdobywał punkty na słabszych przeciwnikach i jedyną partię przegrał z silniejszym rankingowo Sargissianem. Od lat jest wiadomo, że niedoskonałą stroną w grze polskiego arcymistrza są otwarcia. Widać to w przytoczonej partii. Macieja białym kolorem nie uzyskał w początkowej fazie gry pozycyjnych korzyści. Po wymianie hetmanów przeszedł do gorszej końcówki, której nie udało mu się uratować.

Niewykluczone, że gdyby Bartłomiej Macieja popracowałby nad swoim repertuarem debiutowym, to mógły z powodzeniem walczyć z silniejszymi zawodnikami.

Strona

 

 

maj
25

Ten odcinek poświecam moim największym oponentom, którzy za głoszenie przeze mnie prawdy o stanie wyszkolenia naszych kadr i ogólnej kondycji polskich szachów wyczynowych obrażali mnie przy różnych okazjach!

W drugim numerze pisma związkowego MAT 2014 aktualny wicemistrz Polski Grzegorz Gajewski w wywiadzie z Piotrem Kaimem m.in. stwierdził:

Na pytanie: Czego ci brakuje, żeby dostać się do takiego towarzystwa, jak ósemka pretendentów? Odpowiedział: Jestem od nich słabszy w każdym elemencie gry, począwszy od debiutu. Na rynku polskim uchodzę za znawcę tej fazy gry, ale jak odniosę moją wiedzę do czołówki światowej, to nie mam się czym chwalić. Oni wiedzą o debiucie wszystko.

///////////////////////////////////

O kwestii znajomości teorii debiutów przez nasze kadry pisałem wielokrotnie w artykułach w polskich pismach specjalistycznych, na stronie oraz blogu. Moja ocena od dawna brzmiała jednakowo i nie zmieniła się do dnia dzisiejszego: Niedostateczna informacja o otwarciach, granie wariantów, których się często nie rozumie, słabo opracowane indywidualne repertuary debiutowe i często niedopasowane do stylu gry zawodników (zawodniczek) itd.

Przy takim stanie wiedzy nie ma szans konkurowania z silnymi przeciwnikami. Dlatego nasi najlepsi szachiści reprezentują poziom do mniej więcej 2650 punktów rankingowych. Wyjątkiem jest Radosław Wojtaszek, który – jako jedyny Polak – jest jeszcze członkiem klubu 2700+.

Grzegorz Gajewski – największy w Polsce znawca pierwszej fazy gry – oficjalnie przyznał się do swej słabości, która praktycznie dotyczy całej naszej czołówki.

Trochę uzupełniającej lektury:

Link1

Link 2

 

 

 

maj
21

Konrad Szczygieł napisał:

Witam serdecznie!

Zauważyłem, że często porusza Pan problem debiutów w sztuce szachowej. Ostatnio byłem świadkiem dyskusji jednego z mistrzów szachowych, który zajmuje się szkoleniem młodzieży, z ojcem juniora rozwijającego się pod skrzydłami wspomnianego mistrza. Utytułowany zawodnik przekonywał, że koniecznością jest wkucie otwarcia na pamięć. Tłumaczył on, że wszyscy szachiści „z góry” grają pamięciowo. Postawił również tezę, że Carlsen jest obecnie zdecydowanie najlepszy, bo ma niezwykłą pamięć i łatwiej mu odtworzyć schematy szachowe.

Jakie jest Pana zdanie? Nie wiem, czy to adekwatny przykład, ale pamiętam jak moja nauczycielka fizyki w gimnazjum tłumaczyła jak powstają wzory i dlaczego je wymyślono, wtedy na sprawdzianie nikt nie głowił się gdzie wpisać prędkość, a gdzie czas. W szkole średniej Pani Profesor od tego samego przedmiotu nakazywała wkuwać regułki na pamięć i niestety trzeba było przygotowywać pakiety ściąg na klasówkę. Nasuwa mi się pytanie: najpierw zrozumieć, a potem grać otwarcie zgodne ze schematem, czy na odwrót i jakie koncepcje przeważają w szachowej Polsce, czy też w innych krajach?

Z góry dziękuję za odpowiedź. Przy okazji serdecznie zapraszam na turnieje szachowe rozgrywane na terenie Ziemi Łukowskiej .

Pozdrawiam
Konrad Szczygieł

//////////////////////////////////////////

Moja odpowiedź:

Na temat nauki otwarć szachowych była wielokrotnie mowa na mojej witrynie i blogu. Trening z debiutami należy przeprowadzić ze zrozumieniem dla podopiecznych. Uczenie ich na pamięć wariantów mija się z celem. Uczeń musi poznać idee strategiczne i taktyczne granych przez siebie debiutów. Musi pojąć sens stawiania bierek na właściwych miejscach, różne plany gry obu stron itd. W pracy nad repertuarem debiutowym należy koniecznie studiować wzorcowe partie.

Kilka lat temu opisałem w miesięczniku „Magazyn Szachista” – na bazie relacji ojca czołowej wówczas juniorki Polski – naukę debiutów przez czołowego trenera kraju. Wyglądało to w ten sposób, że trener spisywał w słupku warianty i kazał się je uczyć na pamięć. Na najbliższym spotkaniu sprawdzał pamięciową wiedzę zawodniczki.

Taka metoda treningu z początkową fazą partii jest oczywiście całkowicie błędna i nie może przynieść oczekiwanych efektów szkoleniowych.

Proponuję zapoznanie się z moimi doświadczeniami w tej kwestii. Na początek proszę zapoznać się z podanymi linkami. Na pewno będą przydatne:

Link 1

Link 2

Link 3

 

 

 

 

 

 

 

maj
20

Anatoli Karpow – mistrz świata w latach 1975-1985 oraz 1993-1999: Każda faza partii, otwarcie, gra środkowa i końcówka ma duże znaczenie. Jeżeli na początku gry, któraś ze stron uzyska przewagę materialną lub pozycyjną, to zniwelować ją w grze środkowej będzie bardzo trudno. W tej sytuacji do końcówki może w ogóle nie dojść. Bez poprawnej gry w debiucie, nie można więc myśleć o sukcesach w szachach.  

////////////////////////////////////////

Pewna okoliczność zmobilizowała mnie do przypomnienia zagadnienia „Debiuty we współczesnych szachach”. Tym problemem zajmowaliśmy się wielokrotnie na blogu i mimo tego ciągle są jakieś wątpliwości i pytania w tej kwestii. W dalszym ciągu piszą do mnie osoby, które czują się – głoszonymi różnymi teoriami w polskim środowisku szachowym – zupełnie zdezorientowane.

Dla zainteresowanych: na blogu i także na stronie jest wiele informacji o roli debiutów we współczesnej praktyce turniejowej. Wystarczy wpisać hasło „Debiuty” i otrzymacie Państwo wiele linków dotyczących tego tematu.

Kilka wybrałem, aby przyspieszyć szukanie:

https://blog.konikowski.net/2014/05/06/paradoksy-szachowe-53/

https://blog.konikowski.net/2014/01/27/problemy-szkoleniowe-w-polskich-szachach-33/

https://blog.konikowski.net/2014/01/14/ciekawa-partia-80/

https://blog.konikowski.net/2013/12/09/paradoksy-szachowe-16/

https://blog.konikowski.net/2013/11/07/problemy-szkoleniowe-w-polskich-szachach-28/

https://blog.konikowski.net/2013/11/01/problemy-szkoleniowe-w-polskich-szachach-26/

https://blog.konikowski.net/2013/10/12/ciekawa-partia-66/

https://blog.konikowski.net/2013/08/18/problemy-szkoleniowe-w-polskich-szachach-5/

https://blog.konikowski.net/2013/02/28/uczmy-sie-szachow-bez-dogmatow-4/

https://blog.konikowski.net/2012/12/21/odkrycie-wlodzimierza-schmidta-12/

https://blog.konikowski.net/2012/11/17/odkrycie-wlodzimierza-schmidta-1/

Polskie szachy wyczynowe są coraz słabsze, ponieważ nasi arcymistrzowi przeważnie przegrywają swoje partie już w fazie debiutowej. To są skutki wieloletniego zaniedbania w samoszkoleniu i braku zrozumienia istoty tego problemu.

Z pewnością moi oponenci znowu mnie oskarżą o autoreklamę, ale się „pochwalę” moim zaangażowaniem na tym polu. Nie ulega żadnych wątpliwości, że napisałem najwięcej tematycznych książek oraz artykułów o otwarciach w pismach fachowych w języku polskim.

W okresie 1998-1999 byłem redaktorem naczelnym Kwartalnika Teoretycznego wydawanego przez wydawnictwo „Penelopa”. Jego celem była popularyzacja otwarć szachowych. Mimo moich starań i aktywnych działań w tym kierunku nie udało mi się przez około 40 lat zachęcić polskie kadry do poważnego zajmowania się otwarciami oraz solidnym przygotowaniem indywidualnych repertuarów debiutowych.

W ubiegłym roku opublikowałem książkę „Ciekawostki Debiutowe, część 1”  z propozycją włączenia się trenerów oraz zawodników do kontynuacji tej serii. Tylko jedna osoba zapewniła gotowość wzięcia udziału w tej akcji. Natomiast jeden z trenerów Młodzieżowej Akademii Szachowej przy Polskim Związku Szachowym nazwał moją pracę „badziewiem”.

To jest właśnie ogólny stosunek polskich szkoleniowców do tej ważnej kwestii. Wyniki tego mamy: jeden zawodnik w pierwszej setce na liście rankingowej, kobiety nie liczą się w indywidualnej rywalizacji światowej, mamy tylko jednego juniora z przyszłością.

Taki jest aktualny obraz polskich szachów wyczynowych!

 

maj
18

Sygnity_Ekstra2014

W dniach 16-18 maja odbył się w Gorzowie Wielkopolskim I zjazd ekstraligi. Dokładne wyniki są podane na stronie imprezy.

Strona turnieju

 

maj
18

Ostatnio aktywnym komentatorem na blogu stał się Lukiluk. Jego główne hasło brzmi: Blog Konikowskiego preferuje tylko „Propagandę porażki”. Tą bronią walczą zresztą ze mną od dawna osoby mocno związane z polityką Polskiego Związku Szachowego, które oskarżają mnie o różne historyjki, np. że cieszę się z porażek naszych szachistek i szachistów, oczerniają mnie o czyny, których nigdy nie popełniłem. Szuka się na mnie różne „haki”, w czym aktywny jest jeden z trenerów Młodzieżowej Akademii Szachowej.

Jeszcze raz podkreślam, iż na tym blogu piszemy tylko prawdę. Jestem człowiekiem o wolnych poglądach, nie należącym do żadnej opcji oraz niezależnym finansowo i dlatego nie muszę się nisko kłaniać prezesom oraz innym działaczom Polskiego Związku Szachowego.

Odrzucam kategorycznie teorię, jakobym pisał tylko o porażkach naszych kadr. Tak samo piszę o sukcesach Radosława Wojtaszka, jak o jego niepowodzeniach. Gdyby Lukiluk czytał krajowe pisma „Magazyn Szachista” oraz „Panorama Szachowa” to zauważyłby moje komentowane zwycięstwa arcymistrza. W najnowszych numerach tych pism, które się wkrótce ukażą, znajdą się kolejne zwycięskie pojedynki Wojtaszka z moim komentarzem.

W mojej książce „Atak na króla” opublikowałem cztery wygrane przez niego partie. Jestem pewien, że jestem jedynym polskim publicystą, który skomentował najwięcej zwycięskich partii Radosława Wojtaszka!

Lukiluk czerpie prawdopodobnie swoją wiedzę szachową z pisma związkowego „MAT”, z którym akurat nie współpracuję. Dlatego nie zna mojej twórczości.

Domyślam się, że Lukiluk chce zdyskredytować moją działalność na rzecz polskich szachów. Być może teoriami typu „Blog i strona Konikowskiego informują tendencyjnie tylko o porażkach polskich szachistów” chce przekonać potencjalnych sponsorów, aby podawane tutaj wiadomości nie traktować poważnie. Ale to jest błędny tok myślenia. Każdy darodawca, zanim wyłoży pieniądze na jakiś cel, sprawdzi czy warto. A wyniki naszych asów można łatwo znaleźć w różnych źródłach.

A teraz kilka linków świadczących, że osoba ukrywająca się pod pseudonimem Lukiluk, pisze nieprawdę!

 http://www.konikowski.net/wydarzenia07.php#polanica

http://www.konikowski.net/wydarzenia08.php#wojtaszek

http://www.konikowski.net/sukcesy.php#porzellan

http://www.konikowski.net/sukcesy.php#dziuba

http://www.konikowski.net/sukcesy.php#previdza

http://www.konikowski.net/sukcesy.php#tromsoe

http://www.konikowski.net/wydarzenia10.php#me2010

http://www.konikowski.net/wydarzenia11.php#swiercz

http://www.konikowski.net/ciek10.php#sielicki

http://www.konikowski.net/sukcesy12.php#moskwa

https://blog.konikowski.net/2014/03/14/bartlomiej-macieja-zwycieza-w-dallas/

https://blog.konikowski.net/2013/12/30/radoslaw-wojtaszek-zwycieza-w-zurichu/

https://blog.konikowski.net/2014/01/05/kolejne-zwyciestwo-wojtaszka/

To jest oczywiście część moich informacji o sukcesach polskich szachów. Polecam Lukilukiemu i innym moim oponentom, aby dokładnie przestudiowali moją witrynę i bloga w celu zapoznania się z pełnym wymiarem tego tematu.

 

 

 

 

 

 

maj
16

Gość napisał: Polski Związek Szachowy szuka kandydata na stanowisko: Specjalista ds. projektów strategicznych.

Źródło

//////////////////////////////////////

Polski Związek Szachowy ogłasza konkurs na stanowisko Specjalista ds. projektów strategicznych

Zakres zadań:

 

  • koordynacja projektów strategicznych PZSzach
  • aktywna sprzedaż produktów PZSzach
  • tworzenie kanałów sprzedaży
  • przygotowywanie pakietów i ofert sponsorskich
  • sprzedaż powierzchni reklamowej w mediach PZSzach
  • rozbudowa i aktualizacja bazy partnerów PZSzach
  • inicjowanie działań Rady Przyjaciół Szachów
  • współpraca z Klubem Biznesu przy PZSzach


Wymagania:

 

  • wyższe wykształcenie
  • łatwosć nawiazywania kontaktów, komunikatywność
  • doświadczenie w sprzedaży
  • doświadczenie w prowadzeniu projektów marketingowych
  • znajomość języka angielskiego


Wymagania dodatkowe:

 

  • mile widziane doświadczenie w agencji reklamowej
  • preferowane będą osoby posiadające pasję do szachów


Wymagane dokumenty:

 

  • życiorys i list motywacyjny
  • kopie dokumentów potwierdzających wyksztalcenie i kwalifikacje
  • oświadczenie kandydata o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych do celów rekrutacji


Oferujemy:

 

  • ciekawą pracę w miłej atmosferze
  • wynagrodzenie adekwatne do osiągnięć
  • udział w projektach krajowych i międzynarodowych


Dokumenty należy przesłać w formie elektronicznej, do 25 maja br., na adres e-mail p.murdzia@pzszach.org.pl wpisując w temacie wiadomości SPECJALISTA DS. PROJEKTÓW STRATEGICZNYCH

Kandydaci wybrani we wstępnym etapie procedury naboru zostaną powiadomieni o terminie i miejscu rozmowy kwalifikacyjnej.

Piotr Murdzia
Sekretarz Generalny PZSzach

maj
14

Wielokrotnie pisałem, że na moim blogu są omawiane szerokie tematyczne aspekty królewskiej gry. Poruszamy zagadnienia z historii naszej dyscypliny, aktualne problemy dotyczące szachów krajowych i światowych. Analizujemy występy naszych zawodniczek i zawodników w turniejach międzynarodowych, kwestie szkolenia itd.

Na blogu piszą Internauci, którym na sercu leży dobro polskich szachów. To nie są dyletanci, jak nasi oponenci twierdzą. Kilka osób posiada nawet wysokie tytuły międzynarodowe. Ci znawcy przedmiotu widzą powolny upadek szachów wyczynowych w naszym kraju. Kluby szachowe masowo znikają, powoli umiera życie szachowe na terenie całej Polski.

Współpracujące osoby z blogiem chcą zwrócić uwagę na te problemy. Często mają obawy ujawnić swoje nazwiska, aby nie narazić się na ataki i chamstwo ludzi mających inne zdanie (np. Kledzik-Bredzik). Ich stanowisko jest dla mnie zrozumiałe. Kiedyś za ideę poprawienia systemu szkoleniowego polskiej młodzieży obrażano mnie na oficjalnej stronie Polskiego Związku Szachowego pod okiem ówczesnego prezesa.

O popularności bloga świadczy statystyka oraz bezpośrednie listy od Internautów na różnorodne tematy. Ogólnie jest pełna akceptacja formy prowadzenia bloga oraz omawianych zagadnień. Negatywne oceny są bardzo rzadkie. Na moim blogu zamieszczam wszystkie najważniejsze występy naszych zawodniczek i zawodników. Informujemy o sukcesach i porażkach. Staramy się rzetelnie przedstawiać występy naszych kadr, ale odrzucamy wszelkie formy propagandy sukcesu – jak to czyni Polski Związek Szachowy i „zaprzyjaźnione” z nim blogi.

Nie atakujemy krajowych arcymistrzów, ale piszemy o nich prawdę, czyli rzetelnie oceniamy ich aktualne umiejętności fachowe i sportowe. Ich „zasługi’ turniejowe są przez nas uczciwie opisywane. A sytuacja jest taka, jak jest. W pierwszej setce na liście rankingowej FIDE mamy tylko jednego zawodnika. Niedawny mecz z drugą drużyną Ukrainy pokazał fatalny poziom wyszkolenia naszych wyczynowców. Lider polskich szachów nie błyszczy w silniejszych turniejach, choć posiada jeszcze stosunkowo wysoki ranking. Pozostali członkowie kadry zajmują przeważnie dalekie miejsca w otwartych turniejach. Z młodych zawodników jedynie Jan Krzysztof Duda ma szansę jeszcze coś osiągnąć w międzynarodowych szachach. Inne nasze talenty już dawno stanęły w miejscu.

W takiej sytuacji mamy okłamywać sympatyków szachów w stylu „Wszystko jest super”? Nie, tego tutaj nie będzie!

Na tym blogu kulturalnie polemizujemy w poruszanych kwestiach. Odrzucam w sposób zdecydowany dyskusje w prostackim stylu trenera Młodzieżowej Akademii Szachowej Polskiego Związku Szachowego Waldemara Świcia, który oponentów wyzywa m.in. od „impotentów szachowych”, „troli”, „dyletantów” itd. Systematycznie obraża mnie i innych moich współpracowników.

Niedawno trener MASZ oskarżył mnie o to, że polecam młodym zawodnikom rzucanie szkół na rzecz grania w szachy. Okazało się to nieprawdą, co zostało już przeze mnie wyjaśnione (Paradoksy szachowe 19 i 20) i Waldemar Świć przyznał się do błędu.

Jednakże Waldemar Świć dalej szuka sensacji. Ostatnio napisał: Znam kilka kompromitujących faktów z życia J.K i Zb.N ale dotyczą one ich życia osobistego bądź korespondencji prywatnej …

Waldemar Świć otrzymuje ode mnie zielone światło na ujawnienie tych kompromitujących faktów. Sam jestem ciekawy, jakie nowe „sensacje” wymyślił trener MASZ!

 

 

maj
14

Bogdan Morkisz napisał: Witam, myślę że warto na Pańskim blogu zamieścić informację z ostatniej chwili o tym, że mój kolega Jacek Stachańczyk został MISTRZEM SWIATA niewidomych i niedowidzacych, które odbywały sie w Grecji.

Wyniki

/////////////////////////////////

Dziękuję za świetną wiadomość i jednocześnie gratuluję nowemu mistrzowi świata wspaniałegu sukcesu!

Jacek Stachańczyk w wikipedii

6098

maj
12

Klęska naszych szachistów z drugą reprezentacją Ukrainy wzbudziła dużo emocji wśród Internautów. Otrzymałem sporo emailów i rozmawiałem w tej sprawie z kilkoma kolegami w kraju.

Ogólna ocena gry naszej reprezentacji: słabe przygotowanie do meczu. Niedostatecznie opracowany repertuar debiutowy. W przypadku Dariusza Świercza gra mało dynamiczne warianty. To jest zresztą mankamentem wielu naszych zawodników kadry.

Zamieszczam te najbardziej polemiczne uwagi. Kilka komentarzy było już wcześniej opublikowanych na blogu.

Uwaga: Nazwiska wszystkich dyskutantów są mi znane.

Gość 1

W naszej drużynie grała trójka najlepszych zawodników z ostatnich MP oraz mistrz świata juniorów Dariusz Świercz. Mogliśmy liczyć na pozytywny wynik. Tymczasem oglądaliśmy grę do jednej bramki. Nasi zawodnicy byli słabo przygotowani. Często już na początku dostawali złe pozycje.

Gość 2

Klęska. Szczególnie zawiódł nas najlepszy szachista Polski Wojtaszek. Można cieszyć się z postępów Dudy. Ogólnie nasza drużyna nie była dobrze przygotowana do meczu. Kto jest odpowiedzialny za tę sytuację?

Gość 3

„Tęgie lanie”. Zobaczymy jak dalej potoczy się los naszego największego talentu szachowego Janka Dudy. Czy trenerzy nie wykończą go i Janek nie skończy kariery w okolicach 2650, podobnie jak wielu jego kolegów z reprezentacji. 

Krzysztof Kledzik

Dla mnie wyniki turnieju szachów klasycznych nie są wielkim zaskoczeniem, bo są odzwierciedleniem tego, w jakim stanie są polskie szachy.
R.Wojtaszek potrafi od czasu do czasu wyrwać komuś punkt, ale generalnie nie radzi sobie z zawodnikami równymi sobie. Prawdopodobnie jest lepszym analitykiem (Anand to docenił) niż szachistą-praktykiem (ciągłe porażki od kilku lat). Może powinien skupić się na pracy analitycznej i zrezygnować z czynnych szachów.
G.Gajewski to analityk – wnioski jak wyżej.
Darek Świercz już wcześniej nie osiągnął tego co opisywano w Newsweeku, dlatego obecnie ma formę szachową taką jaką ma. Nie oczekujmy cudów. Zresztą teraz jest studentem a nie ostro trenującym szachistą, dlatego nie można na niego liczyć w rozgrywkach na wysokim poziomie.
Natomiast niekwestionowanym zwycięzcą w polskiej ekipie (w szachach klasycznych) jest JK Duda, czyli jedyna i prawdziwa nadzieja naszych szachów. Był na najniższej pozycji, a osiągnął najwięcej.

Hetman

Może nasi w szachach szybkich coś osiągną z Ukrainą. Ale w klasycznych to jedna wielka porażka.
To może teraz PZSzach będzie organizować jedynie turnieje nie zaliczane do rankingu? Dzięki temu nasi będą mogli spokojnie dostawać w d…, bez obawy że im ranking spadnie. A przynajmniej utrzymają się w kadrze narodowej. Ciekawe z kim nasze asy by wygrały jakiś turniej? Z reprezentacją Zimbabwe albo Bangladeszu?

Pionek

Pisałem już Panu dwa dni temu, że będzie naszym trudno wygrać partię, ale nie sądziłem, że nawet uzyskanie remisu będzie niemożliwe.Nie zdają sobie sprawy z tego jaki niski poziom reprezentują, bo tego nie widać – dopiero rezultaty to pokazują. Gdy grają z frajerami, to poziom trudno oszacować, a gdy z prawdziwymi zawodowcami, to przykro patrzeć. Powiedzieć, że ponieśli klęskę jest komplementem, bo to daje do myślenia, że była walka, a tej w ogóle nie było. Zresztą była różnica kilku poziomów.