W dniach 9.03-10.03.2013 odbył sie w Galerii Krakowskiej Szachowy Weekend, którego organizatorem był Jan Kusina. Pełny zbiór fotografii Tomasza Skrzypczaka można obejrzeć na mojej stronie: Link.
Autor: Andrzej Babiarz, 2013
Czy pozycja jest legalna?
Andrzej Babiarz: Na szachownicy komplet pionów. Z powodu czarnego piona na „h6” pion „g5” pochodzi z pola „e7”, pion „e5” z pola „c7” a pion „c5” z pola „a7”. Razem pozycja wymaga 7 bić czarnymi pionami po czarnych polach. Na szachownicy brak jest 7 białych figur i wszystko się zgadza. Pozycja jest jednak nielegalna, bo wśród tych figur był białopolowy goniec! Co ciekawe. Po zdjęciu piona „b5” stoi na szachownicy legalna pozycja obustronnego pata, gdyż białe nie mogą wykonać żadnego z trzech potencjalnych bić w przelocie!
Witam,
Piszę publikację o elektronicznych rozrywkach w naszym kraju, szczególnie w latach 1970-80. Interesują mnie komputery szachowe z NRD, które docierały do Polski. Chciałem się dowiedzieć, kiedy pojawiły się u nas w kraju i jaki wrażenie wywarły wśród miłośników szachów. Zbieram ich opinie i różne opowieści. Może wie Pan coś na ten temat i pomoże mi coś o tym napisać.
Pozdrawiam
Mariusz Rozwadowski
/////////////////////////////////////
Niestety nie mam żadnej wiedzy na ten temat. A może ktoś z Internautów mógły nam pomóc?
Tegoroczne szachowe mistrzostwa Australii zakończyły sie sensacyjnym zwycięstwem 15-letniego juniora mistrza FIDE Bobby Chenga.
Jego nazwisko zdradza chińskie pochodzenie. Urodził się w 1997 roku w Nowej Zelandii, ale 10 lat później jego rodzina przeprowadziła się do Australii.
Niewykluczone, że już niedługo z Chenga wyrośnie zawodnik światowego formatu.
Od lewej strony stoją: Stanisław Gawlikowski, Andrzej Filipowicz i Andrzej Adamski (Zdjęcie ze zbiorów Andrzeja Filipowicza)
Jako początkujący szachista (1961) kupiłem sobie wszystkie książki szachowe w języku polskim, które znajdowały się w księgarniach. W tym zbiorze były dwa tomy końcówek Stanisława Gawlikowskiego.
Autora poznałem osobiście dwa lata później (22.07-5.08.1963) na festiwalu szachowym w Sajenkach koło Augustowa. Udało mi się zamienić z mistrzem kilka słów, co było dla mnie dużym przeżyciem.
W czasie 6-15 września 1968 roku odbył się w Iwoniczu Zdroju turniej o puchar Bieszczadów. Zwyciężył Jan Adamski 9 przed Jerzym Konikowskim 8.5. Na 7 miejscu znalazł się Stanisław Gawlikowski. W bezpośrednim pojedynku z autorem kilku świetnych książek szachowych odniosłem efektowne zwycięstwo.
Trener szachowy jest osobą odpowiadającą za przebieg szkolenia oraz za wszystko to, co jest z nim związane. Musi mieć praktycznie oczy naokoło głowy. Musi być dobrym obserwatorem, prowadzć ciekawie zajęcia i tym samym motywować swych podopiecznych do dalszych treningów i pracy samoszkoleniowej.
Podstawową rolą trenera jest pokierowanie swych uczniów w taki sposób, by nie stracili zainteresowania problemami gry na 64 polach, aby zdobywanie wiedzy sprawiało im przyjemność i radość. Szkoleniowiec powinien nauczyć też swych podopiecznych kreatywnego myślenia, co w szachach jest bardzo ważne.
Trener powinien być również wzorem dla swoich podopiecznych i otoczenia.
Może mieć inne podejście do kwestii szkolenia, niż inni, ale swoje racje powinien uzasadniać na bazie konstruktywnej dyskusji. Wyklucza się wszelkie dysputy w sposób niegodny i odbiegający od przyjętych form w środowisku, które wymaga dużej klasy.
Jesteśmy przedstawicielami dyscypliny o wielkich walorach intelektualnych. Szachy są królewską grą i ludzie z nią związani powinni wykazywać się dużą kulturą osobistą.
Od pewnego czasu to tabu – za sprawą trenera Młodzieżowej Akademii Szachowej przy Polskim Związku Szachowym Waldemara Świcia – zostało naruszone.
Jestem trenerem od prawie 50 lat i nigdy w tym czasie nie spotkałem się z takim postępowaniem, jakie nam zafundował trener I klasy Waldemar Świć.
W ostatnich dniach otrzymałem sporo listów elektronicznych w tej kwestii. Ich adresaci są zaniepokojeni stanem zdrowotnym trenera MASZ Świcia.
Ten problem powinien rozwiązać natychmiast prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Sielicki, ponieważ teksty Waldemara Świcia są hańbą dla naszej dyscypliny. Przynoszą tylko wstyd i dają o szachistach bardzo negatywny obraz!
Bez solidnego i optymalnie dopasowanego do stylu gry repertuaru debiutowego nie ma szans na osiąganie znaczących wyników na arenie międzynarodowej. Jest to prawda, której nie każdy szkoleniowiec w Polsce chce pojąć.
Przekonałem się o tym na własne oczy, gdy w latach 1999-2000 uczestniczyłem trzy razy na sesjach Młodzieżowej Akademii Szachowej. Temat „Otwarcia szachowe” nie był w planie MASZ. Trenerzy natomiast z dużym zaangażowaniem pokazywali na tablicach demonstracyjnych różne pozycje z gry środkowej oraz końcówki. Potem dowiadowywałem się od uczestników zgrupowania, że niektóre zagadnienia były już kilkakrotnie omawiane wcześniej na sesjach.
W trakcie indywidualnych zajęć stwierdziłem bardzo słabe przygotowanie naszych młodych kadr w zakresie początkowej fazy gry. Niektórzy grali np. takie schematy: 1.Sf3, 2.g3, 3.Gg2, 4.0-0, aby rozwinąć jakoś swoje siły i potem spróbować uzyskać przewagę w grze środkowej. Część uczestników nie znała nawet nazwy debiutów: Link.
Nasza młodzież jest bardzo zdolna i ten styl gry w przeszłości przynosił często sukcesy, ale na krótką metę. Takie szkolenie nie ma większych szans na wychowanie silnych kadr i mogących tym samym rywalizować o czołowe miejsca w świecie.
Świadczą o tym wyniki naszych kadr seniorskich. Są nieraz miłe niespodzianki, ale na tym się to kończy. Mamy obecnie praktycznie jedynego zawodnika, jako tako liczącego się w świecie. Ale Radosław Wojtaszek wybrał drogę analityka w obozie mistrza świata Ananda. Rzadko gra w turniejach i ostatnie wyniki sportowe nie są rewelacyjne. Skutek: systematyczny spadek w światowym rankingu.
Pisałem wielokrotnie, że zadaniem Młodzieżowej Akademii Szachowej powinno być przede wszystkim opracowanie naszym młodym zawodniczkom i zawodnikom solidnych repertuarów debiutowych, aby mogli poprawnie zaczynać swoje pojedynki. Gwarantuje to pewność siebie w rozgrywaniu partii, nawet przeciwko silniejszym przeciwnikom.
W repertuarze powinno być także miejsce – w celu zaskoczenia – na ostre otwarcia i gambity. Przeciwnik nie znający dobrze teorii wariantu, może pomylić się i nawet o wiele słabszy zawodnik może uzyskać przewagę debiutową.
Dlatego jako trener polecałem swoim podopiecznym granie ostrego gambitu królewskiego. Jestem nawet współautorem książki na ten temat: Link.
Przytaczam ciekawy przykład z aktualnej praktyki turniejowej. Białym kolorem grał amator z rankingiem 1909, jego przeciwnik miał 2473.












![bview[1]](https://blog.konikowski.net/wp-content/uploads/2013/03/bview1.png)




