Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

kw.
22

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

 

Dalszy ciąg wpisu: link.

W wysokonakładowym tygodniku rozbawiły mnie wypowiedzi pana Adama Dzwonkowskiego. Dowiedziałem się, że Duda gra w wielu ligach, np. w Bundeslidzie, przez co ma już takie doświadczenie jakby grał w reprezentacji Polski w piłce nożnej czy …w Realu Madryt (!).

Wydaje mi się, że gdyby grał z zawodnikami Top 10, w Tata A czy Norway Chess – to wtedy porównanie do Realu byłoby realne. A tak robi się czytelnikom wodę z mózgu i odstręcza sponsorów. Dalej czytam, że Duda na oczach Kasparowa rozgromił jego ucznia a ten tak się załamał, że już nie robi postępów. Hm, a kim jest ten tajemniczy uczeń, którego trenuje były mistrz świata? Tego w tekście nie ma. Okazuje się, że to Kayden Troff., który brał udział w grupowych sesjach Kasparov Chess Foundation. Poza tym Kasparow nie był na turnieju Tata 2014 dnia 24 stycznia, ale dzień później 25 stycznia: link. Być może wiceprezesowi zarządu d/s międzynarodowych oraz komunikacji chodziło o to, że Kasparow obserwował online grę swojego ucznia.

Dnia 24 stycznia podczas rundy nr 11, Duda grał z Kaydenem Troff: linkDnia 25 stycznia podczas rundy rundy nr 12 Duda grał z Zhao Xue: link. Dnia 26 stycznia podczas rundy nr 13, Duda grał z Etienne Goudriaan: link. Poza tym czy pojedynek był pogromem, który rozedrgał Amerykanina emocjonalnie?

Kasparowa nie było też na turnieju Sevan 2015: link.

Ciekawa jest też jego wypowiedź o PZSzach, która to organizacja ponoć wspiera szachistów aby skończyli studia wyższe. Czy to jest ich statutowym celem? Swoją drogą wydaje mi się, że PZSzach powinien kompleksowo wspierać wybitnych młodych polskich szachistów poprzez profesjonalne zaplecze trenersko-menadzerskie; tworzyć takie warunki do gry, klimat do rozwoju szachowego aby zawodnik osiągał maksymalne wyniki sportowe.

Młody szachista, który ma aspiracje i dąży do wyników sportowych – musi się temu sportowi poświecić całkowicie na pewien czas. Przychylam się tu do tezy pana Jerzego Konikowskiego, że po szkole średniej należy wybrać drogę i jeśli chce się być profesjonalnym szachistą, to należy dać sobie dwa lata podczas których osoba poświecą się całkowicie szachom. Jeśli po tym okresie nie ma zasadniczego progresu, sukcesów sportowych, nie ma wyników, to dalej gra sie amatorsko i idzie na studia. Łapanie dwóch srok za ogon czyli łączenie studiów i szachów na poziomie profesjonalnym nie przynosi rezultatów co wielokrotnie było udowodnione na tym blogu.

kw.
20

 

DSC_0244=300

(Fotografia opublikowana na ChessBase News)

Kontynuacja odcinka 6

Wiem z różnych przekazów z kraju, że ogólnie wypowiedź Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej w piśmie Polskiego Związku Szachowego „MAT (1-2016) odbiła się pozytywnym echem w naszym środowisku szachowym.

Dla mnie ta odważna ocena współpracy czołowej arcymistrzyni z trenerem kadry nie była żadnym zaskoczeniem. Od dawna przestrzegałem, że jeśli nie dokona się wymiany szkoleniowca kobiet, to skutki tego będą marne.

W ostatnim MACIE (2-2016) jest opublikowany wywiad z wiceprezesem PZSZach Adamem Dzwonkowskim. M.in. mówi: „Wypowiedź Kariny bardzo mnie zaskoczyła, gdyż do tej pory komunikat z kadry pań był taki, że nie mogą się obyć bez Marka Matlaka i Agnieszki Fornal… „

Dalej Adam Dzwonkowski: „Niestety, moja ocena szachów kobiecych jest taka, że stoją w miejscu i nie widzę kogoś, kto byłby zainteresowany zmianą tej sytuacji. Po prostu odcinamy kupony od klasy ciągle tych samych zawodniczek, a świat nam ucieka.”.

Gratulacje Panie Adamie! Odkrył Pan teraz pewną prawdę, o której ja już pisałem około 15 lat temu. A mój wniosek był taki: możliwie szybko zmienić trenera kadry, który swoim działaniem (np. opieranie się tylko na tych samych zawodniczkach i nie stworzenie odpowiedniej konkurencji z udziałem młodzieży, nieumiejętność opracowania repertuaru debiutowego zawodniczkom itd.) doprowadził do takiego stanu, że nie mamy żadnej szachistki światowego formatu i nie widać odpowiedniej klasy narybku. Renomowane turnieje kobiet odbywają się bez udziału naszych zawodniczek i ten stan będzie trwał jeszcze bardzo długo!

Jak to się dzieje, że Marek Matlak od 20 lat jest trenerem kadry kobiet? Może dlatego, że jest spokojną, miłą osobą i takie cechy nasze szachistki bardzo cenią?

Osobiście oceniłem kiedyś Marka według jego umiejętności organizacyjnych!

Moje doświadczenia ze współpracy z czołowym trenerem Polskiego Związku Szachowego: link.

 

kw.
17

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

 

 

#dominator czyli dwie sroki za ogon https://twitter.com/PZSzach. 12th Solving Euro Champ – gratulacje tylko albo się jest solverem i realizuje się własne ambicje sportowe albo szefem wyszkolenia PZSzach i kieruje się odpowiedzialnością za nałożone obowiązki.

Tu rodzi się pytanie – czym w ogóle zajmuje się szef wyszkolenia? Jakie ma zadania i kto egzekwuje ich wykonanie?

kw.
15

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

Film

Tematyczny link

kw.
15

W dniach 9-15 kwietnia w Abu Dhabi (ZEA) odbyły się Akademickie Mistrzostwa świata.

Skład polskiej ekipy:

WGM Klaudia Kulon (2306)

WIM Anna Warakomska (2288)

WGM Marta Bartel (2274)

IM Maciej Klekowski (2432)

IM Daniel Sadzikowski (2546)

Piotr Brodowski (2452)

Grzegorz Nasuta (2408)

Kacper Polok (2306)

Turniej zakończył się sukcesem Anny Warakomskiej, która zdobyła brązowy medal. Gratulacje!

Dokładne rezultaty:

Wyniki kobiet
Wyniki mężczyzn

Strona mistrzostw

Informacja na blogu

kw.
13

„Szachy to gra bezwzględna. Tak uważa Jan. W meczu koszykówki czy tenisa długo można odrobić nawet dużą różnicę punktów, w szachach źle rozegrany debiut, czyli 10–12 pierwszych posunięć, często kosztuje porażkę.

Dlatego te debiuty – choć nie tylko – analizują z trenerem Kamilem Miltoniem. Pracują po 5–6 godzin dziennie. Na zawodach trener w nocy rozgryza rywali, a rano przekazuje Jasiowi, co powinien grać.”

Czytaj dalej …link.

 

 

kw.
13

Kontynuacja odcinka 5

Zapewne wielką niespodzianką dla wielu osób (także dla mnie) był wywiad czołowej zawodniczki kraju Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej w piśmie Polskiego Związku Szachowego „MAT (1-2016).

Nasza arcymistrzyni dość krytycznie odniosła się do współpracy z wieloletnim trenerem kadry kobiet Markiem Matlakiem.

Przypominam, że pełni on tę funkcję od 20 lat i jest to, tak przypuszczam, ewenementem w skali światowej. Nie wyobrażam sobie, aby którakolwiek federacja (nie tylko szachowa) tak długo angażowała jedną osobę do tak ważnej funkcji.

Marek Matlak ma wspaniałą biografię trenera, co zostało uwidocznione w piśmie „MAT” (8-2015, strona 11). Jest tutaj rekordzistą nie do pokonania. Ale z drugiej strony doprowadził do takiego stanu szachy kobiet w Polsce, że ścisła kadra od lat nie zmienia swego oblicza i nie ma praktycznie zagrażającej jej konkurencji!

O tym, że trzeba dokonać wreszcie zmiany na tym stanowisku w celu wprowadzenia „świeżości”, piszę już od dawna. Karina Szczepkowska-Horowska w wywiadzie wyraźnie też mówi „…pan Marek już długo jest z nami …”. Właśnie, o wiele za długo!

Następnie co mnie zaszokowało, to że trener kadry męskiej i zarazem mąż konkurentki naszej młodej zawodniczki, Bartosz Soćko współpracuje z arcymistrzynią:

Gdy zaczęłam, pracować z Bartoszem Soćko i wprowadziłam nowy repertuar debiutowy, to już po dwóch turniejach z impetem przekroczyłam barierę rankingową 2400.   

Dalej Pani Karina mówi: „Zmieniliśmy repertuar debiutowy białymi całkowicie, czego efektem było m.in. drugie miejsce na Memoriale Radzikowskiej, wynik na II Lidze Seniorów (5 z 5) czy wynik na lidze chorwackiej-to wszystko dzięki nowemu repertuarowi!

Pocieszające jest to, że wreszcie nasze kadry pojęły, że bez dobrego repertuaru debiutowego nie ma co liczyć na większe sukcesy turniejowe. To też zrozumiał wreszcie Kacper Piorun, który w wywiadzie w piśmie „MAT” (6-2015) powiedział „..podreperowałem się trochę w debiutach, bo wcześniej miałem problemy z uzyskaniem przewagi, albo chociaż pozycji  do gry. Debiutowo czuję się teraz pewniej…”.

Okazuje się, że trener kadry kobiet nie jest w stanie opracować repertuaru debiutowego dla swojej podopiecznej. To jest chyba „Pięta Achillesowa” Marka Matlaka!

Przypominam, że już dawno pisałem w tekście „Gorzka Prawda” (Szachy-Chess 76/76 2002), że na mistrzostwach świata juniorów w Halle w 1992 roku zwróciłem mu  uwagę na to, że Iweta Radziewicz ma niewłaściwie dopasowany repertuar debiutowy do jej stylu gry.

W Magazynie Szachista (sierpień 2004) również pisałem o słabym przygotowaniu debiutowym naszych zawodniczek kadry, za co odpowiedzialny jest etatowy trener Polskiego Związku Szachowego mm. Marek Matlak.

Jaka jest więc rola trenera kadry? Karina Szczepkowska-Horowska: „Dodatkowo raz w miesiącu dostajemy, jako kadra, od pana Marka Matlaka zestaw zadań do rozwiązania…”.

Dalej: „Myślę, że w Polsce jest sporo arcymistrzów, którzy podjęliby się współpracy z nami i wnieśliby jakąś świeżość”.

Prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Delega powinien z tego wywiadu czołowej zawodniczki kraju wyciągnąć konkretne wnioski, aby nie było za późno…! 

Dla tych Internautów, którzy od niedawna zaglądają na ten blog i interesują się szachami wyczynowymi w Polsce, polecam także serię 1-16 „Odkrycie Włodzimierza Schmidta”.

Początek: link 1

 

 

 

kw.
12

Gość napisał: w załączonym filmie: link prezes Polskiego Związku Szachowego mówi o zastoju polskich szachów kobiecych. Tymczasem Paweł Suwarski twierdzi: linkże tylko dzięki wynikom drużynowym kobiet można starać się o dotacje sponsorów.

W czym jest więc problem …

/////////////////////////////////////

Tomasz Delega jest prawdopodobnie pierwszym prezesem PZSzach, który oficjalnie  wypowiedział się w tej kwestii i przyznał, że należy odmłodzić nasze szachy kobiece.

Mamy drużynę, ale nie mamy indywidualności. Monika Soćko od lat jest liderką polskich szachów kobiet, ale w czołówce światowej nigdy nie była, choć w pojedyńczych partiach potrafiła pokonać nawet mistrzynię świata.

O tych problemach pisałem kilkakrotnie w różnych publikacjach (także na tym blogu) i przestrzegałem, że wąska kadra trenerska i tym samym brak konkurencji doprowadzi tylko do stagnacji ogólnego poziomu wyszkolenia i sportowego w konkurencji kobiet (także mężczyzn).

Pisałem m.in. że mamy cztery zawodniczki i żadnego zaplecza. Do tego stanu doprowadziła polityka sportowa wieloletniego trenera reprezentacji, który opiera się od wielu lat na tych samych szachistkach.

Nie mamy zawodniczek, które miałyby szansę walki o czołowe miejsca w świecie w konkurencji indywidualnej.

Inne kraje włączają do swych reprezentacji młodzież, gdyż to jest najlepsza inwestycja gwarantująca rozwój szachów. A u nas ciągle opiera się kadry o weteranów i rankingi!

Tegoroczne mistrzostwa Polski w Poznaniu pokazały, że „stara gwardia” nadal dominuje w konkurencji kobiet.

Dla przypomnienia trochę lektury:

Link 1
Link 2

 

 

 

 

kw.
11

Młodzieżowa Akademia Szachowa – szkoła z tradycjami
Agnieszka Fornal-Urban i Marek Matlak (MAT 8-2015)

„Na przestrzeni wielu lat działalności szkoły system szkolenia był nadzorowany, koordynowany i dofinansowywany ze środków publicznych. Przechodził wiele przeobrażeń i modyfikacji. Wdrażano nowe rozwiązania, które miały na celu uczynić go bardziej skutecznym. Zmiany dotyczyły nie tylko ram programowych, metodyki prowadzenia szkolenia, ale również doboru kadry trenerskiej, doboru kandydatów i selekcji zawodników. Ponadto uwzględniano trendy rozwoju sportu szachowego na świecie i dostosowywano sposób nauczania do odbiorcy w różnym wieku” …

///////////////////////////////////////////////

Kontynuacja odcinka 163

Akademia Młodzieżowa w Wiśle: 3-11 sierpnia 2000 (4)

W części: link  wspomniałem o zajęciach z teorii debiutów na sesji MASZ w Wiśle.

Idea zaproszenia Lanki celem przeprowadzenia takich zajęć była na pewno dobrym pomysłem, ale zrealizowano to po amatorsku. Arcymistrz miał za zadanie przedstawienie repertuaru debiutowego białym kolorem. W wolnych chwilach kilka razy obserwowałem wykłady Lanki. Co najmniej połowa młodzieży nudziła się i nie wykazywała żadnej aktywności. Zapytałem się w przerwie kilka osób o powody. Okazało się, że nie wszystkich uczestników tych zajęć to interesowało, ponieważ grali swoje warianty i nie mieli zamiaru cokolwiek zmieniać w swoim repertuarze.

Moim zdaniem Lanka powinien najpierw przesłać dyskietkę ze swoimi wariantami i analizami Markowi Matlakowi. Dyskietka powinna być następnie skopiowana i wysłana wszystkim potencjalnym słuchaczom wykładów arcymistrza. W ten sposób byłby czas na przejrzenie tego materiału i młodzież miałaby możliwość wyboru najbardziej interesujących ich kwestii do wspólnych analiz, najlepiej w małych grupach. A tak część uczestników nie wykazywała żadnego zainteresowania na tych zajęciach.

Sam w wieloletniej pracy trenerskiej prowadzałem też szkolenia z teorii debiutów, ale było to połączenie wspólnych analiz z praktyką. Pokazałem to na sesji w Zakopanem i opisałem m.in. w tym odcinku. 

Zajęcia czysto teoretyczne, gdzie trener coś pokazuje na tablicy demonstracyjnej i podopieczni tylko słuchają, mają tę wadę, że można coś przeoczyć. Przekonała się o tym Agnieszka Matras na mistrzostwach świata juniorek w Goa w 2002 roku. Polka wybrała przeciwko obronie Caro-Kann wariant polecany przez Lankę. Młoda i nieznana Hinduska błyskawicznie odpowiedziała w krytycznym momencie i nasza mistrzyni międzynarodowa, zamiast przewagi debiutowej, musiała walczyć o wyrównanie. Propozycja Lanki okazała się zupełnie niepoprawna.

A swoją drogą podobne zajęcia w Wiśle mógłby przeprowadzić największy w kraju ekspert w kwestii teorii debiutów Włodzimierz Schmidt. Zamiast tego nasz arcymistrz zadowolił się rolą tłumacza.