Witam!
Przesyłam link do artykułu wraz z fotografiami z turnieju szachowego.
Pozdrawiam
Marek Niedźwiecki
Witam!
Przesyłam link do artykułu wraz z fotografiami z turnieju szachowego.
Pozdrawiam
Marek Niedźwiecki
|
Przewodniczący Rady Przyjaciół Szachów
Tomasz Sielicki
|
Szachy, czyli jak być szczęśliwym, bogatym i zdrowym
Szachy dały mi rzadką w życiu możliwość łączenia różnych korzyści. Królewska gra od młodości była i jest dla mnie ogromną przyjemnością, mimo że z grą turniejową zetknąłem się dopiero w wieku 17 lat. Do tej pory pamiętam jak w wieku 9 lat po raz pierwszy pokonałem mojego Tatę, a każde zwycięstwo, wtedy i dziś, to wielka satysfakcja intelektualna.
Dzięki temu, że miałem zaszczyt uczestniczyć w zarządzaniu życiem szachowym, jako Prezes Polskiego Związku Szachowego oraz członek władz europejskich i światowych, mogłem współtworzyć wiele inicjatyw.
W znaczniej mierze udało się przywrócić szachy do głównego nurtu sportów, gdzie szachy istnieją w mediach, rozgrywki odbywają w prestiżowych lokalizacjach, a partnerami są wielkie firmy i organizacje.
Program „Edukacja przez Szachy w Szkole”, który rozwija się szybciej niż oczekiwałem, to niemalże szansa cywilizacyjna. Nasze dzieci uczą się konsekwencji, umiejętności analizy i samodzielnej pracy podczas sportowej rywalizacji, a często także zabawy. Ten projekt, to lepsi uczniowie, studenci a potem pracownicy.
Mam niezwykłe szczęście, że spotkałem szachy na swojej drodze życiowej.
//////////////////////////////////
Gość napisał: Przewodniczący Rady Przyjaciół Szachów Tomasz Sielicki gra obecnie w turnieju
13th Khazar Open
11 – 18 Februar 2015
Rasht, Iran
Michał Krasenkow–trener kadry Polskiego Związku Szachowego (Pismo MAT 4-2013): Kładzenie nacisku na pracę nad debiutami jest śmiesznym podejściem.
///////////////////////////////
Trener polskiej kadry Michał Krasenkow jest autorem nowego CD z teorii debiutów: The Triangle Setup – A complete defense against 1.d4
Katarzynę Tomę poznałem w czasie mojej pierwszej sesji Młodzieżowej Akademii Szachowej w Zakopanem w 1999 roku.
Była w mojej grupie szkoleniowej i dlatego miałem możliwość sprawdzenia jej umiejętności szachowych. Zrobiła pozytywne wrażenie. Według oceny dyrektora MASZ była obiecującą juniorką.
Potem poświęciła się studiom i szachy traktowała jako hobby. Obecnie Katarzyna Toma stała się szachistką – podróżniczką. Jeździ po świecie i bierze udział w różnych imprezach szachowych.
W dniach 5-13 lutego 2015 w Chittagong (Bangladesz) rozegrano arcymistrzowski turniej kołowy CJKS-Prime Distributions Group Grandmasters Chess Tournament 2015, w którym występiła nasza arcymistrzyni.
Witam!
Tym razem udało mi się porozmawiać z Mateuszem Bartlem – tuż po turnieju na Gibraltarze.
Pozdrawiam
//////////////////////////////////
W dniach 29 stycznia – 8 lutego odbył się Moskwie festiwal szachowy z udziałem ekipy z Polski.
W turnieju otwartym kobiet Karina Szczepkowska-Horowska zajęła 7 miejsce, w turnieju kołowym Anna Iwanow była także siódma. Natomiast Daniel Sadzikowski uplasował się w swojej grupie na 5 miejscu.
Dyskusja na temat istoty debiutów we współczesnych szachach trwa dalej na niwie prywatnej. Moi krytycy sięgają po różne argumenty, aby mnie przekonać, że nie mam racji. Według nich debiuty mają dopiero znaczenie na szczeblu Wojtaszka. Podobnie jak podane przeze mnie cytaty w dziale „Problemy szkoleniowe w polskich szachach” – to wypowiedzi zawodowców z czołówki światowej, bo na tym szczeblu debiuty odgrywają istotną rolę.
Na moje pytanie: To kiedy nasza młodzież ma studiować debiuty i opracować sobie indywidualny repertuar debiutowy, jest odpowiedź: Muszą najpierw nauczyć się szachów! Z tym zgadzam się, co dałem wyraz w temacie.
Ale jedno jest pewne, że debiutami trzeba się zająć bardzo szybko. Całe szczęście, że ten problem zrozumiał we właściwym czasie Radosław Wojtaszek, który obrał prawidłową drogę swojego rozwoju szachowego. Na „złość” wszystkim przeciwnikom debiutów w kraju – bardzo wcześnie zajął się właśnie początkową fazą partii i dzięki temu od lat jest liderem polskich szachów. Tylko dzięki tej wiedzy znalazł się w ekipie Ananda, który potrzebował właśnie eksperta od debiutów, a nie od końcówek.
W Panoramie Szachowej (luty 2004) na stronie 51 napisano o 17-letnim Wojtaszku: „Jego najsilniejszą stroną jest właśnie doskonała znajomość teorii debiutów”.
Żaden inny polski zawodnik nie osiągnął tej klasy gry, co Radosław Wojtaszek. Przyczyna tego jest banalna: Nasze kadry nie przywiązują większej uwagi otwarciom. W grze z silniejszymi od siebie przeciwnikami nasi arcymistrzowie przegrywają swoje pojedynki bardzo często już w fazie początkowej!
Ale temu negatywnemu zjawisku w polskich szachach sprzyjają od lat często sami trenerzy lub fachowcy w sferze szkolenia, dla których debiut jest jakimś złem koniecznym!
Gość w prywatnym liście do mnie napisał: Niemcy kupują Pana liczne książki, studiują podobno debiuty, bo tak Pan twierdzi i grają jeszcze gorzej niż nasi. Więc to żaden wzór. Na górze niemieckiego zespołu są Naiditsch, Baramidze, Fridman i poza Meyerem nikogo nie mają, przy całej solidności podchodzenia do szachów i studiowania debiutów.
Na moim blogu dyskutujemy przede wszystkim o problemach w polskich szachach, a nie niemieckich. Gość jednak mocno przesadził. Wymienieni Niemcy bardzo często wyprzedzali Polaków w turniejach. Są bardziej znani w szachowym świecie i są często – w porównaniu z naszymi arcymistrzami – zapraszani na silne turnieje kołowe. Arkadij Naiditsch ma obecnie niższy ranking od Radosława Wojtaszka, ale jest szachistą bardziej znanym. Ma większe sukcesy turniejowe od lidera polskich szachów. Drużyna Niemiec w 2011 roku zdobyła złoty medal w mistrzostwa Europy. Niemcy mają też sporo utalentowanej młodzieży, np. ostatnio na turnieju w Gibraltarze junior Dennis Wagner zajął 6 miejsce. Dla przypomnienia członek polskiej kadry Mateusz Bartel był 45.
Uwaga Gościa jest bardzo złośliwa i świadczy też o braku wiedzy na temat książek szachowych w języku niemieckim. Przypominam więc, że po II wojnie światowej książki debiutowe w Niemczech wydawali m.in.: Euwe, Karpow, Kasparow, Poługajewski, Tajmanow, Suetin, Adorjan, Szwesznikow, Nunn, Kindermann itd.
Mój zakres działania to poziom szkoły średniej. Natomiast dla szkoły wyższej pisze swe artykuły w zakresie teorii debiutów trener polskiej kadry narodowej Michał Krasenkow. Do tego dochodzą jego książki debiutowe w wersji elektronicznej.
Już od wielu lat spotykam się w Polsce z różnymi fałszywymi informacjami na mój temat. Kilka lat temu syn znanego działacza szachowego we Wrocławiu ogłosił teorię, że moje książki nie sprzedają się w Niemczech. Bzdura. Dalej wydaję o czym świadczy lista moich publikacji. W tej chwili w druku jest moja kolejna książka.
Od 1985 roku pracuję głównie dla największego wydawnictwa książek szachowych w strefie języka niemieckiego „Joachim Beyer Verlag”, które nabyło też prawa do wydawania starych tytułów. I tak na liście wydawnictwa są książki takich autorów: Lasker, Capablanca, Alechin, Euwe, Botwinnik, Smysłow, Karpow, Kasparow. W tym dostojnym gronie znalazło się również miejsce dla mistrza szachowego z Polski!
Ale to nie jest jedyny obszar mojej działalności publicystycznej. Nie wie o tym Gość (albo zapomniał), który napisał: „Tylko wydawcy niemieccy Pana znają”. Totalna bzdura! Dla przypomnienia: W kraju zna mnie Jerzy Moraś, szef firmy „Penelopa”, który wydał kilka moich książek. Moje publikacje książkowe ukazały się także w USA, Hiszpanii, Włoszech, Czechach i Holandii.
„Gra środkowa w dawnych latach, a nawet w latach 1950-70 stała na wyższym poziomie niż obecnie. Również i końcówki na niezrównoważonym materiale grano znacznie lepiej, niż to ma miejsce u współczesnych arcymistrzów, którzy w grze końcowej popełniają dziesiątki elementarnych błędów, niekiedy kilkakrotnie zmieniających rezultat w trakcie pojedynku”.
(Szachista, VI 2001)
[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]
[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]
Proponuję kandydatury wpisywać poniżej w komentarzach wraz z krótkim uzasadnieniem. Choć my – skromni czytelnicy tego bloga – nie jesteśmy uprawnieni do zgłaszania rzeczonych, to może jednak np. ktoś z pracowników biura PZSzach poprze nasze propozycje, po czym wniosek prześle na adres e-mail Wiceprezesa Zarządu d/s Międzynarodowych i Komunikacji oraz do Managera ds. Projektów Strategicznych.
Ostatnio otrzymałem znowu kilku zapytań odnoście kwestii studiowania debiutów. Ten temat poruszyłem niedawno. W tym odcinku pisałem, że trzeba najpierw przejść szkolenie elementarne. Dopiero potem można zająć się intensywnym treningiem w zakresie otwarć.
Przypominam, że jako trener zwracałem moim podopiecznym szczególną uwagę na znaczenie fazy debiutowej, która jest podstawą każdej partii i poprawnie rozegrana może gwarantować sukces nawet przeciwko silniejszym przeciwnikom. Podkreślałem istotę opracowania optymalnego repertuaru debiutowego, dopasowanego do stylu gry zawodnika.
W takim kierunku pracowałem m.in. z młodym Arkadijem Naiditschem w 1997 roku, obecnie zdecydowanym liderem niemieckich szachów. W latach 1999-2003 opiekowałem się poprzez internet Radosławem Wojtaszkiem, któremu przygotowywałem również materiały dotyczące jego repertuaru. Radek jest obecnie najsilniejszym szachistą w kraju.
Przypadek, czy tak należy rzeczywiście trenować? Nie jest żadną tajemnicą, że czołówka światowa pracuje głównie nad otwarciami, aby już w początkowej fazie gry uzyskać przewagę.
Bardzo dobrze, że najlepszy nasz zawodnik pojął już dawno ten ważny problem i główny nacisk kładzie w swej pracy samoszkoleniowej na dobre przygotowanie debiutowe. Tylko dzięki tej wiedzy znalazł się w ekipie Ananda, który potrzebował przecież znawców przedmiotu i tym samym dobrych analityków.
Mimo jasnych przykładów dotyczących współczesnego szkolenia w szachach, są nadal w Polsce zwolennicy teorii Capablanki, ogłoszonej około 100 lat temu.
Ten niebywały opór niektórych krajowych trenerów jest dla mnie niezrozumiały i pozbawiony wszelkiej logiki!
Cierpią na tym tylko nasze szachy wyczynowe! Przyjrzyjmy się ogólnym wynikom Polaków po II wojnie światowej.
Pierwszym zawodnikiem, który osiągnął dobry poziom europejski był wielokrotny mistrz Polski Włodzimierz Schmidt. Jednakże nasz arcymistrz był najsłabszym liderem krajów tzw. bloku demokratycznego.
Dla przypomnienia:
NRD – Uhlmann
Czechosłowacja – Pachman, Filip, Hort i Kavalek
Rumunia – Gheorghiu
Bułgaria – Bobocow i Radułow
Węgry – Szabo, Portisch, Ribli i Adorjan.
Dopiero w ostatnich latach pojawił się Radosław Wojtaszek, który powoli pchnie się do góry w hierarchii światowych szachów. Mamy obecnie tylko jednego obiecującego juniora: Jana Krzysztofa Dudę.
Czy to nie za mało za 70 lat funkcjonowania Polskiego Związku Szachowego? Jaka jest tego przyczyna? Nie mają Polacy naturalnych predyspozycji do uprawiania wyczynowego sportu szachowego, czy po prostu system szkolenia jest niewystarczający, aby wychować silnych zawodników?