Jerzy Konikowski - wpisy autora

sty
27

Kontynuacja odcinka 120

Jestem wierny od wielu lat teorii, że słabość polskich szachów wyczynowych leży w błędnym podejściu do początkowego stadium partii i niedopracowanym repertuarze debiutowym czołówki krajowej, oczywiście z niewielkimi wyjątkami.

To nie jest mój wymysł, że w nowoczesnych szachach faza debiutowa ma kolosalne znaczenie. Takie podejście do gry miał już nasz rodak Akiba Rubinstein, szkoła radziecka, która na tym twierdzeniu wykształciła wielu mistrzów świata i znakomitych arcymistrzów.

Robert Fischer, miał również do perfekcji opracowane stosowane przez siebie otwarcia, co umożliwiło mu pokonanie hegemonii Rosjan itd.

O tych problemach piszę już od dawna. Dla przypomnienia załączam wycinek z książki byłego mistrza świata „Ostatni bastion umysłu” Garri Kasparowa.

Niedawno na tylnej okładce mojej książki Szybki kurs debiutów opublikowałem porady znakomitych autorytetów szachowych, z których powinna brać przykład nasza młodzież z ambicjami sportowymi!

sty
26

Kontynuacja odcinka 119

Wycinek pochodzi z książki „Mistrzowie Polski w Szachach 1979-2021“ i jest wstępem do ilustracji efektownej wygranej Mateusza Bartla z Janem Niepomniajszczym – obecnie kandydatem do tytułu mistrza świata.

Partia (w książce obszernie skomentowana) jest pouczającym przykładem, że zwycięzca miał kiedyś zadatki na zawodnika światowego formatu. Ale współczesne szachy zawodowe wymagają jednak systematycznego i intensywnego treningu.

Nie ma zatem miejsca na „politykowanie” oraz krytykowanie tych, co z racji doświadczenia i wiedzy dają dobre rady!

Mateusz Bartel (zdjęcie Marka Skrzypczaka)

 

 

 

 

sty
25

Kontynuacja odcinka 118

Wyznanie Mateusza Bartla

przytoczone w artykule EDITORA, bardzo mocno mnie zaskoczyło. Do tej pory arcymistrz dokonywał dość często samokrytyki swej gry w rodzaju : „Nie byłem w formie …”, ale nigdy nie oceniał tego w aspekcie granych przez siebie otwarć. A tutaj nagle nastąpiło sedno problemu, czyli to, o czym od dawna pisałem i radziłem: Bez silnej fazy debiutowej i solidnego repertuaru nie można liczyć na wyniki poziomu światowego. Tymczasem moim zdaniem Mateusz Bartel miał realnie takie możliwości.

Jestem pewny, że arcymistrz zmarnował swój wielki talent na własne życzenie!

Zabrakło mu determinacji w pracy samoszkoleniowej i za dużo zajmował się sprawami, które niewiele miały cokolwiek do czynienia ze sportem wyczynowym. Życzyłem mu dobrze i dlatego zwracałem uwagę na jego braki w wyszkoleniu.

Taka jest rola każdego zaangażowanego trenera w swej działalności szkoleniowej!

Niestety Mateusz Bartel nie wziął pod uwagę moich prawdziwych intencji, czego dowodem było zorganizowanie przez niego w 2017 roku na facebooku nagonki na mnie!      

Ale polskie szachy będą miały jeszcze długo wielki pożytek z gry arcymistrza. Ostatnia olimpiada pokazała, że jest „katem” w pojedynkach ze słabszymi od siebie przeciwnikami.

Widać to na stronie Przemysława Jahra: http://www.szachypolskie.pl/polska-na-olimpiadzie-szachowej-2022/

Natomiast w silniejszych turniejach jest trudniej zdobywać punkty, co ilustruje tabelka z Dortmundu 2021.

sty
24

W najnowszym piśmie „Rochade Europa” 2-2023 ukazała się recenzja książki Königsgambit – richtig gespielt.

„Rochade Europa” jest najpopularniejszym miesięcznikiem szachowym w Niemczech i na swoich łamach reklamuje tylko najbardziej wartościowe pozycje w rodzimym języku.

sty
21

Kontynuacja odcinka 117

Z pozycji trenera od wielu lat zwracam uwagę na niedostateczne wyszkolenie polskich kadr w zakresie znajomości debiutów. W tej kwestii nie jestem uosobniony, czego ilustracją są ostatnie wpisy.

Przypominam, co pisałem już dawno na blogu 25 maja 2014 r.

(zdjęcie: facebook Indie)

W drugim numerze pisma związkowego MAT 2014 aktualny wicemistrz Polski Grzegorz Gajewski w wywiadzie z Piotrem Kaimem m.in. stwierdził:

Na pytanie: Czego ci brakuje, żeby dostać się do takiego towarzystwa, jak ósemka pretendentów? Odpowiedział: Jestem od nich słabszy w każdym elemencie gry, począwszy od debiutu. Na rynku polskim uchodzę za znawcę tej fazy gry, ale jak odniosę moją wiedzę do czołówki światowej, to nie mam się czym chwalić. Oni wiedzą o debiucie wszystko…

O kwestii znajomości teorii debiutów przez nasze kadry pisałem wielokrotnie w artykułach w polskich pismach specjalistycznych, na stronie oraz blogu. Moja ocena od dawna brzmiała jednakowo i nie zmieniła się do dnia dzisiejszego: Niedostateczna informacja o otwarciach, granie wariantów, których się często nie rozumie, słabo opracowane indywidualne repertuary debiutowe i często niedopasowane do stylu gry zawodników (zawodniczek) itd.

Przy takim stanie wiedzy nie ma szans konkurowania z silnymi przeciwnikami. Dlatego nasi najlepsi szachiści reprezentują poziom do mniej więcej 2650 punktów rankingowych. Wyjątkiem jest Radosław Wojtaszek, który – jako jedyny Polak – jest jeszcze członkiem klubu 2700+.

Grzegorz Gajewski – największy w Polsce znawca pierwszej fazy gry – oficjalnie przyznał się do swej słabości, która praktycznie dotyczy całej naszej czołówki.

///////////////////////////////////

Obecnie sytuacja się nieco poprawiła. Na ostatniej liście rankingowej FIDE Jan Krzysztof Duda zajmuje 21 miejsce z 2729 punktami. Niestety Radosław Wojtaszek z 2686 punktami jest na dalekiej 50 pozycji. Lokaty pozostałych kadrowiców ilustruje styczniowa lista FIDE.  

 

 

 

 

 

 

 

sty
20

Tata Steel Masters 2023

Giri-Carlsen 1-0. Na znanym portalu chessgames.com pokazano tę partię jako partię dnia. Może tylko z uwagi na sensację, przegraną mistrza świata. Owszem, białe miały przewagę pozycyjną, a Carlsen zrobił słaby ruch w końcówce, stąd przegrana. Ale, generalnie przeciwnik nie pokazał nic ciekawego, my zaś bez trudu wygraliśmy tę partię czarnymi. I tak powinna się ona była zakończyć.

Ta błyskotliwa wygrana będzie od podanej pozycji jako zadanie na naszej stronie 29 stycznia w diagramie Grandmaster Corner. https://www.goldchess.com/pl/other/grandmaster.html

Wygraj czarnymi w błyskotliwych stylu! Nagroda $15.

Zapraszamy dobrych szachistów.

PS.

Zapraszamy również samego Carlsena, do wygrania własnej pozycji w stylu godnym mistrza świata.

==================================

serdeczne pozdrowienia

LK

Goldchess Assistant

„www.goldchess.com„

sty
18

Kontynuacja odcinka 2

Uzbrojony

sty
17

Kontynuacja odcinka 116

Jak już niedawno pisałem na blogu, zacząłem w pewnym momencie przeglądać partie Mateusza Bartla i interesować się jego aktywnością sportową. Stwierdziłem, że ma duży talent taktyczny, niezwykle istotny w grze juniorów. Wiele partii rozstrzygał już w fazie debiutowej i to w eleganckiej formie.

Jednakże trening ambitnego sportowo szachisty wymaga wielkiej pracy. Nie jest żadną tajemnicą, że zawodowcy trenują ok. 8-10 godzin dziennie.

Natomiast Mateusz Bartel w okresie swych najlepszych lat twórczych zajął się – zamiast solidnym treningiem –  innymi sprawami. Został redaktorem naczelnym pisma Polskiego Związku Szachowego „MAT“ oraz dodatkowo zajął się prowadzeniem własnego bloga.

Na tym ucierpiała jego klasa gry, szczególnie faza debiutowa, co było widać po jakości partii i wyników sportowych.

Zacząłem w swoich publikacjach zwracać uwagę na ten aspekt wyszkolenia. Było bowiem szkoda, że o to  szachista z dużymi możliwościami sportowymi marnuje swój talent!

Były też sukcesy. W pewnym momencie organizatorzy turnieju w Dortmundzie oraz w Moskwie doszli do porozumienia, że zwycięzca otwartego turnieju „Aerofłot” automatycznie uzyskuje prawo do gry w Sparkassen Chess-Meeting.

Skorzystał z tego przywileju Mateusz Bartel, który w 2012 roku zwyciężył w stolicy Rosji. Niestety w Dortmundzie mistrz Polski nie trafił z formą i ostatecznie zajął w Dortmundzie 9 miejsce (tabelka z Wikipedii).

Głównym problemem Polaka było niedostateczne przygotowanie repertuaru debiutowego!

 

 

 

sty
16

Kontynuacja odcinka 107

W przeszłości mistrzostwa świata juniorów do lat 20-tych były  jedyną imprezą w tej kategorii. Z tego względu były one z reguły silnie  obsadzone. Mistrzami świata byli m.in. Ivkov, Spasski, Karpow, Kasparow, Anand, Bielawski,  Miles, Jusupow, Aronian itd. Obecnie nie zawsze najlepsi  juniorzy w świecie przyjeżdżają na takie turnieje.

W 1978 roku mistrzostwa odbyły się  w austriackim mieście Graz. Polskę reprezentował  Roman Tomaszewski z Częstochowy. Był to jego debiut w tak silnym  turnieju. Nie liczyliśmy na miejsce w ścisłej czołówce, ale miałem nadzieję, że  mój podopieczny wywalczy pozycję w pierwszej dziesiątce. Niestety Romek zajął  dalsze miejsce. Okazało się, że miał jednak pewne braki w swoim repertuarze  debiutowym i to akurat zostało wykorzystane przez  jego przeciwników.

Mistrzem świata został Dołmatow, który  wyprzedził obrońcę tytułu Jusupowa. Obaj byli dobrymi kolegami, ale gdy doszło  do bezpośredniego pojedynku, to nie było żadnego umówionego remisu. Partia  zakończyła się ostatecznie nierozegraną, ale po kilkugodzinnej walce!

W wolnym czasie chodziliśmy na spacery z ekipą  radziecką: Tukmakow, Dworecki, Jusupow  i  Dołmatow. Dyskutowaliśmy na różne tematy, nie tylko szachowe.

W Grazu miałem zaszczyt poznać Salo Flohra. Był gościem austriackiej Federacji Szachowej: miał odczyty i seanse gry jednoczesnej. Zamieniłem ze znakomitym niegdyś arcymistrzem kilka słów.

 

sty
15

Kontynuacja odcinka 115

W wpisie 114 przypomniałem ocenę arcymistrza Włodzimierza Schmidta w aspekcie problemów debiutowych naszych kadr.

Stanowisko w tej kwestii arcymistrzyni Moniki Soćko w Macie 4-2017: „ …brakuje nam przygotowania debiutowego na światowym poziomie. Ukrainki, Rosjanki, Amerykanki, Hinduski czy Chinki mają świetne przygotowanie debiutowe, które jest na poziomie męskim arcymistrzowskim. Nam tego brakuje. Gdy gramy bezpośrednio z nimi, to staramy się uciekać w jakieś boczne warianty, co nie jest dobre. Dlatego przydałaby się pomoc ze strony jakiegoś arcymistrza wykwalifikowanego debiutowo”. 

Już dawno pisałem na blogu: „Kilka lat temu zwrócono mi uwagę na juniora Kacpra Pioruna, którego wtedy oceniano na miarę talentu Wasyla Iwańczuka. Przejrzałem wiele jego partii i stwierdziłem, że jego najsłabszą stroną są właśnie debiuty. Wniosek był jasny: był niedostatecznie szkolony i dlatego ten utalentowany zawodnik  stanął w pewnym momencie w swym twórczym rozwoju…”.

Na szczęście Kacper Piorun zrozumiał, że bez dobrego repertuaru debiutowego nie ma co liczyć na większe sukcesy turniejowe. W wywiadzie w piśmie „MAT” (6-2015) powiedział „..podreperowałem się trochę w debiutach, bo wcześniej miałem problemy z uzyskaniem przewagi, albo chociaż pozycji  do gry. Debiutowo czuję się teraz pewniej…”.

Zapewne wielką niespodzianką dla wielu osób (także dla mnie) był wywiad czołowej zawodniczki kraju Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej (obecnie Cyfka) w piśmie Polskiego Związku Szachowego „MAT (1-2016).

Nasza arcymistrzyni dość krytycznie odniosła się do współpracy z wieloletnim trenerem kadry kobiet Markiem Matlakiem. Następnie co mnie zaszokowało, to że trener kadry męskiej i zarazem mąż konkurentki naszej młodej zawodniczki, Bartosz Soćko współpracuje z arcymistrzynią:

Gdy zaczęłam, pracować z Bartoszem Soćko i wprowadziłam nowy repertuar debiutowy, to już po dwóch turniejach z impetem przekroczyłam barierę rankingową 2400.   

Dalej Pani Karina mówi: „Zmieniliśmy repertuar debiutowy białymi całkowicie, czego efektem było m.in. drugie miejsce na Memoriale Radzikowskiej, wynik na II Lidze Seniorów (5 z 5) czy wynik na lidze chorwackiej – to wszystko dzięki nowemu repertuarowi!

Problem debiutów jest słabością polskich kadr praktycznie od 1945 roku! Dlatego wielokrotnie zwracałem na to uwagę w moich publikacjach (artykuły i książki).

Już pisałem kiedyś na blogu, że studiując książkę Stanisława Gawlikowskiego „100 zwycięstw polskich szachistów“, Penelopa 1997, natknąłem się na stronie 122 na opis udziału wielokrotnego mistrza Polski Bogdana Śliwy w turnieju w Budapeszcie w 1952 roku.

Autor napisał: „Przez dwa powojenne dziesięciolecia w polskich szachach królował Bogdan Śliwa. Debiutując w pierwszych powojennych mistrzostwach Polski w Sopocie w 1946r., odniósł wielki sukces – zajął I miejsce i zdobył pierwszy (z sześciu w całej karierze) tytuł mistrza Polski. Po raz drugi zdobył tytuł w 1951 r., rozpoczynając całą serię zakończoną dopiero w 1954 r., a po raz ostatni został mistrzem kraju w 1960 r.

Gdy w 1952 r. Węgrzy organizowali wielki turniej poświęcony rok wcześniej zmarłemu jednemu z najsilniejszych szachistów okresu międzywojennego – Gezie Maróczy`emu, właśnie Śliwa miał bronić imienia polskich szachów. Trudno było liczyć na sukces, skoro startowali między innymi Keres, Geller, Botwinnik, Smysłow, Stahlberg, Szabo, Petrosjan, ale można się było wiele nauczyć, a przy okazji pokrzyżować plany nawet najwybitniejszym arcymistrzom.

Wiadomo było, że najsilniejszą stroną Polaka jest gra środkowa, a najsłabszą debiut. Niestety, z losowania wynikało, że już na starcie nasz mistrz będzie walczył z całą czołówką. Obnażyła ona bezwzględnie braki w przygotowaniu teoretycznym Polaka.

Efekt był tragiczny. Po 10 rundach na koncie Śliwy widniało tylko 1.5 punktu …

cdn