Kontrowersje, Szachy w Polsce9 grudnia 2013Jerzy Konikowski
Mistrz świata Magnus Carlsen: „Głównie pracowałem nad otwarciami (przed meczem z Anandem). Myślę, że końcówki i grę środkowo opanowuje się dzięki grze turniejowej. W tym sensie nie trenowałem tych faz gry, które są moją siłą.”
////////////////////////////////////////////
Mam nadzieję, że zacytowane powyżej stwierdzenie Magnusa Carlsena wyjaśniło ostatecznie plotkę o przeskakiwaniu przez niego fazy debiutowej i zamyka wszelkie spekulacje w tej kwestii!
Szczególnie odbiera to atuty pewnym trenerom Młodzieżowej Akademii Szachowej Polskiego Związku Szachowego, dla których szkolenie w zakresie gry końcowej jest ważniejsze od zajmowania się początkową fazą partii.
Wielokrotnie pisałem, że debiuty są najsłabszą stroną naszych kadr. Zwracałem na to uwagę w komentarzach partii, które publikowałem w Magazynie Szachista i Panoramie Szachowej. Lekceważono te moje spostrzeżenia i nawet oskarżano, że cieszę się z porażek naszej czołówki.
Tymczasem w moich ocenach dzieliłem się spostrzeżeniami z punktu widzenia trenera z wieloletnim stażem szkoleniowym. Starałem się też wyjaśnić problemy naszej utalentowanej młodzieży, która osiąga sukcesy tylko do 20 lat i potem znika z pola widzenia.
Uważam, że hasło „przeskakiwanie fazy debiutowej” idealnie pasuje do stylu gry naszej czołówki.
Wczoraj byłem zaszokowany grą gwiazdy polskich szachów Mateusza Bartla (ranking 2649), który w pojedynku z wiele słabszym przeciwnikiem z Mongolii (ranking 2329) wybrał przeciwko systemowi Najdorfa mało obiecujący wariant. Widocznie nasz arcymistrz uważał, że może sobie pozwolić na rezygnację z bitwy o przewagę debiutową i przerzucić ciężar walki na grę środkowej i ewentualnie końcówkę. Plan się nie udał i Azjata odniósł efektowne zwycięstwo.
Więcej o zawodniku Khatanbaatar Bazar.