Od dłuższego czasu Internauci namawiają mnie do publikacji poruszonych na blogu zagadnień w formie książki. „Jest tutaj tyle ważnych przedstawionych problemów, które są porozrzucane w różnych tematach. Warto to wszystko połączyć w całość…”!
O tym myślę już od dłuższego czasu i zbieram odpowiednie materiały, których mam bardzo dużo w swoim archiwum. Zamierzam opisać różnego rodzaju wydarzenia dotyczące aspektów szachów wyczynowych w Polsce na bazie osobistych przeżyć od 1961 roku.
Pisałem we wcześniejszych publikacjach, że już jako początkujący szachista postanowiłem wyjaśnić problem: dlaczego nasi czołowi szachiści są słabsi od zawodników innych krajów? Dlaczego mistrzowie Polski zajmują przeważnie dalekie miejsca, nawet i ostatnie, w turniejach międzynarodowych i dlaczego nie liczymy się w walce o mistrzostwo świata?
Ostatecznie po lekturze różnych relacji zamieszczonych w miesięczniku „Szachy” z turniejów z udziałem naszych kadr i publikacji książkowych (np. III Międzynarodowy Turniej Szachowy, Sopot 1951) oraz analizie partii doszedłem do wniosku, że najsłabszym ogniwem w grze naszej czołówki (także kobiet) jest faza debiutowa. W tej kwestii znacznie ustępowaliśmy np. Rosjanom, Czechom, Niemcom, Rumunom, Bułgarom, Jugosłowianom, z którymi bardzo często przegrywaliśmy już w początkowym stadium partii.
I dlatego, gdy zająłem się pracą szkoleniową, to kładłem silny nacisk na znajomość otwarć oraz optymalnie opracowany repertuar debiutowy. W latach 1978-1981 byłem trenerem Polskiego Związku Szachowego i na obozach kadry młodzieżowej propagowałem hasło:
„Studiujcie debiuty, a w grze środkowej i końcówkach dacie sobie na pewno radę!”
Jednocześnie polecałem studiowanie całych partii, aby można było prześledzić dokładnie wszystkie stadia gry.
To zawarłem w komunikacie szkoleniowym 1-1979.
Ale nie wszyscy szkoleniowcy byli zgodni z tą teorią. Na jednym z obozów kadry juniorów doszło między mną i jednym z trenerów do dość ostrej wymiany zdań!
Jako trener kadry wydawałem w latach 1978-1981 różne materiały szkoleniowe. Największym przedsięwzięciem były „Materiały Szkoleniowe”, które ukazywały się w formacie zeszytów A-5 po 12-18 stron. Byłem odpowiedzialny za ich stronę merytoryczną i techniczną, czyli przygotowywałem materiały, następnie sam je przepisywałem na maszynie, kleiłem diagramy itd.
Udało mi się wciągnąć do współpracy wiele osób np. Krystynę Radzikowską, Małgorzatę Wiese, Jerzego Kostrę, Jerzego Pokojowczyka, Jacka Bielczyka, Henryka Dobosza, Zbigniewa Szymczaka, Ryszarda Bernarda i innych.
Pierwszy numer ukazał się w styczniu 1979 roku w trakcie turnieju strefowego w Warszawie. „Narodziny” jego nie były takie proste. Najpierw sekretarz generalny Polskiego Związku Szachowego Jan Eberle musiał przekonać odpowiedniego pracownika Centralnego Ośrodka Sportowego o potrzebie takich materiałów do szkolenia młodzieży, natomiast ja przez około pół godziny walczyłem w Urzędzie Kontroli Prasy w Warszawie o uzyskanie zgody na ich publikację. Potem ktoś wpadł na pomysł, że materiały szkoleniowe w zasadzie nie potrzebują akceptacji cenzury i w ten sposób udało mi się ominąć później ten urząd.
Przez trzy lata mojej działalności udało mi się wydać 6 numerów. Oczywiście techniczna jakość tych materiałów odpowiadała możliwościom ówczesnych czasów. Natomiast treść każdego zeszytu była interesująca i za to zbieralem pochwały.
Po moim wyjeździe z kraju w 1981 roku kolejni trenerzy kadry nie podjęli się już tego zadania. Dopiero w 2002 roku ukazały się „Wybrane zagadnienia teorii i praktyki szachowej” pod redakcją Ryszarda Bernarda.
W dniach 23-26 maja 2019 odbyły się w Warszawskie Targi Książki. Wydawnictwo RM reprezentowało także szachowe pozycje.
Książki szachowe można zamówić bezpośrednio w wydawnictwie RM.
The Soviet-Finnish war (also called the Winter War) waged in winter 1939 and 1940 took place close to Leningrad. Finland became a part of the Russian empire in 1809 when it was acquired by Tsar Alexander I, a vigilant ally of Napoleon Bonaparte, following the defeat of Swedes in a war. After the Bolshevist revolution Finns won independence. Peter´s town was situated less than 40 kilometers from the original border line between the former Finnish province and Russian governorates of the tsarist imperium. After 1918 the same border line separated the newly established sovereign Finnish state and the red Russia. Stalin never admitted – in his mind – that Russia stopped being entitled to control the territory formerly governed by Russian monarchs. Similarly as he never acknowledged the independence of the Baltic countries, he planned to subjugate Finland again too. However, Finnish people did not rush to the arms of the bloody tyrant. During the tsarist era they experienced enough oppression and violent Russification. They correctly assumed that the Stalinist rule would be even worse. However, Soviet rulers confronted themselves with their Finnish neighbours also because of their fear that Leningrad could be easily attacked from the Baltic Sea coast as well as via the Karelian Isthmus.
Since unyielding Fins refused to fulfil all Soviet ultimata, a conflict that almost fulfilled the scenario of a fight between David and Goliath broke out. The Red Army – much stronger in terms of equipment and manpower – planned to terminate the resistance of the Finish dwarf quickly. However, poorly trained and very badly controlled Red Army troops proved to be completely unprepared for fights in the Arctic zone. Moreover, they were surprised by the toughness of Finnish soldiers whose moral was strengthened by the feeling that it was more than fair to protect their country against an impudent aggressor and who were masterfully commanded by national hero, Marshal Mannerheim. Small groups of Finish soldiers quickly moving on skis managed to slow down all Soviet divisions. Worth mentioning is Finish platoon sergeant Simo Häyhä, the best sniper of modern military history; he was nicknamed “the white death” and he hit more than 500 enemies. No wonder that Russians were very afraid of Finish snipers. Russian soldiers called them cuckoos since they frequently hid in tall trees with dense tops. The Red Army staggered along the Finish defence lines like a giant blinded by snowstorms, bleeding from many small, but painful wounds. Their numerous heavy steel weapons got stuck in frozen Karelian taiga.
One of the victims of this useless and stupidly waged war was Viktor’s step-uncle, brother of Róza Abramovna (another brother of Viktor’s step-mother died right at the beginning of the Great Patriotic War). Russian soldiers who survived the war would recall charming winter sceneries in which the war took place: “Forests and a meter of show everywhere. Fins dressed in white camouflage cloaks used skis to move from one place to another; they suddenly appeared all around like angels…Fins managed to slit the throat of patrols and a whole company. There were dead soldiers everywhere lying in puddles of blood; so much of it poured from sleeping people. There was so much blood that it soaked through the one-meter-deep snowdrifts.”
cdn
Zdeněk Vybíral napisał:
Jestem z zawodu historykiem i amatorem szachów (ELO około 2250). Przez wiele lat wykładałem na kilku czeskich uniwersytetach. Teraz pracuję w Muzeum Husyckim w Táborze.
Podczas mojej pracy przed laty w ZSRR spotkałem czeskie ślady Wiktora Korcznoja. To zmobilizowało mnie do napisania biografii o nim.
Ten temat wydaje mi się bardzo interesujący i obecnie jestem w trakcie zbierania materiałów o znakomitym arcymistrzu. Dlatego chciałbym wykorzystać w mojej publikacji informację zawartą w wpisie: link.
Załączam tekst z mojej planowanej książki (moja uwaga: opublikujemy to w częściach).
Life and Remarkable Acts of Viktor Korchnoi
- Winter
Blockade
Three months after Viktor’s tenth birthday, Germans invaded the Soviet Union. The day of invasion, 22nd June 1941, will probably always be considered one of the most difficult moments in modern Russian history. We cannot say that Soviet citizens did not expect the war. On the contrary, the government propaganda kept preparing Soviet people for the war intensely. The war between Hitler and the rest of democratic Europe had raged for two years and it kept spreading over to more and more countries. The Soviet Union planned to join the fights only after both the parties would become exhausted in the bloody bath. The communist regime claimed that they intended to liberate the continent from fascism. However, Stalin in fact planned to execute the great Bolshevik dream – to spread the revolution over the Russian border and introduce the communist regime also in the rest of Europe. That would, at the same time, fulfill Stalin´s dream about the world rule.
Numerous Leningrad citizens had experienced three war conflicts at that time – the First World War which started in 1914, the Russian civil war in 1918-192, when Bolsheviks seized the former tsarist imperium and subsequently regained the control in fights against domestic and foreign enemies. However, they had to give up the Baltics and Finland. And it was Finland at which the Soviet Union directed its aggression in a short war that lasted from the end of November 1939 till the beginning of March 1940. The latter two war conflicts directly affected citizens of Petr’s town.
In October 1919 troops of the White Army led by General Nikolaj Nikolajevitsch Judenitsch set off against the bastion of the Bolshevik revolution. During the First World War Judenitsch successfully fought against Turks at the Caucasian battlefront where he kept winning individual battles in spite of the lack of means. During summer 1919, being supported by Britons and Americans, he gathered a small, but well trained troop with which he intended to conquer Petrograd. The plan failed. Leon Trotsky, the chief commander of the Red Army, managed to bring reinforcement from Moscow, and to force Judenitsch to wage exhausting fights in the style of trench warfare. That was exactly the kind of war that Judenitsch’s troops were not good at. Vainly did Judenitsch’s former colleague from the tsarist army, the Finnish Marshal Carl Mannerheim, offer help to Judenitsch. In spite of the fact that both the men were friends, Judenitsch refused to acknowledge that Finland was an independent country, by which acknowledgement Finns conditioned their offer to help.
As we learned from memoirs of Zena Azbel-Korchnoi the destiny of the Korchnoi family was adversely influenced by another white commander, General Anton Ivanovitsch Denikin,. The organizer and commander of the so called Army of Volunteers was for sure the most dangerous enemy of Bolsheviks. From his base in South Russia he attempted to attack Moscow, the heart of the Bolshevik government. However, Lenin’s management organized a daring diplomatic operation – they sent anarchist Ukrainian troops of Nestor Machna, a so called Black Army, against Denikin. Machno did not understand that Bolsheviks were an arch-enemy and a real threat for his country. Volunteer troops got involved in bloody fights in Ukraine during which both the parties unfortunately committed also frequent violent acts against civilian citizens. During one of such acts a bayonet of a Denikin’s soldier killed Viktor’s grandmother Cita Azbel.
cdn
W pracy trenerskiej zalecałem moim podopiecznym, aby oprócz swego stałego i dobrze opracowanego repertuaru debiutowego, mieli w zanadrzu – na różne okoliczności – przygotowane jakieś niespodzianki w celu zaskoczenia przeciwnika.
Często sytuacja turniejowa wymaga w określonych pojedynkach walki na wygraną i wtedy motyw zaskoczenia może mieć decydujące znaczenie. Przeciwnik zna wasz repertuar i spodziewa się czegoś znanego, a tu nagle niespodzianka… Zastosowanie jakiegoś mało granego wariantu może zaskoczyć także znacznie silniejszego przeciwnika, co zwiększa wasze szanse na odniesienie sukcesu.
Inną przyczyną wyboru mało popularnego w praktyce turniejowej wariantu jest chęć ominięcia jakiś szeroko rozpracowanych i znanych gier.
W „Panoramie Szachowej” (wrzesień 2013) opublikowałem artykuł z teorii debiutów „Jak uniknąć obrony Grünfelda – teoria systemu z 3.f3!? (D70)”. Po ruchach 1.d4 Sf6 2.c4 g6 3.f3!? pisałem: “Po normalnym 3.Sc3 czarne odpowiadają 3…d5 i na szachownicy powstaje wyjściowa pozycja obrony Grünfelda, która nie wszystkim „leży” białym kolorem. Ruchem w tekście można natomiast skierować grę na inne tory, na przykład po 3…Gg7 4.e4 d6 powstaje wariant Sämischa w obronie królewsko-indyjskiej.
Mój artykuł omówił oczywiście tylko w ogólnych zarysach najistotniejsze problemy tego interesującego otwarcia. Na końcu napisałem: „Nie twierdzę, że kontynuacja 3.f3!? gwarantuje białym przewagę debiutową. Jest jednak z pewnością godna uwagi idea, przez którą można uniknąć obrony Grünfelda i sprowadzić grę na mało jeszcze zbadane ścieżki. Dla badaczy różnych debiutowych planów omawiany ruch może być doskonałym poletkiem doświadczalnym dla dalszych własnych analiz”.
Wariant ten zastosował dzisiaj w Moskwie Radosław Wojtaszek przeciwko Swidlerowi i gładko ograł rosyjskiego arcymistrza. W ten sposób Polak przeszedł do 3 rundy turnieju! Gratulacje!
Peter Swidler ma pewne problemy czarnym kolorem przeciwko temu planowi. W „Panoramie Szachowej” (12-2013) opublikowałem partię z Kacprem Piorunem, którą z dużymi trudnościami zremisował.
W tymże piśmie (10-2014) zamieściłem partię Caruana-Swidler, którą białe wygrały po interesującym przebiegu.
Niedawno w PS (2-2017) ukazała się kontynuacja tego ciekawego tematu.
Dużo miejsca ruchowi 3.f3 poświęciłem w książce „1.d4 siegt!” (1.d4 zwycięża!).
Przypominam, że od wielu lat w „Panoramie Szachowej” redaguję dział TEORIA DEBIUTÓW, w którym staram się przedstawiać interesujące zagadnienia z początkowej fazy gry.
Zdjęcie przedstawia czwórkę znakomitych arcymistrzów, którzy w swoim czasie zaliczali się do ścisłej czołówki światowej. Miałem okazję poznać ich wszystkich osobiście.
Wspomnienia o spotkaniu z Wasylijem Smysłowem.
Był to 13 sierpnia 1966 roku w Polanicy Zdroju. W tym dniu rozpoczęły się mistrzostwa Polski juniorów. Szedłem z kolegami na I rundę, gdy nagle ktoś krzyknął: Smysłow idzie! Spojrzeliśmy w kierunku wskazanym przez kolegę. Rzeczywiście w oddali rozpoznaliśmy znaną nam z pism szachowych sylwetkę byłego mistrza świata. Spacerował z kobietą. Później okazało się, że Smysłow przyjechał z żoną.
Graliśmy tylko parę kroków od głównej sali turniejowej. Często więc w trakcie partii wyskakiwaliśmy na drugą stronę, aby obejrzeć w akcji wielkiego arcymistrza. Miałem raz nawet okazję go obserwować z bliska przez całą partię. Dyrektor turnieju Jerzy Arłamowski zaproponował kilku juniorom demonstrowanie partii. W tej grupie znalazłem się i ja. Pokazywałem partię Smysłowa ze Śliwą, która została uznana później za najpiękniejszą w turnieju oraz Bednarskiego z Węgrem Lengyelem. Smysłow zaskoczył mnie niesamowitym spokojem. Siedział prawie całą partię przy swojej szachownicy i nie interesowały go inne pojedynki: zupełne przeciwieństwo do jednego z naszych mistrzów, który po każdym wykonanym ruchu biegał bez sensu pomiędzy stolikami.
Smysłow był w Polanicy bezkonkurencyjny i wygrał turniej wynikiem 11 pkt. z 14 partii (bez porażki) przed Lengyelem 9 pkt. i Liebertem 9 pkt. Najlepszy z Polaków Doda był szósty. W dniu wolnym od gry Smysłow rozegrał symultanę na 30 szachownicach. Było tak duże zainteresowanie, że z trudem udało się mi zarezerwować jeden stolik. Grałem wspólnie z kolegami, uczestnikami mistrzostw Polski, Janem Górskim z Gdańska i Michałem Fabianowskim, który w tym czasie reprezentował barwy Łodzi. Po bardzo ostrej grze udało się nam osiągnąć remis. Niestety nie zachowała się notacja tej partii.
W dniach 15-19 stycznia 1980 roku doszło w Warszawie do towarzyskiego spotkania Warszawa-Moskwa. Impreza odbyła się w tzw. Małej Auli Politechniki w Gmachu Głównym na obecnym Placu Politechniki, dawniej Placu Jedności. Smysłow grał na pierwszej szachownicy przeciwko Schmidtowi. Padł wynik remisowy 1,5-1,5 (1+, 1-, 1=), co uznano za wielki wyczyn naszego arcymistrza. Mecz wygrała wysoko Moskwa w stosunku 16-8. Jako trener kadry mogłem nie tylko z bliska obserwować zmagania na szachownicy, ale także brać udział w różnych spotkaniach towarzyskich. Dzięki temu nadarzyła się okazja do bezpośednich rozmów ze Smysłowem, który okazał się bardzo życzliwą osobą. Zadawałem wiele pytań, na które były mistrz świata ze stoickim spokojem odpowiadał.
W trakcie jednej kolacji w restauracji „Dzik” na rogu ulic Poznańskiej i Nowogrodzkiej, ktoś nagle krzyknął po rosyjsku: Wasja, zaśpiewaj. Oczywiście wiedziałem, że Smysłow ma piękny głos i że śpiewa. Ale nigdy nie miałem okazji tego przeżyć osobiście. Dopiero tego wieczoru na własne uszy usłyszałem dwie pieśni w wykonaniu arcymistrza. Dostał wielkie brawa, nie tylko od szachistów. Zasłużone, bo występ był rzeczywiście efektowny.
Holandia jest znana z organizacji wielu znakomitych imprez szachowych. W latach 80-tych minionego stulecia wyróżniał się Tilburg, gdzie odbywały się silne turnieje arcymistrzowskie. Jeździłem tam co roku, gdyż z Dortmundu jest to około 2 godziny jazdy samochodem. W 1982 roku byłem tam z dyrektorem dortmundzkiego turnieju Klausem Neumannem, który podpisywał na miejscu umowy z pewnymi zawodnikami. Spotkałem tam też Smysłowa, z którym zamieniłem kilka zdań.
Znakomity arcymistrz zawitał do Dortmundu w 1986 roku. Jednak w wieku 65 lat trudno jest już grać z młodymi zawodnikami. Smysłow zajął ostatecznie dziewiąte miejsce na 12 uczestników. Oczywiście było wiele okazji do rozmów z nim. Smysłow bardzo chętnie ze mną dyskutował na różne tematy szachowe. Miałem wrażenie, że niezbyt swojsko czuł się w młodym towarzystwie.
Pewnego razu przyniosłem ze sobą płytę pt. „Arcymistrz Wasyli Smysłow śpiewa”. Została ona nagrana wraz z chórem „La Renaissance” w Tilburgu. Otrzymałem ją w 1984 roku od organizatorów turnieju. Poprosiłem arcymistrza o autograf. Nagle zainteresowały się płytą inne osoby biorące udział w biesiadzie. Poprosiłem więc Smysłowa, aby zaśpiewał. Wykonał jedną piosenkę o Wołdze, która jest zresztą na płycie. Można ją posłuchać tutaj: Link.
Od kilku dni w sprzedaży jest nowy numer pisma Polskiego Związku Szachowego MAT.
W numerze znajdą Cztelnicy m. in.:
– obszerne sprawozdanie z Indywidualnych Mistrzostw Europy;
– artykuł poświęcony arcymistrzowskiemu turniejowi w Pradze;
– relację z zawodów w Cannes.
Tomasz Makowski – redaktor naczelny

















