Archiwum kategorii ‘Szachy w Polsce’

maj
17

Kontynuacja odcinka 119

Gość napisał:

W artykule na stronie Polskiego Związku Szachowego

znalazłem taki informację:

W ostatnich latach polskie szachy przeżywają prawdziwy renesans, błyskawicznie rośnie ich popularność. Liczba zarejestrowanych zawodników przekroczyła 90 tysięcy osób. Istnieje ponad 400 działających klubów szachowych. Nasi najlepsi zawodnicy, nawiązując do tradycji z lat 20. i 30. XX wieku, ponownie znaleźli się w ścisłej światowej czołówce. Trafiają na pierwsze strony prasy, mówi się o nich w gorących newsach.

Oraz w tekście

Dziś Polska jest potęgą światową w szachach. Na wysokie miejsca w rankingu FIDE nasi szachiści ciężko sobie zapracowali. Mamy 55 arcymistrzów (tytuł nadawany szachistom przez Międzynarodową Federację Szachową za wyniki sportowe) i 20 arcymistrzyń, z których Monika Soćko jako jedyna polska szachistka ma podwójny tytuł arcymistrza i arcymistrzyni szachowej. Jan-Krzysztof Duda zajmuje wysoką 22. pozycję w światowym rankingu najlepszych szachistów, a Radosław Wojtaszek uplasował się na 43. pozycji. Monika Soćko w tym elitarnym klubie zajmuje 45. miejsce. W generalnym zestawieniu na 100 najlepszych szachistów i najlepszych szachistek mamy 2 Polaków i 4 Polki. W ciągu ostatnich 20 lat polscy szachiści zdobyli ponad 150 medali na imprezach szachowych rangi mistrzowskiej, a juniorzy – adepci Akademii Szachowej w latach 2012-2019 w imprezach rangi mistrzowskiej zdobyli ponad 160 medali.

///////////////////////////

A jak to wygląda w  Niemczech?

Najnowsze dane znalazłem w Internecie:

86.300 zarejestrowanych w 2330 klubach członków.

93 zawodników legitymuje się tytułem arcymistrza oraz 260 mistrza międzynarodowego.

21 zawodniczek posiada GM oraz 39 IM.

Inne informacje można bez problemy znaleźć w Internecie.

maj
14

Kontynuacja odcinka 204

Niestety sprawdziła się zapowiedź Krzysztofa Pytla. Dla przypomnienia:

Węgrzy są  bardzo silni w debiucie i jeśli tę fazę gry przejdziemy pomyślnie, to mamy szanse na pozytywne wyniki.

W początkowym stadium gry rzeczywiście nie mieliśmy praktycznie wiele do powiedzenia i oba mecze przegraliśmy wysoko:

I runda 6.5-3.5

II runda 6-4

Pamiętam, że w pierwszej partii Steczkowski na 10 szachownicy dość szybko wygrał z Forro, gdyż przeciwnik wpadł mu w wariant. To był pouczający przykład na temat znaczenia otwarć w szachach.

Natomiast nasi liderzy przegrali swoje pojedynki: Lewi z Tompą oraz Pytel z Nagy.

Ja też zawiodłem, ale mój przeciwnik był bardzo silny i miał za sobą już wiele rozegranych partii z arcymistrzami.

W pierwszym pojedynku graliśmy 1.e4 e5 2.Sf3 Sc6 3.Gc4 Sf6 4.d4 exd4 5.e5 i teraz Węgier zaskoczył mnie odpowiedzią 5…Sg4. To był poboczny wariant, którego nie znałem. Nie był on analizowany w książce Keresa Teoria debiutów szachowych, część 1 (Warszawa 1954), z której przygotowywałem swój repertuar.

Aby wyjść jako tako z debiutu, straciłem na to wiele czasu. W rezultacie przekroczyłem czas w złożonej pozycji. W moich notatkach z tamtego wydarzenia mam uwagę: przekroczyłem czas w wygranej pozycji. To nie jest tak zupełnie zgodne z prawdą. Końcowa pozycja była bardzo skomplikowana i przeciwnik tylko jedynymi ruchami mógł w najlepszym wariancie się uratować na remis.

To była chyba jedyna sytuacja (w klasycznych szachach) w moim życiu, w której nie zmieściłem się w limicie czasowym. Jak do tego doszło? W tym czasie ogólnie stosowano u nas zegary polskie, w których kontrolna strzałka opadała po 5 minutach. W Łodzi graliśmy na zegarach niemieckich z NRD GARDE, które na zakończeniu strzałki miały kółka. To sprawiało optyczne wrażenie, że jest jeszcze około półtora minuty do kontroli czasu. Grałem nim po raz pierwszy i nie przyjrzałem mu dokładnie. Ten błąd kosztował mnie stratę punktu!

W drugiej partii wybrałem Wariant archangielski w partii hiszpańskiej, który w tym czasie był dopiero w fazie głębszych badań teoretycznych i praktycznych. Publikacje na ten temat były bardzo skąpe. Sam tworzyłem też swoją teorię. Przeciwnik w pewnym momencie zastosował rzadki wariant, który znałem pobieżnie. W krytycznym momencie popełniłem błąd i przegrałem. Ten wypadek uświadomił mnie, że mam jeszcze duże braki teoretyczne.

W tym okresie zajmowałem się intensywnie kompozycją szachową, co kosztowało mnie wiele czasu. Odnosiłem w tej dziedzinie sukcesy w konkursach międzynarodowych, co mnie mocno dopingowało. Ale na tym ucierpiała gra praktyczna.

Dlatego już później w swej pracy trenerskiej zwracałem na to uwagę, że trzeba skoncentrować się na jednej konkurencji, jeśli zamierza się odnosić znaczące sukcesy!

Po meczu postanowiłem zająć się dokładniej tym wariantem, co przyniosło mi w rezultacie sporo zwycięstw. Swoje doświadczenia opisałem potem w dwóch książkach:

Więcej informacji

   Więcej informacji

cdn

maj
12

link

maj
11

Kontynuacja odcinka 203

Na początku grudnia 1965 r. otrzymałem powołanie na mecz juniorów z Węgrami i następnie obóz kadry w Spale.

Zdziwiłem się kolejnością imprez. Moim zdaniem najpierw należało przeprowadzić przygotowanie do spotkania z tak silną drużyną, czyli zgrupowanie i dopiero potem mecz.

Ówczesny wiceprezes Polskiego Związku Szachowego d/s wyszkolenia Stefan Witkowski miał swoją koncepcję. Trzeba było zatem samemu przygotować się do tego ważnego spotkania. Korzystałem z posiadanych miesięczników „Szachy” oraz materiałów radzieckich.

Nie było tego wiele, ale ich analiza dała mi pewien obraz pozycji szachów węgierskich w świecie. To była potęga w porównaniu z  naszymi osiągnięciami! Zdziwiłem się, że tak mały kraj ma tyle znakomitych szachistek i szachistów.

Impreza odbyła się w dniach 26-30.12.1965 r. w Łodzi. Graliśmy w Pałacu Sportowym i tam byliśmy też zakwaterowani.

Na pierwszym spotkaniu roboczym Stefan Witkowski omówił skład gości. Ostrzegł nas, że są to bardzo silni przeciwnicy. Krzysztof Pytel, który już grał wcześniej z mistrzami węgierskimi, podzielił się ze swoimi doświadczeniami.

Węgrzy są  bardzo silni w debiucie i jeśli tę fazę gry przejdziemy pomyślnie, to mamy szanse na pozytywne wyniki.

Graliśmy w 10-osobowych składach. Mnie wystawiono na trzeciej szachownicy przeciwko Andrasowi Adorjanowi (wtedy nazywał się Jocha), który w przyszłości zaliczał się do ścisłej czołówki świata.

Moja wizytówka z meczu.

cdn

maj
10

Kontynuacja odcinka 91

Radosław Jedynak: szachy kojarzą się z inteligencją

Obecnemu na sesji Młodzieżowej Szachowej Akademii PZSzach w Zakopanem (1999) prezesowi Jackowi Żemantowskiemu przedstawiłem moją ideę:

Aby trening wirtualny mógł zostać przeprowa­dzony, muszą być oczywiście spełnione pewne wy­magania. Przede wszystkim każdy z uczestników szkolenia musi mieć odpowiedniej klasy komputer i możliwość połączenia z Internetem. Wtedy nie było skype i dlatego konieczne było posiadanie odpowiedniego progra­mu, za pomocą którego można wysyłać i odbierać materiały do treningu. W tym czasie idealny do tego był niemiecki program Chess Base.

Opracowanie repertuaru debiutowego

Trener zleca swojej grupie zbadanie jakiegoś wa­riantu debiutowego. Podopieczni opracowują go, wykorzystując bazę dostępnych materiałów. Prze­prowadzają analizę krytycznych pozycji i dokonują końcowej oceny. Trener sprawdza otrzymane potem analizy i wystawia oceny. W ten sposób można przy­gotować lub wzbogacić o nowe elementy indywidu­alny repertuar debiutowy swych podopiecznych. Trener pomaga w zebraniu tematycznych materiałów, wzorcowych partii, analiz arcymistrzów itd. Po­maga w wyborze wariantów lub debiutów. Udziela praktycznych rad, proponuje nowe rozwiązania itd.

Rozwiązywanie testów

Trener przygotowuje serię ćwiczeń w zakresie gry środkowej i końcowej. Zadaniem podopiecznych jest rozwiązanie testów w żądanym terminie, udzie­lenie odpowiedzi na dodatkowe pytania trenera itd. Następnie trener powinien podsumować przeprowadzone ćwiczenia i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Uczniowie, którzy w sposób niedostateczny opra­cowali te tematy, powinni otrzymać nowe zadania.

Analiza partii

Uczestnicy szkolenia otrzymują do skomentowa­nia jakąś interesującą partię. W zależności od siły gry, trener może zadać dodatkowe pytania, które będą pomocne w rozwiązaniu istotnych problemów tkwiących w analizowanej partii. Po otrzymaniu komentarzy od swych podopiecznych, trener spraw­dza analizy, porównuje ze swoimi notatkami i doko­nuje następnie końcowej oceny. Analogiczne ćwi­czenia można przeprowadzać z własnymi partiami. Obowiązkiem każdego uczestnika szkolenia jest nadesłanie trenerowi rozegranych partii z własnymi uwagami i analizami. Następnie trener po ich sprawdzeniu dzieli się z podopiecznymi swymi spo­strzeżeniami.

Trening praktyczny

Zawodnicy rozgrywają z trenerem partie trenin­gowe. Mogą to być także partie tematyczne lub za­czynające się od jakieś ciekawej pozycji z gry środ­kowej, czy nawet końcowej. W rachubę wchodzą także partie konsultacyjne.

Materiały szkoleniowe

Trener opracowuje materiały szkoleniowe według własnego uznania lub na indywidualne życzenie podopiecznych. Zakres tematyczny powinien odpowiadać poziomowi wiedzy i gry uczestników szkolenia.

///////////////////////////////////////////////////////////

Moja główna myśl była następująca: Trening poprzez Internet jest znako­mitą formą szkolenia, którą warto rozpowszechnić. Dzięki tej metodzie można dotrzeć do utalentowanej młodzieży, która żyje z dala od głównych ośrodków szachowych i praktycznie nie ma możliwości częstego kontaktu z doświadczo­nym trenerem.

Wirtualne szkolenie może wnieść wiele nowych impulsów w pracy szkoleniowej, zmobilizować trenerów do oryginalnych doświadczeń i tym samym być bodźcem do podniesienia ogólnego poziomu szachów w Polsce.

Mimo pozytywnych aspek­tów wirtualnego szkolenia należy przestrzec przed elimi­nowaniem bezpośrednich kontaktów szkoleniowców z podopiecznymi. Wydaje się, że te dwie formy szkolenia powinny iść w parze.

///////////////////////////////////////////////////////////

Prezesowi ten pomysł bardzo się spodobał, ale poinformował mnie, że mam to przedstawić jego następcy, gdyż sam nie ma zamiaru już startować w następnych wyborach.

Natomiast obecni trenerzy nie przejawili żadnego zainteresowania moją propozycją. Nie przejmując się ich obojętnością, rozpocząłem moją współpracę z Radosławem Wojtaszkiem.

Ten temat pt Komputer w  życiu szachisty i szkoleniowca przedstawiłem w obszernym wymiarze w książce Wybrane zagadnienia teorii i prakyki szachowej (Polski Związek Szachowy, 2002)

Prezes Polskiego Związku Szachowego Jacek Żemantowski w otoczeniu trenerów w czasie sesji MASZ w Zakopanem w 1999 r.