Archiwum kategorii ‘Sylwetki’

cze
12

Kamsky-wins-in-Mainz-300x254

40 lat temu urodził się Gata Kamski, obecnie czołowy szachista na świecie.

Ciekawa partia (Kramnik)

 

cze
10

bondarevsky

101 lat temu urodził się Igor Bondarewski, czołowy szachista świata w latach 50, trener, teoretyk.

Ciekawa partia (Panow)

 

 

cze
08

NPG x87303; Nigel Short by Steve Speller

49 lat temu urodził się Nigel Short, czołowy szachista świata na przełomie wieków.

Ciekawa partia (Kasparow)

 

cze
07

Ponurym paradoksem jest to, że w kilka dni po sfałszowaniu wyborów do parlamentu EU mają się odbyć obchody 25-tej rocznicy innych niesławnych wyborów, tych z 4 czerwca 1989 r. Były one wtedy reklamowane jako wyraz demokracji, co jest wierutną bajką, albowiem były to wybory tylko częściowo wolne z góry stalonymi limitami miejsc poselskich: aż 65% dla PZPR, ZSL i SLD, a dla opozycji tylko 35%. Każdy przyzna, że była to kpina z demokracji, choć w mediach określa się je jako wolne. Mimo że w wyborach wzięło udział tylko 62% uprawnionych (a należało je zbojkotować i domagać się jednak wolnych wyborów) opozycja odniosła ogromny sukces: do Sejmu wprowadziła 160 przedstawicieli, a do Senatu 92. Wybory „częściowo wolne” były konceptem godnym ustaleń Magdalenki i” republiki okrągłego stołu”, która miała tupet ogłosić się…IIIRP, choć jest prolongatą PRL-u jako PRL-bis.

Ten stan rzeczy trwa do dzisiaj, a ustalenia z Magdalenki paraliżują reformę państwa. Żyjemy więc w tej „republice okrągłego stołu”, po 10 kwietnia 2010 r. zdegradowanej jeszcze do rangi „republiczki smoleńskiej”. Nie naród jest suwerenem, ale układ post-komunistyczny. Wbrew słowom pewnej aktorki wybory 4 czerwca 1989 r. nie oznaczały końca komunizmu w Polsce. Były zaledwie jednym z elementów przegrupowań sił reżimu, PZPR i jej przybudówek. Nastąpiło także przetasowanie nomenklatury i przejściowe „uśpienie” jej działań oficjalnych na rzecz manewrów ukrytych. Jednocześnie komuniści – w ciągu jednej nocy – stali się właścicielami spółek. Cudowne to uwłaszczenie im nie wystarczyło: ruszyła niekontrolowana grabież majątku państwa, poczynając od głośnej afery FOZZ, matki wszystkich afer. Ba, znamy to prawie na pamięć, ale właśnie tę prawdę oficjalne media tuszują jak mogą, szczególnie z okazji rocznic. Farsa wyborcza 4 czerwca 1989 r. Była wstępem do kolejnych niedemokratycznych elekcji jak „wybór” Jaruzelskiego na prezydenta IIIRP, który właściwie był nominacją w Zgromadzeniu Narodowym ( ta nazwa też jest farsą), a mimo głosowania (generał uzyskał prezydenturę stosunkiem głosów 270:233 przy 34 wstrzymujących się od!) parodię tej elekcji pogłębiał brak kontrkandydata. Towarzysz generał – rozzuchwalony sukcesem – w dwa tygodnie potem proponował w Sejmie kandydaturę gen.Kiszczaka na…premiera! Byłby to sprawdzony tandem czyli agent Wolski ze swoim specem od brudnej roboty, tandem holowany przez władców Kremla. Jaruzelski nie zostałby prezydentem, gdyby nie natrętna i energiczna kampania Adama Michnika, który  artykułem „Wasz prezydent – nasz premier” przemycał dubeltowe kłamstwo, bo i premier Mazowiecki był „wasz”: zaczynał karierę w r.1952 jako stalinowski agitator i współautor książki „Wróg pozostał ten sam”, a również redagował „Wrocławski Tygodnik Katolików”, gadzinówkę inspirowaną przez sowiecki wywiad… A w r.1953 oczerniał w tym piśmie biskupa Kaczmarka!

Pozorna metamorfoza Mazowieckiego w latach 70-80 była teatrzykiem dla naiwnych, podobnie jak dysydenckie wyczyny Michnika zakończone powrotem do pełnego poparcia „ojców chrzestnych” IIIRP, którzy nagle stali się ludźmi honoru! A „Gazeta Wyborcza” stała się bastionem „resortowych dzieci” – inaczej mówiąc czerwonych dynastii, te zaś stanowią rdzeń IIIRP, państwa dla elit, a nie dla obywateli. A wszystko zaczęło się tak niewinnie – okrągły stół i wybory „kontraktowe”…Dzisiaj jest to nawet państwo protegujące morderców żołnierzy wyklętych, a skazujące studentów za protesty przeciw wykładom „profesora-majora KBW”! Niewątpliwie jest to PRL-bis ze stalinowską skazą, a także „kraj absurdów” jak to celnie opisał ekonomista Janusz Szewczak oraz „gnojówka” (afery i korupcja) jak o IIIRP mówił Marek Nowakowski. Nie warto było głosować 4 czerwca 1989 r., dopiero teraz wybory mają sens, tylko trzeba patrzeć na ręce panom od serwerów. Działa też „sekta dwukrzyżykowców” –  opisana na portalu naszeblogi.pl, jej adepci fałszują wynik wyborów stawiając drugi krzyżyk na kartach oddanych na PiS, co automatycznie unieważnia poprawnie wrzucony do urny głos. Proste? Sfilmowano też panów z komisji wynoszących worki z głosami, bez protokołu. A z czasem odkryjemy więcej takich manipulacji. Tymczasem jednak Platforma O(ligarchów) płynie do przodu, wygrywając rzekomo o włos. O włos Michnika? Bo to on przecież jest medialnym patronem układu. W wieku XIX-tym John Stuart Mill pisał o „ true and false democracy”, gdyby zmartwychwstał (pochowany w Avignon), byłby bardzo zaskoczony nowoczesną praktyką wyborów.

Wykładnikiem demokracji są też suwerenne sądy, natomiast w IIIRP działają one „na telefon” układu rządzącego, co sygnalizowano wielokrotnie, nie tylko w sprawie Wyszkowskiego. Ostatnim przypadkiem jest właśnie skandaliczny wyrok skazujący studentów na areszt do 30 dni i grzywny w wysokości do 5 tysięcy złotych za buczenie, gwizdanie i wykrzykiwanie haseł przed wykładem profesora-majora KBW Baumana. Apel o represje wobec studentów padł z ust prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, który nazwał studentów…”hołotą, której nie będzie tolerował”. Słowa to haniebne, bo jeśli protest studencki jest dziełem „hołoty”, to jak nazwać zbrodniczą przeszłość majora KBW? Nadal promowanego przez środowisko „Gazety Wyborczej”. A warto też przypomnieć wykład prof.Bortkiewicza w Poznaniu, zakłócony przez nieustalonych dobrze sprawców, którzy demolowali salę. Tu nie wyciągnięto żadnych konsekwencji, bo prof. Bortkiewicz jest wrogiem dla układu i GW! Akcja tych łobuzów (nikt ich nie nazwał hołotą!) przypomina represje wobec profesorów w maoistowskich Chinach, gdzie posuwano się do aktów fizycznej przemocy. A ostatnio Michnik obraził prof.Legutko (filar opozycji jak Bortkiewicz lub Zybertowicz) w sposób tak wulgarny, że represje wobec prof. Tatarkiewicza w r.1950 wydają się szczytem elegancji, bowiem w liście otwartym ośmiu studentów filozofii (z legitymacjami PZPR i z właściwym rodowodem) oskarżało go tylko o „wystąpienia wrogie budującej socjalizm Polsce”. Po latach sygnatariusze tego haniebnego listu sami uznali swoje zarzuty wobec Tatarkiewicza za „groźne i koszmarne bzdury”. Niestety, podobnej ekspiacji nie oczekuję ze strony Michnika, jednego z ojców chrzestnych PRL-bis. Musi iść w zaparte, nie może oddać reduty GW, stojącej na straży republiki okrągłego stołu i zakalca z Magdalenki.

Marek Baterowicz

 

cze
07

phprGMoet

71 lat temu urodził się Gennadi Sosonko, szachista wyróżniający się na świecie w latach 70-80, trener, autor książek.

Ciekawa partia (Torre)

 

cze
04

DariuszSwiercz

20 lat temu urodził się Dariusz Świercz, obecnie czołowy szachista w Polsce.

Ciekawa partia (Vachier-Lagrave)

 

cze
02

salov_valery_160

50 lat temu urodził się Walerij Sałow, czołowy szachista świata w latach 90.

Ciekawa partia (Karpow)

 

maj
31

         Nowy film Anity Gargas ( scenariusz i reżyseria) jest kontynuacją analiz rozpoczętych w „Anatomii upadku” z 2012 r., a także w filmie „10.04.2010” , nakręconym niedługo po katastrofie, która niewątpliwie była efektem zamachu. Druga część „Anatomii upadku” (gotowa w lutym br.) dotarła na antypody niedawno, a 11 maja oglądaliśmy ją w Klubie Polskim w Ashfield (Sydney) z inicjatywy Związku Więźniów Politycznych Stanu Wojennego. Film rozpoczyna relacja Artura Wosztyla, dowódcy Jaka lądującego przed katastrofą, a następnie przypomnienie, że już na początku śledztwo zostało zmanipulowane stronniczą decyzją prokuratury, która z góry wykluczała hipotezę o udziale osób trzecich! Tym samym – po tak arbitralnym wykluczeniu zamachu – śledztwo nie było prowadzone w szerokim zakresie, było od razu sterowane przez organy zależne od służb mających oczywisty interes (motyw) w ewentualnym zorganizowaniu zamachu. I to jest sprawa wręcz niewyobrażalna w obiektywnym, rzetelnym podejściu do śledztwa. Zostało ono na samym wstępie sfabrykowane, bo przecież amputacja czynności śledztwa, mających badać okoliczności, które mogą wskazywać na zamach, jest oczywistym …zamachem na śledztwo! A zostało ono zawężone do szukania winy tylko po polskiej stronie, podług rosyjskiej instrukcji o …”winie pilota”, który właśnie nie zamierzał w końcu lądować, lecz jego komendę – „Odchodzimy!” – komisja Anodiny usunęła. Wszystko wskazuje na fałszowanie śledztwa, jest drwiną z jego podstawowych zasad i funkcji. A jeden z komentarzy na filmie określa to tak :”może ktoś ma szerszą wiedzę o tym, co się naprawdę wydarzyło i boi się jej ujawnienia!” I stąd nieustanne mataczenie śledztwa, a także demolowanie rozbitego na tysiące kawałków samolotu. Wbrew międzynarodowym metodom śledztwa, które od samego początku zabezpieczają teren katastrofy i najmniejsze szczątki, Rosjanie niszczyli resztki wraku, a cockpit został natychmiast uprowadzony, bo w nim są najczulsze instrumenty mogące rejestrować przebieg ostatnich minut. Oddanie śledztwa Rosjanom można uznać jako oznakę niesuwerenności IIIRP i jako haniebne zaniechanie rządu premiera Tuska. Film ukazuje też inny znak naszej niesuwerenności: samolot prezydencki remontowano w Rosji! W hangarze oligarchy Derapaski, zależnego od Putina. Jak można było zbagatelizować te okoliczności ? Skandalem jest i to, że w IIIRP polski Prezydent musiał latać nadal na rosyjskich Tupolewach! Nie jest to szczegół bez znaczenia, a także obniża w jakiś sposób stopień proklamowanej szumnie „niepodległości”.

   Sprawy związane z przygotowaniem wizyty Lecha Kaczyńskiego również prowadzono w sposób zupełnie niewłaściwy. Czy nie dziwi fakt, że załatwiał to nie urzędnik biura Prezydenta, ale Tomasz Arabski z kancelarii premiera Tuska(!), który w dodatku spotkał się w Moskwie z Sieczinem, współpracującym z Putinem ( dziś już ponoć jest to rywal Putina!), w jakiejś restauracji. Jest to jedna z najważnieszych scen filmu. Podczas ich rozmowy parokrotnie wypraszano tłumaczkę! I dlaczego oficer Krasnokucki omawiał fazę podejścia Tupolewa do lądowania z Siergiejem Antufjewem, ex-gubernatorem obwodu smoleńskiego? Winą strony rosyjskiej jest to, że nie zamknięto lotniska, a wprost przeciwnie wieża kontrolna chętnie naprowadzała samolot do lądowania. Nawet minister Sikorski sugerował, że skoro maszyna zahaczyła o drzewo, to ktoś sprowadzał Tupolewa zbyt nisko!

   Lekki „opór” brzozy nie mógł jednak być powodem katastrofy. Nawet świadkowie rosyjscy stwierdzają, że po tym „zderzeniu” nie odpadła żadna część samolotu, co podważa stronniczą tezę Anodiny o oderwaniu skrzydła. Kawałki maszyny spadały już przed kontaktem z brzozą. Z kolei rozbieżności pomiarów wysokości, na której Tupolew ściął brzozę, wskazują raczej na celowe odwracanie uwagi od rzeczy faktycznie istotnych dla przyczyn tragedii. Rzekome ustalenia komisji Anodiny i raportu Millera nie mają ani promila wiarygodności, oparte są zresztą na zmanipulowanych zapisach z czarnych skrzynek, a z pominięciem wielu istotnych analiz jak np. na obecność substancji sugerujących eksplozję czy zainstalowania w samolocie urządzeń blokujących system elektroniczny. Badanie próbek zrobiono w Polsce dopiero w dwa lata po upadku, a po wykryciu śladów trotylu powstała medialna nagonka na ludzi ujawniających ten stan rzeczy. Prokuratura, współpracująca ścisle z Rosjanami, nie mogła przecież pozwolić, aby cokolwiek podważyło wnioski „św.Anodiny”, która dla panującego układu stała się wyrocznią. Tymczasem nie potrafiła ona ( lub nie chciała ) nawet jednoznacznie ustalić czasu upadku samolotu. Wbrew ustaleniom Anodiny rozpad Tupolewa zaczął się już w powietrzu, co narzuca wniosek o wybuchu na pokładzie, eksperci od awiacji z komisji Macierewicza ustalili, że były dwa wybuchy, nie wyklucza się też eksplozji w salonce Prezydenta. Szczątki maszyny rozrzucone były na przestrzeni do jednego kilometra. Wszystkie okoliczności katastrofy, ale również sposób prowadzenia śledztwa sugerują zamach. A ile badań zaniechano: polscy biegli nie analizowali w ogóle miejsca upadku czy położenia szczątków, dopiero jesienią 2010 roku dopuszczono grupę archeologów, a uprzednio ich przełożony prof. Marek Dulinicz zginął w tajemniczym wypadku samochodowym (6 czerwca 2010 r.). Tajemniczych śmierci w kręgu smoleńskim było zresztą więcej, a szczególnie okrutnie zamordowano dr. E.Wróbla, eksperta lotnictwa.

   Służby specjalne nie były w stanie jednak zlikwidować ekspertów żyjących na Zachodzie. Ich wypowiedzi słyszymy więc w tym filmie. Wystarczy przytoczyć opinię dr.inż W.Berczyńskiego, który słusznie twierdzi, iż samolot uderzając o ziemię z tak niskiej wysokości nie mógł spowodować śmierci wszystkich pasażerów, a rozległe rozrzucenie szczątków świadczy o wybuchu. Takie skutki są wynikiem wybuchu jak mówią inni fachowcy ( np.dr G.Szuladziński w Sydney). Nawet Antufjew przyznał, że ofiary były bez ubrań, niewątpliwie zdartych gwałtownym, wzrostem ciśnienia, a ten towarzyszy właśnie eksplozji. O jej sile świadczy to porównanie: po samolocie strąconym nad Lockerby znaleziono około 10 tysięcy odłamków, natomiast polscy archeolodzy znaleźli aż 30 tysięcy! To eksplozja ( a nie naciski na pilotów!) była przyczyną tej rzezi. Naciskami natomiast posługuje się prokuratura – np. próbowano skłonić por.Wosztyla do zmiany zeznań, a po odmowie został usunięty z lotnictwa.

   Raport MAK-u podważył też duński ekspert G.Joergensen, podkreślając ponadto, że wiele aspektów pomija, a o innych tylko napomyka wcale ich nie wyjaśniając. O głównych „wnioskach” MAK-u nie ma nawet sensu wspominać, są tam insynuacje bez dowodów. Maniakalna teza o winie pilotów była wynikiem politycznej instrukcji, którą ukuli sprawcy tragedii, a krążyła ona w trójkącie między Tuskiem, Arabskim i Grasiem, o czym mówił potem gen.Petelicki. Czy dlatego musiał „odebrać sobie” życie ?

   Kluczową sceną filmu jest na pewno ujęcie spotkania Putina z Tuskiem po tragedii, które bez osłonek ukazuje ich wzajemną „empatię” po tej straszliwej masakrze. W tej sytuacji nie dziwi cierpki komentarz o postawie polskiego rządu, który nie kiwnął palcem w obronie pamięci ofiar Tupolewa, ale jeszcze aktywnie zacierał ślady. Film postuluje więc, by dogłębnie zająć się smoleńską katastrofą, ponieważ nie można odrzucić teorii zamachu. A zgromadzone już analizy i tak przemawiają za zamachem, film „Anatomia upadku” (2) dorzuca nowe dowody i rozwija poszlaki przedstawione w poprzednich filmach zrealizowanych przez zespół Anity Gargas z poparciem „Gazety Polskiej” i Fundacji Niezależne Media.

 Marek Baterowicz