Jerzy Konikowski - wpisy autora

sie
03

W dniach 23.07-03.08 w Biel (Szwajcaria) odbył się tradycyjny Festiwal Szachowy z udziałem członka kadry olimpijskiej Mateusza Bartla.

Niestety nasz arcymistrz nie osiągnął jeszcze szczytu swej formy sportowej i ostatecznie został sklasyfikowany na dalekiej 21 pozycji. Do olimpiady został jeszcze miesiąc i miejmy nadzieję, że w Baku Mateusz Bartel będzie zdobywał cenne punkty dla polskiej drużyny.

Żona arcymistrza Marta zajęła 49 miejsce.

Ostateczne wyniki na stronie festiwalu: link

Informacja na ChessBase News: link

sie
03

Międzynarodowy konkurs w rozwiązywaniu zadań (Warszawa 27.04.2002). Od lewej strony: E.Iwanow, W.Seliwanow (Rosja) i L.Szwedowski.

(zdjęcie ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa)

sie
01

W dniach 22 lipca – 1 sierpnia odbył się tradycyjny turniej  „Poikovsky Karpov Tournament„ z udziałem naszego najlepszego arcymistrza Radosława Wojtaszka.

Strona turnieju

Końcowe wyniki

sie
01

Spotkanie problemistów podczas międzynarodowego turnieju w rozwiązywaniu zadań (Warszawa 27.04.2002). Od lewej strony stoją: E.Iwanow, W.Tura, A.Seliwanow, L.Szwedowski i P.Murdzia.

(Fotografia ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa)

sie
01

Sz W-wa Klub 001

(Autor wspomnień z lewej strony)

Biografia szachowego samouka:

Urodziłem się na kresach (wówczas) zachodnich, tuż nad rzeczułką Pyszną i tuż przed samiutką wojną. A na Prośnie dla przypomnienia leżała granica.  Naszych dobrych sąsiadów – od pokoleń rodzina tam na saksy jeździła – licho podkusiło i pierwsze bomby drugiej wojny światowej zwalili na moją biedną grzywkę, ozdobę gołej jeszcze główki… Czarne Krzyże jeszcze przed wojną sfajdały moją ojcowiznę, a ja z przejęcia sfajdałem się w pieluchy. Mam porwała mnie w ramiona i na bosych nosagach przed Sztukasami uciekła. I mnie nie poroniła, ani mnie nie uroniła.

Bardzo wcześnie nauczyłem się czytać (obie moje babcie nie umiały pisać), bo w naszym podwórku mieszkała nauczycielka od tajnych kompletów. Gdy kończyły się te komplety, to ja stawałem się widomym znakiem postępu.

Podobnie wcześnie grać zacząłęm w szachy. Kątem w podwórku rezydował niemowa, który mnie uczył grać w szachy, a których ja jeszcze na oczy nie widziałem. W dniu Wyzwolenia ten niemowa zarzucił plecak na ramię, donośnym głosem powiedział „Zostańcie z Bogiem” a do mnie czystą polszczyzną dodał: „Amici sumus”.

Po drugiej stronie rogatki, na skaraju parku (który za Niemców nazywał się „Nur fur Deutsche”, znajdowała się stara cerkiew,  Tam po wojnie urządzono dom kultury. Sala widowiskowa dla gościnnie tutaj występujących artystów na parterze i świetlica na piętrze dla miejscowych szachistów. Jakie tam piętro… Był to pozoim chóru w tej świątyni, przerzucono stropy od ściany do ściany i w ten oto sposób powstała świetlica. Sekcją szachową dowodził tam red. Eugeniusz Cielecki, a stroną muzyczną kierownik tego DK Józef Jaskulski. I tym sposobem los szachistów harmonijnie współgrał z losem muzyków, a na odwrót nie bardzo, bo jakże tu dmuchać w drugą stronę.

Szachom zostałem wierny przez całe życie… Jak zostałem mistrzem mojego miasteczka, to wojsko mnie wybrało jako kandydata na mistrza. Grywałem jako reprezentant pułku od Kostrzynia i Słubic aż po Komorów, a nakońcu wylądowałem w Komendzie Garnizonu, wśród kolegów – elewów z mojego rocznika. Mistrzem tam nie mogłem zostać, więc nad ranem puścili mnie wolno.

Po wojsku z biegiem Nysy i Odry docelowo wylądowałem na pochylni w Szczecinie, uprzednio jednak zdobyłem tytuł mistzra Gryfii. W wolnych chwilach potykałem się na szachownicy w klubie PTTK przy Placu Lotników czy nawet Grunwaldzkim. Przegrałem tam partię sromotnie (pół wieku temu) i na pocieszenie usłyszałem: z byle kim Pan nie przegrał. Profesor Laure jestem. Pewnie uczył się Pan z moich książek. Jak nie upaść na kolana przed takim Partnerem, prawdziwym mistrzem przecież.

I tak już mi szło (albo raczej nie szło) od mistrza do mistrza. Mistrz Makarczyk z Łodzi, Mistrz Plater z Warszawy, Mistrz Śliwa z Krakowa… A  nie chwalący się pobiła mnie także niejedna Mistrzyni  (Pani Brustman i Pani Ereńska…).
I Ostrzyli sobie na mnie zęby i pióra redaktorzy Czesław Krulisch i  Jacek Żemantowski, a w memoriale Gawlikowskiego (w części dla amatorów) miałem pewne miejsce pod koniec drugiej setki. Tam toczyłem boje z przyszłym Mistrzem Europy (gdy ledwie swoją obecność nad stołem swoją grzywką zaznaczał). W pierwszym roku jego startów pewnie wygrałem (tylko z nim), w drugim roku z trudem zremisowałem a w trzecim roku sromotnie przegrałem. Tata przyszłego mistrza – a mój znajomy z PZSzach nie mógł wyjść z podziwu. A to właśnie ja odkryłem przyszłego mistrza. I na tym moja droga odkrywcy na 64 polach się zakończyłą. Trochę wyżej poszedłem w szachach zaocznych, ale to już jest całkiem inna historia.

Adam Frysiak

lip
31

W pierwszej setce jest nadal trzech Polaków!

25. Radosław Wojtaszek 2733
56. Kacper Piorun 2681
61. Jan Krzysztof Duda 2675

Wśród kobiet Monika Soćko zajmuje  29-tą pozycję (2454).

Jan Krzysztof Duda jest trzeci na liście juniorów z 2675 pkt. Wśród juniorek najlepszą Polką jest Oliwia Kiołbasa, która z 2319 punktami zajmuje 24 miejsce.

Dokładne informacje

Czołówka mężczyzn
Czołówka kobiet
Czołówka juniorów
Czołówka juniorek

Lista polskich zawodników
Lista polskich zawodniczek

Informacja na ChessBase News

lip
31

Gość napisał: Kto odpowiada za podział środków PZSzach dla juniorek oraz juniorów i gdzie jest to publikowane?

Zasiągnąłem informacji w tej kwestii u kilku osób w kraju. Okazuje się, że to jest przede wszystkim w gestii trenera koordynatora Młodzieżowej Akademii Szachowej Marka Matlaka. To on sporządza takie osobowe wykazy i składa oficjalne wnioski do Ministerstwa Sportu.

Podobno te zawodniczki i zawodnicy, których ekstra trenuje sam Marek Matlak znajdują się na tych listach. Czyli trener bierze oficjalną pensję z Polskiego Związku Szachowego i dodatkowo dorabia sobie prywatnymi lekcjami. Zainteresowanie jego treningami jest rzekomo bardzo wielkie. Każdy chce być szkolony przez znakomitego trenera i mieć potem plusy, np. przy powoływaniu na różnego rodzaju imprezy międzynarodowe itd.

Podkreślam, że tę wiedzę posiadam od wielu osób z Polski! 

Załączam wycinek wywiadu Pawła Dudzińskiego z Danielem Sadzikowskim „Za słaby do Akademii, wystarczająco dobry do kadry?!” w piśmie Mat (4-2016).

Nasz utalentowany zawodnik młodego pokolenia musiał czekać kilka miesięcy na odpowiedź Marka Matlaka, niezwykle zapracowanego trenera koordynatora MAS.

S1 (Kopie)

A może Daniel Sadzikowski powinien już dawno pomyśleć o osobnych zajęciach z Markiem Matlakiem i wtedy problem ten nie istniałby?

Przy tej okazji przypomiała mi się wypowiedź Jacka Bielczyka w tekście „Niechciana gorzka prawda” (Szachy-Chess 2002):

„Dobrze oceniłeś Marka Matlaka, i to cieszy, choć oczywiście może niektórych (dla mnie to nieistotne, jeśli zainteresowani się z tym godzą) irytować fakt trenowania jednocześnie konkurentów i konkurentek, zwłaszcza, że przychodzi mu często, np. w wypadku indywidualnych mistrzostw kraju czy lig, przygotowywać materiały na zawodnika, którego trenuje indywidualnie” …

Od publikacji tego artykułu minęło już prawie 15 lat i problem nadal istnieje…!

 

lip
31

Z

Witam serdecznie,

Prowadzę sklep szachowy, gdzie przede wszystkim oferuję Szachistom zegary, szachy i wszystko to co jest niezbędne do gry w szachy. Byłbym zaszczycony, gdyby mógł Pan dodać na swoim blogu link do mojego sklepu, tym bardziej że wychowałem się na Pana książkach i artykułach w czasopismach szachowych a dodatkowo pochodzę z Bydgoszczy.

Z szachowymi pozdrowieniami
Rafał Lewandowski

www.zegaryszachowe.pl 

biuro@zegaryszachowe.pl |  +48 577993668|

 

 

lip
30

Kontynuacja odcinka 3

Barbara Szumiło (Czarni Rzeszów) przyszła żona znanego publicysty oraz redaktora pisma Szachy/Chess Piotra Kaczorowskiego.

Zdjęcie wykonała Maria Moldenhauer (ze zbiorów Eugeniusza Iwanowa).

lip
29

Dzisiaj miłą niespodziankę w lidze tureckiej zrobił nam Daniel Sadzikowski, który w bardzo interesującej partii pokonał legendę szachów światowych arcymistrza Wasylego Iwańczuka.

Na uwagę zasługuje świetne przygotowanie wariantu przez młodego zawodnika. Właśnie na tym polegają współczesne szachy: solidny repertuar debiutowy dopasowany do stylu gry gracza i dążenie już w początkowej fazie partii do uzyskania przewagi.

Ten pojedynek przebiegł zgodnie z sugestiami, które polecam od wielu lat jako trener moim podopiecznym: Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!