Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

sie
02

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikacje tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

Trener koordynator z tajemniczą kartką, trenerzy i słuchacze.

sie
02

06

zr TV Obiektyw
Skoro warunki na lidze juniorskiej były takie złe – huczy o tym cały szachowy Internet – to może warto aby Dyrektor MASz a zarazem Prezes zarządu sanatorium Stomil w Rymanowie Zdroju, pani Agnieszka Fornal–Urban, juniorom zafundowała w swoim ośrodku profesjonalne warunki do rywalizacji szachowej oraz cyt „relaksujące masaże spa” i „dedykowany jadłospis”.

zr https://youtu.be/9CYKkqzfuo4

Namiary tel. 606691153 (w godz. 20:00–22:00)

zr http://pzszach.org.pl/akademia/node/51

sie
02

Z komentarzy na blogu „To już przekracza wszelkie granice. Przekręty przy podziale środków na szkolenie juniorów, przekręty przy ferowaniu wyroków dla uprzywilejowanych zawodników, przekręty przy przydziale i organizacji imprez – jak można poczytać na różnych listach dyskusyjnych (…). Czy jest jeszcze jakaś inna instytucja bardziej uwikłana w podejrzane działania niż PZSZACH? Czy nie ma nad tym żadnej kontroli?”

„Prawdziwe pieniądze zarabia się na tylko na drogich słomianych inwestycjach”

plakat

zr film „Miś”

sie
02

Prezes PZSzach ma ważniejsze sprawy niż zajmować się realnymi problemami polskich szachów, o których na tym blogu dyskutujemy.

Kontrowersyjne decyzje i bulwersujące sprawy budzą emocje społeczności szachowej; nie rodzą pozytywnej promocji naszej dyscypliny. Natomiast prezes PZSzach, na bazie swojej książki „Strategia 64 pól w biznesie”, prowadzi szkolenia biznesowe podczas których wykłada strategie oraz taktykę w szachach i biznesie, omawia konkurencje w szachach i biznesie, a także omawia zagadnienia takie jak: „negocjacje” z przeciwnikiem, blef, gre na ślepo, cechy dobrego planu, elastyczność w szachach i biznesie, plany awaryjne, monitorowanie ryzyka, praca w zespole, controlling, przyczyny porażki, źródła sukcesów, redefinicja celów, planowanie zmian w szachach i biznesie, i co istotne szkoli z tematu – wnioski na przyszłość.

 

[tu znajdował się logotyp PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikacje tutaj logotypu PZSzach]

[tu znajdowało się zdjęcie z facebook’a PZSzach, ale PZSzach nie zezwolił na publikację tutaj rzeczonego zdjęcia PZSzach]

sie
01

W dniach 22 lipca – 1 sierpnia odbył się tradycyjny turniej  „Poikovsky Karpov Tournament„ z udziałem naszego najlepszego arcymistrza Radosława Wojtaszka.

Strona turnieju

Końcowe wyniki

sie
01

[kontynuacja https://blog.konikowski.net/2016/08/01/z-zycia-pzszach-54/]

„(…) zawodnicy mieli poszanowanie życia społecznego i regulaminy PZSzach w dupie” zr http://kolokwium.blogspot.com

„Młodzież za skandaliczne schlanie się na zawodach rangi mistrzowskiej nie poniosła żadnej kary (poza karą formalną)”

zr psychologiaiszachy.blogspot.com/

sie
01

01oozr FB

„Polska drużynowym Mistrzem Europy IBCA! Na rundę przed końcem drużyna w składzie Marcin Tazbir, Marek Maćkowiak, Adam Czajkowski, Ryszard Suder, Tadeusz Żółtek zapewniła sobie złoty medal!” zr PZSzach.pl

GM Marcin Tazbir: „Jestem ślepy, mam na to papiery; (śmiech)” zr YT.com

Paweł Suwarski: „Osoba, która jest w stanie normalnie zobaczyć szachownice i figurki bez względu na rodzaj choroby oczu nie powinna rywalizować z niewidomymi” zr FB.com

IM Kallatroh: „Even though he is my teammate I have to say wtf. The regulations should be harder. He can see just fine.” zr chess.com

GM Mateusz Bartel: „He can see something, but saying „he can see just fine” is not even close to the truth.” zr chess.com

Piotr: „Niestety zawsze znajdą się tacy, którzy w 100% potrafią wykorzystać „niedoskonałe przepisy” na swoją korzyść”

zr https://blog.konikowski.net/2016/07/30/paradoksy-szachowe-179/

Gość: „Przepisy mają poważne luki i wykorzystują to cwaniacy”

zr https://blog.konikowski.net/2016/07/30/paradoksy-szachowe-179/

sie
01

Kontynuacja odcinka

„Zarząd PZSzach „przeoczył”: 2. Na wniosek ukaranego, kara może być częściowo darowana, obniżona lub zawieszona przez organ dyscyplinarny, który wydał orzeczenie lub przez organ nadrzędny, jedynie w przypadku spełnienia następujących warunków: a) ukarany odbył co najmniej połowę kary, b) w okresie dyskwalifikacji zachowanie ukaranego nie budziło zastrzeżeń”

zr http://kolokwium.blogspot.com

sie
01

Sz W-wa Klub 001

(Autor wspomnień z lewej strony)

Biografia szachowego samouka:

Urodziłem się na kresach (wówczas) zachodnich, tuż nad rzeczułką Pyszną i tuż przed samiutką wojną. A na Prośnie dla przypomnienia leżała granica.  Naszych dobrych sąsiadów – od pokoleń rodzina tam na saksy jeździła – licho podkusiło i pierwsze bomby drugiej wojny światowej zwalili na moją biedną grzywkę, ozdobę gołej jeszcze główki… Czarne Krzyże jeszcze przed wojną sfajdały moją ojcowiznę, a ja z przejęcia sfajdałem się w pieluchy. Mam porwała mnie w ramiona i na bosych nosagach przed Sztukasami uciekła. I mnie nie poroniła, ani mnie nie uroniła.

Bardzo wcześnie nauczyłem się czytać (obie moje babcie nie umiały pisać), bo w naszym podwórku mieszkała nauczycielka od tajnych kompletów. Gdy kończyły się te komplety, to ja stawałem się widomym znakiem postępu.

Podobnie wcześnie grać zacząłęm w szachy. Kątem w podwórku rezydował niemowa, który mnie uczył grać w szachy, a których ja jeszcze na oczy nie widziałem. W dniu Wyzwolenia ten niemowa zarzucił plecak na ramię, donośnym głosem powiedział „Zostańcie z Bogiem” a do mnie czystą polszczyzną dodał: „Amici sumus”.

Po drugiej stronie rogatki, na skaraju parku (który za Niemców nazywał się „Nur fur Deutsche”, znajdowała się stara cerkiew,  Tam po wojnie urządzono dom kultury. Sala widowiskowa dla gościnnie tutaj występujących artystów na parterze i świetlica na piętrze dla miejscowych szachistów. Jakie tam piętro… Był to pozoim chóru w tej świątyni, przerzucono stropy od ściany do ściany i w ten oto sposób powstała świetlica. Sekcją szachową dowodził tam red. Eugeniusz Cielecki, a stroną muzyczną kierownik tego DK Józef Jaskulski. I tym sposobem los szachistów harmonijnie współgrał z losem muzyków, a na odwrót nie bardzo, bo jakże tu dmuchać w drugą stronę.

Szachom zostałem wierny przez całe życie… Jak zostałem mistrzem mojego miasteczka, to wojsko mnie wybrało jako kandydata na mistrza. Grywałem jako reprezentant pułku od Kostrzynia i Słubic aż po Komorów, a nakońcu wylądowałem w Komendzie Garnizonu, wśród kolegów – elewów z mojego rocznika. Mistrzem tam nie mogłem zostać, więc nad ranem puścili mnie wolno.

Po wojsku z biegiem Nysy i Odry docelowo wylądowałem na pochylni w Szczecinie, uprzednio jednak zdobyłem tytuł mistzra Gryfii. W wolnych chwilach potykałem się na szachownicy w klubie PTTK przy Placu Lotników czy nawet Grunwaldzkim. Przegrałem tam partię sromotnie (pół wieku temu) i na pocieszenie usłyszałem: z byle kim Pan nie przegrał. Profesor Laure jestem. Pewnie uczył się Pan z moich książek. Jak nie upaść na kolana przed takim Partnerem, prawdziwym mistrzem przecież.

I tak już mi szło (albo raczej nie szło) od mistrza do mistrza. Mistrz Makarczyk z Łodzi, Mistrz Plater z Warszawy, Mistrz Śliwa z Krakowa… A  nie chwalący się pobiła mnie także niejedna Mistrzyni  (Pani Brustman i Pani Ereńska…).
I Ostrzyli sobie na mnie zęby i pióra redaktorzy Czesław Krulisch i  Jacek Żemantowski, a w memoriale Gawlikowskiego (w części dla amatorów) miałem pewne miejsce pod koniec drugiej setki. Tam toczyłem boje z przyszłym Mistrzem Europy (gdy ledwie swoją obecność nad stołem swoją grzywką zaznaczał). W pierwszym roku jego startów pewnie wygrałem (tylko z nim), w drugim roku z trudem zremisowałem a w trzecim roku sromotnie przegrałem. Tata przyszłego mistrza – a mój znajomy z PZSzach nie mógł wyjść z podziwu. A to właśnie ja odkryłem przyszłego mistrza. I na tym moja droga odkrywcy na 64 polach się zakończyłą. Trochę wyżej poszedłem w szachach zaocznych, ale to już jest całkiem inna historia.

Adam Frysiak