Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

mar
16


mar
13

Kontynuacja odcinka 20



Dortmund 1985. Jerzy Konikowski, Małgorzata Wiese i Hanna Ereńska-Radzewska (obecnie Barlo).

Dortmund 1988. Włodzimierz Schmidt, Hanna Ereńska-Radzewska (obecnie Barlo) i Jerzy Konikowski.

W odcinku 5 przedrukowałem mój artykuł o olimpiadzie na Malcie z miesięcznika SZACHY(3-1981).

Krótko przypomnę jeszcze indywidualne wyniki naszych zawodniczek.

1 szachownica: Hanna Ereńska-Radzewska 9 z 13 (indywidualnie brązowy medal)

Aktualna mistrzyni Polski – w konfrontacji z czołówką świata – znakomicie wytrzymała ciężar pierwszej szachownicy. Wynik 9 z 13 partii był wielkim osiągnięciem Hani!

2 szachownica: Grażyna Szmacińska 3 z 7

Grażyna była bez formy, ale to może się każdemu przydarzyć. Jednakże walczyła w każdej partii bardzo ambitnie!

2-3 szachownica: Małgorzata Wiese 6.5 z 11

Małgosia grała większość partii na drugiej szachownicy i to czarnym kolorem. Uzyskała świetny rezultat!

szachownica rezerwowa: Agnieszka Brustman 8 z 11 (indywidualnie srebrny medal).

Najmłodsza zawodniczka w drużynie grała rewelacyjnie i uzyskała fantastyczny wynik. Nie pomyliłem się w swojej ocenie, że warto postawić na młodość!

Zwycięski mecz 3-0 w 11 rundzie z RFN. Od lewej: Hanna Ereńska-Radzewska, Grażyna Szmacińska oraz Małgorzata Wiese.

Hania odniosła w tym meczu cenne zwycięstwo z wysoko notowaną w świecie Giselą Fischdick. Niemka po tej partii była w szoku i długo nie mogła pojąć, co się stało.

Proponuję obejrzeć ciekawy pojedynek naszej medalistki:

Olimpiada na Malcie umocniła mnie w przekonaniu, że trzeba mieć swoje zdanie i nie dać się sobą sterować. Moja dewiza życiowa do dnia dzisiejszego brzmi:

Rola trenera nie jest łatwa. Pod warunkiem, że podejmuje samodzielnie decyzje i nie daje sobą manipulować przez działaczy i zawodników. A są tacy, którzy dla „świętego spokoju” wolą się nie narażać i akceptują wszelkie dogodne dla siebie rozwiązania.

 

mar
10

link

mar
08

link

link

„Bardzo ważny czynnik to element stresu. Stres wpływa na to że mózg zaczyna się mylić. Człowiek jest w stanie wytrzymać 20 lat napięcia szachowego, rywalizacji; potem coraz gorzej sobie radzi”. link

mar
05

Kontynuacja odcinka 18

Zdobywcy złotego medalu na III Olimpiadzie Szachowej (Hamburg, 1930). Od lewej: Paulin Frydman, Ksawery (Savielly) Tartakower, ?, Akiba Rubinstein, Kazimierz Makarczyk, Dawid Przepiórka, Marian Wróbel. Źródło fotografii: NAC

Zdobywcy brązowego medalu na VI Olimpiadzie Szachowej (Warszawa, 1935). Od lewej: Paulin Frydman, Henryk Friedman, Ksawery (Savielly) Tartakower, Mieczysław (Miguel) Najdorf, Kazimierz Makarczyk. Źródło fotografii: NAC

—-

Miałem to szczęście, że poznałem osobiście jednego członka „bombowej drużyny“. Był nim Kazimierz Makarczyk.

Najpierw zobaczyłem sławnego mistrza na festiwalu z Augustowie. Potem na zgrupowaniu kadry juniorów w Spale (29.12.1965-5.01.1966).

Zaraz po meczu Polska-Węgry w Łodzi udaliśmy się do pobliskiej Spały na obóz szkoleniowy. Uczestnicy: Górski, Gralka, Jakubiec, Ledwoń, Lewi, Konikowski, Rapcewicz i Steczkowski. Zakwaterowani byliśmy w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich wraz z kadrą lekkoatletów.

Roboczy dzień przedstawiał się następująco: 7.00 pobudka i następnie zaprawa poranna, 7.30 śniadanie (stołówka była oddalona od miejsca zamieszkania o około 1 km), po śniadaniu były zajęcia do 13.30. Obiad był o godzinie 14.00 i potem był czas wolny.

Kazimierz Makarczyk ćwiczył końcówki i pokazywał nam na jednej szachownicy pionkówki z książki Szulcego, które ja osobiście dobrze znałem. Wszyscy siedzieliśmy wkoło wykładowcy i patrzyliśmy na ruchy pokazywane przez mistrza. Aktywność uczestników nie była zatem zbyt wielka. Mnie udało się kilka razy ożywić zajęcia, zadając pytania w różnych kwestiach. Jeden przypadek opisałem w mojej książce „Szybki kurs końcówek” (strona 83).

////////////////////////////////

Próbowałem nakłonić sędziwego mistrza do wspomnień z olimpiady w Hamburgu i spotkań z Akibą Rubinsteinem oraz Sawiellym Tartakowerem. Ale Makarczyk niewiele powiedział. O Rubisteine tylko tyle, że był spokojnym człowiekiem, mało mówił, ale odpowiadał na wszelkie pytania i chętnie analizował partie oraz różne pozycje. Miało się wrażenie, że żył wyłącznie w swoim szachowym świecie!

////////////////////////////////

Dla przypomnienia książka o „starych mistrzach”.

 

 

 

mar
05

link
Zbigniew Pakleza: „Łukasz Turlej broni Patrycji. Dla wszystkich szachistów sprawa jest oczywista. Zdziwiłem się, że dla wiceprezesa FIDE ta sprawa oczywista już nie była. FIDE walczy z oszustwami; zdziwiło mnie że wziął w obronę Patrycję. Wiceprezesów jest kilkudziesięciu i może żadna odpowiedzialność za tym nie stoi. Nie wygląda to dobrze, że zawodniczka takiej obrony się doczekała. Dla kogoś kto w szachach siedzi – sytuacja jest jasna. PZSzach wydał jedyną słuszną decyzję; niejednogłośnie niestety, choć sytuacja jest oczywista. A pełnomocnik Patrycji (Paweł Dziubiński -przyp.red.) kiedyś został z turnieju wyrzucony przez znanego i cenionego sędziego Witalisa Sapisa. Śmieszne, że po drugiej stronie zebrała się taka ekipa”. link
link
link
link

link
link
link
link
link
link
link
link